skiela1
24.12.08, 19:31
Wieczerza - godzinka, no może dwie, w domu przy karpiu i barszczu. A potem do
knajpki. Młodzi torunianie coraz częściej spędzają ten wieczór nie z rodziną,
ale ze znajomymi.
Kiedy się skończy, wybieramy się do pubu. W zeszłym roku też tak zrobiliśmy.
Wyrosłam już z chodzenia na wigilijną mszę z rodziną.
- Wytrzymam w domu godzinę, góra dwie. Potem umówiliśmy się u kolegi, a kiedy
po północy otworzą knajpy, idziemy się napić - mówi
wyborcza.pl/1,76842,6097086,Wigilia__a_po_pasterce_do_pubu.html
ehhh ci mlodzi....