Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):)

13.05.07, 13:43
Dzis firma Pana Czesława Langa - Lang Team - przygotowała w Warszawie festyn
rowerowy połączony z wyscigiem kolarskim dla amatorów. I było supersmile
Piekne banery, rowerowe stragany i najwazniejsze - wyscig.....
Startowali w nim moi dwaj koledzy z amatorskiej grupy EST, piszący nieraz na
tym forumsmile
Z gwiazd widziałem Pana Czesława Langa, wicemistrza olimpijskiego w
kolarstwie z 1980 roku z Moskwy, Pana Lecha Piaseckiego - mistrza świata z
szosy i z toru i Pana Cezarego Zamane - triumfatora Tour de Pologne .
Startował też znany komentator sportowy - komentuje Tour de France - Pan
Tomasz Jaroński. To znaczy stał koło mnie na starcie, wystrzelił do przodu, a
za 10 minut widziałem go przy bufetach jak palił papierochasmilesmile

Całośc jeszcze trwa i centrum tzn. start i meta zlokalizowane jest na
Ursynowie na górce Kazury na tyłach koscioła.

ps. Ta cześc Ursynowa jest cudownasmile


Pozdro
Krzysztof
    • sibeliuss Re: Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):) 13.05.07, 13:44
      A ja lubię pojechać dalej, do Konstancina, do Czerska.
      Piaseczno też zaczyna być piękne.
      • kriss67 Re: Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):) 13.05.07, 14:13
        My też, wolimy dalej - tyle że dzis na 13 musielismy do domu wracac, wiec czasu
        mało.....

        Sibeliuss, tu przypominam moja wyprawe do Czerska z zeszłego roku:

        Sobota, godzina 9 rano. "Trzech muszkieterów" w składzie Jacenty, Wojciech i
        ja wyruszamy z Bródna na naszych stalowych rumakach w kierunku Czerska. Do
        zdobycia ruiny sredniowiecznego zamczyska. Upał sie szykuje niemiłosierny,
        ale nic to: zaopatrzeni w wodę, kanapki, batony, przewodnik rowerowy po
        Mazowszu, wyruszamy z ulicy Bartniczej na trase.
        Początkowo euforia. Błyskawicznie docieramy do Powsina, potem do Konstancina.
        Tu obowiązkowa wizyta w Parku Zdrojowym. Objężdzamy dookoła tężnie i
        kierujemy sie na rondo, z którego odbija niebieski szlak rowerowy do Góry
        Kalwarii.
        I tu zaczynają sie schody, czego jeszcze nie bylismy w pełni świadomi.
        Na rondzie strzałka na "Szlak Nadwislański" była tak ustawiona, że możliwe
        były dwa kierunki jazdy. Ruszamy jezdnią obok lokalnego targowiska. Dla
        pewności próbujemy zapytać autochtona o drogę do wsi Obory.
        Wojciech wypatrzył wędkarza. Podjeżdzamy, pytamy sie grzecznie o kierunek. A
        wędkarz zirytowany faktem, iż przerywamy mu niezykle wciagające zajęcie
        mówi: "Eeeee, to całkiem w drugą strone". Wojciech na to "Biorą?".
        Wędkarz "Nie za bardzo". "Bo im chyba za gorąco" palnął Wojciech. Wędkarz
        spojrzał tylko spode łba i nic nie odpowiedział. Nic, zawracamy. Żeby skrócic
        sobie drogę skręcamy w boczną uliczkę. Jedziemy wzdłuz jakiegoś stawu,
        jeziorka... Widzimy drogę główną. Nagle przed nami wyrasta brama. Z tej
        stronu jeziorka nie ominiemy. To :"Z drugiej strony będzie wyjazd" podpowiada
        Jacek. Ochoczo pomykamy w drugą stronę. I bach, na końcu tej drugiej strony
        znowy zamknieta bramasmile W końcu udało sie powrócic do ronda w Konstatcinie.
        Odnaleźliśmy niebiesaki szlak, zanzaczony charakterystycznym rowerkiem.
        Supersmile Pomykamy sobie tym szlakiem i po paru kilometrach zauważamy, że na
        drzewach był ślad po oznakowaniu, ale jakis zamazany. Znowu polujemy na
        autochtona. Pani z pieskiem: "Taaaa, jest tu jakiś szlak rowerowy, w głębi
        lasu". Jedziemy w las. Droga powoli zmienia sie w piaskownice. Olsnienie: to
        szlak zółty, nie niebieski. Powrót.
        Lądujemy ponownie w Oborach. Jest!, Wojtek Sokole Oko dojrzał szlak
        niebieski. Ruszamy.
        Panuje przekonanie, że zaraz pewnie zobaczymy Wisłę. Tymczasem szlak
        oznakowany jest tak: znikł niebieski rowerek, a jest klasyczne oznakowanie
        dla turyty pieszego. Krążymy po polach, miedzach. I... znowu lądujemy w
        Oborachsmile Znaki prowadzą dalej. Szlak prowadzi wszelkim mozliwym podłożem.
        Asfalt, bity dukt leśny, piach, kamienie. Ale jest "niebieski" czyli wszystko
        gra, w naszym przekonaniu.Mijamy jakąś stadnine koni. Scieżka ma może 40 cm
        szerokości. Zwalonme drzewa. W pewnym momencie zauważam kilka kałuż. Taaaa,
        to znak, że jedziemy w kierunku Wisły, teren podmokły. Słyszymy nawet
        chlupanie wody. Okazało sie, że to chlupała woda mineralna w plecakusmile. W
        końcu wiatrołomy były tak pokaźne, że nie dało sie jechać. Dopadamy szosę.
        Zasiegamy "języka" u rowerzystów. "Wisła?, gdzie, to nie tem kierunek". Nieco
        zrezygnowani pytamy o kierunek na Góre Kalwarie. Oki, "To jedzcie do lokalnej
        szosy Nr 724, bo na 79 Tiry tak zapierniczają, że trudno jechać" słyszymy.
        Dobra, rozkładamy mapę na ziemi i patrzymy. 79 tu, 724 tu. Jedziemy. Nagle
        drogowskaz "Sandomierz" w lewo. Jaki Sandomierz? K....wa, mapę połozylismy do
        góry nogami i wylądowalismy na tej piekielnej 79smilesmileNo nic, do Góry Kalwarii
        zostało około 15 km to jedziemy.
        I dojechalismy. W końcu zamek w Czerskusmile. Była godzina 17!!!!. Na zamku
        narada. Skoro dojechalismy 79, to wracamy nad Wisłą. I nawet cieszylismy sie,
        że przewodnik opisuje cieżkie podjazdy do Czerska od strony Wisły, a my,
        wracając w odwrotną stonę mamy tylko z górki. I dawaj, gnamy w dół z
        zamkowego wzgórza. Ujechaliśmy 5 km, znowu masakra. Zgubiliśmy sięsmilePo
        naradzie powrót. I robimy ten podjazd w drugą stronęsmile
        W końcu ponownie wylądowaliśmy w Górze Kalwarii. Tu skręcamy w szosę nr 724 i
        mkniemy do Wawki. O 21.15 jesteśmy na Bródnie. W końcu w domu!. 12 godzin nam
        wyszło, w tym ze 3,50 godziny błądzenia. Przejechaliśmy 140 km.
        Uwagi na koniec:
        1.Nie zaczepiaj wędkarzy
        2.Tubyclów pytaj tylko o sklepy a nie zagaduj o trase

        Pozdro
        Krzysztof
        ps. Fotki z wyprawy będą wieczoremsmile
        Dzieki za suuuuuper wycieczke dla Was chłopaki!
    • kriss67 Foty:) 14.05.07, 11:00
      picasaweb.google.pl/piotr.gorajec/Lang_warszawa2007
    • poranna-kawa Re: Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):) 14.05.07, 11:12
      Z Bródna wyruszyłam się najdalej na razie w okolice mostu siekierkowskiego sad
      Jak czytam o takiej wyprawie ... to już nabieram smaku smile
      • kriss67 Re: Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):) 14.05.07, 11:28
        To widze krajanka jesteśsmile
    • poranna-kawa Re: Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):) 14.05.07, 11:32
      krajanka ? ...
      • kriss67 Re: Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):) 14.05.07, 11:48
        No z Bródnasmile
    • poranna-kawa Re: Super festyn i wycig w Lesie Kabackim:):):) 14.05.07, 11:57
      hmmm ... mieszkam na Bródnie od urodzenia i jeszcze nie słyszałam takiego
      określenia smile
      • kriss67 I jeszcze o wyscigu 14.05.07, 12:07
        Też od urodzeniasmile


        "Kapeć dyrektora
        Ponad 400 osób wystartowało w warszawskim maratonie Skandii. Trasa była dość
        nietypowa, prowadziła bowiem ścieżkami Lasu Kabackiego, dopisała jednak pogoda,
        humory i uczestnicy. Pecha miał Czesław Lang, który złapał „kapcia” i kończył
        wyścig MINI na piechotę. Generalnie upadków było sporo i służby medyczne miały
        sporo pracy.
        Wśród uczestników zauważyliśmy Macieja Kurzajewskiego i Piotra Sobczyńskiego
        (TVP) oraz Tomasza Jarońskiego (Eurosport) i Waldemara Heflicha (Żagle,
        Eurosport). W pełnym składzie wystartowały zawodniczki z ekipy Halls, dodając
        zmaganiom klasy i... uroku.

        Ważny jest udział, ale i ważne zwycięstwo. Na dystansie Grand Fondo (bliko 90
        km) najlepszy był Paweł Wiendlocha przed Andrzejem Kaiserem (obaj DHL –
        Author), a trzeci na metę dotarł Cezary Zamana. Najlepszą z pań została Dorota
        Warczyk (Start Tomaszów Mazowiecki) przed Magdaleną Hałajczak (Corratec).

        Na dystansie Medio triumfował Radek Lonka (Corratec) przed Robertem Banachem
        (Vitesse bikeWorld.pl) i Michałem Zatorskim (Start Tomaszów Mazowiecki). W
        gronie kobiet Magda Sadłecka tuż przed Olą Dawidowicz (obie Halls Team)."
Pełna wersja