Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy...

11.09.07, 14:15
"Własne pieniądze chcą mieć już nie tylko studenci, ale też
uczniowie liceów i techników. Dlatego coraz więcej nastolatków po
lekcjach zamiast do domu rusza do pracy Sandra Pierzchała, uczennica
poznańskiego liceum od roku nie prosi rodziców o pieniądze. Niemal w
każdy weekend pracuje jako hostessa na promocjach w sklepach.

- Zarabiam siedem złotych za godzinę. W ciągu miesiąca da się w
sumie z tego uzbierać kilka stówek. Dzięki temu stać mnie na fajne
ubrania, kosmetyki. I jeszcze uda się coś odłożyć na prawo jazdy -
mówi z dumą dziewczyna. - Ale w mojej klasie większość kolegów i
koleżanek dorabia sobie po lekcjach i w weekendy. Teraz każdy chce
mieć własne pieniądze - dodaje nastolatka.

Jak dużo uczniów dorabia. W szkołach zawodowych dzięki płatnym
praktykom większość. W szkołach średnich może to być nawet co trzeci
uczeń - oceniają eksperci od rynku pracy. Dokładnych badań jak do
tej pory brak. Ale to, że coraz młodsi garną się do pracy, od
jakiegoś czasu zauważają też pośrednicy.

- Kiedyś przeważnie odwiedzali nas studenci, a teraz coraz częściej
zgłaszają się uczniowie liceów i techników - przyznaje Dorota
Kamyszek, szefowa Młodzieżowego Biura Pracy w Poznaniu. - W tej
chwili każdego dnia mamy kilkunastu takich młodych petentów. I
liczba ta wciąż rośnie, bo dopiero zaczął się rok szkolny i
uczniowie czekają na plan lekcji, do którego dopasują sobie potem
pracę.

Równie tłoczno jest w Ochotniczym Hufcu Pracy w Warszawie: - Coraz
młodsi mają coraz więcej chęci do pracy. W wakacje w ciągu miesiąca
zgłaszało się do nas 800 uczniów szkół średnich. Teraz jest ich
trochę mniej, ale jestem pewna, że zaraz znowu zrobi się tłok - nie
ma wątpliwości Marta Sadowska, pracownica OHP w stolicy.

Mimo tłumu chętnych pracy nie powinno dla nikogo zabraknąć. Firmy
coraz chętniej powierzają młodym mniej odpowiedzialne zadania, takie
jak rozdawanie ulotek, sprzątanie, pomoc przy inwentaryzacjach,
telemarketing, roznoszenie gazet, edycja stron internetowych czy
rozstawianie towaru.

- I nie ma co się dziwić. Taki młody pracownik nie jest specjalnie
wymagający, jeśli chodzi o wynagrodzenie, a do tego nie trzeba za
niego płacić składki zdrowotnej - mówi Dorota Kamyszek. - Poza tym
do takich dorywczych prac trudno znaleźć starszych ludzi. Oni
najczęściej chcą mieć jakąś stabilizację i szukają stałych posad -
dodaje Marcin Kasprzyszak, koordynator agencji pracy Worker we
wrocławskim Geancie. - Dlatego my przede wszystkim korzystamy z
młodej siły roboczej.

Niestety, są także minusy tego nowego trendu. Szczególnie odczuwają
je nauczyciele.

- Młodzi ludzie nie są przygotowani fizycznie do tego, by godzić
pracę z nauką. Przez to często są przemęczeni i rozkojarzeni na
lekcjach - uważa Michał, polonista z zielonogórskiego liceum. - To
źle wpływa na ich naukę

W Polsce zgodnie z prawem można zatrudniać już 15-latków, z tym że
osobom nieletnim można zlecić tylko lekkie zajęcia. Pracodawca musi
też pamiętać, że taka osoba nie może pracować w nocy, a czas, kiedy
zarabia pieniądze i przebywa w szkole, nie może przekroczyć ośmiu
godzin dziennie.

Według agencji pośrednictwa nieletni najczęściej jest zatrudniany na
umowę-zlecenie i dostaje za godzinę od 5 do 7 złotych na rękę. Łatwo
obliczyć, że licealista pracujący za najniższą stawkę w soboty i
niedziele przez cztery kolejne tygodnie zarobi 320 zł.



Małgorzata Rusewicz, Polska Konfederacja Pracodawców
Prywatnych "Lewiatan"

Model społeczeństwa konsumpcyjnego, w którym każdy ma ogromną chęć
posiadania przeróżnych dóbr materialnych w końcu i do nas dotarł ze
Stanów Zjednoczonych i zachodniej Europy. Ten trend nie ominął także
młodzieży. To najprostszy powód wytłumaczenia tak ogromnej chęci
podejmowania pracy już w liceum czy technikum. Ale moim zdaniem nie
ma w tym nic złego. Młodzież dzięki pracy od wczesnych lat uczy się
odpowiedzialności, samodzielności, kreatywności. To na pewno
korzystnie wpłynie na ich przyszłe życie zawodowe. Pracodawca zawsze
woli przyjąć osobę, która ma na swoim koncie wiele doświadczeń, niż
taką, która jest po dobrej szkole, ale nie ma żadnej praktyki.


Źródło: Metro"

Pozdro
Krzysztof
    • skiela1 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 15:12
      Moje dzieciaki maszeruja od 13 roku zycia.
      • kriss67 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 15:43
        Zwróciłem uwage na to zjawisko w wakacje. Jak nastoletni Wampirek
        stwierdził, że cos mało ludzi jest na osiedlu. Ludzi w rozumieniu
        koleżaneczek i kolegów. I doszła do wniosku, że masowo do pracy
        poszli...

        U nas popularne sa teraz nastepujące formy: nie wiem jak to sie
        nazywa fachowo, ale grupy zorganizowane, np. ZHP, pakują w weekendy
        produkty do toreb w supermarketach. I dostają za to solidne
        wynagrodzenie. Jak policzyłem maja dniówke wiekszą niż pracownik na
        normalnym etacie.
        Z tym że kasiora nie jest wypłacana młodzieży, tylko składana na
        koncie organizacji i wydawana na wszelkie harcerskie akcje.
        • skiela1 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 15:45
          kriss67 napisał:


          > Z tym że kasiora nie jest wypłacana młodzieży, tylko składana na
          > koncie organizacji i wydawana na wszelkie harcerskie akcje.

          I mlodziez zgadza sie na takie warunki?

          Co z tego,ze zarobi jak tej kasy nie widzi.Bez sensu.
          • kriss67 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 15:57
            No tak jak Ci napisałem - w przypadku ZHP pieniądze wydawane sa na
            wyjazdy i obozy.I wtedy dzieciaki nie musza nic dopłacac praktycznie
            albo niewielka kwote.
            • skiela1 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 16:04
              To nie jest dobre.

              uczy tego,ze tylko w grupie cos osiagniemy.
              A w zyciu jest jednak inaczej.Kazdy musi zarobic na siebie.
            • ginger43 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 16:18
              Ale przecież zdarza się, że nie wszyscy jadący na obóz pracowali w
              czasie takich akcji i co wtedy, dopłacają więcej niż pozostali?
              • mabiwy Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 17:10
                mają precyzyjny sposób rozliczania. Każdy wie ile pracował i ile
                zarobił. Resztę trzeba dopłacić. Tu nie ma czy się stoi czy się
                leży. Należy się wtedy, gdy się stoi. Mimo, że kasa jest wspólna,
                każdy pracuje indywidualnie.
    • ginger43 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 15:42
      Też zarabiałam po lekcjach, choć nie było kiedyś takich pokus do
      wydawania pieniędzy jak teraz. Przyjemnie było mieć swoje pieniądze
      i nie prosić rodziców. Kiedyś nie było tak dużych możliwości jak
      teraz...
    • raff-1 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 16:22
      Dobry pomysl z tym dorabianiem.
      Szacunek do pieniadza powinno sie wpajac od malego.
    • mabiwy Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 17:12
      widzę w tym same, oczywiste plusy. A Młoda/Młody im bardziej zajęci
      tym lepiej zorganizowani.
    • agulaszek Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 11.09.07, 17:15
      i bardzo dobrze, nauczą się szacunkiu dla pracy i pieniędzy, nie
      będą się obijać po osiedlu, jednym słowem same zalety smile
    • drzazga1 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 13.09.07, 14:49
      Pracowalam od 13 roku zycia, poczatkowo tylko we wakacje, po kilku
      latach takze w trakcie roku szkolnego, byly to rozmaite slabo platne
      zajecia niewymagajace kwalifikacji a jedynie ciezkiej pracy.
      I niestety oprocz niewatpliwego plusa (wlasne pieniadze, z ktorymi
      moglam zrobic co chcialam i nikt nie mial prawa sie wtracac)
      pamietam tez z tego drugiego okresu minusy - chroniczne przemeczenie
      i przysypianie na lekcjach:/. Dla mnie wtedy byla to raczej
      koniecznosc, bo moi rodzice nie uznawali czegos takiego jak
      kieszonkowe, pieniadze dostawalam w scisle wyliczonej kwocie na
      konkretny cel - np. na dojazdy do szkoly, skladke na nieslawny
      komitet rodzicielski, podreczniki itp., na ubrania np. juz nie, bo i
      tak wszelkie zakupy moglam robic tylko z mama. Do dzis krepuje sie
      prosic kogos o cokolwiek.

      Co do doswiadczen z tamtych prac - w pozniejszym zyciu zawodowym NIE
      PRZYDALY MI SIE NA NIC. Zdecydowanie lepiej dla mnie by bylo,
      gdybym spozytkowala tamten czas np. na nauke. Dlatego jestem zdania,
      ze jesli nastolatek ma pracowac to niech beda to prace w jakis
      sposob go rozwijajace, wykorzystujace nabywana przez niego wiedze
      np. zwiazane z obsluga komputera. Oczywiscie, bywaja sytuacje, kiedy
      dziecko pracuje, bo w domu sie nie przelewa i ono musi w ten sposob
      odciazyc rodzicow.
      • skiela1 Re: Młodzi po lekcjach - maszerują do pracy... 13.09.07, 15:01
        drzazga1 napisała:


        > Co do doswiadczen z tamtych prac - w pozniejszym zyciu zawodowym NIE
        > PRZYDALY MI SIE NA NIC.


        Nie muszasmile

        Mojej cory kolezanka pracuje 4x w tygodniu na kasie,jej rodzice prawie milionerzy.
        Ona musi sobie zarobic na studia...i wtedy dopiero kupia jej auto ,ktorym
        swobodnie bedzie mogla sie poruszacsmile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja