Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie

17.05.07, 04:10


Od kilku lat systematycznie wzrasta liczba porodów przez tzw. cesarkę - w
niektórych krakowskich szpitalach nawet o połowę. Coraz częściej cesarskie
cięcia przeprowadzane są na życzenie pacjentek. Ministerstwo Zdrowia chce
ograniczyć proceder i zachęca kobiety do porodów naturalnych.

Ciąża to nie dobro narodowe


– Moja ciąża i mój poród to nie jest dobro narodowe, którym mogą rozporządzać
urzędnicy – stanowczo deklaruje młoda matka Anna Stoch, która domaga się prawa
kobiet do decydowania o sobie.

Podobnie uważa Jagoda Krawiec, której dziecko za dwa miesiące przyjdzie na
świat przez cesarskie cięcie, bo ona sama nie ma ochoty przechodzić przez
"akcję porodową".

– Tyle się słyszy o powikłaniach w czasie porodów naturalnych, o dzieciach,
które zostały kalekami na skutek niedotlenienia mózgu i o tym, że lekarze zbyt
długo zwlekają z decyzją o wykonaniu "cesarki" – mówi. Jej zdaniem
najważniejsze jest bezpieczeństwo matki i dziecka, a nie dbanie o dobre
statystyki i finanse.

Według Stanisława Radowickiego, eksperta ministerialnego ds. ginekologii i
położnictwa, nie chodzi o to, by zakazać cesarskich cięć, ale by nie robić na
nie mody.

– Nie może być tak, że kobieta wywiera presję na lekarza, bo chce dzięki
cesarce zachować dobrą sylwetkę, boi się bólu albo ma taki kaprys – twierdzi.

www.wiadomosci24.pl/artykul/moda_na_cesarskie_ciecie_dlaczego_nie_27963.html
    • weekenda Bo nie. 17.05.07, 09:27
      Postaram się krótko. I będzie to tylko w odniesieniu do zdrowych (zresztą
      uważam, że chorzy ludzie nie powinni się rozmnażać).

      Poród to czynność fizjologiczna. To nie choroba czy patologia.

      Natura wie co robi.

      Każdy etap porodu ma swój cel. Też towarzyszący mu ból. W trakcie pododu
      wytwarzana jest cała fabryka chemiczna mająca na celu umożliwienie noworodkowi
      start w samodzielne życie a matce zakończenie jednego etapu i wejście w kolejne.

      Nie chcę tu opisywać całego procesu i kolejności produkowania płynów
      ustrojowych i co one mają robić i dlaczego ale tak to już jest. Zaburzenie tego
      fizjologicznego procesu ma ogromny wpływ na późniejsze życie i zdrowie zarówno
      dziecka jak i matki.

      Każda masowa ingerencja w naturę ma katastrofalne skutki. One nie ujawniają się
      już dzisiaj, teraz. To się dzieje na przestrzeni czasu.

      Wiem, że ludzie, jako gatunek zapłacą straszną cenę za takie radykalne
      ingerencje i "poprawianie" natury, które rosną lawinowo, bo "wiemy lepiej".

      Ale oczywiście każdy ma prawo do własnego życia i wyborów.
      • ania.silenter to zależy od konkretnego przypadku 17.05.07, 12:03
        weekenda napisała:

        > Postaram się krótko. I będzie to tylko w odniesieniu do zdrowych (zresztą
        > uważam, że chorzy ludzie nie powinni się rozmnażać).

        Na co chorzy? Fizycznie, psychicznie?

