Zrozumieć świat niewidomych.

04.01.04, 19:27
Niewidomy nie ma wzroku, więc nie widzi ciemności. I nie żyje w ciemności.
Dostrzeżenie sensu cierpienia to też pokonanie jakiejś ślepoty.
Jak pani myśli, czy nasze dzieci są wesołe? - Zofia Morawska patrzy na mnie
badawczo. Przyszła tu w 1931 r., gdy miała 26 lat. Szczupła, filigranowa,
wytworna i naturalna, siada przy ogromnym biurku i ścianie obłożonej
książkami. - Mnie bardzo zależy na Laskach - mówi spokojnie. - To ważne, czy
nasze dzieci są wesołe.
tygodnik.onet.pl/1145310,artykul.html
    • ann.k Re: Zrozumieć świat niewidomych. 04.01.04, 19:54
      Nie wiem czy jest różnica między człowiekiem, który widział i stracił wzrok a
      takim, który nigdy nie widział. Na jakiś czas byłam tym pierwszym i jest to
      tragedia. Być może można się do niej przyzwyczaić. Na szczęście nie musiałam.
      Pierwszą moją reakcją była panika i wściekłośc na te pieprzone ogormne
      krawężniki, powykrzywiane płytki chodnikowe i wszystko... takie obce
      nienadające się do użytku.
      • sloggi Re: Zrozumieć świat niewidomych. 04.01.04, 19:57
        Czasami myślę, że można nie mieć ręki lub nogi, ale żeby nie mieć wzroku, nie
        widzieć otaczającego nas świata? to chyba najgorsze ze wszystkiego.
      • geograf Re: Zrozumieć świat niewidomych. 04.01.04, 22:36
        trudno mi jest sobie wyobrazić teraz,gdybym stracił wzrok...podobnie jak mowę i
        słuch..niewyobrażalne...
        To chyba największa tragedia stracić któryś ze zmysłów, z którego kiedyś się
        korzystało..
        może to zabrzmi obrazoburczo,ale ktoś kto nie widzi/słyszy/mówi od urodzenia po
        rpostu nie ma czego żałować...najlepiej być zdrowym.

        Ann...co się stało,że straciłaś wzrok i jak go odzyskałaś?
        • ann.k Re: Zrozumieć świat niewidomych. 04.01.04, 23:00
          Nic poważnego. Operacja oczu, po której przez kilkanaście godzin nie widziałam
          nic, a jedyne co czułam to łzy lecące bez mojej kontroli. Mnie w każdym razie
          te kilkanaście godzin wystarczyło, żeby spanikować i zrozumieć jaką tragedią
          musi być całkowita utrata wzroku.
          • sloggi Re: Zrozumieć świat niewidomych. 05.01.04, 10:21
            Dobrze, że teraz widzisz i możesz do mnie puścić oczko smile
            Pamiętam czas, gdy miałem obie ręcę w gipsie - na raz. Uzależnienie od innych
            było może nie tyle upokarzające, co czułem, że zabieram im ich czas. Zwykłe
            podrapanie po plecach urastało do problemu równego szczytom Pamiru. Nie mówiąc
            o fizjologii itp.
          • kolczatka Re: Zrozumieć świat niewidomych. 05.01.04, 10:32
            Tragedią jest utrata wzroku, podobnie jak słuchu wtedy, kiedy jest się
            świadomym straty. Człowiek od urodzenia pozbawiony jednego z tych zmysłów nie
            jest w pełni świadom swego upośledzenia. Zastanawiałam się wielokrotnie czy
            wolałabym utracić wzrok czy słuch. Padło na wzrok. Słuch daje większy zakres
            kontaktu ze światem. A może tak się tylko pocieszam, mając świadomość, że
            kwestią czasu jest moje przeniesienie się do krainy ciemności.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja