kriss67
29.05.07, 12:51
"Czy znasz osoby należące do mniejszości seksualnych? Gdzie mieszkają? Co to
znaczy silny pedał? - takie pytania zadają policjanci działaczom organizacji
gejowskich po niedawnej Paradzie Równości. - Chcą nas zastraszyć - mówią geje
Janusz Boguszewicz z Wrocławia pisuje artykuły do portali gejowskich. Pod
prawdziwym nazwiskiem, więc nie trudno do niego dotrzeć, zwłaszcza policji.
Stróże prawa wezwali go na przesłuchanie w komisariacie kilka dni temu i
zaatakowali gradem pytań. - Uprzejmy aspirant interesował się różnymi
gejotematami. Dociekał, czy znam osoby z mniejszości seksualnych i gdzie one
mieszkają. Czy znam i rozumiem określenie "silny pedał" - opowiada
Boguszewicz.
Policjant miał przed sobą kilka artykułów Boguszewicza, które ukazały się w
internecie. Autor twierdzi, że dociekał, jaka była ich inspiracja, jak długo
pisuje do portali gejowskich oraz z jakimi czasopismami współpracuje. - Nie
podano mi powodu tego przesłuchania - mówi Boguszewicz.
Pięć razy przesłuchiwany przez politykę i ABW
Całą historię opisał w internecie. Wtedy zgłosiło się kilka innych osób ze
środowisk gejowskich, które policjanci też przesłuchiwali. Rekordzistą okazał
się Szymon Niemiec z Warszawy, który wyliczył, że wzywano go już w sumie pięć
razy. - Byłem przesłuchiwany przez policję i przez ABW. Pytano mnie o innych
działaczy organizacji mniejszościowych, pokazywano ich teczki. Nie mogłem się
oprzeć wrażeniu, że tematyka gejowska w internecie jest przez policję
dokładnie monitorowana - mówi Niemiec.
Działacze mniejszości seksualnych nie mają wątpliwości. - Policjanci dają do
zrozumienia, że sporo o nas wiedzą. Wygląda to tak, jakby chcieli nas
zastraszyć, zdyskredytować. Mają różowe teczki z nazwiskami znanych ludzi ze
środowiska. Takie, jak zakładano gejom w czasach PRL-u - mówią.
Sokołowski: Chodzi o konkretną sprawę
Co na te zarzuty policja? Nieoficjalnie przyznaje, że od pewnego czasu
odwiedza gejów. Oficjalnie nie mówi wiele. - Sprawa jest bardzo poważna.
Musimy to dokładnie sprawdzić i wtedy odpowiemy - mówi Artur Falkiewicz z
dolnośląskiej policji.
Natomiast Mariusz Sokołowski z komendy stołecznej zastrzega, że nie może
zdradzić, kogo policjanci przesłuchują. Zapewnia, że postępują zgodnie z
przepisami. - Jeśli ktoś jest przesłuchiwany, to do konkretnej sprawy. Z
pytań może się domyślić, o jaką chodzi - mówi enigmatycznie."
Ot, zadziwiająca gorwliwośc naszej Policji......Dlaczego nie inwigiluje sie
filatelistów i chodowców królików?
Pozdro
Krzysztof
Źródło: Metro