sibeliuss
12.05.07, 01:28
Trzy miliony osób holuje przez życie swoich partnerów - nałogowców. Ukrywanie
nałogu to zadanie wszystkich domowników, nie ważne czy dotyczy to wódki czy
narkotyków. Degradacja więzi staje się nieodwracalna. Małżonkowie
współuzależniają nie tylko siebie, szczególnie narażone są dzieci, patologia
postępuje lawinowo. W najnowszym numerze Polityki jest o tym przerażający
felieton, wielu czytelnikom otworzy oczy. Kobiety nie rozwodzą się z pijakami,
bo kierują się miłością, a później litością. Niestety w takich przypadkach "i
nie opuszczę Cię aż do śmierci" jest zupełnie bez sensu. Jeśli pijak chce pić
- będzie pił, pod presją będzie próbował to ukrywać, maskować - do czasu. Mimo
mieszanych uczuć w wielu przypadkach aby ratować dzieci i siebie współmałżonek
powinien zostawić taki egzemplarz - niech zapija się samodzielnie, bez
publiczności.