Kto ma płacić gdy sąd się pomyli?

01.09.09, 08:08
Znajomej mąż został zwolniony z więzienia, gdzie odbywał wyrok za
niedopełnienie czynności służbowych, w wyniku których zginęło dwóch
innych ludzi. Po 2 latach zgłosił się sprawca, w lipcu nad morzem
utopuił mu się syn i ruszyło go sumienie. Niewinny facet domaga się
odszkodowania, bo sąd nie miał nawet poszlak, ot - ktoś musiał być
sprawcą. I teraz moje pytanie - dlaczego do jasnej cholery to my
podatnicy musimy płacić to odszkodowanie, a nie unieudolny sędzia,
który posadził niewinnego faceta? Czy nie czas wprowadzić choć
częściowej odpowiedzialności personalnej?
    • agulaszek Re: Kto ma płacić gdy sąd się pomyli? 01.09.09, 08:24
      przydałoby się
    • ivone7 Re: Kto ma płacić gdy sąd się pomyli? 01.09.09, 08:29
      oczywiście, że tak powinno być..każdy powinien płacić za swoje błędy..lekarz sam
      powinien płacić za swoje, urzędnik US za swoje a sędzia za swoje..
      • loczek62 Re: Kto ma płacić gdy sąd się pomyli? 01.09.09, 08:39
        IMHO nie jest to takie oczywiste. Po przeczytaniu tego:

        pl.wikipedia.org/wiki/Niezawis%C5%82o%C5%9B%C4%87_s%C4%99dziowska

        mam inne spojrzenie na tą wydawało by się "oczywistość".
        • marguyu Re: Kto ma płacić gdy sąd się pomyli? 01.09.09, 10:47
          Sedzia odpowiedzialny materialnie za ferowane przez siebie wyroki
          automatycznie traci swa niezawislosc.
          Jedynym batem przeciw pomylkom lub niedbalosci powinny byc
          konsekwencje sluzbowe.
          Niestety, podatki ktore placimy ida na funkcjonowanie panstwa.
          Jedna z tych funkcji jest ferowanie wyrokow. A, ze jako obywatele
          mamy prawa i obowiazki, to w ramach obowiazkow placimy za bledy
          innych. Lepszego systemu jeszcze nie wymyslono.
          Lepsze to od prawa Lyncha.
    • aiczka Re: Kto ma płacić gdy sąd się pomyli? 01.09.09, 14:54
      Uważam, że do wprowadzenia odpowiedzialności osobistej pracownika/urzędnika nie
      należy dążyć a nawet - nie należy dopuścić. Poszkodowany klient czy obywatel
      byłby wtedy de facto pozbawiony możliwości dochodzenia zadośćuczynienia. Raczej
      rzadko były w stanie dojść, wskazać i udowodnić, z czyjej konkretnie winy
      ucierpiały jego interesy czy dobre imię (np. nie wyobrażam sobie, żeby
      przedsiębiorstwo z dobrej woli udostępniło mu grafiki dyżurów infolinii z dnia,
      kiedy ktoś pomylił się wpisując dane klienta do bazy itp.). Ponadto wydaje mi
      się uzasadniony pogląd, że za błąd pracownika często odpowiada także jego
      przełożony lub sposób organizacji firmy/instytucji itd. No i zazwyczaj
      firma/instytucja ma większe możliwości wypłacenia zadośćuczynienia niż jej
      pojedynczy pracownik.
      Natomiast jeśli z kolei firma/instytucja uważa, że któryś z jej pracowników
      naraził ja na szkodę/straty (konieczność wypłaty zadośćuczynienia) to może sobie
      wewnętrznie dochodzić, kto zawinił i wyciągać konsekwencje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja