Jak można sprzedać bezbronną istotę?

17.09.08, 02:29

Dwa tysiące złotych - za tyle sprzedała swojego synka 34-letnia mieszkanka
okolic Mogilna w województwie kujawsko-pomorskim. Policjantom udało się w
ostatniej chwili udaremnić wywiezienie chłopczyka do Wielkiej Brytanii.
Biologiczna matka oraz para, która kupiła dziecko, odpowiedzą teraz za handel
ludźmi - pisze DZIENNIK.

www.dziennik.pl/wydarzenia/article237811/Jak_mozna_sprzedac_bezbronna_istote_.html

i szkoda,ze sie nie udalo
wspolczuje dzieciakowi,kiedy sie o tym dowie.
    • gimel4 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 11:01
      a wiesz, że wczoraj też mi przeszła taka myśl przez głowę?
      I jeszcze się wściekłam po raz kolejny na tvn 24, bo jak wpadną w
      jakiś ton, to sami nie wiedzą, co mówią. Tym razem wszystko nadawali
      na fali matka wyrodna zbrodniarka, małzeństwo handlarze żywym
      towarem, wszyscy be, godne potepienia.
      Ale nikt się nie zająknął o sytuacji matki, o polskim prawie
      adopcyjnym, o tym, że jak się dziecko zostawia w szpitalu, to tkwi
      tam przez sześć tygodni, bo matka a nuż się rozmyśli, a sześć
      tygodni dla noworodka, to lata świetlne, bez więzi z drugim żyjącym
      człowiekiem. A potem do domu małego dziecka, żeby wszystkim
      formalnościom stało się zadość, ewentualnie, jak ma szczeście, to do
      rodzinnego pogotowia opiekuńczego, ale potem wypad do - jak dobrze
      pójdzie - rodziny adopcyjnej, czyli znów niemowlak musi się
      przyzwyczajać do nowego. Czy aby na pewno polskie prawo w tej mierze
      jest dużo bardziej miłosierne, niż ta matka, która oddała dziecko
      małżeństwu, bo umówmy się, że 2 tysiące, to jakies zadośćuczynienie,
      nie sprzedaż dziecka...
      • czarna9610 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 15:17
        2 tysiące to bardzo śmieszna suma więc nie można mowić o handlu.
        Szkoda mitego dziecka, bo gdyby się udało miałby dzieciak kochającą
        rodzine i dobre warunki życiowe. Nie wiem co sie z nim stanie teraz,
        czy trafi do domu dziecka, czy może jednak matka niejako "pod
        presją " weźmie go do siebie.Tej kobiety też szkoda, pewnie nie ma
        warunkow na wychowanie dziecka.
        • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 15:56
          widac tyle ten dzieciak byl wart dla matki.

          a z dugiej strony jakby go 'poswiecili na organy' to tez fatalna sprawauncertain
          • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 16:51
            skiela1 napisała:

            > widac tyle ten dzieciak byl wart dla matki.

            Matka nie sprzedała tego dziecka za 2000 zł. Tyle dostała od znajomych
            mieszkających w UK dla pozostałej 5 dzieci na buty książki itp. Po urodzeniu
            chciała dziecko zostawić w szpitalu, ale znaleźli się dobrzy ludzie chcący się
            zając dzieckiem. Matka jest sama z pięciorgiem dzieci to było szóste, jej
            partner pracuje w UK i nie łoży nic na utrzymanie "rodziny". Kobieta utrzymuje
            się z renty którą dostaje jedno z dzieci, a i te grosze zabiera konkubent jak
            odwiedza swoją "rodzinę" przy okazji bijąc i terroryzując wszystkich. Może ta
            kruszynka znalazła dobry dom i zaprawdę nie może być mowy o "sprzedaży
            bezbronnej istoty". Właśnie tak jest z sensacją dziennikarską i nie sprawdzeniem
            wszystkich faktów. Liczy się tylko news i dający po oczach tytuł.
            • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 18:05
              Rozumiem, że dziecko jest skutniem partogenezy.
              • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 19:41
                Nie, nie jest skutkiem "dzieworództwa". Domniemanym ojcem jest ten "konkubent"
                przebywający "na robotach" w UK.
                • sibeliuss_so Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 19:45
                  loczek62 napisał:

                  > Nie, nie jest skutkiem "dzieworództwa". Domniemanym ojcem jest ten "konkubent"
                  > przebywający "na robotach" w UK.
                  --
                  Czyli mimo, że terroryzuje to jednak nocą relacje się zmieniają? To takie ludzkie.
                  • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 19:49
                    sibeliuss_so napisał:

                    > Czyli mimo, że terroryzuje to jednak nocą relacje się zmieniają? To takie ludzk
                    > ie.

