kriss67
27.03.08, 16:36
Czołem
Od paru tygodni, od czasy zamieszek w Tybecie, co i raz słychać
głosy wzywające do bojkotu olimpiady w Pekinie. Nie olimpiady jako
całości, tylko pewnej części, na przykład ceremonii otwarcia.
Sportowcy, pod presja albo i sami z siebie, zachodza w głowę, jak tu
w sposób wyraźny dac wyraz protestu i opowiedziec sie przeciw
ciemieżycielom.
Opinia publiczna jakos teraz przypomniała sobie, że w Chinach
dobrodziejstwa wynikające ze swobód demokratycznych są trudno
dostępne albo nie ma ich wcale.
Ale rozejrzyjmy się wokół. Kupujemy dajmy na to odbiornik
telewizyjny znanej powszechnie firmy.Patrzymy na miejsce produkcji –
a tam jak wół stoi „made in China”. Radia, magnetowidy, rowery,
odzież, a nawet gumowe zabawki dla psów w dużej ilości pochodza z
Chin. I jakos nie słychać głosów wzywających do totalnego
potępienia, czyli nie kupowania, towarów wyprodukowanych w Chinach.
Palec oburzonej opinni publicznej wskazał na sportowców i to oni
maja teraz problem, bo jako grupa muszą być przeciw. Reszta
konsumentów chińskich tanich produktów z obowiązkowego buntu jest
zwolniona.
A tu tekst na ten temat. Za dziennikiem „Rzeczpospolita”
www.rp.pl/artykul/112284.html
Pozdro
Krzysztof