Feministki wystraszyły ojców

28.11.07, 21:21
Faceci dobrze sprawdzają się w roli ojców, jeżeli im się na to pozwoli. A to
m.in feministki są winne temu, że ojcowie nie angażują się w wychowanie dzieci.
www.gazetawyborcza.pl/1,86545,4714515.html
    • fedorczyk4 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 21:34
      Cóż to za straszliwy bełkot. Słabo się robi.
      • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 22:42
        > Cóż to za straszliwy bełkot. Słabo się robi.

        Napisałaś tylko jedną linijkę, to jeszcze nie bełkot.
        Może ta słabośc ma inną przyczynę? Jakieś zakupy produktów z
        kończącym się terminem spożycia?
        • p_k_79 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 22:47
          Bywasz okrutny w wyrażaniu politowania nad pewnymi "treściami";PP
          • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 22:52
            Okrutny? Widocznie spuścizna po pokoleniach, dla których chwila
            słabości oznaczała śmiertelne zagrożenie smile
            • p_k_79 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:01
              Znaczy zawsze stan gotowości? Mięśnie nie bolą?wink
              • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:27
                Nie znaczy smile
                • p_k_79 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:33
                  Ale w sprawie postulatu "inżynier" piórka sie nastroszyływink

                  <zaraz mnie sięgnie i będę niezdowo póżną kolacją..>
                  • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:43
                    Próbuję do dyskusji wniesc choc minimum treści merytorycznej. No bo
                    ten bełkot generowany przez Fedorczyk w końcu ją zemdli a Sibeliuss
                    nie zdąży z solami.
                    • p_k_79 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:48
                      Treści, powiadasz..
                      Byłam chwilę u Feministek i wnioski wkleiłam Im takie oto:

                      "W życiu bym się nie spodziewała, że dzięki dwudniowemu pobytowi na
                      Forum internetowym, można sobie uświadomić, jak dalece wolną jest
                      się Osobąsmile Po tychże dwóch dniach stwierdzam, że nie będąc
                      Feministką:

                      NIE MUSZĘ
                      uważać, że jeśli Ktoś ma odmienne zdanie, to znaczy, że nie rozumie
                      co do Niego mówię, bo inaczej na pewno swoje zdanie zastąpiłby moim -
                      mogę nadal swobodnie uważać, że to różnice poglądów czynią nas
                      ciekawymi i nie dzielą na lepszych i gorszych, a jedynie
                      potwierdzają, żeśmy różnismile

                      NIE MUSZĘ
                      widzieć elementu szowinistycznego w męskoosobowych formach nazw
                      zawodów <rotfl> - mogę chcieć być i Psychologiem, i Psycholożką, bez
                      nadawania temu jaką literką kończy się dana forma, głębszego
                      znaczenia ideologicznegosmile

                      NIE MUSZĘ
                      na pytanie "co myślisz o wypowiedzi..[cyt.]" odpowiadać nie na
                      temat!! "to teraz widzisz, jak się czuły..." - mogę odpowiedzieć na
                      temat!!, że słowa świadczą o niskiej kulturze osobistej, frustracji,
                      ect. Osoby piszącej, bez względu na Jej płećsmile Zawsze setnie mnie
                      bawiło, jak okradziony sam kradł, ale nadal uważał, że złodziejem
                      nie jest, bo zaczął "ktoś inny" - więc to jest usprawiedliwieniem
                      dla jednoczesnego piętnowania czynu "kogoś innego" i powielania
                      tegoż samego czynusmile)
                      Ale tak to już bywa, gdy nie zastanawiamy co jest słuszne, tylko kto
                      ma rację - bo tak idea każewink

                      NIE MUSZĘ
                      na pisemny komplement Mężczyzny zareagować ofuknięciem, bo mogę
                      logicznie pomyśleć i stwierdzić, że "jesteś miła" to pozytywne
                      określemnie mnie, czy Kogokolwiek, nie potwarzsmile

                      NIE MUSZĘ
                      jak piesek na "aport!!" reagować na kretyńskie zaczepki Kogokolwiek,
                      gdy idę ulicą (lub nawet tu, na Forum) - mogę na trzeźwo zauważyć,
                      że to nie ja mam problem, tylko Oni, skoro się tak zachowują. A, co
                      za tym idzie, potraktować Ich jak resztę otaczającego mnie
                      powietrza, nie dodając treści czemuś co treści nie zawiera, swoją
                      reakcją i oburzeniemsmile

                      NIE MUSZĘ
                      poniżać siebie samej hasełkami "wara od mojej macicy!" - mogę
                      logicznie przeanalizować biologiczną funkcję rzeczonej i zauważyć,
                      że nie jest to ani nerka, ani wątroba, ani serce - bez których nie
                      byłabym w stanie żyć. Natura (tudzież Bóg - zależnie od przekonań)
                      stworzyła macicę nie dla Kobiety, tylko dla Dziecka - to Ono bez
                      niej funkcjonować nie może. Że jesteśmy żywo- nie jajorodni, to nie
                      ma przebacz, nie mogła to być torebka do noszenia poza organizmem.

