sibeliuss
01.09.09, 08:08
Znajomej mąż został zwolniony z więzienia, gdzie odbywał wyrok za
niedopełnienie czynności służbowych, w wyniku których zginęło dwóch
innych ludzi. Po 2 latach zgłosił się sprawca, w lipcu nad morzem
utopuił mu się syn i ruszyło go sumienie. Niewinny facet domaga się
odszkodowania, bo sąd nie miał nawet poszlak, ot - ktoś musiał być
sprawcą. I teraz moje pytanie - dlaczego do jasnej cholery to my
podatnicy musimy płacić to odszkodowanie, a nie unieudolny sędzia,
który posadził niewinnego faceta? Czy nie czas wprowadzić choć
częściowej odpowiedzialności personalnej?