Czyżby...albo jak....

03.06.07, 22:20
Spotykasz Iksa, który pyta Cię o telefon do Igrekowskiej.
Wiesz, że Igrekowska nie chce, żebyś podawała/podawał Iksowi jej telefon.
Co robisz?
    • agulaszek Re: Czyżby...albo jak.... 03.06.07, 22:27
      Mówię, że nie podam. Takie sytuacje są ogólnie zrozumiałe. Zawsze się pytam czy
      mogę podać, to chyba normalne.
    • rico-chorzow Re: Czyżby...albo jak.... 03.06.07, 22:30
      Nie podaje się nikomu żadnych numerów.
    • adhamah Re: Czyżby...albo jak.... 03.06.07, 22:31
      nie podaje
      bo sam bym sobie nie życzył aby ktoś rozdawał na prawo i lewo mój mr tel
    • mabiwy Re: Czyżby...albo jak.... 05.06.07, 23:01
      jak przedmówcy. Każdy ma prawo wybrać sam, z kim pije wódkę i z kim skraca
      dystans podając numer telefonu. Telefon służbowy rządzi się innymi prawami.
    • poranna-kawa Re: Czyżby...albo jak.... 06.06.07, 07:16
      Nigdy nie podaję. Przepraszam i wprost informuję, że nie czuję się upoważniona
      do dysponowania czyimś numerem bez jego zgody.
      • tjbazuka Re: Czyżby...albo jak.... 06.06.07, 08:07
        sibeliuss 03.06.07, 22:20 + odpowiedz

        Spotykasz Iksa, który pyta Cię o telefon do Igrekowskiej.
        Wiesz, że Igrekowska nie chce, żebyś podawała/podawał Iksowi jej telefon.

        Tu moze powstac konflikt jezeli Mr.X i Igrekowa sa naszymi przyjaciolmi.
        Zalezy od sytuacji. Cos chyba nie gra pomiedzy Iksem i Igrekowa skoro pani Y
        ukrywa sie przed panem X. I jezeli znasz prawdziwy powod i to jest powazna
        sprawa wtedy trzeba tyrknac do pani Igrekowej i naklonic ja zeby przejela ta
        niezreczna sytuacje dla Ciebie w swoje rece i sama zadzwonila do Xa.
        Oczywiscie kiedy X jest poprostu namolny i nachalny to skieruj go
        Telekomunikacji Polskiej S.A i niech tam szuka telefonu do Igrekowej wink
        Albo udawac wariata ze zgubiles komore z numerami telefonow.
        • rico-chorzow Re: Czyżby...albo jak.... 06.06.07, 18:48
          tjbazuka napisał:

          > Tu moze powstac konflikt jezeli Mr.X i Igrekowa sa naszymi przyjaciolmi.
          > Zalezy od sytuacji. Cos chyba nie gra pomiedzy Iksem i Igrekowa skoro pani Y
          > ukrywa sie przed panem X. I jezeli znasz prawdziwy powod i to jest powazna
          > sprawa wtedy trzeba tyrknac do pani Igrekowej i naklonic ja zeby przejela ta
          > niezreczna sytuacje dla Ciebie w swoje rece i sama zadzwonila do Xa.
          > Oczywiscie kiedy X jest poprostu namolny i nachalny to skieruj go
          > Telekomunikacji Polskiej S.A i niech tam szuka telefonu do Igrekowej wink
          > Albo udawac wariata ze zgubiles komore z numerami telefonow.

          Dobra algebrawink)
    • e._ Re: Czyżby...albo jak.... 06.06.07, 10:06
      Mówię, że podam chętnie, ale przedtem spytam ją czy mogę, bo gdy mi podawała
      swój telefon zastrzegła, że jest to numer całkowicie prywatny i wyrażam
      nadzieję, że ona się zgodzi. A jeśli delikwent mocno napiera, propopnuję że
      podem jej telefon do niego, a ona z pewnością w tak pilnej sprawie natychmiast
      się z nim skontaktuje.
      Natarczywych lub niezorientowanych jest wielu, wiele też sposobów by się nie
      dać.
      • debest3 Re: Czyżby...albo jak.... 06.06.07, 20:52
        i w tym właśnie miejscu mam okazję udowodnic że konformistą raczej nie
        jestem,ponieważ ,aczkolwiek,gdyż,może zaistnieć sytuacja że nie cierpię pani
        Igrekowskiej ale przypadkiem mam jej numer telefonu więc podaję go Iksowi z całą
        premedytacją złośliwie,lub tez widząc beznadziejnie zakochany wzrok pana Iksa
        podaję mu ten numer równie chętnie jak w pierwszym wypadku w nadziei(zakładając
        że pani Igrekowska to beznadziejna zołza)że wyleczy go ona z tego nie mającego
        przyszłości uczucia i tu,jako pewnik zakładam że pana Iksa darzę niezmierną
        sympatią ,a moja(czyli ludzka)natura jest niestety niedoskonała....i co powiecie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja