Feministki żądają nauki o seksie w szkołach

09.04.09, 13:43
Feministki są oburzone po decyzji rządu, że edukacja seksualna nie
będzie obowiązkowa. "Jeśli rząd nie zmieni zdania, rozważymy
skierowanie sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w
Strasburgu" - grozi Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet
i Planowania Rodziny.
www.dziennik.pl/polityka/article357340/Feministki_zadaja_nauki_o_seksie_w_szkolach.html
    • jhbsk Re: Feministki żądają nauki o seksie w szkołach 09.04.09, 13:45
      I dalej niektóre nastolatki, które uważają, że od pierwszego razu się nie
      zachodzi w ciążę będą rodzić.
    • ala1-23 Re: Feministki żądają nauki o seksie w szkołach 09.04.09, 21:57
      Troche wiecej wiedzy nie zaszkodzi.
    • agpagp Re: Feministki żądają nauki o seksie w szkołach 10.04.09, 00:44
      Niezgodne z ich przekonaniami?? No biorąc pod uwagę że niektóre 10 latki wierzą
      że przyniósł je bocian bo mama tak powiedziała, to faktycznie mógłby być to
      szok i dla dzieci i dla rodziców o bocianach nie wspominając.
      Swoją drogą smile bardzo mnie ciekawiłyby zajęcia o antykoncepcji i pani
      nauczycielka pokazuje w jaki sposób prawidłowo założyć prezerwatywę smile
      • fedorczyk4 Re: Feministki żądają nauki o seksie w szkołach 10.04.09, 06:50
        I feministki mają racje. Najwyraźniej tylko one są świadome problemu
        i jego głębi. Szkoda, że u nasciągle panuje głęboki męski Ciemnogród.
        • czarna9610 Re: Feministki żądają nauki o seksie w szkołach 10.04.09, 07:22
          Nic by się nie stało gdyby dzieci na zajęciach , poznały inny niż katolicki
          punkt widzenia.
    • aiczka Re: Feministki żądają nauki o seksie w szkołach 10.04.09, 10:55
      Kiepska sprawa z argumentacją odwołującą się do prawa rodziców do wychowania
      dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.

      Po pierwsze - notorycznie woła się o to, aby szkoła zajmowała się wychowaniem
      młodzieży w ogóle. Z lekcji historii, polskiego, godzin wychowawczych, religii i
      etyki mają wynosić rozmaite "wartości", być może nie zawsze zgodne z
      przekonaniami rodziców. W dyskusjach o wprowadzeniu obowiązkowej etyki często
      pojawiają się hasła typu "ktoś musi nauczyć te dzieci, że nie wolno kraść"
      (zakłada się najwyraźniej, że rodzice, którzy nie posyłają dzieci na religię nie
      nauczą ich żadnych zasad) - jak dla mnie to wyraźnie żądanie wychowywania.

      Po drugie zakłąda się, że informacje na temat seksualności człowieka muszą być
      zawsze przekazywane w komplecie z jakimś światopoglądem. U mnie taki pomysł też
      budzi opory. Na szczęście można z tej części zrezygnować, ograniczając się do
      wiadomości wywodzących się wprost z dziedzin nauki (medycyny) i dziedzin
      stosujących metody naukowe (psychologii, socjologii). Na historii uczy się np. o
      różnych rzeziach i zamachach i nikt nie nazywa tego propagowaniem przemocy.

      Ja sama nie wiem, czy odrębna szkolna edukacja w dziedzinie seksualności jest
      konieczna. Być może to kwestia sposobu prowadzenia zajęć, ale moje wspomnienia z
      tzw. "przygotowania do życia w rodzinie" są groteskowe. O wiele bardziej
      przydatne były lekcje biologii z sensowną nauczycielką. Jeśli chodzi o
      przygotowanie do życia w otoczeniu innych ludzi, akceptacji ich postaw,
      rozumienia różnych problemów miedzyludzkich, to może należałoby lepiej
      zagospodarować godziny wychowawcze (to że nauczyciel musi uzupełnić dziennik nie
      znaczy, że inni muszą w tym czasie grać w kropki - mogą o czymś podyskutować).
      • skiela1 Re: Feministki żądają nauki o seksie w szkołach 10.04.09, 17:56
        ""przygotowania do życia w rodzinie" są groteskowe."

        Jakie tematy obejmuje ten przedmiot?
Pełna wersja