Matki, które aborcji mówią: "Tak"

23.04.09, 17:51
Czy urodzenie dziecka czyni z kobiety członkinię grupy
antyaborcyjnej, czy może wręcz przeciwnie? Czy kobiecie, która już
urodziła, trudniej zdecydować się na aborcję? U nas na razie o takim
dylemacie można zapomnieć, bo zabiegi usunięcia ciąży są nielegalne,
ale warto wiedzieć, jak sprawa ta wygląda na zachodzie Europy i w
Stanach Zjednoczonych.
www.dziennik.pl/kobieta/emocje/article366072/Matki_ktore_aborcji_mowia_Tak.html
    • loczek62 Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 23.04.09, 17:58
      IMHO "problem" aborcji każdy powinien rozważać w swoim sumieniu, a wyciąganie
      takich tematów to tylko upolitycznianie tego zagadnienia.
    • asiouek Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 23.04.09, 18:53
      Czy kobiecie, która już
      > urodziła, trudniej zdecydować się na aborcję?

      Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała tego sprawdzać. Zarówno przed jak i po
      urodzeniu córki byłam przeciwna całkowicie swobodnie dostępnej aborcji.

      Jestem za, jeśli chodzi o ofiary gwałtów, ze względów medycznych, nieletnie...
      Jednak jeśli ktoś decyduje się na seks, to powinien mieć świadomość, że
      konsekwencji nie wymazuje się ot tak, wizytą u lekarza. Bo myślę, że zupełnie
      wolny dostęp do aborcji spowodowałby, że byłaby ona wot - środkiem
      antykoncepcyjnym (czy raczej post-).
      • iryska2604 Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 23.04.09, 19:08
        Gdyby poziom edukacji seksualnej był zadowalający,srodki antykoncepcyjne
        bardziej dostępne i ich stosowanie nie uzaleznione od tego czy ksiadz da
        rozgrzeszenie to i chyba nie trzebaby tak zawzięcie dyskutować o aborcji.
        Chyba zadna normalna kobieta nie latałaby ot tak sobie na skrobankę.
      • dede43 Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 25.04.09, 13:17
        asiouek napisała:

        ....myślę, że zupełnie
        > wolny dostęp do aborcji spowodowałby, że byłaby ona wot - środkiem
        > antykoncepcyjnym (czy raczej post-).

        I sie nie mylisz. Globulka Z nie byla zbyt skuteczna i niejednej studentce z lat
        60tych aborcja ratowala *zycie*
        • czarna9610 Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 25.04.09, 14:22
          Być może dzięki temu niejedna ukończyła studia i nie wplątała się w
          nieszczęśliwe małżeństwo
        • wilma.flintstone Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 25.04.09, 21:57
          dede43 napisała:


          > I sie nie mylisz. Globulka Z nie byla zbyt skuteczna i niejednej
          >studentce z lat 60tych aborcja ratowala *zycie*

          Coz, jesli uwazasz, ze od czasow kiedy Noe zakotwiczyl na Araracie
          nic sie w antykoncepcji nie zmienilo, to to juz jest Twoj problem.
          • dede43 Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 26.04.09, 00:20
            wilma.flintstone napisała:

            Coz, jesli uwazasz, ze od czasow kiedy Noe zakotwiczyl na Araracie
            > nic sie w antykoncepcji nie zmienilo, to to juz jest Twoj problem.

            To już z racji wieku nie mój problem. Wspomniałam o zamierzchłych latach
            60-tych, kiedy antykoncepcja była problemem z dwóch powodów: uświadomienie
            młodzieży było mniejsze nawet niż teraz, a dostepne środki antykonepcyjne byle
            jakiej jakości.
            >
            • fedorczyk4 Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 26.04.09, 02:10
              W kraju w którym nie istnieje coś takiego jak wychowanie seksualne,
              w ktorym osobami wiodacymi prym w dyskusjach na ten temat są księżą,
              ktory nie refunduje środków antykoncepcyjnych, nie zapewnia matkom
              niczego poza dobrym słowem z ambony, jestem za swobodnym dostępem do
              aborcji na życzenie. Jak tylko pojawi się nauczanie w temacie
              prowadzone przez osoby kompetentne, zostanie zdjęte odium z
              prezerwatyw i spiralek, NFZ zacznie zwracać za pigulkę, a K.K.
              zacznie fundować becikowe, natychmiast zmienię zdanie. Nikt normalny
              nie będzie propagował inwazyjnej, brutalnej metody na umożliwienie
              sobie dalszego życia. Nie byłabym za, gdybym miała wybór. Oczywiście
              teoretycznie, bo wiekowo problem mnie już nie dotyczy. Mam trójkę
              dzieci. Jednego wnuka. I na dzień dzisiejszy w Polsce jestem
              zwolenniczką wolnego dostępu do aborcjiisad
              • dede43 Re: O ch.... 26.04.09, 08:58
                Czy troche nie przesadziłyśmy miłe panie?. Wypowiadamy sie w temacie, który z
                racji wieku juz nas nie dotyczy. Ale ciekawe, że to własnie my - babcie wnukom
                (mohery?)jesteśmy za własnymi decyzjami kobiet
                • fedorczyk4 Re: O ch.... 26.04.09, 09:49
                  Ba, ja mam córkę w wieku jak najbardziej produkcyjnym i chcę żeby
                  ona miała wolny wybór.
                  • czarna9610 Re: O ch.... 26.04.09, 11:14
                    Mam 18 letnią córkę i jestem jak najbardziej za wolnym wyborem
                    • iryska2604 Re: O ch.... 26.04.09, 11:31
                      I tu się z wami zgadzam!
            • wilma.flintstone Re: Matki, które aborcji mówią: "Tak" 26.04.09, 20:37
              dede43 napisała:

              > To już z racji wieku nie mój problem. Wspomniałam o zamierzchłych
              >latach 60-tych, kiedy antykoncepcja była problemem z dwóch powodów:
              >uświadomienie młodzieży było mniejsze nawet niż teraz, a dostepne
              >środki antykonepcyjne byle jakiej jakości.


              Smiem twierdzic, ze sie troszku wykrecasz. Odpowiedzialas na post
              osoby, ktora napisala ze wolny dostep do aborcji sprawilby ze
              stalaby sie substytutem antykoncepcji. I Ty odrzeklas, ze ta osoba
              sie nie myli, bo w latach 60-tych tak bylo. Byc moze tak bylo, nie
              wiem, bo urodzilam sie w polowie lat 70-tych, wiec w tej kwestii
              musze Ci wierzyc na slowo. Jednak wiem jak jest teraz, wiem jaka
              jest skutecznosc dzisiejszych srodkow i wiem ze jesli sie je
              prawidlowo stosuje to do aborcji nie trzeba sie uciekac.

              Mieszkam w kraju skandynawskim gdzie istnieje wolny dostep do
              aborcji i nie zauwazylam zeby ktos jej uzywal miast pigulki czy
              spirali. NO tyle, ze tutaj zalozenie i sama spirala sa darmowe, bo
              dofinansowywane z budzetu, zas pigulki kosztuja jakies marne grosze
              w proporcji do zarobkow lokalsow. Ze nie wspomne, iz antykoncepcja
              jest tu sprawa oczywista i bezdyskusyjna, do ktorej zaden ksiadz nie
              osmielilby sie mieszac i wplywac na czyjakolwiek decyzje w tej
              sprawie.
Pełna wersja