loczek62
15.06.09, 09:51
W wątku o „karaniu nietrzeźwych kierowców” zrodziła się myśl do przemyślenia
czy w dzisiejszej rzeczywistości postawa obywatelska, którą cechuje miedzy
innymi „zero tolerancji” dla łamania prawa nie jest odbierana przez ludzi
jako donosicielstwo, kapowanie czy inne „dawanie ucha na mentowni”? Czy
doświadczenia 40 paroletnie z byłym ustrojem PRL i panującą SB która miała
swych konfidentów i tajnych współpracowników. Te sytuacje jeszcze długo będą
się odbijać czkawką i czy przypadkiem nie zniszczyły tej tzw. „postawy
obywatelskiej”? Czy już zawsze ten kto „zgłasza” wszelkie łamanie prawa
organom będzie kapusiem i donosicielem? A może te epitety odnoszą się tylko do
tych konfidentów którzy ze swego procederu robią sekret (chyba słowo konfident
ma w swym założeniu to że robi się coś sekretnie?), a nie dotyczą obywateli
zgłaszających z „otwartą przyłbicą” każdy fakt łamania prawa? Ciekaw jestem
waszych opinii na ten temat.
Osobiście skłaniam się do tego „modelu”, który przedstawił OZ .Czyli robić
swoje i olewać tych co tolerują i maja pretensje do „donoszących".