                      NIE MUSZĘ
                      uważać, że po poczęciu rozwija się we mnie jakieś ufo, tudzież
                      pestka jabłka - odczłowieczając płód ludzki - mogę uważać, że jeśli
                      zajdę w ciążę, to od pierwszej chwili moje potomstwo jest
                      Człowiekiem.. mało tego, mogę też logicznie stwierdzić, że jeśli
                      jakiś organizm przejawia funkcje życiowe, to ich sztuczne przerwanie
                      poprzez chemiczną, czy też mechaniczną ingerencję Osoby trzeciej,
                      jest zwyczajnym morderstwem. Jednocześnie mogę stwierdzić, że wisi
                      mi, czy inne Kobiety takiego morderstwa się dopuszczają, jeśli ja
                      sama bym się nie dopuściła - sprawa Ich sumienia przecieżsmile Może
                      mnie jedynie bawić (chociaż to nie najlepsze określenie), że dla
                      uspokojenia owego sumienia wolą uważać, że jednak widocznie Ich
                      potomstwo nie jest Człowiekiem od początku, ale jakimś innym, obcym
                      tworem - bo "wyskrobać płód z macicy" brzmi lepiej niż "zabić własne
                      Dziecko w pierwszej fazie cyklu rozwojowego".. opisuje to samo, a
                      jaka różnica, nie?wink


                      NIE MUSZĘ
                      uważać, że moje decyzje i to co się ze mną dzieje, zalezy od
                      powstania/niepowstania jakiegoś Urzędu w Rządzie - mogę dawać sobie
                      prawo o samodecydowaniu, bez oglądania się na to, by Ktoś to zrobił
                      za mniesmile

                      NIE MUSZĘ
                      wmawiać sobie i Innym, że Kobieta i Mężczyzna, z pktu widzenia
                      Pracodawcy, są tak samo "użyteczni" - mogę zauważyć, ze mimo równych
                      kompetencji:
                      1. to Kobieta podlega comiesięcznym wahaniom hormonalnym, które
                      wpływają na jej wydajność pracy
                      2. to Kobieta jest Pracownikiem, który może zajść w ciążę, co
                      znacznie ograniczy w niektórych przypadkach wykorzystanie Jej sił
                      roboczych, zabroni pracy na niektórych stanowiskach, wykluczy
                      nadgodziny
                      3. to Kobieta będzie "chwilowo" nieczynna, gdy Dziecko już się
                      pojawi na świecie, a nastepnie przez kilka lat będzie "chorować
                      razem z Dzieckiem", a Pracodawca nie będzie tak bezduszny, by Matkę
                      maleństwa zatrzymać dłużej, bądź wysłać w niespodziewaną delegację

                      Tak więc mogę śmiało zauważyć, że jako Pracodawca, sama
                      zaproponowałabym niższe wynagrodzenie Kobiecie, niż Mężczyźnie -
                      czysta ekonomia, a nawet zwykła matematykasmile

                      _______________________

                      ..i tak bym mogła długo, po jedynie dwóch dniachsmile Do tej pory
                      czułam się wolnym Człowiekiem, ale od dwóch dni siła poczucia, ze
                      nim jestem, bo nic NIE MUSZĘ - nie będąc Feministką, znacznie
                      wzrosłasmile) W życiu bym się nie spodziewała, że feminizm tak
                      ogranicza myślowo i decyzyjniesmile

                      Pozdrawiam wszystkie Feministki, wszak mój świetny nastrój
                      zawdzięczm Wam właśniesmile)))"
                      _____________

                      ..bo i tak dłużej bym nie wytrzymała, dostając coraz to większego
                      wytrzeszczuwink

                      Otóż, mój Drogi, okazało się m.in. pod tym moim postem, że oto
                      Feministki walczą o prawa Ojców i o to, by Dzieci miały z Nimi
                      większy kontakt.. głównie poprzez branie przez Tatusiów zwolnień
                      lekarskich, gdy Dzieci chorują;D Więź jak w mo...ę strzeliłwink
        • fedorczyk4 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:06
          orin napisał:

          > > Cóż to za straszliwy bełkot. Słabo się robi.
          >
          > Napisałaś tylko jedną linijkę, to jeszcze nie bełkot.
          > Może ta słabośc ma inną przyczynę? Jakieś zakupy produktów z
          > kończącym się terminem spożycia?

          O jak śmiesznie. Uwielbiam domorosłych kabareciarzy.
          • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:19
            > O jak śmiesznie. Uwielbiam domorosłych kabareciarzy.

            Dzięki. Co prawda, to uwielbienie tylko od Jednolinijkowej
            Recenzentki, ale początki bywają trudne.
      • sibeliuss Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 22:52
        Podać Ci sole?
        • fedorczyk4 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:08
          Jeśli mi powiesz że wpowiedzi pana inżyniera, tudzież jego poglądy
          uważasz za słuszne, to tak poproszę.
          • sibeliuss Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:15
            Nie, podam Ci sole abyś miała siłę na dłuższą wypowiedź.
            smile)))))
            • p_k_79 Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:19
              Jakiś befsztyk zarzuć - krwiste białko podziała lepiejsmile
              • sibeliuss Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 21:30
                Bloody Mary?
                • p_k_79 Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 23:15
                  Chyba dla Pani, bo ja raczej niepijącawink)
          • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 28.11.07, 23:24
            Jeśli już, to doktora. Jakiś problem z inżynierami?
    • asiouek Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 00:01
      Abstrahując zupełnie od treści artykułu - popatrzcie - facet podkreśla, że
      feministki to JEDEN z wielu, wielu czynników kryzysu. A co robi dziennikarz?
      Hyc - wielkie bukwy nagłówka - "To feministki odpowiadają za kryzys ojcostwa".

      Mimo że nie zgadzam się z wieloma tezami pana inżyniera, to wydaje mi się, że
      jednak "poeta nie to miał na myśli", co sugeruje tytuł artykułu...
      • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 12:30
        Tak, tytuł ma przyciągnąć uwagę, wzbudzić pewne emocje już na wstępie.
        Uwypuklenie feministek mało uzasadnione bo tak naprawdę to marginalny fragment
        rozmowy.
        Zresztą tu akurat nie zgadzam się z Pulikowskim, feministki mają znikomy udział
        w negatywnym procesie zmniejszania się roli ojca.

        Najważniejsze tezy Pulikowskiego:
        - kryzys ojcostwa
        - zróżnicowanie roli ojca i matki
        - niemożność zastąpienia ojca
        - negacja pojęcia partnerstwa zarówno w małżeństwie jak i w relacji ojciec - syn
        są zgodne z jak zwykle świetnym Eichelbergerem w artykule "Kaci i kastraci"
        www.edziecko.pl/rodzice/1,86841,4702241.html?as=2&ias=4&startsz=x
        Artykuł "giganta" Eichelbergera przeczytałem 3 dni temu więc Pulikowski z innym
        językiem i pojęciami wydał się trochę egzotyczny ale przy drugim czytaniu
        zdecydowanie zyskuje.
        • poprioniony Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 13:11
          Fe! Niepoprawny politycznie artykul:

          Homoseksualizm jest reakcją na zdradę ojca?
          - Nie wszystko o gejach i nie wszystkich gejów da się do końca zrozumieć w tych kategoriach. Tylko u części homoseksualnych mężczyzn psychogenne uwarunkowania są wyraźne i być może decydujące. Zaryzykowałbym jednak przypuszczenie, że coraz powszechniejszy męski homoseksualizm jest wielkim wołaniem o prawdziwego ojca.
          • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 13:24
            Strasznie niepoprawny i obalający podstawy argumentacji aktywnych środowisk
            homoseksualnych. Jakby to nie był Eichelberger to od razu dostałby łatkę
            homofoba i zacofanego ciemniaka.
            • sibeliuss Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 23:12
              Dobrze, że Ty kochasz wszystkie mniejszości seksualne smile
              • orin Re: Feministki wystraszyły ojców 29.11.07, 23:28
                No wiesz? Ja kocham tylko jedną kobietę, niezmiennie od 21 lat. No i
                swoje dzieci, rodziców. Nie kocham sąsiada, szwagra, szefa, rodaków,
                kosmonautów i piekarzy. Dlaczego niby miałbym kochac mniejszości
                seksualne?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja