Smutna strona sportu...O pechowym piłkarzu...

25.02.08, 12:10
Czołemsmile

Sport, tak i inne dziedziny twórczości człowieka, ma różne oblicza.
Z jednej strony jest piekny, szlachetny, wziosły, pełen niesamowitej
dramaturgii, wreszcie wzruszaający. Z drugiej czasem bywa smutny a
nawet tragiczny. W miniony weekend na bosiku w angielskim miescie
Birmingham objawił to swoje drugie, ciemne oblicze...

"W 2. minucie meczu Birmingham - Arsenal Martin Taylor wyprostowaną
nogą zaatakował chorwackiego napastnika Arsenalu Eduardo Da Silvę.
Kontuzja jest bardzo poważna i nie wiadomo czy piłkarz wystąpi w
Euro 2008

Do starcia doszło w niegroźnej sytuacji na środku boiska. O piłkę
jednocześnie walczył Da Silva i Taylor. Ten drugi z impetem wykonał
wślizg wyprostowaną nogą w stopy napastnika Arsenalu, któremu złamał
nogę. Piłkarz momentalnie padł na murawę, a winowajcę czerwoną
kartką ukarał sędzia Dean. Uraz wygląda na złamanie z
przemieszczeniem.

Mecz zatrzymano na niemal 8. minut, w trakcie których piłkarzowi
podano tlen ponieważ zemdlał z bólu...

Telewizja SkySports stwierdziła, że nie przeprowadzi zbliżenia
zajścia ponieważ wyglądało zbyt okropnie.

Eduardo został zabrany prosto do szpitala. Chorwacki piłkarz
brazylijskiego pochodzenia doznał szoku po tym jak dowiedział się
jak poważny jest to uraz."


A tu macie link, w którym na zdjeciach widać feralne
zdarzenie...Wygląda to tragicznie.

www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1495&news_id=183985&scroll_article_id=1839
85&layout=1&page=text&list_position=1

Pozdro
Krzysztof
    • mabiwy Re: Smutna strona sportu...O pechowym piłkarzu... 25.02.08, 20:45
      nie wygląda ciekawie. Co najmniej sporą część sezonu ma w plecy. I
      oby na tym się skończyło.
      • diana.pl Re: Smutna strona sportu...O pechowym piłkarzu... 25.02.08, 21:04
        nie wiem czy oglądaliście taki film pt.;Gol;
        Naprawdę warto to film o młodym piłkarzu
        polecam
        • kirkwall Re: Smutna strona sportu...O pechowym piłkarzu... 26.02.08, 08:15
          Czytam wlasnie, ze proboja uratowac jego stope...a co tu mowic o karierze. Mam
          nadzieje, ze angielska prasa przesadza...
          • kriss67 Bywały wielkie powroty... 26.02.08, 09:14
            Czołem Kirkwallsmile

            Kontuzja fatalna. Bardzo szkoda młodego sportowca.

            Popatrz - w ostatnich paru latach mielismy kilka bardzo powaznych
            kontuzji i wielkich powrotów.

            Pamietasz napastnika D. Cisse z Liverpoolu? W 2004 roku podczas
            ligowego meczu z Blacburn doznał koszmarnej kontuzji. Noga złamana,
            a kośc przebiła ochraniacz i wyszła na zewnatrz. Wrócił do zdrowia i
            do sportu.

            Albo czeski bramkarz lońdyńskiej Chelsea Petr Cech. Podczas ligowej
            młócki doznał bardzo powaznego urazu głowy. Według wielu lekarzy nie
            miał szans na powrót do sportu wyczynowego. I prosze - wrócił.
            Nalezy do najlpeszych bramkarzy na świecie i jedzie z Czechami na
            mistrzostwa Europy w piłce noznej za 3 miesiące. Ślad po kontuzji
            bardzo widoczny, bo Petr Cech do dziś gra w specjalnym kasku...

            Tak wiec Eduardo - szybko wracaj do zdrowia i strzelaj bramki
            dla "kanonierów" z Arsenalusmilesmile
            • kirkwall Re: Bywały wielkie powroty... 26.02.08, 10:16
              Czesc Kris smile

              Fakt. Pamietam. Cisse pamietam glownie z powodu jego fryzur...wink)) no i
              nazywany byl 'ofiara mody', nie bez powodu.
              Czech - w tym samym czasie oberwal w glowe podczas treningu bramkarz
              reprezentacji Szwecji, Isaksson. I tez dobrze sie ma.

              Kilka dni temu czytalam, ze Dida doznal kontuzji....siedzac na lawce! Kregoslup
              tego siedzenia nie wytrzymal...no ludzie kochani. ;/

              • kriss67 Re: Bywały wielkie powroty... 26.02.08, 10:27
                Czołem Kirwallsmile

                Tak, o Didzie słyszałem...

                A pamietasz kuriozalna kontuzje bramkarza kadry Hiszpanii Santiago
                Canizaresa? To jest dopiero mistrzostwo światasmile

                Ale sama przeczytaj:

                "Żeby to lepiej wyjaśnić, powiem, że od wielu lat na topie listy
                jest kontuzja Santiago Canizaresa, której ten znakomity hiszpański
                bramkarz doznał... pod prysznicem. Sytuacja niemal z 'Psychozy'
                Alfreda Hitchcocka. 11 dni przed wyjazdem na mundial w Japonii i
                Korei Canizares stojąc pod prysznicem upuścił butelkę z wodą
                kolońską, poczym na nią nadepnął, a odłamek szkła rozciął mu ścięgno
                w dużym palcu prawej stopy. Choć był pewniakiem do bramki, nie
                pojechał na mundial. Trudno wprawdzie winić Ikera Casillasa za
                przegraną z Koreą, ale kto wie jakby to się skończyło... Do dziś nie
                wiem, czy Canizares rzeczywiście doznał tej kontuzji, czy tylko
                ściemniał, bo bał się wyjazdu z powodu np. ewentualnych kontroli
                dopingowych."

                Pozdro
                Krzysztof
                • kirkwall Re: Bywały wielkie powroty... 26.02.08, 15:15
                  Nie, nie pamietalam:

                  "..Canizares stojąc pod prysznicem upuścił butelkę z wodą
                  kolońską, poczym na nią nadepnął.."

                  Kto pod prysznicem szklanymi flachami rzuca??? Rany, no nie wierze - to byla
                  pewnikiem fobia na sushi? wink
        • kriss67 Re: Smutna strona sportu...O pechowym piłkarzu... 26.02.08, 09:14
          Czołem Dianasmile

          Nie widziałem tego filmu, musze koniecznie obejrzeć...
    • kriss67 O cudacznych kontuzjach w opinii Michała Pola... 26.02.08, 10:43
      A tu macie link do tekstu Pana Michała Pola. Tekst tratuje o róznych
      kontuzjach, nieco dziwnych kontuzjach...

      michalpol.blox.pl/2007/11/Z-cyklu-najcudaczniejsze-kontuzje.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja