Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960.

13.03.08, 16:23
Czołemsmile

Za dwa i pół miesiąca piłkarska Europa wstrzyma oddech. 16
najlepszych drużyn Stargo Kontynentu stanie do wielkiej batali o
mistrzostwo Europy w piłce noznej. Po raz pierwszy, odkąd istnieje
turniej, pojawi się na nim nasza reprezentacja pod wodzą
holenderskiego „maga” Leo Beenhakkera.

Zanim jako kibice wtopimy się w telewizyjny ekran, żeby podziwiać
największych wirtuozów futbolu, warto cofnąć się w czasie i
prześledzić dotychczasową historie mistrzostw.

Turnieje po kolei wygrywali:

Euro 2004 – Grecja
Euro 2000 - Francja
Euro 1996 - Niemcy
Euro 1992 - Dania
Euro 1988 - Holandia
Euro 1984 - Francja
Euro 1980 - RFN
Euro 1976 - Czechosłowacja
Euro 1972 - RFN
Euro 1968 - Włochy
Euro 1964 - Hiszpania
Euro 1960 - ZSRR


Czyli: zaczynamy spotkanie z historią mistrzostw...

Rok 1960 i finałowy turniej we Francji:


„Pomysł zorganizowania turnieju o miano najlepszej drużyny Europy
podniósł Henri Delaunay - szef francuskiej federacji piłkarskiej. On
też został patronem turnieju. Jego imię nosi także ważący 2,6 kg
puchar ze srebra - kopia starożytnej amfory - który otrzymują
zwycięzcy mistrzostw.

Początkowo nie wszystkim podobał się ten pomysł. Potentaci: Włosi,
Anglicy, Niemcy, Holendrzy, Belgowie uznali go za pozbawiony sensu
i ... szkodliwy. "To nie może się dobrze skończyć" - napisała jedna
z niemieckich gazet już po losowaniu.

Odbyło się ono w Paryżu w lecie 1958 r. Impreza została nazwana
Pucharem Narodów, a zgłosiło się do niej 17 uczestników. Zabrakło
m.in. Anglii, Włoch, Holandii, RFN, Belgii, Szwecji, Danii,

Postanowiono, że rywalizacja odbędzie się pucharowo, systemem mecz i
rewanż. Dopiero półfinaliści spotkają się na mini turnieju w jednym
państwie.”



"Kapitan reprezentacji ZSRR Igor Netto był pierwszym piłkarzem,
który odebrał Puchar Henry'go Delaunaya za mistrzostwo Europy.
Medale wręczono piłkarzom w wieży Eiffla
Trudno w to uwierzyć, ale pierwsze finały mistrzostw kontynentu
rozgrywane jako Puchar Narodów Europy były demonstracją siły państw
bloku wschodniego. W czwórce finalistów turnieju we Francji Zachód
reprezentowali tylko gospodarze, a ich rywalami byli Jugosławia,
ZSRR i Czechosłowacja. Goście ze Wschodu zgarnęli wszystkie
medale."...
A tu cały tekst:

www.sport.pl/sport/1,88913,5014591.html

I troche statystyki na koniec:

1960 TURNIEJ FINAŁOWY WE FRANCJI

PÓŁFINAŁY:

ZSRR - CZECHOSŁOWACJA 3:0 (1:0):Iwanow (34., 56.), Poniedielnik (65.)

JUGOSŁAWIA - FRANCJA 5:4 (1:2): Galić (11.), Zanetic (55.), Knez
(75.), Jerkovic (77., 78.) - Vincent (12.), Heutte (43., 62.),
Wiesnieski (52.)

O TRZECIE MIEJSCE:

CZECHOSŁOWACJA - FRANCJA 2:0 (0:0): Bubnik (58.), Pavlovic (88.)

FINAŁ:
ZSRR - JUGOSŁAWIA 2:1 (0:1, 1:1): Metreweli (49.), Poniedielnik
(113.) - Galić (41.).

NAJLEPSZY STRZELEC (razem z eliminacjami): Just Fontaine (Francja) 6
goli

NAJLEPSZY STRZELEC FINAŁÓW: Heutte (Francja), Iwanow, Poniedielnik
(ZSRR), Galic, Jerkovic (Jugosławia) - po 2 gole

Miłej lekturysmile


Pozdro
Krzysztof
    • kirkwall Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 13.03.08, 16:27
      Czesc Kris smile

      Rany, to juz tylko 2,5 miesiaca zostalo? Nie chce mi sie w to wierzyc, dzieki,
      ze przypomniales, musze sie zaczac przymilac przyjaciolom z Zurychu wink


      "Euro 2004 – Grecja" ---> najnudniejsza gra, ktora oczy moje ogladaly. Wedlug
      mnie niezasluzony tytul.
      • kriss67 Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 13.03.08, 16:41
        Czołem Kirkwallsmile


        Tak, tak - jeszcze tylko dwa i pół miesiącasmile

        Przyjaciele z Zurychu załapali sie na wejściówki?

        Co do Grecji - przypomniała mi sie taka oto własna historyjka...Po
        fazie grupowej do rundy pucharowej awansowało 8 zespołów:
        Portugalia, Francja, Anglia, Szwecja, Dania, Czechy, Holandia i owa
        Grecja.

        Usiadłem sobie do kompa, opisałem szczegółowo 7(!) zespołów,
        zaznaczając, że każdy z nich to ikona piłki i prawie każdy z nich
        może siegnac po tytuł. Tekst zakończyłem stwierdzeniem, że Grecji
        nie opisuje, ponieważ z grupy wyszła przypadkiem, nie ma
        najmniejszych szans na tytuł i nie warto sie nią zajmować...Jak było
        dalej, wiadomo, i musiałem wszystko odszczekaćsmile


        Pozdro
        Krzysztof
        • kirkwall Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 13.03.08, 16:51
          Nie wiem, czy maja jakies bilety, ale i bycie tam by mi wystarczylo,
          atmosfera... Wiesz, jak tu swietnie bylo w 2006, tego slowa nie opisza big_grin

          Taaaa, prawidlowo zrobiles, ja nadal nie moge w to uwierzyc. Nie mam problemu z
          tego typu niespodziankami, ale zeby gra brawurowa i ciekawa byla. Miejmy
          nadzieje na lepszy turniej tym razem.
          • kriss67 Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 17.03.08, 16:51
            Czołem Kirkwallsmile


            A tak - atmosfera na mundialu w Niemczech była fantastyczna. Byłas
            wtedy na jakimś z meczów?
            • debest3 Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 17.03.08, 16:58
              cześc wamsmile
              nie byłem na mundialu w Niemczech,ale kiedy Polacy grali tam z Niemcami ,firmy
              budujące autostradę zaprosiły nas jako przedstawicieli inwestora do wspólnego
              ogladania meczu,musze dodać ze ze strony tychże firm przybyli sami Niemcysmile)
              sprowadzili wielki telebim,piwa było morze,mięcha z grilla i śpiewów,szkoda że
              Polacy wtedy przegrali...
              • kirkwall Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 17.03.08, 17:18
                Czesc smile

                na stadionie nie bylam, ale inna atrakcje nam miasto zafundowalo: na srodku
                rzeki Main ustwiono gigantyczny ekran, dwustronny. Na obu brzegach rzeki
                wybudowano trybuny, bary itp i tam mozna bylo pod golym niebem ogladac, a ze
                pogoda byla przepiekna caly mundial, siedzialo sie tam czesto.

                Polska-Niemcy, ufff... nie skonczyl sie wesolo uncertain i w ostatniej chwili.
                • tjbazuka Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 18.03.08, 07:22
                  Zapamietam dwa finaly z histori meczow Euro.
                  Dania v Niemcy z 1992 roku i Francja v Wlochy z 2000. Piekne mecze.

