skiela1
17.05.07, 04:10
Od kilku lat systematycznie wzrasta liczba porodów przez tzw. cesarkę - w
niektórych krakowskich szpitalach nawet o połowę. Coraz częściej cesarskie
cięcia przeprowadzane są na życzenie pacjentek. Ministerstwo Zdrowia chce
ograniczyć proceder i zachęca kobiety do porodów naturalnych.
Ciąża to nie dobro narodowe
– Moja ciąża i mój poród to nie jest dobro narodowe, którym mogą rozporządzać
urzędnicy – stanowczo deklaruje młoda matka Anna Stoch, która domaga się prawa
kobiet do decydowania o sobie.
Podobnie uważa Jagoda Krawiec, której dziecko za dwa miesiące przyjdzie na
świat przez cesarskie cięcie, bo ona sama nie ma ochoty przechodzić przez
"akcję porodową".
– Tyle się słyszy o powikłaniach w czasie porodów naturalnych, o dzieciach,
które zostały kalekami na skutek niedotlenienia mózgu i o tym, że lekarze zbyt
długo zwlekają z decyzją o wykonaniu "cesarki" – mówi. Jej zdaniem
najważniejsze jest bezpieczeństwo matki i dziecka, a nie dbanie o dobre
statystyki i finanse.
Według Stanisława Radowickiego, eksperta ministerialnego ds. ginekologii i
położnictwa, nie chodzi o to, by zakazać cesarskich cięć, ale by nie robić na
nie mody.
– Nie może być tak, że kobieta wywiera presję na lekarza, bo chce dzięki
cesarce zachować dobrą sylwetkę, boi się bólu albo ma taki kaprys – twierdzi.
www.wiadomosci24.pl/artykul/moda_na_cesarskie_ciecie_dlaczego_nie_27963.html