Gościnność - trudy i znoje

25.06.03, 11:18
Ludzie to zwierzęta towarzyskie, odwiedzają się.
Czego nie lubicie i co Was krępuje podczas wizyt u Was lub gdy Wy idziecie z
wizytą?
Nie lubię siedzieć przy stole z nogami na ziemi, męczę się.
Czasami ludzie myślą, że mam żołądek z gumy i proponują do zjedzenia tony
smakołyków, oburzając się że odmawiam.
    • thomasch Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 11:50
      sloggi napisał:

      > Ludzie to zwierzęta towarzyskie, odwiedzają się.
      > Czego nie lubicie i co Was krępuje podczas wizyt u Was lub gdy Wy idziecie z
      > wizytą?
      > Nie lubię siedzieć przy stole z nogami na ziemi, męczę się.
      > Czasami ludzie myślą, że mam żołądek z gumy i proponują do zjedzenia tony
      > smakołyków, oburzając się że odmawiam.

      Najbardziej nie lubię wizyt z przymusu, tzn. takich, gdzie "wypada" być. Mam na
      myśli wizyty rodzinne. I tak zredukowałem je do minimum, ale od wielkiego
      dzwonu się na nich pojawiam. Chwalę sałatkę, która jest niedobra, bo ciocia
      pyta jak mi smakuje. Przecież nie powiem, że jest ohydna. Silę się zamienić
      słowo z moim bratem ciotecznym (on - starszy ode mnie tylko o 3 lata, ale z nim
      nigdy nie umiałem rozmawiać - to elektronik, szufladkujący świat i ludzi, nie
      mamy wspólnego tematu), jego żona - młoda kobieta, ale bez życia. Nie mówi nic,
      tylko wp***prza kolejnego kotleta (wygląda już jak szafa trzydrzwiowa). Po
      kilku godzinach męczarni wracam z radością do domu (trwa to wieki, bo ciotka
      mieszka na Bródnie).
      • bbkk Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 12:40
        Ja też nie przepadam za wizytami rodzinnymi (choć nie wszystkimi oczywiście).
        Najgorsze są pytania w stylu - Co u Ciebie słychać? - od kogoś z kim się widuję
        raz na kwartał.
        Ale generalnie to lubię chodzić w gości. U siebie na razie nie przyjmuję bo nie
        ma miejsca, ale już niedługo ... smile
        • irre Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 13:33
          ja z kolei wolę przyjmować gości, ale jak już gdzieś pójdę to najbardziej nie
          lubię takiej sztywnej atmosfery, gdzie wszyscy uśmiechają się do siebie i na
          pokaz są bardzo mili, a i tak wiadomo, że swoje myślą
        • geograf trudne pytania 25.06.03, 23:40
          najgorsze pytania to z serii:
          "a co w życiu osobistym? jakaś dziwczyna, czy cóś?"

          no i sztuczna atmosfera, gdy każdy i tak patrzy Ci na
          palce jak jesz i życzy najgorszego...
          • pepperoni78 Re: trudne pytania 28.06.03, 09:33
            geograf napisał:

            > najgorsze pytania to z serii:
            > "a co w życiu osobistym? jakaś dziwczyna, czy cóś?"


            Skąd ja to znam?? U mnie bywało dochodziło momentami do pytań w stylu "kiedy ty
            się wreszcie ożenisz" big_grin A najlepsze są spostrzeżenia w stylu "ale urosłeś!!".
            Dobre sobie! Trzydziestka na kark włazi i jeśli rosnę do raczej w obwodzie niż
            do góry wink
    • zet_a Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 13:38
      Nienawidzę chodzić na rodzinne przyjęcia do osób, które widuję przeważnie raz w
      roku. Te wszystkie pytania "Jak tam w pracy", "Kiedy wyjdziesz za mąż? Ja w
      twoim wieku miałam już 2 dzieci." itp. wywołują u mnie reakcję alergiczną. I
      jeszcze te tony żarcia, które mógłby pochłonąć jakiś dwumetrowy olbrzym, a nie
      kobita metr sześćdziesiąt w kapeluszu. Co do imprez u mnie - nie lubię, jak
      goście nakurzą mi w pokoju fajkami tak, że świata mie widać i jeszcze przez
      kilka tygodni śmierdzi dymem. Ale takie ich prawo.
      • bbkk Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 14:17
        W moim kręgu znajomych coraz częściej nie pali się w pokojach. U mnie też
        będzie to zabronione.
        • ulalka Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 15:44
          najfajniejsze sa wizyty u rowiesnikow wlasnych, a nie wizyty u cioć-kloć wink)
          zachwyty typu : "ale schudlas!!" (bo same ciocie maja rozmiary wielorybkow, a
          ja schudlam jakies 15 lat temu.. ale to staly temat rozmowy),
          uwagi : "poszlabym na jakies wesele" i wymowne spojrzenia na mnie... a niech
          sie wypchaja!... wink)
      • geograf Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 23:45
        kiedyś wątek palenia był już poruszany, na starym Salonie.
        Sloggi to fajnie określił:
        "nie pozwalam palić w pokoju z prostej przyczyny: oni
        wyjdą, ja tu zostanę".
        Bo, przepraszam, skoro przychodzi się w gości to jednak
        nie do własnego domu, tylko do czyjegoś, gdzie pewne
        zasady obowiązują. I jeżeli jest balkon, czy możliwość
        wyjścia-nie widze nic gorszącego w wyproszeniu
        takowego..zwłaszcza, że są jeszcze niepalący...no chyba,
        że gospodarzom nie rpzeszkadza smród po palaczach.
        • thomasch Re: Gościnność - trudy i znoje 26.06.03, 11:43
          geograf napisał:

          > kiedyś wątek palenia był już poruszany, na starym Salonie.
          > Sloggi to fajnie określił:
          > "nie pozwalam palić w pokoju z prostej przyczyny: oni
          > wyjdą, ja tu zostanę".
          > Bo, przepraszam, skoro przychodzi się w gości to jednak
          > nie do własnego domu, tylko do czyjegoś, gdzie pewne
          > zasady obowiązują. I jeżeli jest balkon, czy możliwość
          > wyjścia-nie widze nic gorszącego w wyproszeniu
          > takowego..zwłaszcza, że są jeszcze niepalący...no chyba,
          > że gospodarzom nie rpzeszkadza smród po palaczach.
          >

          Najgorzej jest wtedy, kiedy gość rządzi się jak u siebie w domu. Koleżanka
          mojego kolegi u niego w domu (on pali) będąc gościem powiedziała: "Ale zważ, że
          ja nie palę". Dobre sobie, właściciel domu ma być niewolnikiem gościa.
          • geograf Re: Gościnność - trudy i znoje 26.06.03, 18:40
            To prawda, gospodarz nie powinien być takiim niewolnikiem
            gościa, ale z drugiej strony...może jednak trochę
            odrobiny przyzwoitości i dobrego wychowania przydałoby
            się w tej sytuacji?
            • thomasch Re: Gościnność - trudy i znoje 26.06.03, 20:36
              geograf napisał:

              > To prawda, gospodarz nie powinien być takiim niewolnikiem
              > gościa, ale z drugiej strony...może jednak trochę
              > odrobiny przyzwoitości i dobrego wychowania przydałoby
              > się w tej sytuacji?
              >
              Może i tak. Ale gdybyś usłyszał jej pretensjonalny głos, zapaliłbyś z pełną
              premedytacją.
    • ryza_malpa1 Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 16:14
      Nie lubie jak ktoś przychodzi do mnie i się certuje: najpierw przez trzy
      godziny musze go zapraszac żeby usiadł, kolejna godzine zajmuje dowiedzenie się
      czy ma ochote na kawę czy herbatę ( "no , może odrobinke wody mineralnej"
      grrrr - oczywiście nie mówie tu o sytuacjcach kiedy ktoś NAPRAWDE Ma ochote na
      wode mineralna smile), siedzi sztywno na kanapce i sie wzbrania.

      Lubie kiedy ktoś do mnie przychodzi i mówi " słuchaj no, zrób herbaty? A nie
      masz tam w lodówce czegoś dobrego?" - takiego gościa witam serdecznie i z
      radościa , bo wiem że nrozmowy nie zdominuje bezsensownie uważane za grzeczne
      handryczenie się w temacie jadła i napitku.Lubie gości , którzy zachowują sie
      swobodnie smile

      Kiedy ja jestem u kogoś nie lubie ściągac butów ( na szczęście coraz rzadziej
      jest to wymagane) - czuję się troche głupio, jak jestem na luzie ubrana to pół
      biedy ale jak mam na sobie np. elegancka sukienke to bez butów wygląda to
      troche idiotycznie, nie?
      • sloggi Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 16:30
        Jak mnie zaprosisz to zrobię Ci (u mnie nagminny) remanent lodówki i jeszcze
        Cię ochrzanię jak znajdę coś w stanie przeterminowanym.
        Po szafkach nie grzebię, mam tak zakodowane, że tylko do lodówki zaglądam.
      • bbkk Re: Gościnność - trudy i znoje 26.06.03, 12:02
        To jak? Robisz imprezkę?
        • ryza_malpa1 Re: Gościnność - trudy i znoje 26.06.03, 12:31
          Jak wróce to zrobię tongue_out Na razie wybieram się w świat smile))
      • pepperoni78 Re: Gościnność - trudy i znoje 28.06.03, 09:36
        Dobrze wiedzieć wink
    • xcfan Re: Gościnność - trudy i znoje 25.06.03, 16:22
      Dla dobra ludzkości lepiej zrobisz jak sobie zafundujesz żołądek z gumy wink
    • aankaa Gościnność - radości i "radości" 26.06.03, 19:06
      szczerzysz zęby w uśmiechu (nie tylko w tym wymuszonym)
      cieszysz się, że znika to, co zostało przygotowane

      i "z dziecinną radością" spędzasz resztę wieczoru/nocy na sprzątaniu

      no cóż, są goście i "goście"...
    • adonis28 Re: Gościnność - trudy i znoje 28.06.03, 09:24
      uwielbiam gości i chodzić w gości - oczywiście jeżli chodzi o znajomnych.
      Rodzina też spoko, byle nie nazbyt często. Podstawowe wady to oczywiście pięć
      godzin za stołem i wciskanie w ciebie jedzenia za cały tydzień i słodkie słówka
      Ciotek chyba jeszcze urosłeś?!! (Boże ja mam 28lat, czy tego nikt z rodziny nie
      widzi?) Ale ogólnie jest sympatycznie, po takich pytaniach czuję się jakby to
      był Cyrk Monty Paytona i odrazu wyluzowuje - ależ tak Ciociu, ale chyba tym
      razem wszerz smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja