sibeliuss
09.05.09, 16:01
Obserwuję kilkoro pracoholików, ludzi których praca jest pasją i nic w życiu
nie satysfakcjonuje ich tak jak nadgodziny i kolejne zawodowe osiągnięcia.
Obserwuję i zastanawiam się po co im w resztkach życia prywatnego potrzeby
inne niż łóżko do spania i prysznic do kąpieli. Facet ode mnie z pracy
pobudował dom, wybudowała go pod klucz firma, potem przyszedł ogrodnik i
zaprojektował i zrobił ogród. Do sprzątania przychodzi gosposia, ale nie
gotuje, bo on i żona jedzą w pracy. Gosposia też pierze i prasuje. Dla obojga
wyjście z pracy jest katorgą, bo jeszcze tyle spraw można zrobić. Wracają do
domu późnym wieczorem, z maili widać, że on przed snem jeszcze grzebie w
firmowych papierach. Rano stara się być w firmie przed czasem. W poniedziałek
mam w skrzynce maile z soboty i niedzieli, z różnych godzin.
Po co im ten dom, ogród i inne "duperele"? Jak nazwać takie życie?