kriss67
18.07.09, 09:57
Czołem
Osiedlowe bazarki. Stały element krajobrazu miejskiego. Na
warszawskim Bródnie są trzy. I tu o bazarach:
"Na świecie targowiska przyciągają turystów i kucharzy – celebrytów.
U nas władze miast uważają, że to wiocha.
Kapusta, proszę pani, im więcej razy się ją odgrzewa, tym lepsza.
Pani weźmie na bigos – zachęca pan Marian na straganie warzywnym.
– Ee, na bigos to poczekam do jesieni, ale pan da na surówkę, bo
widzę, że bielutka.
Na targu w Falenicy największa kolejka jest przy straganie z
sałatami. Dębowa, lodowa, strzępiasta, masłowa, kalafiory białe,
fioletowe i zielone, cebule, dymki... Do tego wybór ziół, jakiego
nie ma w żadnych delikatesach. Bazylia, kolendra, estragon,
ogórecznik, mięta, roszponka, włoski koper. Za parę złotych można
sobie skomponować naręcze świeżych i pięknych. Brakuje tylko Jorisa
van Sona, żeby to namalował."...
I całość:
www.rp.pl/artykul/2,336185_Buraki__w_wielkim_miescie.html
Bardzo lubie robic zakupy na osiedlowym bazarku.
Pozdro
Krzysztof