skiela1
21.05.08, 04:51
Przysłowiowa staropolska gościnność nie zawsze współgra z powiedzeniem „gość w
dom – Bóg w dom”.
- odwiedzają nas goście, o których wiemy, że w temacie wina są co najwyżej
koneserami **** i trunków półsłodkich. Nie wspominamy więc o naszym Bordeaux
za**** - wyciągamy przygotowaną na taką okazję butelkę stołowego hiszpańskiego
**** – lekkiego, półwytrawnego...
Dla nich, to i tak bez różnicy (w domyśle: nie docenią Bordeaux)
Czy takie zachowania są, z moralnego punktu widzenia, w porządku?
/nawidelcu.pl/