sibeliuss 29.02.08, 09:21 Zagonieni nowojorczycy mogą wpadać do sennego baru, by trochę się zdrzemnąć i naładować akumulatory. www.rp.pl/artykul/99775.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
skiela1 Re: Senny bar 29.02.08, 13:41 W dzwiekoszczelnej kabinie bym nie zasnela. musi cos 'mruczec'. Odpowiedz Link
frida2 Re: Senny bar 29.02.08, 15:15 A mnie nic nie przeszkodzi ani konieczne nie jest oprócz podusi i kocyka/kołderki etc. Głowę przyłożę i odlot Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Senny bar 29.02.08, 20:03 Ja mimo wszystko najbardziej lubię spać w swoim łóżku. Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Senny bar 29.02.08, 21:51 Zasypiam w grzecznie pościelonym wyrze, a budzę się w skotłowanym barłogu Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Senny bar 29.02.08, 22:30 W ramach erraty zauważę, że zdecydowanie nie śpimy razem Odpowiedz Link
przeorysza_wagina Re: Senny bar 29.02.08, 22:48 sibeliuss napisał: > W ramach erraty zauważę, że zdecydowanie nie śpimy razem Nie, nie razem, śpię sama. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Senny bar 29.02.08, 22:22 sibeliuss napisał: > Ja mimo wszystko najbardziej lubię spać w swoim łóżku. Ja tez. tylko z tym zmeczeniem to nie jest tak prosto-nie umiem spac na zawolanie.... a im bardziej jestem zmeczona tym trudniej mi usnac-jak dziecku. A jeszcze jak dochodzi do tego roznica w czasie to normalnie katastrofa. Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Senny bar 29.02.08, 22:32 Ja to nazywam syndromem godziny piątej, jak nie usnę do 5 to już mogę nie spać aż do następnego wieczora. Odpowiedz Link