Co jest mniejszym zagrożeniem niż homoseksualizm?

15.06.09, 08:48
"Jak co roku, odbyła się w Warszawie i wielu innych miastach, parada
równości. I jak co roku wzbudziła tyleż zainteresowania, co
oburzenia. Czyli – w sumie - niewiele. Problem homoseksualizmu
powszednieje i jedynie nieliczni politycy mają jeszcze nadzieję zbić
na nim kapitał polityczny. Wśród nich wyróżnia się medialnie
Jarosław Gowin, który postanowił przejąć, po premierze
Marcinkiewiczu, schedę obrońcy „zdrowej i świętej rodziny”, bo jak
wiadomo, rodzina, której głowa cieszy się młodą kochanką (powiedzmy:
Isabelle) ma się nieźle, natomiast dwóch kochających się facetów
budzi potężne obawy o zdrowe fundamenty polskiego społeczeństwa. Na
straży tej prawdy poseł Gowin będzie stał do następnych wyborów,
albo i dłużej."


wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Co-jest-mniejszym-zagrozeniem-niz-homoseksualizm,wid,11219180,felieton.html


Madrze pisze pani Sroda.
    • fedorczyk4 Re: Co jest mniejszym zagrożeniem niż homoseksual 15.06.09, 08:59
      Nie wypada mi napisać tego co myślę o panu Gowinie. Za dobrze mnie
      mamusia wychowaławink
      Ze Środa mądrze pisze to nie nowina.
      Bardzo ją lubię i cenię.
      • marguyu Re: Co jest mniejszym zagrożeniem niż homoseksual 15.06.09, 20:42
        naprawde sadzisz, fedorczykowo, ze dupek to brzydkie slowo?

        Wiesz co mnie w tym wszystkim najbardziej mierzi? A szczegolnie
        posrod ludzi z mojego pokolenia?
        To, ze sie tak skutecznie nawrocili po zmianie systemu.
        Pamiec mam doskonala i za komuny balowalam na wielu slubach
        koscielnych. NIkogo nie zamkneli, nikt nis tracil stypendium
        naukoweg, nikomu nie zamkneli doktoratu itp. itd.
        Bywalam takze na slubach cywilnych ludzi bezpartyjnych, nie
        angazujacych sie ani w polityke ani w wiare.
        NIe brali koscielnego bo nie chcieli, to wszystko.
        Dzis, ci sami ludzie, w zaleznosci od tego jak rozwija sie ich
        kariera - znam kilku dyplomatow, kilku politykow i kilku naukowcow -
        nagle doznaja olsnienia i nawracaja sie, bo... "wiesz, nam to ryba a
        zyc latwiej".
        Ja to nazywam zwyklym skurwysynstwem.
        • dede43 Re: Co jest mniejszym zagrożeniem niż homoseksual 16.06.09, 07:39
          marguyu napisała:

          Ja to nazywam zwyklym skurwysynstwem.

          Brawo, brawo, brawo. Twoje określenia trafiaja w samo sedno.
          >
          >
          • iryska2604 Re: Co jest mniejszym zagrożeniem niż homoseksual 16.06.09, 08:29
            Świete słowa,marquyu - swięte słowa .Jakos nie mogę sobie przypomniec żeby mi
            ktos bronił chodzic do koscioła,dzieci normalnie posyłano do
            komunii,obchodzono normalnie koscielne swięta.Oficjele chrzcili swoje
            dzieci,zenili się (co prawda cichcem ale...)Teraz jest w modzie pozowanie na
            pokrzywdzonego wiec czemu nie skorzystać?A taki polityk - na czym ma wypłynac?
            Tylko że jak mu sie cos trafi na boku to albo gęba w kubeł albo rodzina w
            odstawkę,
            • marguyu Re: Co jest mniejszym zagrożeniem niż homoseksual 16.06.09, 09:45
              Ciche sluby koscielne, chrzty i komunie byly domena tych, ktorzy
              robili partyjne kariery. Normalni ludzie nie musieli sie ukrywac.
              Wychodze z prostego zalozenia, ze jako czlowiek mam w zyciu wybor, w
              tym przypadku albo robie kariere w szeregach tych, ktorzy neguja
              moja religie albo zyje skromniej i pozostawiam sobie swobode wiary w
              to co chce.
              Ci ktorzy dzis placzaze byli przesladowani, byli wczoraj niczym
              innym jak hipokrytami i sprzedawczykami. To chyba Ezaw zdradzil za
              miske soczewicy, nieprawdaz? No wiec oni uczynili to samo.
              I ja mam uzalac sie nad hipokrytami i karierowiczami?
              Z jakiej racji.
Pełna wersja