kriss67
16.06.09, 08:35
Czołem
„Zarówno panowie, jak i panie proszeni są o przyjście w strojach
stosownych do okazji. Proszę wziąć pod uwagę, że dżinsy, T-shirty
oraz strój sportowy są niedozwolone”
Ta grzeczna, acz stanowcza, prośba nadeszła wraz z potwierdzeniem
dziennikarskiej akredytacji. Włożyłem więc czarne garniturowe
spodnie, ciemnogranatową marynarkę, dobrałem do tego krawat i
wyruszyłem na wyścigi. Na Royal Ascot.
300 lat tradycji
O9.35 z dworca Clapham Junction w Londynie odchodzi pociąg do Ascot.
Niemal wszystkie miejsca są zajęte. W wagonie panuje lekkie
podniecenie, gwar. Uśmiechnięte twarze, fraki, ciemne marynarki,
odświętne sukienki i kostiumy, kapelusze, cylindry. Niektórzy
pasażerowie jadą samotnie, ale większość to pary lub grupki
znajomych. Już w pociągu zaczyna się piknik. W rękach papierowe
kubki z kawą od Starbucksa, słodkie bułeczki, plastikowe kieliszki z
szampanem.
Ascot leży 30 km na zachód od Londynu. Pociąg mija małe
miejscowości, zielone połacie łąk i lasów. Gdzieś za tymi zaroślami
stoi ukryty zamek Windsor – największa zamieszkana rezydencja
królewska świata. Pałac z czasów Henryka VIII, przebudowany przez
Edwarda III, który powstał na miejscu budowli wzniesionej jeszcze
przez Wilhelma Zdobywcę w 1078 r. Ascot należy właśnie do
windsorskiego klucza."
I całośc plus troche ciekawych zdjeć:
www.rp.pl/artykul/2,318964_Dzien__w_Ascot_.html
Pozdro
Krzysztof