Choroba dobrych żon (współuzależnienie)

12.05.07, 01:28
Trzy miliony osób holuje przez życie swoich partnerów - nałogowców. Ukrywanie
nałogu to zadanie wszystkich domowników, nie ważne czy dotyczy to wódki czy
narkotyków. Degradacja więzi staje się nieodwracalna. Małżonkowie
współuzależniają nie tylko siebie, szczególnie narażone są dzieci, patologia
postępuje lawinowo. W najnowszym numerze Polityki jest o tym przerażający
felieton, wielu czytelnikom otworzy oczy. Kobiety nie rozwodzą się z pijakami,
bo kierują się miłością, a później litością. Niestety w takich przypadkach "i
nie opuszczę Cię aż do śmierci" jest zupełnie bez sensu. Jeśli pijak chce pić
- będzie pił, pod presją będzie próbował to ukrywać, maskować - do czasu. Mimo
mieszanych uczuć w wielu przypadkach aby ratować dzieci i siebie współmałżonek
powinien zostawić taki egzemplarz - niech zapija się samodzielnie, bez
publiczności.
    • nikita1001 Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 01:35
      Zgadzam się w zupełności..niech zapija się samodzielnie po co mu tą przyjemność
      odbierać. Nie wytrzymałabym z takim egzemplarzem...
      • sibeliuss Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 01:44
        Bywają związki, gdzie kobieta rodząc kolejne dzieci liczy, że on się ocknie, bo
        trzeba się tymi dziećmi zająć. O ile nie są to dzieci z gwałtów małżeńskich
        dokonywanych w stanie upojenia. Efekt jest ten sam, on przepija pensję i dzieci
        widzą go głównie dogorywającego na kacu, a ona za swoją pensję utrzymuje cały
        dom i jeszcze bydlakowi kupuje piwko, bo przecież to nie jest zły człowiek, a
        prawie zdycha na kaca.
        • nikita1001 Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 02:16
          Niewyobrażalna głupota, lecz są kobiety które na to chorują tylko współczuć
          tępocie ludzkiej...
          • gacus Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 04:05
            >lecz są kobiety które na to chorują

            tzn chorują na miłość tak?

            Bo one ich nie opuszczają (tzn mężów alkoholików) ponieważ ICH kochają....a z
            tego wyleczyć sie najtrudniej.
            • dimanche Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 12:47
              kochają ich, a oni tłuką je za to, a co gorsza, jak już mają dzieci, to je
              wyzywają i biją, a nieraz może i molestują. Nikt mi nie wmówi, że kobieta, która
              się na to godzi, robi to dla dobra dziecka...Mooja siostra ma takie piekłó z
              moim ojcem, tylko dlatego, że jej matka (jego druga zona) nie ocknęła się na
              czas. I teraz jeszcze synek idzie w śady tatusia, tez ma zonę i dziecko i
              zaczyna sobie popijać... Wszyscy mieszkają razem...On wyzywa moją siostrę od
              najgorszych, odkąd skończyła 7 czy 8 lat. A jej matka mu na to pozwala. Efekt
              jest taki - zmarnowali dziewczynie zycie i nadal jej marnują... Robię wszytko,
              by się ocknęła i przyjechała do mnie na stałe, ale ona mnie nie słucha - słucha
              matki, która jej potrzebuje jako wsparcie, uzaleznili ją emocjonalnie, a
              dziewczyna nie umie odmówić...dalej zamierzam jej ciosac kołki, by to rzuciła w
              cholere i się przeprowadziła do mnie...
              • sibeliuss Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 16:31
                Myślę, że bez DDA się nie obędzie.
            • sibeliuss Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 16:29
              Do tego należy dodać, że żyjemy w społeczeństwie potępiający w uczuciach zdrowy
              rozsądek. Każdy Polak ma zakodowane w łepetynie, że miłość to poświęcenie, a to
              bzdura pisana wielkimi literami.
    • sauber1 Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 11:31
      sibeliuss napisał:

      > Trzy miliony osób holuje przez życie swoich partnerów - nałogowców. Ukrywanie
      > nałogu to zadanie wszystkich domowników, nie ważne czy dotyczy to wódki czy
      > narkotyków. Degradacja więzi staje się nieodwracalna. Małżonkowie
      > współuzależniają nie tylko siebie, szczególnie narażone są dzieci, patologia
      > postępuje lawinowo.

      Tak masz rację to straszne, ale uzależnienie o destrukcyjnych grup to dopiero
      "Raj na ziemi" dla dzieci, najczęściej, brak wizji dnia jutrzejszego, a nawet
      całkowita utrata zdrowia, szkoda że jeszcze nie ma uregulowań prawnych, niby już
      w świecie, a jak daleko zarazem ...
      • sibeliuss Re: Choroba dobrych żon (współuzależnienie) 12.05.07, 16:33
        Zaniżona samoocena i brak wzorców sprawia, że kopiują najczęściej w dorosłym
        życiu zachowania zaobserwowane w dzieciństwie. Istnieje duże prawdopodobieństwo,
        że córka alkoholika wyjdzie za mąż pijaka.
Pełna wersja