kriss67
10.04.07, 13:12
"Naczelnik TOPR postuluje zdjęcie łańcuchów i drabinek z Orlej Perci, by
zniechęcić niedoświadczonych turystów. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku
Narodowego w odpowiedzi na sugestie ratowników na razie zapowiada
wprowadzenie od najbliższych wakacji ruchu jednokierunkowego na
najtrudniejszym odcinku trasy.
Z Orlej Perci powinny zniknąć łańcuchy i drabinki - postuluje naczelnik TOPR.
Nie ma drugiego takiego szlaku w polskich Tatrach: prowadzi powyżej 2000 m
n.p.m. granią Tatr Wysokich między Zawratem i przełęczą Krzyżne. Przejście
tej trasy - w wielu miejscach wąską skalną ścieżką nad przepaściami - zajmuje
przeciętnie ponad siedem godzin. Mimo zamontowania w skałach łańcuchów i
drabinek wyprawa wymaga doświadczenia w chodzeniu po górach.
- Tymczasem na Orlą Perć bardzo często wybierają się osoby, dla których jest
to pierwsza wycieczka w wysokogórski teren. Nieraz przypłacają to
uszczerbkiem na zdrowiu, a nawet śmiercią - mówi Jan Krzysztof, naczelnik
Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Nie można dłużej
traktować Orlej Perci jak zwykłego szlaku turystycznego, bo w ten sposób
zachęcamy do wypraw początkujących turystów, narażając ich na
niebezpieczeństwo. Lepiej zdjąć ze szlaku łańcuchy i drabinki. Wtedy
wybierałyby się tam tylko osoby z doświadczeniem taternickim, posiadające
odpowiedni sprzęt wspinaczkowy. Takie rozwiązania stosuje się wysoko w
Alpach - argumentuje naczelnik.
W "Kronice wypadków TOPR" Orla Perć pojawia się bardzo często. Czerwiec 2006
r.: "Dwoje turystów węgierskich wybrało się na Orlą Perć. W rejonie Pościeli
Jasińskiego turystka poślizgnęła się na stromych, twardych śniegach i spadła
około 200 m do Doliny Pańszczycy. W wyniku upadku doznała poważnych ran
głowy, utraty przytomności oraz ogólnych mocnych potłuczeń i otarć. Jej
towarzyszowi udało się do niej zejść stromym żlebem, ale w czasie zejścia
również on się poślizgnął i upadając, doznał na szczęście niegroźnych dla
życia ran ciętych i otarć. Turystka w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w
szpitalu" - zapisał pod datą 22 czerwca Adam Marasek, zastępca naczelnika
TOPR. Przez kolejne siedem dni ratownicy nieśli pomoc na Orlej Perci jeszcze
sześciu osobom: dwóm przemarzniętym dziewczynom z Łodzi, które nie potrafiły
zejść z gór; turystce, która z upadku w przepaść wyszła tylko z otarciami i
potłuczeniami; Niemcowi z raną głowy po upadku z grani; kobiecie ze złamaną
nogą i kolejnej turystce ze wstrząsem mózgu.
- Takie wypadki zdarzają się każdego roku. Dlatego potrzebne jest
wprowadzenie zmian na tym szlaku - postuluje Jan Krzysztof.
Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego już o tym myśli. - Chcemy, by na
Orlej Perci nie dochodziło do tak wielu wypadków. Zastanawiamy się, jak to
osiągnąć - zapewnia Paweł Skawiński, dyrektor TPN. - Pod uwagę bierzemy
jednak różne możliwości - zastrzega.
Pierwszy wariant zakłada konserwację obecnych zabezpieczeń. Drugi: rozpięcie
stalowej liny - tzw. via ferrata (rozwiązanie bardzo popularne we włoskich
Dolomitach), do której turysta przypinałby się uprzężą wspinaczkową. Trzeci:
zdjęcie wszelkich zabezpieczeń i uczynienie z Orlej Perci trasy taternickiej.
- Decyzja w tej sprawie nie jest prosta. Trzeba pamiętać, że szlak na Orlą
Perć istnieje już od stu lat, więc ma także wartość historyczną - przypomina
Paweł Skawiński. - Przeprowadzimy internetową ankietę na ten temat, by poznać
zdanie turystów. Pierwsze ograniczenia ruchu na Orlej Perci chcemy wprowadzić
już w te wakacje, wprowadzając ruchu jednokierunkowy na najtrudniejszym
odcinku od Zawratu w stronę Koziej Przełęczy. To powinno poprawić
bezpieczeństwo na tym wąskim szlaku - uważa dyrektor TPN.
Historia Orlej Perci
Pomysłodawcą budowy Orlej Perci był Franciszek Henryk Nowicki - poeta i
taternik, który zaproponował w 1901 r. wytyczenie drogi od Wodogrzmotów
Mickiewicza przez przełęcz Krzyżne, Świnicę i Kasprowy Wierch.
Szlak powstał w latach 1903-1906 nakładami Towarzystwa Tatrzańskiego i
miłośnika Tatr księdza Walentego Gadowskiego. Ks. Gadowski wytyczał drogę
wraz z legendarnym przewodnikiem tatrzańskim Klimkiem Bachledą. Wynajęci do
budowy górale przez trzy lata wyrąbywali skalne stopnie, zakładali łańcuchy i
malowali znaki.
Odcinek od Wodogrzmotów Mickiewicza do Krzyżnego zamknięto w 1956 r. ze
względu na ochronę przyrody."
Pozdro
Krzysztof