Znacie 'naprawiaczy świata'?

27.09.03, 14:17
Czy znacie tak zwanych naprawiaczy świata?
Takich, którzy chcieliby ze wszystkimi życ w zgodzie, ostrożnie
wypowiadających swoje zdanie?
Ostatnio stwierdzam, że nie rozumiem takich ludzi - jestem zdania, że ludzie
są jak medal - mają awers i rewers.
    • kreskator Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 14:25
      naprawiacze świata--jakoś mi to pasuje do innej kategorii ludzi
      do fanatyków
      ale moża pytac dlaczego tak się zachowuja Ci o których piszesz
      czy ostrożność jest wrodzona czy nabyta
      niektorzy już tak mają ze z nieśmiałości lub dalego idącego poczucia
      odpowiedzialności za słowo nie chcą szastać słowem
      tyle ze cicha woda......
      bywa i tak że owa skrytośc jest przykrywką dla tygla emocji i bywa to tygiel
      emocji negartywnych , tak że lepiej wolą się miarkowac aby nie budzic
      niepożądanych sporów.
      ale dlaczego naprawiacze świata? czyżby wredna hipokryzja?
      może i tak
      ale z rewersem i awersem nie dokońca zgodziłbym się
      monetę można postawic również na jej obwodzie
      • sloggi Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 14:27
        Lubię u ludzi konkretność, albo coś się lubi, albo nie lubi.
        Wszelkie unifikacje działają na mnie jak płachta na byka.
        • impostor Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 14:30
          naprawiacze swiata...
          wszyscy po kolei, od cezara, przez napoleona, hitlera, lenina, stalina, pol-
          pota, kadaffiego, ceausescu i tego typu szajs chcieli naprawiac swiat... bila z
          nich sama dobroc i milosc...
          • very_famous Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 18:00
            Oni byli tylko drugą stroną medalu.
        • kreskator Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 14:35
          zatem trzeba konkretnie wyodrębnić kategorię "niezdecydowani"
          • sloggi Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 16:08
            Moze nie tyle "niezdecydowani" co raczej ostrożni i utylitarni poglądowo.
    • dadaczka Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 14:43
      sloggi napisał:

      > Czy znacie tak zwanych naprawiaczy świata?
      > Takich, którzy chcieliby ze wszystkimi życ w zgodzie, ostrożnie
      > wypowiadających swoje zdanie?
      > Ostatnio stwierdzam, że nie rozumiem takich ludzi - jestem zdania, że ludzie
      > są jak medal - mają awers i rewers.


      Po pierwsze: dzien dobry, bo pierwszy raz Sloggi w Twoim salonie postanowiłam
      się odezwać. Salon otwarty, więc czasem się taki gość jak ja też zaplącze

      Po drugie: tak, znam osobę, która próbuje żyć ze wszystkim w zgodzie, ostrożnie
      wypowiadając swoje zdanie. Często na nią w lustrze spoglądam. Nie wiedziałam
      tylko, że należy do tzw. "naprawiaczy świata". Bo świata nie próbuje naprawić,
      próbuje - nie dając się zjeść - nie wchodzić na teren innych, nie narzucać im
      swojego zdania. Jeśli nie mogę żyć w zgodzie - wycofuję się. Nie mam
      absolutnie ambicji naprawiania, poprawiania czy zmieniania świata -
      testosteronu mi wystarcza na walkę w obronie kogoś/czegoś co szczególnie wydaje
      mi się ważne i warte obrony. Więcej niestety go nie mam, więc staram się nie
      walczyć. Jeśli mi coś/ktoś nie odpowiada - odpuszczam i opuszczam.

      Awers i rewers niewątpliwie mam. Absoultnie nie uważam się, nie kreuję i nie
      pretenduję do miana osoby nieskazitelnej moralnie, etycznie czy jakkolwiek
      inaczej. Popełniam mnóstwo błędów i mając tego świadomość z pokorą mówię -
      jakie moje prawo pouczania innych, skoro sama błędy popełniam? Nie jest to
      równoznaczne z brakiem własnego zdania lub brakiem siły. Własne zdanie mam,
      sama dokonuję swoich wyborów i za nie odpowiadam. Acha, jeszcze jedno - taką
      postawą nie rozgrzeszam siebie i swoich błędów, nie przyznaję sobie do nich
      prawa. Uważam jednak, że wymagać to ja mam prawo od siebie, od dziecka, które
      podjęłam się wychować i od męża, który przyrzekł ze mną być. Od reszty świata
      nie wymagam, co oznacza, że czasem muszę siebie i tych, o których dbam przed
      tą resztą świata zabezpieczać. Nawet od przyjaciół nauczyłam się nie oczekiwać.

