debest3
05.08.08, 08:48
pamiętam czasy stanu wojennego,każdy kto miał rodzinę za granicą to był gość,o
ile ta rodzina coś przysłała.Nam pomagała moja ciocia ze Stanów,niestety już
śp.Paczki przychodziły często uszkodzone,często prawie puste.Ciotka przed
każdą paczką przysyłała list,co będzie ona zawierała.Skala złodziejstwa Poczty
Polskiej była zatrważająca.A każdą reklamację można było pisać sobie a
muzom...Kiedy byłem w wojsku,czasem rodzina przysyłała mi pieniądze w
listach,nie w przekazach,bo jak sie dowiedziały stare lebry,że ktoś dostał
kasę to miał przerąbane.Dlatego pieniądze wkładało sie do koperty i
przekładało kalką.Ale nie zawsze to pomagało.Rodzice we wnętrzu koperty pisali
ile włożyli.Mogę śmiało stwierdzić że połowa do mnie nie trafiła.Myślałem że
okradanie przesyłek to już historia..jak widać nie
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33208,5554343,Poczta_wysyla_paczki_na_aukcje.html