                  • kirkwall Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 18.03.08, 07:34
                    Dziwne, jak pamieta sie gdzie widzialo sie te piekne mecze. Final 2000 na rynku
                    w Krakowie, nigdy nie zapomne smile
                    • tjbazuka Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 18.03.08, 07:44
                      a ja w kawalerce na Jana Pawla II w Warszawie. To byla goraca noc.
                      byla fajna balanga.
                      • kirkwall Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 19.03.08, 11:01
                        Moge sobie wyobrazic. smile
              • kriss67 Re: Z historii Mistrzostw Europy. Francja 1960. 18.03.08, 08:16
                Czołem Debesciakusmile

                Ano przegrali..... Tu masz ciekawy teskt Pana Stefana Szczpełka o
                tym meczu. Jak wynika z relacji pewnego dziennikarza, nestor
                polskiego dziennikarstwa sportowego, Pan Stefan Szczpełek, bo bramce
                którą Nimecy zdobyli w ostatnich sekundach meczu, ukrył twarz w
                dłoniach i .... zapłakał...

                "Polak, Niemiec


                Jest nam tu wszystkim przykro i smutno. Kiedy mecz się skończył,
                Polacy i Niemcy dziękowali sobie na środku boiska i pozdrawiali
                swoich kibiców. Cały stadion bił brawo.


                Artur Boruc położył się w bramce i płakał. Podszedł do niego Lucas
                Podolski, żeby go pocieszyć. Potem Polacy wolno poszli do szatni, a
                Niemcy robili rundę honorową wokół boiska. Został tylko Michał
                Żewłakow. Patrzył na nich i przeżywał. Dzień wcześniej mówił mi, że
                wszyscy zagrają tak, jakby to była walka o życie. I tak zagrali.
                Nikt się nie oszczędzał. Żewłakow poprosił o zmianę, bo musiał
                pilnować najpierw Schneidera, apotem Odonkora, robił to świetnie i
                nie miał już sił. Siedem minut przed końcem zszedł z boiska, a
                zastępujący go Dariusz Dudka popełnił wspólnie z kolegami błąd,
                który zadecydował o przegranej. Gdyby Żewłakow wytrzymał tylko kilka
                minut, może byłoby inaczej. Tego już się nie zmieni, ale on już do
                końca życia będzie o tym myślał.

                I mnie opadły ręce. Byłem na meczu Polska RFN we Frankfurcie w roku
                1974. Mokłem razem z innymi Polakami, grałem i przeżywałem z nimi.
                Nie było nas wtedy dużo na trybunach. Z Polski wyjechało mało
                kibiców, a wróciło jeszcze mniej. Wyjechaliśmy do kraju wroga i
                chociaż, wbrew temu, co nam mówiono, nie widzieliśmy na ulicach
                Krzyżaków i nikt do nas nie mówił raus, to czuło się atmosferę
                wzajemnych podejrzeń. Czuliśmy się gorszymi ludźmi ze Wschodu,
                Polaczkami, którzy przypadkiem wygrali wojnę. I tylko dzięki
                Kazimierzowi Górskiemu i jego piłkarzom wiedzieliśmy, że gorsi nie
                jesteśmy. Pamiętam ten ryk zawodu niemieckich gardeł, kiedy Jan
                Tomaszewski obronił karnego, i ryk szczęścia, po golu Gerda Müllera.
                I morze czarno-czerwono-złotych flag, które pojawiły się na
                trybunach, zakrywając nieliczne nasze, biało-czerwone.

                Dziś wszystko jest inaczej. Na Friedensplatz w Dortmundzie, gdzie
                przygotowano telebim, na ulicach chodzili obok siebie kibice z
                Niemiec i Polski. Czasami polsko-niemieckie pary. Ona miała na
                policzkach wymalowaną flagę polską, on niemiecką. Lub odwrotnie.
                Wszyscy razem. Młodzi ludzie, których w roku 1974 w większości nie
                było na świecie. Żadnych gestów wrogości. Na samochodach i w
                niektórych oknach polskie i niemieckie flagi. Dzięki akustyce na
                stadionie Mazurek Dąbrowskiego wspaniale zaśpiewany, równo z
                orkiestrą. Żadnych gwizdów. Kiedy śpiewają Niemcy (Klose śpiewał,
                Podolski nie), Polacy, tradycyjnie już, biją brawo.

                To mój szósty mundial, ale pierwszy, na którym są tysiące polskich
                kibiców. Zawsze było mi przykro, że ich nie ma, kiedy patrzyłem, jak
                bawią się Brazylijczycy, Szkoci, Irlandczycy, Meksykanie. Spełniło
                się moje marzenie, ale mam jeszcze jedno. Niech wreszcie Polska
                wygra z Niemcami.

                Stefan Szczepłek"

                Pozdro
                Krzysztof
    • kriss67 Re: Z historii Mistrzostw Europy. Hiszpania 1964. 19.03.08, 10:54
      Czołemsmile

      I ciąg dalszy piłkarskich mistrzostw Europy. Dziś: rok 1964 i finały
      w Hiszpanii.

      "Tym razem generał Franco pozwolił swoim piłkarzom grać z ZSRR.
      Piłkarze z półwyspu Iberyjskiego zostali mistrzami Europy, to był
      pierwszy i jak dotąd ostatni ich tytuł na wielkiej piłkarskiej
      imprezie.

      W porównaniu do pierwszych mistrzostw Europy tym razem bojkotu nie
      było - zabrakło tylko drużyny RFN. Do rywalizacji zgłosiło się 29
      państw. Grecja odmówiła jednak gry z Albanią, z którą oficjalnie
      była wciąż w stanie wojny.

      Polacy znów odpadli po dwóch porażkach. Tym razem ulegli Irlandii
      Północnej (0:2 w Chorzowie i 0:2 w Belfaście). Gorzką pigułkę
      musieli przełknąć też Anglicy, którzy w I rundzie przegrali z
      Francją (1:1 w Sheffield i 2:5 w Paryżu). Niespodziewanie w tej
      samej fazie turnieju odpadli brązowi medaliści poprzedniej edycji -
      Czechosłowacja okazała się słabsza od debiutującej w Pucharze
      Narodów drużyny NRD.

      Do największej sensacji - może największej w dziejach mistrzostw
      Europy - doszło jednak w następnej rundzie - Luksemburg wyeliminował
      Holandię. Dziś to nie do pomyślenia, tym bardziej że pierwszy mecz
      rozegrano w Amsterdamie (1:1), a drugi w Rotterdamie (2:1 dla
      Luksemburga). Drużyna Wielkiego Księstwa awansowała do ćwierćfinału -
      taka sztuka nigdy nie udała się reprezentacji Polski. Zresztą w
      następnej rundzie Luksemburg też był o krok od sensacji, po dwóch
      remisach z Danią (2:2 i 3:3), przegrał dopiero trzeci mecz na
      neutralnym terenie (0:1 w Amsterdamie).

      W finałowym turnieju znalazły się drużyny Hiszpanii, ZSRR, Danii i
      Węgier. Piłkarzy gościły Madryt i Barcelona. W półfinałach ZSRR
      łatwo rozprawił się z Danią 3:0. Gorszą przeprawę mieli gospodarze,
      którzy dopiero po dogrywce pokonali Węgrów 2:1.

      Finał na stadionie Santiago Bernabeu oglądało 80 tys. widzów. Obie
      drużyny grały nerwowo. Nie brakło przecież politycznych podtekstów.
      Hiszpański dyktator - generał Franco z pewnością obawiał się, że
      będzie musiał po meczu wręczyć puchar znienawidzonym komunistom ze
      Wschodu. Od kłopotu wybawił go jednak Marcelino, który na pięć minut
      przed końcem zdobył zwycięską bramkę dla Hiszpanii.
      Finałowy turniej w Hiszpanii:

      PÓŁFINAŁY:

      HISZPANIA - WĘGRY 2:1 (1:0, 1:1): Pereda (35.), Amancio (115.) -
      Bene (84.)

      ZSRR - DANIA 3:0 (2:0): Woronin (19.), Poniedielnik (40.), Iwanow
      (87.)

      O TRZECIE MIEJSCE:

      WĘGRY - DANIA 3:1 (1:0, 1:1): Bene (11.), Novak (107., karny; 110.) -
      Bertelsen (81.).

      FINAŁ:

      HISZPANIA - ZSRR 2:1 (1:1): Pereda (6.), Marcelino (85.) - Chusajnow
      (8.)

      NAJWIĘCEJ BRAMEK (razem z eliminacjami): O.Madsen (Denmark) 11 goli

      NAJWIĘCEJ BRAMEK W TURNIEJU FINAŁOWYM: Pereda (Hiszpania), Bene,
      Novak (obaj Węgry) - po 2 gole "

      żródło:
      Gazeta.pl


      I jeszcze tu tekst Pana Dariusza Wołowskiego:

      www.sport.pl/sport/1,88913,5029725.html



      ps. I jeszcze pewna ciekawostka: czytając o polskich eliminacjach do
      mistrzostw Europy w roku 1964 korzystałem z pieknie wydanej
      monografii „80 LAT PZPN”. Przeglądam te eliminacje, przeglądam i w
      roku 1962 nie mogłem natknąć się na mecze Polski z Irlandią
      Północną. Oba przegraliśmy 2-0 i odpadliśmy z turnieju. Pomyslałem,
      że może wtedy wysłaliśmy do boju jakąs kadre B czy jakos tak.

      Za to w oficjalnych zestawieniach z roku 1962 figurują dwa ciekawe
      spotkania. 10 października 1962 przegraliśmy w Chorzowie z Nigerią 0-
      2. Rewanż odbył się w …. Belfaście i tam tez przegraliśmy z Nigerią
      0-2. Wydawca monografii o historii PZPN, czyli sam PZPN, popełnił
      totalnego byka – rywalem Polaków była oczywiście Irlandia Północna a
      nie Nigeria.


      Pozdro
      Krzysztof
      • kirkwall Re: Z historii Mistrzostw Europy. Hiszpania 1964. 19.03.08, 11:04
        Czesc Kris,

        1964...hmmm, nic sobie nie przypominam big_grinD poczytam przynajmniej.

        smile
        • kriss67 Re: Z historii Mistrzostw Europy. Hiszpania 1964. 19.03.08, 11:26
          Czołem Kirkwallsmile

          Hm.... roku 1964 też nie pamietam. Nawet w planach nie byłem
          jeszczesmile

          Pozdro
          Krzysztof
          • kirkwall Re: Z historii Mistrzostw Europy. Hiszpania 1964. 19.03.08, 11:27
            Dokladnie wink widzisz, nie wiedzialam, ze stadion Slaski jest az tak stary.
            • leftt Re: Z historii Mistrzostw Europy. Hiszpania 1964. 19.03.08, 11:51
              Ci Luksemburczycy to nie tylko Holendrom potrafili dokopać. W 1958
              r. mistrz Polski ŁKS trafił w PE na mistrza Luksemburga - Jeunesse
              Esch. Nie pamiętam dokładnie, czy to był pierwszy mecz czy drugi, w
              każdym razie ŁKS dostał na wyjeździe łomot 5:0 i zakończył pucharową
              karierę (w Łodzi było chyba 2:1 dla ŁKS). Po meczu piłkarze
              tłumaczyli , że oślepiały ich jupitery, do których nie byli
              przyzwyczajeni.
              A parę lat wcześniej w ŁKS grał zawodnik, który później był znany
              jako aktor. Grał m.in. w "Misiu" i "Alternatywach". Kojarzymy?
              • kriss67 Re: Z historii Mistrzostw Europy. Hiszpania 1964. 19.03.08, 12:02
                Czołem Lefttsmilesmile

                O tej przygodzie ŁKS z Luksemburczykami nie słyszałem dotąd. Dzieki
                za infosmile


                Co do aktora i piłkarza jednoczesnie: Marian "Makuś" Łącz -
                najlepszy futbolista wśród aktorów, ale czy najlepszy "aktor" wśród
                piłkarzy?smile

                I tu o nim:

                pl.wikipedia.org/wiki/Marian_%C5%81%C4%85cz
    • kriss67 Z historii Mistrzostw Europy. Włochy 1968 26.03.08, 16:27
      I mamy rok 1968, czyli mistrzostwa Europy we Włoszech:

      "To były pierwsze oficjalne mistrzostwa Europy. UEFA zrezygnowała
      bowiem z nazwy Puchar Narodów. Zmieniono też system rozgrywek.
      Po raz pierwszy eliminacje rozegrano w grupach - tak jak w
      mistrzostwach świata. Zachowano jednak ćwierćfinały systemem mecz i
      rewanż i finały z udziałem czterech drużyn.

      Wreszcie europejska rodzina była w komplecie. W mistrzostwach
      zadebiutowała Republika Federalna Niemiec. Debiut nie zapowiadał
      pięknej, pełnej sukcesów, przyszłości. RFN nie wyszła z grupy - po
      raz pierwszy i jedyny w historii. Lepsza okazała się Jugosławia.
      Niemcy szanse awansu pogrzebali remisem z Albanią 0:0 w meczu, który
      kończył eliminacje.

      W eliminacjach pierwsze w historii zwycięstwo odniosła reprezentacja
      Polski. W Szczecinie pokonała Luksemburg 4:0. W grupie Polacy zajęli
      3. miejsce za Francją i Belgią. Mogło być lepiej, gdyby nie remis
      z ...Luksemburgiem na wyjeździe i porażka z Francją 1:4 w Warszawie.

      W turnieju finałowym po raz pierwszy wystąpiła Anglia, która
      pokonała w ćwierćfinale obrońców tytułu - Hiszpanię. W pierwszym
      meczu mistrzowie świata sprzed dwóch lat wygrali 1:0, a ich trener
      sir Alf Ramsey nawet nie widział bramki. Gol padł na 2 minuty przed
      końcem meczu, gdy zdenerwowany szkoleniowiec, był już w szatni. W
      rewanżu Anglicy wygrali 2:1.

      Natomiast po raz trzeci w półfinale zagrali Rosjanie, którzy w 1/4
      finału wyeliminowali Węgrów.

      Gospodarzem finałów zostali Włosi. Po raz drugi w finale zagrała
      Jugosławia, która w półfinale pokonała Anglię 1:0, a pierwszym
      piłkarzem w historii finałów, który wyleciał z boiska z brutalną grę
      został Anglik Alan Mullery.

      W drugim półfinale zadecydowała ...moneta. Po bezbramkowym remisie w
      meczu Włochy - ZSRR los wskazał Włochów.

      W finale przewagę mieli niespodziewanie Jugosłowianie, którzy nie
      wykorzystali kilku doskonałych sytuacji - Acimović i Trivić nie
      trafiali do pustej bramki, świetnie spisywał się także włoski
      bramkarz - Dino Zoff, który 14 lat później został mistrzem świata.
      Od 40. minuty Jugosłowianie prowadzili 1:0, by stracić gola na 12.
      minut przed końcem spotkania, gdy z rzutu wolnego wyrównał
      Domenghini.

      Powtórka finału odbyła się dwa dni później. Włosi wymienili 5
      piłkarzy. Jugosłowanie zagrali niemal w tym samym składzie i byli
      cieniem drużyny sprzed dwóch dni. Przegrali 2:0.

      W pięciu meczach finałów padło tylko 7 goli - średnio 1,2 na mecz
      najmniej w historii.


      Turniej finałowy we Włoszech:

      PÓŁFINAŁY:
      WŁOCHY - ZSRR 0:0 po dogrywce, losowanie dla Włochów

      Jugosławia - Anglia 1:0 (0:0): Dzajic (86.)

      O TRZECIE MIEJSCE:
      ANGLIA - ZSRR 2:0 (1:0): B. Charlton (39.), Hurst (63.)

      FINAŁ:
      WŁOCHY - JUGOSŁAWIA 1:1 (0:1, 1:1): Domenghini (80.) - Dzajic (39.)

      WŁOCHY - JUGOSŁAWIA 2:0 (2:0): Riva (11.), Anastasi (32.)

      NAJWIĘCEJ BRAMEK (razem finały i eliminacje) - Riva (Włochy) 7 goli

      NAJWIĘCEJ BRAMEK W FINAŁACH: Dzajic (Jugosławia) - 2 gole"


      źródło: .sport.pl


      Pozdro
      Krzysztof
Pełna wersja