        Miałam 2 razy cc - ze względów medycznych. Pierwszy raz z powodu zatrucia
        ciążowego (według Twoich standardów nie powinnam mieć dzieci), tylko że gestoza
        ujawnia się JUŻ w ciąży (najczęściej w 3 trymestrze). Jest to ewidentnie
        choroba matki. No więc co?
        Za drugim razem dziecko ułożone było pośladkowo i lekarz zdecydował o cc. Mam
        znajomą 3-latkę z mpdz spowodowanym porodem sn (niedotlenienie), choć matka
        rodziła wiele godzin i wiadomo było, że dziecko jest przyduszone.
        A ile jest porodów sn, które trwały kilkanaście godzin i kończyły się cesarką?
        Mam dwie wspaniałe, mądre, zdrowe córeczki. Według Twoich standardów powinny
        nie istnieć.
        Znam wspaniałą kobietę, która ma mocne skrzywienie kręgosłupa (garba) i ogromne
        trudności w donoszeniu ciąży, inną - równie wspaniałą i inteligentną, która na
        takie trudności w donoszeniu ciąży, że z 4 ciąż żyje tylko jedno dziecko (za to
        zupełnie zdrowe i super).
        Reasumując - cc na życzenie (zupełnie BEZ wskazań medycznych) - nie, jeżeli są
        jakiekolwiek wskazania, że poród sn były ze szkodą dla dziecka lub matki - tak.
        • weekenda Nie. To reguluje natura 17.05.07, 12:31
          z punktu widzenia gatunku: wszyscy chorzy nie powinni przekazywać wadliwego
          materiału genetycznego następnym pokoleniom.

          Jeszcze "parę" lat temu osoby takie jak Ty nie urodziłyby dziecka - nastąpiłoby
          naturalne poronienie lub ciąża zakończyłaby się niepowodzeniem. Jest duże
          prawodopodobienstwo, że Twoje córki same będą przechodziły przez Twoją historię
          i przekażą to samo następnym pokoleniom. Znaczy wadliwe geny idą dalej.

          Tak zwane człowieczeństwo, humanitaryzm już dawno przekroczył granice właśnie
          szacunku dla człowieka, dla jego godności. Wystarczy popatrzeć co się dzieje w
          medycynie gdzie do granic czegokolwiek, farmakologicznie utrzymuje się przy
          życiu ciało człowieka. W imię humanitaryzmu, człowieczeństwa, nauki, uczuć
          wyższych, wiary i nie wiadomo jeszcze czego.

          Jeśli sama natura nie pozwala komuś być rodzicem to po co to zmieniać? Czy
          wszyscy muszą mieć dzieci?

          Wiem, że moje poglądy pod tym względem są radykalne. Ale takie mam. Napatrzyłam
          się w swoim życiu na ból, cierpienie, umieranie. W sumie na walkę z wiatrakami.
          Wiem jakie tego są koszty. I patrzę w przyszłość i juz widzę jak nasz gatunek
          ulega stopniowej degradacji.
          • ania.silenter Bzdury piszesz 17.05.07, 12:59
            weekenda napisała:

            > z punktu widzenia gatunku: wszyscy chorzy nie powinni przekazywać wadliwego
            > materiału genetycznego następnym pokoleniom.
            >
            > Jeszcze "parę" lat temu osoby takie jak Ty nie urodziłyby dziecka -
            nastąpiłoby
            >
            > naturalne poronienie lub ciąża zakończyłaby się niepowodzeniem. Jest duże
            > prawodopodobienstwo, że Twoje córki same będą przechodziły przez Twoją
            historię
            >
            > i przekażą to samo następnym pokoleniom. Znaczy wadliwe geny idą dalej.

            Pośladkowe ułożenie dziecka to WADA GENETYCZNA?
            A przyczyny gestozy nie są poznane do dnia dzisiejszego.
            A skąd wiesz, że jesteś genetycznie czysta? Ty i Twoje dziecko? Może okazać się
            kiedyś, że jednak macie w rodzinie predyspozycje do
            raka/cukrzycy/nadciśnienia/schizofrenii?
            I co? Może kiedyś Twoje dziecko zachoruje na jakąś chorobę (nie wszystkie
            ujawniają się zaraz po urodzeniu) i bedziemy żałować na forum, że zachciało Cię
            się rozmnażać?
            Twoje poglądy nie różnią się niczym od poglądów nazistów. Żydów, Murzynów i
            chorych psychicznie należy sterylizować?
            Brawo. Współczuję Twojemu dziecku, jeśli kiedykolwiek zachoruje na jakąś ciężką
            chorobę.
            • weekenda To nie bzdury. To są moje poglądy 17.05.07, 13:25
              Pośladkowo kobiety rodziły i setki lat temu. Inaczej taki poród się prowadzi.
              Jest bardziej ryzykowny ale też fizjologiczny.

              Gestoza - zatrucie ciążowe. Immunologiczna reakcja ciała matki na ciążę, którą
              rozpoznaje jako ciało obce. Etologia nie znana. Wada genetyczna. Po co
              przekazywać dalej?

              Czy gdzieś napisałam, że ludzi należy sterylizować? Piszesz nonsensy. Uważam,
              że nie wszyscy mają naturalne predyspozycje do posiadania dzieci. A niektórzy
              nawet nie powinni ich mieć. Powinno być to zabronione. Własnie abyśmy mieli
              zdrowy gatunek. I kolor skóry czy nacja nie ma tu żadnego znaczenia.

              Natomiast choroba psychiczna już tak. Powinno być to uregulowane prawnie.
              • lubba ludy o takich poglądach 17.05.07, 17:00
                np Spartanie wygineły, czego i twojemu materiałowi genetycznemu życzę
                • skiela1 Re: ludy o takich poglądach 17.05.07, 18:35
                  lubba napisała:

                  > np Spartanie wygineły, czego i twojemu materiałowi genetycznemu życzę


                  Dlaczego jestes niemila.
                  Kazdy ma prawo do wlasnego zdania.
                  • weekenda Skielu 17.05.07, 20:57
                    ona nie jest "nie miła". Ona tylko nie przeczytała tego co napisałam. Nie ona
                    jedna zresztą.

                    Czytają szybko i pobieżnie i w ogóle nie zastanawiają się nad tym co piszą. To
                    się nazywa brak doświadczenia. Tez życiowego.

                    smile
                    • lubba Re: Skielu 17.05.07, 22:22
                      ona dobrze przeczytała co napisałaś i rónież dobrze zastanowiła sie co odpisać
                      a jakież to cenne cechy postanowiła przekazać dalej ludzkosci weekenda? przecież
                      nie rozmnożyła się bez głębszych przemyśleń
                      co tak wspaniałego jest w jej materiale genetycznym ?
                  • lubba Re: ludy o takich poglądach 17.05.07, 22:18
                    czyli, że ja też mam takie prawo
                    oceniam sobie materiał genetyczny weekendy, tak jak ona ocenia przydatność do
                    rozrodu innych ludzi, niemiłe, jasne że nie jest miłe, ohydne i głupie
          • rene8 Re: Nie. To reguluje natura 17.05.07, 13:07
            weekenda napisała:
            > Wiem, że moje poglądy pod tym względem są radykalne. Ale takie mam.
            Napatrzyłam
            >
            > się w swoim życiu na ból, cierpienie, umieranie. W sumie na walkę z wiatrakami


            Wg. tego co piszesz rozmiem,ze nie bierzesz leków, nie leczysz się, a gdyby cię
            nagle dopadła choroba (czego oczywiście nie życzę) np przestały Ci
            funkcjonować nerki,nie dializowałabyś się? Albo stwardnienie rozsiane ?
            To co piszesz jest bardzo okrutne.

            Medycyna idzie do przodu ,aby pomagać ludziom.
            • weekenda Wiem, że okrutne ale takie mam 17.05.07, 13:31
              Medycyna idzie do przodu? A w czym? Podaj mi jedno lekarstwo, które leczy.
              Powtarzam, które leczy. Nie: zalecza, nie: likwiduje część objawów (niszcząc
              przy tym połowę innych narządów) ale które leczy. Wylecza. Skutecznie i raz na
              zawsze. Bierzesz "pastylkę" i jesteś zdrowa. Znasz jakieś? Bo ja, poza
              chirurgią: usuwa chore/zepsute oraz wąską grupą radyklanych środków
              przeciwbólych: bierzesz i ból znika, nie znam żadnego lekarstwa, które leczy.
              Które powoduje, że choroba znika.
              • skiela1 Re: Wiem, że okrutne ale takie mam 17.05.07, 14:56

                A poza tym bierzesz na jedno,drugiemu szkodzisz.
          • impostor Re: Nie. To reguluje natura 17.05.07, 22:40
            weekenda napisała:

            > z punktu widzenia gatunku: wszyscy chorzy nie powinni przekazywać wadliwego
            > materiału genetycznego następnym pokoleniom.
            >

            hitler sie klania.
            • bartoszcze Re: Nie. To reguluje natura 18.05.07, 02:11
              impostor napisał:

              > weekenda napisała:
              >
              > > z punktu widzenia gatunku: wszyscy chorzy nie powinni przekazywać wadliwe
              > go
              > > materiału genetycznego następnym pokoleniom.
              > >
              >
              > hitler sie klania.

              Twoja uwaga miałaby walor trafności tylko gdyby był to postulat wprowadzenia
              prawnego zakazu.
              Ale weekenda wyraźnie pisze o regułach biologicznych.
          • bartoszcze Re: Nie. To reguluje natura 18.05.07, 02:16
            weekenda napisała:

            > Tak zwane człowieczeństwo, humanitaryzm już dawno przekroczył granice właśnie
            > szacunku dla człowieka, dla jego godności. Wystarczy popatrzeć co się dzieje w
            > medycynie gdzie do granic czegokolwiek, farmakologicznie utrzymuje się przy
            > życiu ciało człowieka. W imię humanitaryzmu, człowieczeństwa, nauki, uczuć
            > wyższych, wiary i nie wiadomo jeszcze czego.
            >
            > Jeśli sama natura nie pozwala komuś być rodzicem to po co to zmieniać? Czy
            > wszyscy muszą mieć dzieci?
            >
            Sam też snuję podobne rozważania, aczkolwiek dla mnie punktem wyjścia jest
            pytanie, czy pycha gatunku ludzkiego nie pchnęła nas już za jakąś granicę.
            Np. nie jestem fanem transplantologii.
            Aczkolwiek zawsze zadaję sobie pytanie - co bym zrobił, gdyby chodziło o życie
            mojego dziecka, zgodziłbym się na przeszczep?
            • weekenda Świadomość 18.05.07, 10:23
              Nie rozważałam tego w kategoriach naszej pychy ale masz rację. Tak. Jesteśmy
              butni, zarozumiali i pyszni. Nie tylko w tej kwestii.

              Baj de wej... czytałeś co napisałam i zrozumiałeś smile

              Tak się składa, że całe moje życie krąży wokół szpitali. Przyczyny tego są tu
              nieistotne. Ważne jest to, że naocznie przekonuję się od kilkudziesięciu już
              lat jaki los sami sobie gotujemy. Widziałam nowo urodzone maleństwa, które się
              ratowało, które w przeciągu kilku miesięcy od urodzenia lekarze ogromnym
              wysiłkiem "robili" od nowa. W imię ratowania życia ludzkiego. Te dzieci i tak
              będą kalekami skazanymi na opiekę do końca życia. Widziałam jak te dzieci w
              większości były porzucane przez rodziców, których przerosła wizja opieki nad
              takim dzieckiem. Widziałam starych ludzi, których rodzina zostawiała w
              szpitalach bo... byli starzy.

              Opiszę tylko jeden przykład, który dzieje się na moich oczach od 19 lat:
              dziewczyna odnawiała mieszkanie, malowanie, tapetowanie, parkiety itd. Jak
              skończyła okazało sie, że jest w ciąży. Lekarze ostrzegali, że wpływ tych
              chemikaliów, lakierów może byc tragiczny dla dziecka. Nie słuchała. Urodziła.
              Urodził się chłopczyk z wadliwym wszystkim, w sumie nie mający żadnych szans na
              przeżycie. Jednak lekarze podjęli trud: reperowali mu przetoki w sercu, coś tam
              robli z nerkami, udrażniali płuca, likwidowali rozszczepy, ogromną pracę
              wykonali ortopedzi aby mógł chodzić (nóżki końsko-szpotawe). Ze względu na wady
              i powikłania skazali na zanik układ moczo-płciowy. Człopczyk spędził w
              szpitalach 1,5 roku. Żyje. Ma teraz 19lat. Zewnętrznie wygląda na 12lat, chodzi
              ale ma niesprawny cały układ motoryczny i jego chód przypomina trochę chód
              ssaków naczelnych (z wyłączeniem ludzi). Przez cały czas jest cewnikowany, jego
              członek nie spełnia żadnej czynności fizjologicznej. Już jak był w podstawówce
              zaczął zdradzać niepokojące objawy agresji na tle seksualnym w stosunku do
              równieśników (bez względu na płeć). I następowała eskalacja tych zachowań.
              Oczywiście przez cały okres jego dzieciństwa i dojrzewania był ofiarą swoich
              rówieśników: wyśmiewany, wykpiwany, bity itd. Dzieci są okrutne. W chwili
              obecnej jest postrachem dla wszystkich. Szkoły żadnej nie skończył. Tylko
              czekam na informację kiedy kogoś zamorduje...

              Straszliwe szkoda mi jego matki... Cierpi strasznie. I ciągle ona sama zadaje
              sobie pytanie: po co walczyłam o jego życie? I nazywa swojego syna potworem...
              Słusznie zresztą. Sami go stworzyliśmy... W imię ochrony życia, w imię wyzszych
              wartości, w imię humanitaryzmu, człowieczeństwa i czort wie jeszcze czego.

              Nie wiem co bym zrobiła na jej miejscu. Nie wiem gdzie jest granica szacunku
              dla życia ludzkiego. Bo, że taka jest to na pewno.

              Latamy w kosmos, wymyślamy coraz to nowe wynalazki, które mają nam ułatwiać
              życie... A nie zastanawiamy się kompletnie wybierając partnera seksualnego, czy
              on/ona jest zdrowa? czy moje z nim dzieci będą zdrowe? Większość rodzących się
              dzieci to absolutne przypadki. Płodzimy dzieci w wieku biologicznie
              odpowiedniam a psychicznie zupełnie nie. Generalizuję oczywiście. Szkoda, że
              uczą nas wzorów chemicznych, dat historycznych, cyklu rozmnażania wypławka
              białego, sprzątania, gotowania itd. a nikt nie mówi, nikt nie trąbi: posiadanie
              dzieci to ogromna odpowiedzialność, praca, obowiązek i w czasach obecnych -
              pieniądze. Nikt tego nie mówi na szeroką skalę, nie uczy, nie pokazuje
              zagrożeń. Jeśli ktoś "trafił" na rozsądnych, mądrych rodziców to ma szansę, że
              się o tym dowie. A reszta?
    • ania.silenter CC na życzenie - nie, ze wskazań - tak 17.05.07, 12:17
      skiela1 napisała:

      > Podobnie uważa Jagoda Krawiec, której dziecko za dwa miesiące przyjdzie na
      > świat przez cesarskie cięcie, bo ona sama nie ma ochoty przechodzić przez
      > "akcję porodową".



      >
      > – Tyle się słyszy o powikłaniach w czasie porodów naturalnych, o dzieciac
      > h,
      > które zostały kalekami na skutek niedotlenienia mózgu i o tym, że lekarze zbyt
      > długo zwlekają z decyzją o wykonaniu "cesarki" – mówi.

      To akurat czasem (CZASEM!) jest prawdą. Są szpitale, w których nie uznaje się
      cesareksad.

      Jej zdaniem
      > najważniejsze jest bezpieczeństwo matki i dziecka, a nie dbanie o dobre
      > statystyki i finanse.


      Tak, bezpieczeństwo matki i dziecka jest najważniejsze, ale też chyba nie ma
      potrzeby zakładać, że na pewno podczas porodu sn coś pójdzie nie tak.

      >
      > Według Stanisława Radowickiego, eksperta ministerialnego ds. ginekologii i
      > położnictwa, nie chodzi o to, by zakazać cesarskich cięć, ale by nie robić na
      > nie mody.

      Chodzi mu pewnie o 'cc na życzenie'.
      >
      > – Nie może być tak, że kobieta wywiera presję na lekarza, bo chce dzięki
      > cesarce zachować dobrą sylwetkę, boi się bólu albo ma taki kaprys – twierdzi


      Większość kobiet nie boi się porodu sn ze względu na kaprys czy figurę ale boi
      sie o dziecko. Poza tym jest całe mnóstwo wskazań medycznych do cc - choroby
      matki (nadciśnienie, wady serca, wady wzroku itp.), wielkość dziecka (powyżej
      4 - 4,5 kg), położenie dziecka, wcześniactwo.

      I chciałabym zdementować powszechne opinie o cc. To nie jest "nic takiego", to
      operacja. I to dość poważna, po której mogą wystąpić komplikacje. Również po
      znieczuleniu mogą wystąpić problemy. Ten rodzaj porodu również nie jest
      bezbolesny. Jeszcze tydzień po bolał mnie kręgosłup po wbiciu ogromnej igły
      przy aplikowaniun znieczulenia. Przecięty brzuch i mięśnie macicy też boląsad.
      Warto o tym pamiętać, kiedy się żąda cesarki od lekarza.
    • ania.silenter CC na życzenie - nie, ze wskazań - tak 17.05.07, 12:17
      skiela1 napisała:

      > Podobnie uważa Jagoda Krawiec, której dziecko za dwa miesiące przyjdzie na
      > świat przez cesarskie cięcie, bo ona sama nie ma ochoty przechodzić przez
      > "akcję porodową".



      >
      > – Tyle się słyszy o powikłaniach w czasie porodów naturalnych, o dzieciac
      > h,
      > które zostały kalekami na skutek niedotlenienia mózgu i o tym, że lekarze zbyt
      > długo zwlekają z decyzją o wykonaniu "cesarki" – mówi.

      To akurat czasem (CZASEM!) jest prawdą. Są szpitale, w których nie uznaje się
      cesareksad.

      Jej zdaniem
      > najważniejsze jest bezpieczeństwo matki i dziecka, a nie dbanie o dobre
      > statystyki i finanse.


      Tak, bezpieczeństwo matki i dziecka jest najważniejsze, ale też chyba nie ma
      potrzeby zakładać, że na pewno podczas porodu sn coś pójdzie nie tak.

      >
      > Według Stanisława Radowickiego, eksperta ministerialnego ds. ginekologii i
      > położnictwa, nie chodzi o to, by zakazać cesarskich cięć, ale by nie robić na
      > nie mody.

      Chodzi mu pewnie o 'cc na życzenie'.
      >
      > – Nie może być tak, że kobieta wywiera presję na lekarza, bo chce dzięki
      > cesarce zachować dobrą sylwetkę, boi się bólu albo ma taki kaprys – twierdzi


      Większość kobiet nie boi się porodu sn ze względu na kaprys czy figurę ale boi
      sie o dziecko. Poza tym jest całe mnóstwo wskazań medycznych do cc - choroby
      matki (nadciśnienie, wady serca, wady wzroku itp.), wielkość dziecka (powyżej
      4 - 4,5 kg), położenie dziecka, wcześniactwo.

      I chciałabym zdementować powszechne opinie o cc. To nie jest "nic takiego", to
      operacja. I to dość poważna, po której mogą wystąpić komplikacje. Również po
      znieczuleniu mogą wystąpić problemy. Ten rodzaj porodu również nie jest
      bezbolesny. Jeszcze tydzień po bolał mnie kręgosłup po wbiciu ogromnej igły
      przy aplikowaniun znieczulenia. Przecięty brzuch i mięśnie macicy też boląsad.
      Warto o tym pamiętać, kiedy się żąda cesarki od lekarza.
      • rene8 Re: CC na życzenie - nie, ze wskazań - tak 17.05.07, 12:58
        Podpisuję się pod tym co napisała Ania.silenter.
    • katja_24 Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 17.05.07, 13:20
      Ja jesli kiedys zdecyduje sie na dziecko, chce miec prawo zadecydowac, czy che
      sie meczyc czy nie. Nikt nie bedzie decydowal za mnie. Tyle w tym temacie.
      • weekenda Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 17.05.07, 13:46
        Nie męczyłam się nawet 15 minut przy porodzie smile Rodziłam fizjologicznie. Było
        to jedno wspaniałe szczęście. Jasne, że bolało. Ale nie był to ból, z którym
        nie można było sobie poradzić. To bardzo dziwny rodzaj bólu... Nie wiem jak to
        nazwać? szczęśliwy? radosny? był bezcierpieniowy...

        Straszliwie chciałam mieć dziecko. Każda komórka mojego ciała chciała mieć
        syna. I załatwiłam sprawę smile Myślę, że wiele od tego zależy. Od naszego
        nastawienia. Nie od tego co wypowiadamy ale to co siedzi nam głęboko w głowach.
        To do czego często sami przed sobą nie chcemy sie przyznać a co siedzi gdzieś
        tam z tyłu i pika. Przez cały czas sie odzywa.

        Moja ciąża nie była przypadkiem. Była wypragnioną, wymarzoną, wytęsknioną i
        wychcianą do bólu potrzebą. Cały czas czułam sie przefantastycznie, nigdy ani
        wcześniej ani później nie byłam tak piękna, nie miałam takich pięknych włosów,
        skóry, ciała. Do dzisiaj wspominają wszyscy, że moje oczy świeciły jak gwiazdy
        a uśmiech nie schodził z mojej twarzy. I myślę, że takie moje podejście
        załatwiło za mnie całą robotę. Też przy porodzie. Czułam ból ale nie bolało.
        Rodziłam 1,5 godziny. Nikt w mojej rodzinie czegoś takiego nie doświadczył.
        Żadna z moich przodkiń czy rówieśniczek.

        Zawsze uważałam i uważam, że "głowa" odwala za nas 99% roboty. We wszystkim. Te
        demonizowane: dusze, podświadomości, to co siedzi nam głęboko itd. kierują
        naszym życiem.
        • katja_24 Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 17.05.07, 13:55
          Mozeliwe, ze masz racje. Twoje nastawienie i chec posiadania dziecka duzo
          zrobila. Ale wiekszosc rodzacych kobiet chce (chyba), ale tez wiekszosc cierpi.
          Ja wole miec to wyjscie awaryjne. Inna sprawa, ze na razie dzieci nie planuje
      • skiela1 Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 17.05.07, 14:41
        katja_24 napisała:

        > Ja jesli kiedys zdecyduje sie na dziecko, chce miec prawo zadecydowac, czy che
        > sie meczyc czy nie.

        Jezeli to tylko taki kaprys a nie predyspozycje zdrowotne,proponuje zeby takie
        pacjentki placily z wlasnej kieszeni za C/c i za dodatkowy poby w szpitalu jej i
        jej dziecka.
        W innym przypadku prawo do decyzji ma tylko lekarz.
        • weekenda Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 17.05.07, 14:55
          O widzisz Skielu1. Poruszyłaś jeszcze jeden wątek, który również stoi mi zadrą
          w duszy...

          Na życzenie dziewczyn trzaskają jedno cc za drugim, mimo braku wskazań a za
          obowiązkowe, profilaktyczne szczepionki dla niemowlaka trzeba płacić mimo
          posiadanego ubezpieczenia i opłacania zusów...

          chore... to wszystko jest chore... sad
          • lubba weekenda 17.05.07, 17:02
            to materiał genetyczny podłej jakości, samce omijajcie
        • katja_24 Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 17.05.07, 15:54
          a teamt predyspozycji zdrowtnych nic nie wiem smile
          A jesli bedzie trzeba to zaplace...
    • netka6666 Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 18.05.07, 09:34
      Możecie sie ze mnie śmiać ale ja sie modle o to abym nie musiała mieć cc. Jak
      narazie tylko mój wiek i fakt, że jestem pierworódką to jedyne wskazania do cc.
      Ja np. chcę się pomęczyć i urodzić siłami natury. CC na zyczenie to dla mnie
      pójście na łatwiznę, nie czułabym się wtedy prawdziwa kobieta i matką. Skoro
      nawet przy porodzie pójdę na łatwiznę to na jakie łatwizny pójdę przy wychowaniu
      dziecka?
      Ktoś wczesniej napisał, że gdybyśmy miały rodzić przez cc (że niby byłoby to
      najbardziej zdrowe i naturalne) to rodziłybyśmy sie z zamkiem błyskawicznym na
      brzuchusmile Bardzo mi sie to hasło podoba.
      Oczywiście, gdyby w czasie porodu sn cos się zaczęło z małym dziać nie tak 0 to
      niech mnie biora i kroją i robią co chą. Byle by on był zdrowy...
      • katja_24 Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 18.05.07, 12:10
        Pojscie na latwizne? Nie no, faktycznie lepiej zostac umeczona Matka Polka...
      • skiela1 Re: Moda na cesarskie cięcie? - dlaczego nie 18.05.07, 14:26
        netka6666 napisała:

        > Możecie sie ze mnie śmiać ale ja sie modle o to abym nie musiała mieć cc.

        Nie slyszalam jeszcze,zeby ktorakolwiek kobieta wsrod moich znajomych/kolezanek
        modlila sie o tak powazna operacje.
        No ale ja nie mieszkam w Polsce.

        ..wrecz przeciwnie,lekarz upewnia pacjentke,ze jak c/c to tylko w
        drastycznych/koniecznych sutuacjach.
        Idac do szpitala ma pewnosc,ze nikt na niej tego C/c nie wymusi.(dla szpitali to
        tez kasa)
Pełna wersja