      Wygodne to wszystko nie jest, ale nie mam wyjścia, muszę żyć z sobą taką, jaka
      jestem. Ba! nawet zaakceptować siebie muszę - i rzeczywiście akceptuję.

      po co właściwie to piszę? Zeby wymazać ten znak równości pomiędzy tzw.
      naprawiaczem świata, a człowiekiem, który ostrożnie wypowiada swoje zdanie i
      stara się nie walczyć z otoczeniem. W ten sposób się świata nie naprawia.
      Naprawiać próbują ci, którzy głośno krzyczą.

      Tak sądzę w każdym razie.

      pozdr.
    • aenne Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 16:50
      sloggi napisał:

      > Czy znacie tak zwanych naprawiaczy świata?
      > Takich, którzy chcieliby ze wszystkimi życ w zgodzie, ostrożnie
      > wypowiadających swoje zdanie?
      > Ostatnio stwierdzam, że nie rozumiem takich ludzi - jestem zdania, że ludzie
      > są jak medal - mają awers i rewers.

      bylam taka a nawet jeszcze gorsza
      ale u mnie to sie bralo z konfliktu w rodzinie
      co zajelam jedna strone to czulam sie winna wobec drugiego czlonka rodziny
      moze stad to sie bierze?
      pozdrawiam
      • geograf Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 21:24
        a może z chęci ucieczki?
        ucieczki od niesnasek, od sytuacji gdy nie wiadomo czy jestes winny, czy nie,
        czy jest sie obrazony, czy nie.
        a moze z komformizmu-bo tak dobrze jest, gdy jest dobrze...

        nie wiem.
        a może po prostu z chęci spokoju?bo tak miło jest gdy wszyscy sa spokojni, mili?
        to takie utopijne...
    • jeremy27 Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 17:49
      nie znam...jeśli ktoś mysli, że można ze wszystkimi żyć w zgodzię to
      wspólczujęwink))...boje sie takich osób - zawsze pogodnych, spolegliwych i
      uprzejmych dla wszystkich - wydaje mi sie to chore i nienaturalne
      • dadaczka Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 18:34
        każdy musi umieć walczyć?

        a jeśli bycie agresywną, niemiłą mnie męczy, jest dla mnie przede wszystkim
        nieprzyjemne i wyczerpujące? Jeśli lepiej się czuję uśmiechając się do ludzi,
        czy mam się czuć z tego powodu gorsza? Taka jest moja natura. Po prostu wolę
        unikać negatywnych emocji, nie są one dla mnie dobre, więc się nie angażuję w
        konflikty - no bardzo rzadko. Raczej opuszczam to miejsce i tych ludzi, którzy
        próbują walczyć ze mną. Na szczęście do tej pory mogłam sobie zwykle na to
        pozwolić, również dzięki zawodowi, jaki wybrałam.

        Każdy jest inny i tyle. Na szczęście na świecie jest trochę miejsca również
        dla tych "innych"
        • jeremy27 Re: Znacie 'naprawiaczy świata'? 27.09.03, 20:00
          nie chodziło mi o bycie agresywnym, walczacym i kłotliwym egoistą - ja taki nie
          jestem tezwink))...chodzi o bycie uprzejmym dla wszystkich 24/7 ...to jest
          niemożliwe i bez sensu(nigdy nie dogodzisz każdemu...nie ma bata)...ja tez
          staram sie byc mily ale jesli ktos na to nie zasluguje to nie usmiecham sie
          mimo to i udaje ze wszystko jest OK. Czasami trzeba byc niemilym chociazby ze
          wzgledu na swoje samopoczucie psychiczne i zdrowie...bycie milym dla kazdego i
          tak nic nie daje.
          nie jesten w takim razie "naprawiaczem swiata"...i chyba nie za bardzo nad tym
          bolejewink))
Pełna wersja