kriss67
20.10.08, 15:21
Czołem
Znacie może skecz grupy Monty Pythona "Rozmówki angielsko -
węgierskie"?
"(...sklep z tytoniem...)
Węgier

wchodzi do sklepu z rozmówkami angielsko- węgierskimi) Dzień
dobry. Nie kupię tej płyty, jest porysowana
Sprzedawca tytoniu: Słucham?
Węgier: Nie kupię tej płyty, jest porysowana
Sprzedawca tytoniu: To sklep z tytoniem.
Węgier: Tytoń... nie kupię tej tytoń, jest porysowana.
Sprzedawca tytoniu: Tytoń- papierosy.
Węgier: Papierosy? W moim poduszkowcu jest pełno węgorzy!
Sprzedawca tytoniu: Co?
Węgier: W moim poduszkowcu jest pełno węgorzy!
Sprzedawca tytoniu: Zapałki?
Węgier: Czy chciesz ....?
Sprzedawca tytoniu: (poprawia Węgra) Chcesz!
Węgier: Czy chcesz wpaść do mnie na bzyku, bzyku?
Sprzedawca tytoniu: Sześć szylingów!
Węgier: Masz piękne ciało, może przytulisz się do mnie? Nie jestem
już zarażony!
Sprzedawca tytoniu: Nie mogę! Sześć szylingów... Mogę? (pożycza
książkę)
Węgier: Tak, tak.
Sprzedawca tytoniu: (Czyta) Jednilawa gudemus lawenga! (to po
węgiersku)
Węgier: (daje w mordę sprzedawcy!)
Policjant: (wchodzi do sklepu) Co tu się dzieje?
Węgier: Masz piękne uda(Czyta)
Policjant: Co ?
Sprzedawca tytoniu: Uderzył mnie!
Węgier: Ściągaj spodnie, sir Arturze nie myślę czekać, aż do obiadu.
(Czyta)
Policjant: Idziemy!
Węgier: Moje sutki nabrzmiały rozkoszą!
(dalsza część... w sądzie)
Narrator: Obywatel węgierski został zwolniony, lecz ten incydent
doprowadził do zatrzymania i procesu prawdziwego przestępcy.
Oskarżyciel: Aleksandrze J. W dniu 28 maja dobrowolnie i w złych
zamiarach opublikował pan niniejsze rozmówki angielsko-węgierskie w
celu wywołania zamieszania. Przyznaje się pan?
Pan J.: Jestem niewinny.
Drugi oskarżyciel: Panie J. czy opublikował pan te książeczkę?
Pan J.: Tak.
Oskarżyciel: Za pozwolenie sądu. Węgierskie zdanie: Którędy do
stacji kolejowej? Po angielsku brzmi tutaj :proszę popieścić mój
tyłeczek!
(...dalsza część skeczu- na ulicy...)
Drugi Węgier: Proszę popieścić mój tyłeczek!
Typowy Urzędnik: Minie pan pocztę, przejdzie jakieś dwieście jardów
i skręci w lewo na światłach. "
Tyle skecz. A jak to wygląda w realu, macie tutaj:
fakty.interia.pl/ciekawostki/news/dzien-dobry-po-polsku-skocz-mi-ty,1196465
Pozdro
Krzysztof