                    Nie bardzo rozumiem co masz na myśli, jak na mój rozum to za dużymi skrótami
                    myślowymi piszesz...
                    • sibeliuss_so Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 20:02
                      Skoro jest takim tyranem to jakim cudem ją zapładnia?
                      • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 20:19
                        Nie odpowiem Ci na to pytanie bo nie jestem kobietą i nie żyję z tyranem, ale
                        minimum empatii które posiadam pozwala mi wczuć się w rolę, a co za tym idzie
                        zrozumieć mechanizm tyranizowanej kobiety która "zapładnia" jakiś "ogr". I na
                        mój rozum jest to możliwe, niewytłumaczalne ale możliwe( mówię tu o Twojej
                        wątpliwości co do możliwości "zapłodnienia" w opisanej sytuacji).
                        • sibeliuss_so Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 20:28
                          I ta styranizowana kobieta jest gwałcona, po czym "dla dobra dziecka" pomija
                          ustawową adopcję bo:
                          1) wtedy nie zarobi;
                          2) istniej prawdopodobieństwo, że Ci ludzie w obliczu ustawowej adopcji z
                          jakichś powodów mogą nie spełniać kryteriów rodziny zastępczej.
                          --
                          Tak czy srak widzę zimne wyrachowanie. Kolejne też byłyby na sprzedaż?
                          • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 20:57
                            A przeczytałeś post Gimel4 o prawnej procedurze adopcji. O tych "zbawiennych"
                            dla rozwoju emocjonalnego 6 tygodniach w szpitalu? A może to są androny i Ty
                            wiesz lepiej jak szybko i bez problemów przebiega adopcja? Jestem bardzo ciekaw...
                            • sibeliuss_so Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:12
                              Siedzę w pokoju z dziewczyną która na adopcję czekała...6 lat.
                              Może masz inne kryteria kategoriowania ludzi, może przebywasz wśród innych
                              ludzi, może też wpojono Ci inne wzorce. Dla mnie zarabianie na dziecko, mord i
                              inne zachowania są przestępstwem. Nic na to nie poradzę.
                              • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:36
                                Sibeliussie nie robię do Ciebie osobistych wycieczek i nie insynuuję Ci w jakich
                                kryteriach i kategoriach zostałeś wychowany i jakie wzorce Tobie wpajano, więc
                                prosiłbym byś tego w stosunku do mojej osoby nie robił.
                                A co do istoty sprawy, w przeciwieństwie do Ciebie staram się nie oceniać tak
                                jednoznacznie całej sytuacji (tej sytuacji). Jestem jak najbardziej przeciwny
                                handlowi ludźmi(zbrodniom , morderstwom, i wszelkiej podłości), ale czy ten
                                przypadek tak jednoznacznie da się pod ten paragraf zakwalifikować. IMHO nie i
                                dlatego odważyłem się podjąć dyskusję. Przeczytałem artykuł, obejrzałem reportaż
                                i wywiad z siostrą "rury". I na mój rozum nie jest to tak klarowne i możliwe do
                                jednoznacznego określenia.
                                • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:38
                                  loczek62 napisał:

                                  > Sibeliussie nie robię do Ciebie osobistych wycieczek i nie insynuuję Ci w
                                  jakich kryteriach i kategoriach zostałeś wychowany i jakie wzorce Tobie wpajano,
                                  więc prosiłbym byś tego w stosunku do mojej osoby nie robił.
                                  >
                                  Taki temat jak każdy inny, nie mam czego wstydzić.
                                  • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:44
                                    Naprawdę nie rozróżniasz dyskusji w temacie, od osobistych wycieczek?
                                    • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:45
                                      O czym TY facet piszesz, jakich osobistych wycieczek. Chyba ma prawo zapytać o
                                      światopogląd?
                                      • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:48
                                        sibeliuss napisał:

                                        > O czym TY facet piszesz, jakich osobistych wycieczek. Chyba ma prawo zapytać o
                                        > światopogląd?

                                        Dziwny masz sposób pytania. Bo na mój gust to nie pytanie o światopogląd mój
                                        tylko raczej klasyfikacja i to błędna do jakiejś nieokreślonej grupy
                                        "socjopatów" przeczytaj co napisałeś i jeśli w tym jest zawarte pytanie a nie
                                        domniemanie to ja Ciebie publicznie przeproszę.
                                        • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:52
                                          Ależ oczywiście, że jest to pytanie, ale nie musisz odpowiadać i nie musisz mnie
                                          przepraszać. Jestem facetem, a nie ciotą w pawich piórach.
                              • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:50
                                sibeliuss_so napisał:

                                > Siedzę w pokoju z dziewczyną która na adopcję czekała...6 lat.
                                > Może masz inne kryteria kategoriowania ludzi, może przebywasz wśród innych
                                > ludzi, może też wpojono Ci inne wzorce. Dla mnie zarabianie na dziecko, mord i
                                > inne zachowania są przestępstwem. Nic na to nie poradzę.

                                Rozumiem że to jest pytanie o mój światopogląd?
                                • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:53
                                  To opis mojego światopoglądu.
                                  • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:03
                                    Przepraszam Ciebie Sibeliussie za bezpodstawne oskarżenie. Przepraszam Ciebie że
                                    posądziłem Ciebie o nieumiejętność prowadzenia konstruktywnej dyskusji, bez
                                    osobistych wycieczek. Przepraszam za swój światopogląd który może jest wypaczony
                                    i może bardzo daleki od twoich ideałów. I obiecuję że będę odpowiadał na
                                    kłopotliwe pytania, o moje wychowanie, środowisko, wyznanie, światopogląd i
                                    zapatrywania polityczne byś na przyszłość Sibeliussie mógł się z pełnym obrazem
                                    odnosić do much wypowiedzi.
                                    Jeszcze raz serdecznie przepraszam.
                                    • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:07
                                      Nie widzę powodu do przeprosin, nawet tak pompatycznych.
                                      • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:16
                                        A ja widzę powód tych przeprosin, bo pojąłem różnicę pomiędzy "krytyką a
                                        krytykanctwem" dyskusyjnością a dyskutanctwem". A z tego wynika podział kto
                                        czym się para na forum i ja jako ten plebs forumowy który tylko zajmuje się
                                        dyskutanctwem i krytykanctwem przepraszam wyżej postawionego i kajam się za
                                        swoją niefrasobliwą postawę i za to że się próbowałem wywyższyć.
                                        Jeszcze raz przepraszam i obiecuję że już nie będę się wychylał z szeregu...
                                        • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 10:19
                                          Rób jak uważasz, nie dajmy się kneblować.
                      • uyu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:24
                        sibeliuss_so 17.09.08, 20:02 Odpowiedz
                        Skoro jest takim tyranem to jakim cudem ją zapładnia?

                        Jakim? Po prostu da jej po mordzie, ryju czy pysku (wybrac wg
                        uznania) a jak po tym nie ulegnie to i z kopa jej przyleje.

                        Jasne?
                        • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 10:19
                          Polemizowałbym.
            • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 20:10
              "Podczas pierwszego przesłuchania wyznała, że chłopca po prostu sprzedała.
              Szczegóły transakcji uzgodniła jeszcze w czerwcu, na trzy miesiące przed
              porodem. Dostała dwa tysiące złotych gotówką" - tłumaczy rzecznik kujawskiej
              policji podkomisarz Monika Chlebicz. "
          • prazanka44 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:30
            Mimo wszystko nie można dziecka oddawać obcym ludziom, kt-y mogą być tylko
            pośrednikami mającymi robić dobre wrażenie
    • dede43 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 16:02
      U nas zdaje sie nie ma adopcji ze wskazaniem, wowczas sprawa bylaby
      czystsza. Dziecko u rodziców adopcyjnych (bez prawa wyjazdu z
      kraju), a urzednicy do sprawdzania stanu posiadania itp. i
      załatwiania wszelkich formalnosci .
      • sibeliuss_so Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 20:29
        Ale nie zarobiłaby tych 2,000.
    • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 17:30
      Takie rury też należy sterylizować.
      • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 17:49
        sibeliuss napisał:

        > Takie rury też należy sterylizować.
        Znasz całokształt tej sytuacji by używać słowa "rury"?
        • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 17:55
          Loczuś, sprzedałbyś swoje dziecko?
          • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 19:38
            sibeliuss napisał:

            > Loczuś, sprzedałbyś swoje dziecko?

