kriss67
30.06.09, 14:21
Czołem
Poniżej macie ciekawy wywiad z Panią Katarzyną Kłosińską,
jezykoznawcą:
"Kto to jest kaduk, dlaczego nie zrobimy czegoś za Chiny Ludowe,
czemu puszczamy pawia, kiedy kończą się żarty – tłumaczy
językoznawca.
Rz: Mówimy często: „to dla mnie pikuś”. Ostatnio ten zwrot trafił
nawet do reklamy. Czy Pikuś to wdzięczne imię kundelka?
Katarzyna Kłosińska, językoznawca z Instytutu Języka Polskiego
Uniwersytetu Warszawskiego: Rozczaruję panią, pikuś to nie piesek.
Zapisujemy go małą literą. W XIX wieku warszawscy uczniowie nazywali
tak wesołego ucznia. Z pikusiem mają związek inne potoczne słowa,
dziś już zapomniane: „pikulik” i „pikulin”, które znaczyły „mały
chłopiec”, oraz „pikula”, które oznaczało monetę wartości pół centa,
a także błahostkę, drobnostkę, sprawę mało znaczącą. Nasz pikuś jest
więc potomkiem jakiejś pikuli. A ona ma najprawdopodobniej
pochodzenie włoskie – wywodzi się z włoskiego piccolo, co
znaczy „mały”.
Skoro pikuś nie jest psem, to pewnie nie bierze w łapę.
Brać w łapę oznacza brać do ręki. To proste.
A skąd określenie „średnio na jeża”? Co ma wspólnego jeż, małe
kolczaste zwierzę, z uśrednieniem?
Jeż to nie tylko zwierzę, ale też fryzura, choć określana w ten
sposób przez podobieństwo do zwierzęcia. Dawniej elegant strzygł się
na jeża – krótko lub średnio. „Średnio na jeża” wydostało się z
zakładu fryzjerskiego i pojawiło w wypowiedziach niemających żadnego
związku ze strzyżeniem. Język potoczny lubi takie zaskakujące zmiany
kontekstów słów. Elementem łączącym te dwie sytuacje jest słowo
średnio."....
I całośc:
www.rp.pl/artykul/10,327158_Dlaczego_pikus_nie_bierze_w_lape_.html
Pozdro
Krzysztof