sloggi
04.01.04, 19:27
Niewidomy nie ma wzroku, więc nie widzi ciemności. I nie żyje w ciemności.
Dostrzeżenie sensu cierpienia to też pokonanie jakiejś ślepoty.
Jak pani myśli, czy nasze dzieci są wesołe? - Zofia Morawska patrzy na mnie
badawczo. Przyszła tu w 1931 r., gdy miała 26 lat. Szczupła, filigranowa,
wytworna i naturalna, siada przy ogromnym biurku i ścianie obłożonej
książkami. - Mnie bardzo zależy na Laskach - mówi spokojnie. - To ważne, czy
nasze dzieci są wesołe.
tygodnik.onet.pl/1145310,artykul.html