Gdy praca jest sensem życia

09.05.09, 16:01
Obserwuję kilkoro pracoholików, ludzi których praca jest pasją i nic w życiu
nie satysfakcjonuje ich tak jak nadgodziny i kolejne zawodowe osiągnięcia.
Obserwuję i zastanawiam się po co im w resztkach życia prywatnego potrzeby
inne niż łóżko do spania i prysznic do kąpieli. Facet ode mnie z pracy
pobudował dom, wybudowała go pod klucz firma, potem przyszedł ogrodnik i
zaprojektował i zrobił ogród. Do sprzątania przychodzi gosposia, ale nie
gotuje, bo on i żona jedzą w pracy. Gosposia też pierze i prasuje. Dla obojga
wyjście z pracy jest katorgą, bo jeszcze tyle spraw można zrobić. Wracają do
domu późnym wieczorem, z maili widać, że on przed snem jeszcze grzebie w
firmowych papierach. Rano stara się być w firmie przed czasem. W poniedziałek
mam w skrzynce maile z soboty i niedzieli, z różnych godzin.
Po co im ten dom, ogród i inne "duperele"? Jak nazwać takie życie?
    • ewa9717 Re: Gdy praca jest sensem życia 09.05.09, 16:20
      A to w ogóle życie?!
      • sibeliuss Re: Gdy praca jest sensem życia 09.05.09, 16:29
        Żona miała stłuczkę, zadzwonili ze szpitala, że jest na obserwacji. Pojechał po
        dwóch godzinach jak go niemalże siłą odciągnęliśmy od spraw, które naprawdę
        mogły poczekać. Tłumaczył, że jak coś z nią będzie nie tak, to przecież
        zadzwonią, a co on tam jej pomoże? A tu tyle papierów leży do obrobienia...
        • dwa-filary Re: Gdy praca jest sensem życia 09.05.09, 17:22
          Znam taką rodzinę/obydwoje ok 35lat/, mimo, że mają dziecko -nie znają go.Niania go wychowuje.Weekend to dla nich katorga,jakby za karę do więzienia ich zamknęli.Zarabiaja krocie i nie maja czasu wydać ich, albo wydają na przypadkowe pierdoły.Co to za życie????????
        • horpyna4 Re: Gdy praca jest sensem życia 09.05.09, 19:22
          Facet albo umrze na posterunku pracy, albo dożyje emerytury, ale w
          krótkich abcugach zakituje na serce. Znam takie przypadki.
          Lekarstwem na coś takiego jest hobby niezwiązane z pracą. I też znam
          trochę takich przypadków. Tacy ludzie na emeryturze młodnieją.
          Rozumiem bardzo angażujących się w pracę naukowców, czy artystów.
          W każdym razie ludzi, którzy rzeczywiście coś tworzą. Ale wkręcać
          się w zwykły, codzienny kierat?
    • coralin Re: Gdy praca jest sensem życia 10.05.09, 13:48
      Chyba każdy z nas ma w swoim otoczeniu takich ludzi. Brak pasji w życiu? Ja
      lubię swoją pracę, ale nie na tyle, by poświęcać jej zbyt dużo czasu. Najgorzej
      , gdy tacy pracoholicy mają dzieci. One najbardziej cierpią.
      Przecież życie po to jest, żeby pożyćsmile
      • marguyu Re: Gdy praca jest sensem życia 10.05.09, 15:47
        Moja praca byla moja pasja. Ciekawa, duzo podrozy, nowych ludzi,
        nowych sytuacji. Ale i tak w pewnym momencie stwierdzilam, ze juz
        niewiele mi brakuje do dogonienia wlasnego ogona i poczatku
        samopozerania.
        Nie czekajac na emeryture, z wlasciwym mi wdziekiem rznelam wszystko
        z wielkim hukiem i z wysoka, i bycze sie radosnie i przyjemnie juz
        lat piec. smile
        • mi.ka.n Re: Gdy praca jest sensem życia 11.05.09, 12:28
          Marguyu a z czego żyjesz skoro nie czekałaś na emeryturę.?
          • marguyu Re: Gdy praca jest sensem życia 11.05.09, 17:55
            Maz jest na wojskowej emeryturze od 36 roku zycia.
            Nie sa to krolewskie apanaze ale da sie zyc bez narzekania, tym
            bardziej, ze w perspektywie mamy 'cywilne' emerytury, bo maz w
            cywilu takze pracowal. Ja takze.
            To wszystko co uzyskalismy ze sprzedazy domu, aut i gratow
            przejezdzilismy bardzo dokladnie i bez zalu smile
            Nomadzi tak maja, ze majatek nie dajacy sie przeniesc na wlasnych
            plecach jest raczej ciezarem wink
            W Czechach zostaniemy jeszcze dwa lata. I choc bardzo nam sie tu
            podoba i czujemy sie dobrze oboje odnotowujemy symptomy "strzykania
            w..." No wiesz gdzie smile I marzy nam sie auto typu Trafic, w ktirym
            moznaby bylo i przejechac pol swiata i pospac i zjesc.
            No i na to wlasnie oszczedzamy sobie.
Pełna wersja