Małżeństwo czy konkubinat?

23.04.09, 17:33
Spór o konkubinaty trwa od lat. Pary, które rękoma i nogami bronią
się przed oficjalnym przyrzeczeniem sobie miłości do grobowej deski -
bo nie potrzebują, mają ważniejsze wydatki albo cenią sobie
poczucie wolności - narzekają na problemy związane w kredytami,
załatwianiem formalności i akceptacją społeczeństwa. Okazuje się
jednak, że to nie jedyne konsekwencje braku magicznego papierka z
USC.
www.dziennik.pl/kobieta/emocje/article344781/Malzenstwo_czy_konkubinat_.html
    • aiczka Re: Małżeństwo czy konkubinat? 23.04.09, 19:15
      Statystyki wclae nie są takie nieubłagane. Podane tak jak w tym tekście mówią
      tylko o korelacjach a nie zależnościach przyczynowo skutkowych. To, że
      małżeństwa są statystycznie trwalsze niż konkubinaty jest dość naturalne -
      założenie jest przecież takie, że wstępują w nie ludzie, którzy są do siebie
      przekonaniu, dopasowani, zależy im na związku. Ale jeśli ślub wezmą osoby, które
      się nawzajem nie szanują, nie pasują do siebie itp. to małżeństwo ich związku
      nie uzdrowi.
      No i jeszcze jedna złota zasada: statystyka nie sprawdza się w pojedynczych
      przypadkach.
      • pyzz Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 18:12
        TE statystyki nie mówią nic.
        Statystyki wrzucają do jednego wora związek zawiązywany z założeńia ZAMIAST
        małżeństwa, jak i ten zakładany bez założenia, że będzie trwały. Ponadto ludzie
        są wychowani, że małżeństwo ma być i jak go brak, to im rodziny i koledzy kładą
        w głowy różne bzdury (np. "jakby kochał, to by się ożenił"). Jak narastają
        frustracje na podstawie tak naprawdę durnych wyobrażeń nt. "jedynie słusznej
        drogi". No i pojawia się parcie na ślub w wyniku którego albo ona dochodzi do
        wniosku, że on jej nie kocha, skoro nie da się go zmusić, albo on, kochając ją
        zawiera to małżeństwo czując się (i de facto będąc) do niego zmuszonym.
        Albo jest dziecko typu "ja planowałam, mąż wpadł".
        A efekt jest taki, że konkubinaty, albo powstałe z nich małżeństwa są mniej trwałe.
        Ale przyczyną jest nie brak małżeństwo, tylko mit o małżeństwie, jako o "wyższej
        formie".
        • aiczka Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 18:53
          Bardzo trafnie wyraziłeś moje myśli.
    • iryska2604 Re: Małżeństwo czy konkubinat? 23.04.09, 19:16
      Recepty na udany zwiazek nie ma.I czy bedzie on poswiadczony urzędowym
      papierkiem czy nie -wszystko zalezy od ludzi którzy go tworzą.Decyzja należy do
      nich.Nie powinno im sie utrudniać jesli nie chcą isc przed obliczeu rzędnika czy
      ksiedza.
      • skiela1 Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 04:50
        "Nie powinno im sie utrudniać jesli nie chcą isc przed obliczeu rzędnika czy
        ksiedza."

        No ale na takich adwokat nie zarobitongue_outtongue_out
        ksiadz tez nie zarobismile
    • skiela1 Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 04:47
      Marne szanse na zalegalizowanie.
      Legalizujac konkubinat trzeba by bylo potraktowac wszystkich jednakowo.
      a co wtedy z parami homo?
      W takim przypadku tez powinni moc zalegalizowac swoje zwiazki...

      Akurat dla mnie to wsio ryba w jakim zwiazku kto zyje,ale jezeli juz ktos sie
      decyduje na konkubinat to niech sie nie dziwi,ze nie ma przywilejow.Po prostu
      mniejsza odpowiedzialnosc-mniejsze przywileje.
      • agulaszek Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 06:00
        oczywiście, że powinni
        nieważne czy to konkubinat homo czy hetero
      • onlodz42 Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 07:04
        skiela1 napisała:

        > Akurat dla mnie to wsio ryba w jakim zwiazku kto zyje,ale jezeli
        juz ktos sie
        > decyduje na konkubinat to niech sie nie dziwi,ze nie ma
        przywilejow.Po prostu
        > mniejsza odpowiedzialnosc-mniejsze przywileje.

        No, właśnie to jest tak, jak z przypowieścią o kiju i marchewce. Wy
        nam coś, my wam coś. Tylko, że te państwowe (prawne) "przywileje" to
        chyba taka wielka iluzja. Będąc w małżeństwie chcę np. zabezpieczyć
        dyspozycję schedą, a tu mi i tak państwo wkracza z ustawowym
        dziedziczeniem. Jeżeli chcę ograniczynić prawo zstępnych, albo
        ekspartnera do pozostałego po mnie majątku muszę albo pozostawić
        jednoznaczną dyspozycję (testament), albo kogoś wydziedziczyć. W
        przeciwnym wypadku "rodziobią nas kruki, wrony". Nie wspominam o
        fiskusie, notariuszach, pozostałych urzędnikach. Tak, czy siak na
        części majątku państwo kładzie łapę. To już lepszy konkubinat i
        zakupy na rachunek partnera/partnerki. Bo co jego/jej to rodzinie
        wara od tego.
      • pyzz Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 17:52
        > Marne szanse na zalegalizowanie.
        > Legalizujac konkubinat trzeba by bylo potraktowac wszystkich jednakowo.
        > a co wtedy z parami homo?
        O ile mnie starcza pamięć nie myli, to konkubinat JEST legalny...
        Jeżeli chodzi o urzędowe rejestrowanie konkubinatów, to uchowaj nas panie przed
        takimi durnymi pomysłami.
        Małżeństwo jest złe, ponieważ już same przepisy (że nie wspomnę o orzecznictwie)
        dyskryminują mężczyzn. Ponadto, Państwo rości sobie prawa, jakich mieć nie
        powinno (na przykład państwo rości sobie prawo NIE ZGODZIĆ się na rozwód).
        Małżeństwo jest więc złe, ponieważ nie można budować uczciwego związku na
        nierównych prawach.
        Życie "na kocią łapę" dużo bardziej zrównuje taką nieformalną rodzinę w prawach.
        Ale jeżeli zaczniemy takie związki rejestrować, to się zaczną różne wspólnoty
        majątkowe, "chciałeś panią to rób na nią", domniemania ojcostwa dzieci (z
        terminem zaprzeczenia pół roku po urodzeniu) i różne takie.
      • aiczka Re: Małżeństwo czy konkubinat? 24.04.09, 18:59
        > Akurat dla mnie to wsio ryba w jakim zwiazku kto zyje,ale jezeli juz ktos sie
        > decyduje na konkubinat to niech sie nie dziwi,ze nie ma przywilejow.Po prostu
        > mniejsza odpowiedzialnosc-mniejsze przywileje.

        He, he, tylko z tymi przywilejami, to już nie wiadomo, kto lepiej wychodzi "na
        swoje". Niedługo ludzie zaczną brać ślub, żeby nie było, że "nie biorą, bo chcą
        ciągnąć od państwa/dostawać miejsca w przedszkolach itp. jako rzekomo samotni
        rodzice" ^_^.

        Ja nie widzę powodu tworzenia czegoś takiego jak "zalegalizowany konkubinat",
        przecież w myśl opisów to de facto małżeństwo cywilne. Natomiast byłabym za tym,
        żeby rozwiązywanie małżeństwa cywilnego polegało jedynie na zgłoszeniu tego
        faktu do USC (dopiero w sprawie ew. sporów majątkowych czy opiekuńczych byłoby
        miejsce dla sądu).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja