kriss67
15.04.07, 12:11
Dziś jeden z najwspanialszych wyscigów kolarskich na planecie Ziemia

Osławnione Paryż - Roubiex

Zwane inaczej piekłem północy. Na trasie XIX wieczne kocie łby, nieraz
woda, błoto.....
Kolarze kończą usmarowani jak diabły
Jak macie Eurosport to transmisja dziś o 14.
Miłego oglądania
A oto co działo sie w 2005 roku -
"Dziesiątego kwietnia wyścig Paris-Roubaix wystartuje po raz 103. To już
ponad 100 lat pełnych tragedii i triumfów, które rozegrały się na brukowanych
drogach z XIX wieku. Ruszyliśmy tropem mitu najsłynniejszego z klasyków.
Czuję się cokolwiek niedorzecznie, tak samotny w swoich rowerowych klamotach.
Inne ulubione miejsca kibiców kolarskich są celem nieustających pielgrzymek
płynących strumienami fanów. Setkami podjeżdżają latem na słynne przełęcze
alpejskie, a kiedy ostatnie kilometry przed szczytem stają się coraz bardziej
strome, pocieszają się, patrząc na wyblakłe imiona namalowane na asfalcie. W
tych górach, kiedyś, Armstrong czy Pantani cierpieli podobnie. Ale tutaj?
Bretoński granit
Tawerna na skraju lasu obok Arenberg jest zamknięta. Prawdopodobnie „Chez
Monique” jest otwarta w ogóle tylko raz w roku, w drugą niedzielę kwietnia, w
dzień wyścigu. Śmieciarka wjeżdża na leśny parking, na którym stoję,
zeskakuje z niej człowiek i opróżnia kontener wprost do brzucha swojego
pojazdu. Przy wskakiwaniu na podest obok klapy patrzy na mnie współczująco. A
może tylko mi się tak zdawało?
Dukt z Arenberg jest poprowadzony idealnie na wprost przez las. Droga lekko
opada, jak zwykle na 169. km od startu i 104 km przed metą. Obok bocznej
drogi prowadzącej do Arenberg stoi zrujnowana, kopalniana wieża wydobywcza.
To niemy świadek lepszych czasów, czasów, gdy była tu jeszcze dla ludzi
praca. W ostatnich latach meldowano z Roubaix, że bezrobocie w rejonie
północnego Pas de Calais spadło do „tylko 24%”, a w głosie brzmiała ulga....."
Pozdro
Krzysztof