sibeliuss
20.08.09, 08:06
Bunt w poznańskim poprawczaku to żadne zaskoczenie. Przynajmniej dla
ekspertów. Jak mówi DZIENNIKOWI prof. Zbigniew Nęcki, który badał
polskie zakłady poprawcze, te placówki to tylko miejsca represji. "W
rezultacie wśród osadzonych rośnie poziom agresji" - podkreśla. A
bunt nie dość, że ją wyładowuje, to jeszcze pozwala sobie wyrobić
wysoką pozycję wśród kolegów.
www.dziennik.pl/wydarzenia/article433628/Polskie_poprawczaki_to_tykajace_bomby.html
Dla mnie to często zwyczajni bandyci, materiał na dno i szumowiny.
Oni tam, w grupie, zdobywają nowe umiejętności, poczucie
bezkarności. Wymieniają doświadczenia i wychodzą jeszcze bardziej
zdegenerowani.