kriss67
23.01.09, 12:22
Czołem
Zobaczcie, czego ci Japończycy nie wymyślą:
"Są Japończycy gotowi zapłacić równowartość 10 dolarów za godzinę
spędzoną w towarzystwie kota. W Tokio przybywa kawiarni oferujących
tego rodzaju atrakcje. Zamiast kota, może być królik, fretka, albo -
tańsze - skarabeusze.
Kto przychodzi do kawiarni specjalnie po to, by spędzić czas z
kotem? Ludzie, którzy chcieliby mieć w domu zwierzęta, ale - z
różnych powodów - nie mogą sobie na to pozwolić.
Korespondent BBC w Tokio odwiedził jeden z takich lokali: „Ja La La
Café” w tokijskiej dzielnicy Akihabara. Wśród klientów zabiegających
o względy tuzina kotów, przeważali akurat mężczyźni. Jeden, w wieku
około 30 lat, próbował zwabić gumową myszką okaz rasy angora. Nazywa
się Yutsuke, sepleni i jest nieśmiały. Chciałby mieć kota, ale wciąż
podróżuje służbowo. "
I całośc:
www.rp.pl/artykul/2,252605_Randka_z_kotem_.html
Pozdro
Krzysztof