kriss67
10.06.09, 08:30
Czołem
Czego to ludzie nie wymyslą:
"Japończykom, którym zależy na licznym gronie gości na ślubie,
tokijska firma wypożycza "członków rodziny", przyjaciół i kolegów.
Wielu mieszkańców Japonii uważa śluby za wydarzenia bardzo
oficjalne, na których musi być jak najwięcej krewnych, przyjaciół i
współpracowników. Na imprezach m.in. szefowie wygłaszają
przemówienia, a przyjaciele występują na scenie.
- Nasz pracownik może przyjść na ślub jako przyjaciel zamiast
przyjaciela - tłumaczy Hiroshi Mizutani z Office Agents w Tokio. -
Może się okazać, że jakiś gość nie może pojawić się na ślubie. Albo
któreś z młodych obawia się, że z jego strony będzie mniej gości -
podaje przykłady Mizutani.
Za 20 tys. jenów (200 dolarów) można wynająć jedną osobę, która
będzie uczestniczyła w ceremonii. Trzeba dopłacić dodatkowe 5 tys.
jenów, jeśli ma ona zaśpiewać lub zatańczyć. Kolejne 10 tys. jenów
kosztuje przemowa.
Mizutani twierdzi, że w związku z kryzysem finansowym coraz większe
jest zapotrzebowanie na "kolegów z pracy" lub "szefa", który może
być zbyt zajęty na ślub.
Na jednym z wesel 30 osób - członków rodziny, przyjaciół i
współpracowników - było podstawionych. Był to drugi ślub mężczyzny,
który chciał uniknąć zapraszania uczestników pierwszej ceremonii.
Firma ma około 100 zleceń rocznie."
zródło: portal Interia
To cos w stylu "kupowania" przyjaciół na portalu "Nasza Klasa"...
Pozdro
Krzysztof