skiela1
02.09.09, 02:52
Świeżo upieczona mama chciała po porodzie nakarmić synka piersią. W szpitalu
usłyszała: nie ma warunków, dziecko dostało już butelkę. – To skandal! –
irytuje się pacjentka.
Poród przebiegł bez komplikacji. Młoda mama szybko trafiła do jednoosobowej
sali na patologii. – Czekałam, aż położne przyniosą mi małego Jasia do
karmienia. Gdy pytałam, co się z nim dzieje, odpowiadały, że śpi i nie wolno
go budzić. Po kilku godzinach zdecydowałam się sama odszukać synka – opowiada.
Był na sali oddziału położniczego piętro niżej. Okazało się, że jest już
nakarmiony... z butelki.
– Nikt nawet nie pytał mnie o zgodę – żali się Dorota. – Gdy chciałam
przystawić dziecko do piersi, usłyszałam, że nie mogę. Pielęgniarki
tłumaczyły, że w sali, w której leżą maluchy, nie ma do tego warunków, a one
nie noszą dzieci na patologię.
www.zw.com.pl/artykul/1,397731_Skazane_na_butelke.html