            Choć podobno nie jest " w dobrym tonie" odpowiadać pytaniem na pytanie to
            odpowiem: Nie nie sprzedałbym swojego dziecka i myślę że Ty Sibellissie choć nie
            masz przychówku też domniemanie byś tego nie zrobił. Ale puki co to troszkę
            teoretyzujesz.
            Teraz powtórzę pytanie: Czy masz wystarczająco danych by używać takich
            "skrajnych" określeń jak "rury", czy opierasz się tylko na przytoczonym przez
            Skielę artykule?
            • sibeliuss_so Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 19:52
              Uważam, że tak.
              • czarna9610 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:03
                Czasami mam wrażenie, że mimo tych czterdziestu paru lat bardzo mało wiem o
                życiu... w tym o tak zwanym życiu rodzinnym. W dzisiejszej Polityce przeczytałam
                artykuł "Anatomia kazirodztwa" i przestaje sie dziwić czemukolwiek. Jak sie
                okazuje w tym kraju żyje wiele zastraszonych , sterroryzowanych przez partnerów
                kobiet, które po pierwsze nie wiedzą bo nikt ich tego nie nauczył, po drugie nie
                potrafią zawalczyć już ani w obronie siebie ani tym bardziej własnych dzieci.
                • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:08
                  A ja tego nie rozumiem i nie chcę zrozumieć.
                  • uyu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 22:29
                    sibeliuss napisał:

                    > A ja tego nie rozumiem i nie chcę zrozumieć.

                    Jesli nie chcesz zrozumiec, to po co dyskutujesz?
                    Siedz w swojej szklanej wiezy i bedzie cacy.

                    Wkurzyles mnie w tym watku. Zaskoczyles i zawiodles.
                    Nigdy nie podejrzewalabym ciebie o reakcje kogos
                    kompletnie "wylogowanego" z rzeczywistosci i pozbawionego
                    wyobrazni serca.
                    • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 00:38
                      uyu

                      i Ty to mowiszsmile

                      opadly mi nie tylko rece.
                      • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 10:26
                        Nie ukrywam, że mi też.
                        Niezależnie od wszystkiego czerpanie korzyści z adopcji jest
                        żenujące. A przemoc domowa nigdy nie znajdzie u mnie zrozumienia. Tą
                        kobietę powinno się w jakiś sposób wysterylizować, bo nastepne
                        dziecko albo też sprzeda, albo zrobi coś gorszego. Ciekawe czy nasi
                        dyskutanci wtedy też będą ją tłumaczyć.
                        • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 07:49
                          sibeliuss napisał:

                          > Nie ukrywam, że mi też.
                          > Niezależnie od wszystkiego czerpanie korzyści z adopcji jest
                          > żenujące. A przemoc domowa nigdy nie znajdzie u mnie zrozumienia. Tą
                          > kobietę powinno się w jakiś sposób wysterylizować, bo nastepne
                          > dziecko albo też sprzeda, albo zrobi coś gorszego. Ciekawe czy nasi
                          > dyskutanci wtedy też będą ją tłumaczyć.

                          Sibelissie a nie dostrzegasz że takimi wypowiedziami przed zakończeniem całej
                          sprawy upodobniasz sie do "Ziobru" i słynnego "juz nikt przez tego pana
                          pozbawiony życia nie bedzie..."?
                          • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 11:00
                            A nie czujesz, że zaczynasz rozpatrywać sprawy w kryteriach Muraszki?
                            • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 11:12
                              sibeliuss napisał:

                              > A nie czujesz, że zaczynasz rozpatrywać sprawy w kryteriach Muraszki?

