kriss67
15.06.08, 09:32
Czołem
Serc piłkarskich rzecz oczywista. Przed Euro 2008 panowały w
narodzie wielkie nadzieje. Leo cudotwórca mówił o – co najmniej –
wyjściu z grupy, a nasz kapitan zespołu Maciej Zurawski wypalił coś
takiego: "jedziemy po złoto”.
I społeczeństwo, niesienie falą optymizmu, podsycanego przez media,
uwierzyło, że jesteśmy futbolową potęgą. I teraz, po jeden porażce
i jednym remisie zapanowało przygnębienie...I strach przed
jutrzejszym meczem z Chorwacją.
Moim zdaniem wszystko zależy od punktu widzenia. Polska, jako kraj,
ma raczej słabych futbolistów niż raczej dobrych. Polacy grają w
klubach piłkarskich raczej słabych niż raczej dobrych. Posiadamy
jedną, jedyną wielka gwiazdę – Artura Boruca. Potem długo, długo nic.
I jeśli przyjąć wyżej opisany punkt wyjścia, historyczny występ na
Euro nie jest taki zły.
Piłkarz na turniejach typu Mundial czy Euro wskakuje w rolę
reprezentanta narodu. Na co dzień, jako pracownik na kontrakcie, gra
w klubach. Tam zarabia pieniądze, bo gra w piłkę stanowi dla niego
źródło utrzymania. I popatrzcie dla przykładu na mecz z Niemcami. Z
naszej strony wyglądało to tak: miedzy słupkami gwiazda klubu
znanego w świecie, Celticu Glasgow, w defensywie zawodnik klubu
znanego z Ligi Mistrzów Olimpakosu, a w pomocy gracz Szachtara. Trzy
firmy solidne, ale nie należące do futbolowego, europejskiej ścisłej
elity. A Niemcy? Przeciw Polsce wypuścili piłkarzy: Realu Madryt,
cały tabun z monachijskiego Bayernu, lońdyńskiej Chelsea, Werderu
Brena, HSV, Aerenalu. Wielkie firmy, futbolowe ikony rzec można.
Jutro potykamy się z Chorwatami. I przeciwko nam wystąpią chorwaccy
pracownicy takich klubów jak AC Milan, Borussia Dortmund, Manchester
City, AS Monaco, Werder... Czyli, pracownicy – piłkarze zdecydowanie
lepsi od naszych.
Różnice w poziomie w sztuce zwanej futbolem wyrównuje cos takiego,
co ja nazywam magią dyscypliny. Magią, która sprawia, że coś
niemożliwego, niewytłumaczalnego staje się realne.
I jeśli tak będzie jutro, tym piękniej dla nas. Jeśli nie, trudno.
Bo to tak, jakby ślimak chciał doścignąć zająca.
Meczu z Niemcami na własne oczy nie widziałem. Czytałem opisy
prasowe. Polacy zagrali ciekawie, nie poddali się bez walki. Z
Austrią zagraliśmy średnio, ale obciachu tez nie było.
Z tego trzeba się cieszyć.
Co mają powiedzieć kibice Szwajcarii, która już pożegnała się z
turniejem? Co mają powiedzieć kibice Włoch i Francji, czyli mistrza
i wicemistrza świata – zespołów zdemolowanych przez pomarańczową
Holandie?
Cieszmy się tym, co mamy. I trzymajmy kciuki za naszych jutro.
Pozdro
Krzysztof