kriss67
11.07.07, 10:03
Ładną mamy jesień tego lata - jak powiada stare indiańskie przysłowie.
15 stopni, wieje i cały czas pada. W takiej aurze setki tysięcy turystów
zamiast skwierczeć na piachu, ubiera sztormiaki i myśli o powrocie.
Zadowoleni są tylko restauratorzy - knajpy przeżywają oblężenie
-Jak żyję, takiego okropnego lata nie pamiętam - mówi Paweł Wszółcowski z
hotelu Energetyk w Ustce, rodowity mieszkaniec kurortu. - Kto by pomyślał,
żeby w połowie lipca wieczorami ubierać zimową kurtkę?! A ostatnio to niemal
codzienność.
Ci, którzy postanowili spędzić urlop nad polskim morzem, nie mają zbyt wiele
powodów do radości. Od dwóch tygodni temperatura nad Bałtykiem rzadko kiedy
przekracza 20 stopni Celsjusza, a niebo praktycznie cały czas jest
zachmurzone. Synoptycy wprawdzie zapowiadają, że po weekendzie pogoda się
poprawi, ale góra na trzy dni. Potem znowu zacznie lać i grzmieć.
- We Władysławowie jesteśmy od tygodnia. Na plaży byliśmy raz - mówi
Katarzyna Romańska. - Agnieszka, moja siedmioletnia córka, od pół roku
przygotowywała się do tego wyjazdu i do kąpieli w morzu. Ona najbardziej
cierpi przez tę pogodę. Po prostu się tutaj nudzi.
Rodzice dwoją się i troją w wymyślaniu kolejnych zajęć dla pociech. - Dwa
razy oglądaliśmy foki w Helu, pływaliśmy wodolotem, dla zabicia czasu
jeździliśmy pociągiem, bo dla naszych dzieci to atrakcja. Jutro wybieramy się
do Gdyni do kina - wymienia pani Grażyna, która urlop z całą rodziną spędza w
Jastarni.
- Jak tak dalej pójdzie, to pobijemy w tym roku rekord. Każdego dnia
odwiedzają nas prawdziwe tłumy - mówi pracownica Fokarium przy stacji
morskiej w Helu.
Na brak zwiedzających nie narzeka też Chata Rybacka w Jastarni. Zagląda do
niej co najmniej dwa razy więcej osób, co w poprzednich latach. Deszcz nie
przeszkadza też właścicielom restauracji i pubów. Te pękają w szwach od rana
do późnej nocy. Bo innych atrakcji w polskich kurortach jak na lekarstwo.
Tylko nieliczne miejscowości organizuję choćby koncerty. To wszystko sprawia,
że ludzie skracają urlopy.
- A u nas kilka osób nawet zrezygnowało z zarezerwowanych pokoi, choć
wcześniej wpłaciły spore zaliczki. Te oczywiście im przepadły - mówi
Wszółcowski z hotelu w Ustce.
Podobnie jest we Władysławowie. - Niektórzy w ogóle nie przyjeżdżają, inni
nie chcą stracić zaliczki, którą pobierają już niemal wszyscy właściciele
pensjonatów, i zostają tylko na kilka dni - mówi Konrad Sikora z informacji
turystycznej we Władysławowie.
Takich problemów nie ma Sopot.
- Pomimo deszczu wczasowiczów jest jeszcze więcej niż w latach
wcześniejszych - zauważa Aleksandra Chrzanowska, szefowa sopockiej informacji
turystycznej. - Być może wybierają nas, bo nawet jak wieje i pada, to jest u
nas co robić. Sama też wolałabym urlop w Trójmieście, niż dramatyczne
wypatrywanie słońca w oddalonym od świata małym kurorcie...
Źródło: Metro
ps.Nad morzem bylismy niedawno. Akutar podczas wizyty w wymienionym heslkim
fokarium było słonecznie, ale juz podczas rowerowego objazdu Helu lało jak z
cebra. Ale od czego przeciwdeszczowe płaszczyki
Pozdro
Krzysztof