                              Podobno nie jest w dobrym tonie odpowiadać pytaniem na pytanie.
                              A odpowiadając na Twoje pytanie odpowiadam że nie, nie czuję.
                              Natomiast moje pytanie o upodabnianie się w wypowiedziach do "Ziobru" jest w Tym
                              przypadku jak najbardziej zasadne. Twoja bezkompromisowość, nieomylność,
                              szafowanie oskarżeniami i brak umiejętności powiedzenia przepraszam w sytuacji
                              ewidentnej pomyłki są tak samo nieskazitelne jak w wykonaniu "pana zero".
                              • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 11:28
                                Można się domyślać, że zatem jestem w Twoich oczach zerem?
                                • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 11:39
                                  sibeliuss napisał:

                                  > Można się domyślać, że zatem jestem w Twoich oczach zerem?

                                  Każdy wyciąga wnioski takie jakie mu się rzewnie podoba.
                                  Ja natomiast nie napisałem tego co chcesz mi imputować i wbrew Twojej logice tak
                                  nie myślę. Więc błędne są Twoje domyślenia bo nie maja w mym podejściu do Ciebie
                                  racji bytu.
                                  To że premier Miler powiedział do "Ziobru" "jest pan zerem" było tylko cytatem
                                  nie odnoszącym się do Ciebie. Jeśli nieopatrznie zrozumiałeś to przepraszam,
                                  jeśli moja wypowiedź jest na tyle nie jasna i daje taka możliwość interpretacji
                                  też przepraszamsmile
                                  • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 11:53
                                    Ilość przeprosin jak seria z karabinu.....
                                    • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 11:56
                                      sibeliuss napisał:

                                      > Ilość przeprosin jak seria z karabinu.....
                                      Jestem w stanie zrozumieć choć ciężko mi to przychodzi że są ludzie którzy nie
                                      mają tego słowa w swoim zasobie słów....
                                      • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 11:59
                                        Chociaż nie,nie rozumiem raczej przyjmuję ten smutny fakt do wiadomości bo
                                        zrozumieć tego nie potrafię...
                                        • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 19.09.08, 12:50
                                          Znam osobę, która wali z grubej rury, dosra do żywej razy, po czym
                                          bez mrugnięcia okiem przeprasza, że to wszystko powiedziała.
                                          Byłem pierwszą osobą, która powiedziała jej, że tego typu
                                          przeprosiny są zwyczajnie gówno warte. Odpowiedziała "no przecież
                                          pezeprosiłam". No i co z tego?
                                          Czasami po prostu się mówi rzeczy bez względu na konsekwencje, a już
                                          przepraszanie za własne poglady trącą dla mnie idiotyzmem.
                • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 23:32
                  Ja sie zastanawiam czy one w ogole te swoje dzieci kochaja.
                  Chyba i ten instynkt maja wypaczony.
        • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 23:55
          loczek62 napisał:

          > sibeliuss napisał:
          >
          > > Takie rury też należy sterylizować.
          > Znasz całokształt tej sytuacji by używać słowa "rury"?

          Ja mysle,ze suka byloby wlasciwszym okresleniem.
    • info-tw Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 21:54
      skiela1 napisała:

      > > i szkoda,ze sie nie udalo
      > wspolczuje dzieciakowi,kiedy sie o tym dowie.

      Nie wiem czy szkoda, nie wiadomo kto chciał go kupić i w jakim celu tak naprawdę.
      • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 17.09.08, 23:34
        Takie lepsze zlo.
        • uyu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 00:11
          Najwieksza wina i szkoda to niewiedza i ciemnota.
          To brak oficjalnej panstwowej polityki prorodzinnej.
          Kobieta ma prawo do nieposiadania instynktu macierzynskiego,
          spoleczenstwo, kosciol i politycy nie maja prawa do narzucania
          posiadania dzieci.
          Gdzie sa pielegniarki spoleczne?
          Gdzie planowanie rodziny inne niz katolickie - bo to ma gleboko w
          dupie to czy ktos sie nadaje czy nie, byle produkowal wiernych.
          • gimel4 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 09:45
            Sądzę, że nikt tu nie powiedział, że zachowanie tej kobiety było
            zgodne z prawem - to do któregoś tam wątku Sibelliusa. Sądzę też, że
            nikt nie ocenia tego postępku, jako moralnego i godnego
            naśladownictwa, zatem zadawanie pytan, czy ktoś sprzedałby wlasne
            dziecko, jest... eufemistycznie rzecz ujmując - niecelowe.
            W odpowiedzi na pytanie o możliwość zapłodnienia, odsyłam do
            fachowej literatury na temat ofiar przemocy, które nie zachowują się
            racjonalnie. Żyją w pewnym cyklu - od fazy ostrej przemocy, do
            skruchy oprawcy, w którą chcą wierzyć i wierzą. I żyją w psychicznym
            klinczu. Aby się z tego oswobodzić, potrzebują fachowej pomocy,
            która przychodzi w odpowiednim momencie (tylko ostrej fazy).
            Sama nigdy nie przeszłam takiego piekła, ale znam ofiary przemocy i
            nigdy, przenigdy żadnej nie nazwałabym rurą, suką, ani niczym
            obraźliwym. Są normalnie, inteligentne, pracujące, a w domu - lepiej
            nie mówić. Razi mnie taka postawa - ja jestem lepszy i moge każdego
            nazwać, jak mi się podoba. Czy naprawdę każdy z nas może być pewny,
            że z każdym życiowym syfem poradzi sobie bez najmniejszych
            trudności? Ja nie jestem pewna.
            • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 10:49
              nie zachowują się racjonalnie.
              --
              I tu jest pies pogrzebany. Wierzą w poprawę, współżyją - bo on taki
              kochany, a potem znów jest kocioł. Podwiążać jajników też sobie nie
              dadzą, bo będą czuły się mniej atrakcyjne. Koło się zamyka.
            • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 13:28
              Ja wszystko rozumiem co piszesz.
              Tylko jak mozna sprzedac?jak towar jakis.
              Sa takie okna zycia,miala czas zainteresowac sie tym...
          • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 10:42
            Myslisz, że ta kobieta przyjęłaby ofertę sterylizacji? Wątpię.
            • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 11:13
              sibeliuss napisał:

              > Myslisz, że ta kobieta przyjęłaby ofertę sterylizacji? Wątpię.

              Sibeliussie czy jesteś "wyznawcą" eugeniki?
              • gimel4 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 11:44
                Sądzę, że rozwiązaniem nie jest sterylizacja, ale zintegrowana pomoc
                rodzinie (ktoś o tym pisał w jednym z ostatnich wątków.
                Spójrz sibelliusie, jakim torem idzie twoje myślenie: niech sobie
                ofiara przemocy nadal tkwi w swoim syfie, umywamy rączki, a żeby nie
                mieć problemu, to jeszcze ją wysterylizujmy, najlepiej na siłę.
                Przypominam, że polskie prawo - a o jego przestrzeganie ociera się
                ta dyskusja - zabrania sterylizacji na życzenie lub ze względów
                społecznych, podwiązanie jajowodów robi się przy zagrożeniu życia
                kobiety w razie, gdyby zaszła w ciążę. A przymusowa sterylizacja
                kojarzy mi się z czasami nazizmu, z hodowlą jedynie słusznego
                społeczeństwa, z eketrminacją np. eskimosów, bo to też byli
                podludzie swego czasu...
                • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 11:52
                  Moje myślenie idzie innym torem, bo ja nie jestem zwolennikiem
                  państwa socjalnego.
                  • gimel4 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 12:15
                    ale każde państwo musi brać pod uwagę istnienie jednostek
                    słabszych,a dobrze pojęta pomoc (w tym wypadku mam na myśli przede
                    wszystkim psychologiczną)nikomu nie przynosi ujmy.
                    • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 12:33
                      Pomoc psychologa nie wystarczy.
                      • loczek62 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 14:08
                        Proszę Sibeliussie, podziel się z nami Twoim stosunkiem do eugeniki.
                        • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 14:15
                          Nie jestem za eugeniką, jestem za rozsądnym planowaniem rodziny.
    • tfu.tfu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 12:37
      kolejna ludzka tragedia. jakie to zycie jest popaprane czasem. i refleksja: jak
      łatwo nam osądzać... echhh...
      • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 12:41
        Być biernym - źle, osądzać - też źle?
        • tfu.tfu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 13:32
          bo łatwiej jest osądzić, niż przyjść z pomocą?
          • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 13:37
            ja jej bym tych 2 tysiecy nie dala.
            • tfu.tfu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 13:45
              ja myślę, że powinno dać państwo. jeśli Polska jest taka prorodzinna, to niech
              pomoże tym, którzy tej pomocy potrzebują. kurde, no musi byś jakiś sposób, żeby
              rzeczywiście potrzebującym pomagać, zanim dojdzie do takiej sytuacji. bieda
              była, jest i będzie. są jednostki słabsze, są silniejsze. państwo utrzymuje się
              z podatków, niech te podatki idą na dobre cele.
              i jak jest w ogóle z prawem adopcyjnym? ja zdaję sobie sprawę, że nowi rodzice
              muszą zostać "prześwietleni" na wszystkie strony, ale czy jest jakaś możliwość,
              żeby dzieciom oszczędzić całej tej traumy?
              dla mnie to jest kolejna ludzka tragedia. i jest mi strasznie przykro, że taka
              sytuacja w ogóle miała miejsce. nie usprawiedliwiam matki, ale wiem, że w życiu
              bywa bardzo nieróżowo.
              • skiela1 Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 14:01
                A panstwo to Twoje podatki.
                Sa wazniejsze wydatki niz utrzymywanie rodzin wielodzietnych.

                a w tym przypadku..
                mogli wrzucic do okienka Zycia-jak ulegalke.
                Tylko,ze byloby bez kasy.
                • tfu.tfu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 15:18
                  ja jej serio nie usprawiedliwiam, mnie przeraża sam pomysł takiego "handlu", ale
                  sama sytuacja jest tragiczna. to, że cos takiego w ogóle miało miejsce...
              • sibeliuss Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 14:10
                Z podatków to niech będzie dom samotnej matki, a nie utrzymywanie
                kobiety, która odda je lumpowi.
                • tfu.tfu Re: Jak można sprzedać bezbronną istotę? 18.09.08, 15:24
                  istnieją rózne rodzaje pomocy, samotna matka w domu z 5-ciorgiem dzieci tez
                  prowadzi dom. i można dotować np. opał na zimę, podręczniki dla dzieci, obiady w
                  szkole... nie ma jednego rozwiązania dla wszystkich, i dobrze, bo byłoby jak u
                  Huxleya. nie chcę się wykłócać, nie o to przecież chodzi. ja po prostu wiem, że
                  życie naprawdę może skopać i czasem trzeba szukać pomocy, jakiejkolwiek. inna
                  rzecz, że czasem o tę pomoc cholernie ciężko, szczególnie w Polsce.
                  • czarna9610 Re: zgadzam się z tfu.tfu 18.09.08, 16:22
                    jesteś mądrą kobietą. Nie można wszystkich kobiet którym w jakimś tam
                    momencie życia coś sie zawaliło czy też zaplątało wrzucać do jednego worka.Różne
                    są życiowe sytuacje a ta pomoc państwa niestety rzadko zdaje egzamin
                    • sibeliuss Re: zgadzam się z tfu.tfu 18.09.08, 16:27
                      Gdzieś tam Loczek napisał, że konkubent oprócz płodzenia kolejnych
                      dzieci przyjeżdża aby ją ograbiać. Zatem może być to pomoc
                      materialna rzeczowa, a nie finansowa.
                      • tfu.tfu Re: zgadzam się z tfu.tfu 18.09.08, 16:37
                        albo pomoc z załatwieniem przedszkola i pracy. pomoc nie równa się zawsze
                        pieniądze, chociaż czasem człowiek jest pod ścianą. ja mówię w ogóle o pomocy.
                        gdyby ta kobieta miała pracę, pomoc przy dzieciach, kogoś, kto pomógłby jej
                        samej wyjść z toksycznego związku, to do takiej sytuacji pewnie w ogóle by nie
                        doszło. i nie chodzi o dawanie kasy, chociaż pewnie jakaś zapomoga od czasu do
                        czasu by się przydała, ale o umożliwienie tej osobie normalnego, godnego życia.
                        nawet jesli dostanie pracę za 800PLN/miesiąc to na co te 800PLN starczy?
                        • skiela1 Re: zgadzam się z tfu.tfu 18.09.08, 17:34
                          Oboje pracujemy ,malo nie zarabiamy i "za_Chiny_ludowe"nie utrzymam 6 dzieciakow.

                          I kolko sie zamyka.....
                          • tfu.tfu Re: zgadzam się z tfu.tfu 18.09.08, 18:13
                            ludzie mają problemy z utrzymaniem siebie i 2 dzieci nawet. wszystko zależy. ja
                            wiem, że nam, wykształconym, inteligentnym, z tzw. "dobrych rodzin" jest
                            łatwiej, ale nawet nam się może w 1 sekundzie wszystko na łeb zawalić... mi sie
                            zawaliło już kilka razy, więc wiem, że może być koszmarnie. i wiem, że ludziom
                            bywa 100000 razy gorzej.
                            • gimel4 Re: zgadzam się z tfu.tfu 18.09.08, 20:41
                              też się zgadzam, tfu.tfu
                              .
                              Mądra pomoc - ot co. Na początek psychologiczna, jeśli ta kobieat jest ofiarą
                              przemocy, albo wpadła w taki dół, że wyjścia nie widzi. Materialna, dopóki nie
                              stanie na nogi. W znalezieniu pracy, żeby na nogi stanęła. A potem zacznie się
                              jakoś kręcić. Mam wiele znajomych rodzin wielodzietnych. Nie zarabiają kokosów,
                              ale jakoś utrzymują rodzinę. Ja też się kwalifikuję do tego grona. I gdybym
                              hipotetycznie znalazła się pod ścianą, to za chiny ludowe nie dałabym dziecka do
                              okienka w szpitalu. Wolałabym sama wybrać rodzinę. Mieć poczucie, że nie
                              zrobiłam dziecku krzywdy. Oczywiście, to takie sranie w beretkę, bo teoretyzować
                              każdy może, a i tak nie wie, jak się zachowa w danej sytuacji. A o te dwa
                              tysiące naprawdę nie kruszcie kopii. Bo gdyby ta kobieta naprawdę chciała na
                              dziecku zarobić, to krzyknęłaby nieco inną cenę.
                            • dede43 Re: zgadzam się z tfu.tfu 19.09.08, 10:38
                              tfu.tfu napisała:

                              > ludzie mają problemy z utrzymaniem siebie i 2 dzieci nawet.
                              wszystko zależy. ja
                              > wiem, że nam, wykształconym, inteligentnym, z tzw. "dobrych
                              rodzin" jest
                              > łatwiej, ale nawet nam się może w 1 sekundzie wszystko na łeb
                              zawalić... mi sie
                              > zawaliło już kilka razy, więc wiem, że może być koszmarnie. i
                              wiem, że ludziom
                              > bywa 100000 razy gorzej.

                              trala, la la. z tym, że łatwiej wykształconym, z dobrych rodzin. My
                              z męzem oboje z wyższym wykształceniem i po 40 latach pracy, a
                              emeryturki niziutkie, bo przez złodziejskie waloryzacje tracące z
                              każdym rokiem na wartości realnej. Moi rodzice też byli po studiach,
                              z tzw. inteligencji pracującej. Córcia i zięć też z wyższym
                              wykształceniem a ich zarobki są na poziomie 60-65% średniej krajowej
                              (dawno po stażu) i na normalne życie przy dwójce dzieciaczków
                              (bliźniaki) brakuje. Oczywiście nie na chleb, ale na to co sie uważa
                              w "dobrych domach" jak to nazywasz za standard - na książki, na
                              płyty z dobrą muzyką, na dodatkowe lekcje języków. Równiez na
                              cotygodniowe wyjazdy na poznanie własnego kraju, na narciarskie
                              weekendy zima dla czwórki. Bratanek męża - budowlaniec po zawodówce -
                              zarobki na poziomie 2 średnich krajowych + fuchy.
                              • tfu.tfu Re: zgadzam się z tfu.tfu 19.09.08, 12:24
                                i dlatego mówię, że wiem, mi się też nie przelewa, nigdy się nie przelewało smile i
                                zdaję sobię sprawę, że 1 zdarzenie może całe życie wywrócić o 180 stopni... i
                                wiem, że wykształcenie nie daje 100% pewności godnego życia. ale to nie o nas,
                                tylko o tej kobiecie, która znalazła się w takiej, a nie innej sytuacji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja