Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina...

24.12.08, 01:35
Nie zawsze bliscy to tylko znajomi, czasami są nam bliżsi niż rodzina (nie
mówię o domownikach). Kiedyś to więzy krwi decydowały o bliskości, ale od
dawna tak nie jest. To chyba normalne, że dobieramy sobie towarzystwo pod
kątem zainteresowań, "braterstwa dusz", a nie tylko poprzez koligacje.
    • frida2 Re: Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina... 24.12.08, 01:43
      nie tak łatwo tę pokrewną duszę znaleźć, ale jak już się znajdzie to...
    • skiela1 Re: Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina... 24.12.08, 02:08
      dobrze miec pokrewna dusze.
      to tez przywilej.
      • azyata Nie specjalnie mocno wierzę 24.12.08, 12:05
        W pokrewieństwo dusz.
        Raczej w dziedzictwo wspólnych przeżyć, braterstwo zainteresowań i
        solidarnośc we wspólnych działaniach.

        Jakby wszystko odbywało się wyłącznie w rodzinie, to kazirodztwo nie
        mogłoby być potępiane.

        pzdr
        • skiela1 Re: Nie specjalnie mocno wierzę 24.12.08, 15:39
          w bratnosc dusz nie trzeba wierzyc, to sie czujesmile
          • uyu Re: Nie specjalnie mocno wierzę 25.12.08, 02:05
            szkoda, ze tak rzadko.
    • moonflour Re: Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina... 27.12.08, 00:10
      Dla mnie max ważni są przyjaciele i "bratnie dusze"i jest mozliwe,zeby takich
      miec,wbrew wielu sceptykom.Ale rownie ważne są "więzy krwi"chociaz w trochę inny
      sposob.
      • prazanka44 Re: Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina... 27.12.08, 23:07
        Jedno jest pewne: siostrą czy babcią nie przestaje się być choćby nie
        wiem co, a przyjaciel dziś jest, a jutro go nie ma.
        Mimo to cenię sobie związki niewymuszone.
        • marguyu Re: Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina... 27.12.08, 23:11
          prazanko,
          wlasnie byla siostra wypisala mnie z rodziny wiec nigdy nic nie
          wiadomo, bo przyjaciol mam tych samych od dziestu lat.
          • prazanka44 Re: Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina... 01.01.09, 23:06
            Marguyu, wiem, że z rodziną można żyć jak pies z kotem, albo w ogóle
            usunąć ją ze swojego życia. Jednak związek wynikający z biologii nadal będzie
            istniał.
            Nie wiesz jeszcze, co Cię w życiu może spotkać i czy rodzina nie objawi się w
            jakimś nieprzewidzianym momencie.
            Do mnie zapukał pewnego dnia kuzyn, kt-go widziałam ostatnio, gdy byliśmy
            dziećmi. Byłam mu w tym momencie bardzo potrzebna - nie miał już nikogo
            bliskiego, ani bliższej rodziny, ani przyjaciół.
            Nie żałowałam, że się zjawił, bo w jego rysach rozpoznawałam swoich
            bliskich, niektórych nieżyjących.
            Rodzina, to trochę ja, moje geny, moje rysy twarzy. Twoja siostra, to też trochę
            Ty sama, jakaś część Ciebie. Choć może to ta gorsza
            część.
            Zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego, chociaż nie kultywuję spe-
            cjalnie kontaktów z dalszą rodziną. Też wolę towarzystwo przyjaciół.
            • dede43 Re: Bliscy znajomi bliżsi niż rodzina... 04.01.09, 11:55
              Mam od ponad 60 lat dwie siosty i od prawie 50 (49) dwie
              przyjaciółki. Kontakty z nimi są na tym samym poziomie czyli
              codzienne - z przyjaciółkami przez telefon, z siostrami na GG.
              Osobiste spotkania są częstsze z przyjaciólkami bo one też są z
              Wrocka. Siostry mieszkaja 70 km dalej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja