skiela1
08.11.08, 02:07
Stoimy w kolejce do kasy w supermarkecie, kiedy podchodzimy bliżej, zauważamy,
że pani obsługująca kasę ma czerwony od kataru nos, mówi basem i kaszle jak
gruźlik w stanie agonalnym. Obsługuje przy tym ludzi, podaje im paragony,
bierze z ich rąk karty kredytowe i potem wręcza im je z powrotem. Czasem nawet
zdarzy jej się kichnąć wprost na towar. Klienci patrzą na to niezadowoleni,
ale nikt nie idzie na skargę do kierownictwa sklepu.
wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=11510
a po co na skarge?
kierownikowi zalezy,zeby pracownik byl w pracy-a ze chory....