Jak paniusia do wód jechała i inne przypadki

03.09.09, 11:57
Wsiadła mała osóbka, a w wagonie od razu zrobił się harmider. Bo to
niby, jak ona ma się odnaleźć, jak będzie musiała stać całą drogę i
gdzie postawić bagaż, żeby go nie uszkodzić. Oto historie z PKP
rodem.
blog.onet.pl/38624,archiwum_goracy.html
    • czarna9610 Re: niegdyś często jeździłam 03.09.09, 23:33
      parę razy w roku pokonywałam trasę Wrocław Lublin i powrót.Czasem podróż była
      fajna ,czasem mniej.Kiedyś stałam aż do Skarżyska na korytarzu, to było męczące
    • zwierze_futerkowe Re: Jak paniusia do wód jechała i inne przypadki 06.09.09, 23:50
      Echchch, krótka pamięć narodu... Podróż pociągiem dalekobieżnym w latach 80.,
      zwłaszcza jak się turnusy na wczasach zmieniały (a zmieniały się wszędzie
      jednakowo: pierwszego, piętnastego i trzydziestego, plus minus jeden dzień) - to
      dopiero było przeżycie! Kiedy na stacji początkowej pociąg wchodził w perony,
      ojcowie rodzin wskakiwali w biegu i zajmowali przedziały, po czym przez okno (!)
      odbierali bagaże i dzieci. Widziałam również panów sikających przez okna i panie
      sikające dyskretnie do termosów, bo nie każdy potrafił wytrzymać od Warszawy do
      Kołobrzegu, a do toalety to najwyżej mucha miałaby szansę dofrunąć przez wagon
      wypełniony zbitym tłumem.
    • czarna9610 Re: Pamiętam 07.09.09, 18:09
      kobietę która bodajże w 87 jechała z towarem bodajże z Turcji do Zamościa 4
      wielkie torby i większość drogi na korytarzu. Podziwiałam ją.
Pełna wersja