Dodaj do ulubionych

Młodzież i motywacja do nauki języków obcych

27.09.09, 18:15
Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach młodzież ma zarówno narzędzia do
nauki języków obcych (lekcje szkolne, prywatne, kurs, prasa, internet,
kablówka, etc).


Wydawałoby się, że powinni mieć też motywację, bo naprawdę będą mogli ( a
często musieli) używać obcego języka, na wakacjach, w czasie nauki, w
przyszłej pracy.


Dzisiaj w tramwaju byłam świadkiem rozmowy dwóch licealistek , które
dyskutowały co robić, żeby w szkole nauczycielka angielskiego nie sprawdzała
znajomości słówek i w ogóle jak najmniejszym kosztem zdobywać dobre stopnie.

Czy ktoś coś z tego rozumie?
Obserwuj wątek
    • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.09, 18:58

      joa66 napisała:
      Dzisiaj w tramwaju byłam świadkiem rozmowy dwóch licealistek , które
      dyskutowały co robić, żeby w szkole nauczycielka angielskiego nie sprawdzała
      znajomości słówek i w ogóle jak najmniejszym kosztem zdobywać dobre stopnie.

      Czy ktoś coś z tego rozumie? "

      Nie znam takich licealistek. Trzeba bylo zapytac z jakiego sa liceum zeby tam
      nieposylac swojego dziecka:) Moja corka i jej kolezanki zachecane sa raczej do
      olimpiady z angielskiego.
      W ogole wydaje mi sie ze dlamlodych ludzi wielkim obciachem jest nioe znac
      angielskiego.

      • Gość: menodo ps. sorry IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.09, 19:05
        Mam dosyc powazna wade wzroku i czasami, np.kiedy sie spiesze, pisze bez
        okularow, i wtedy robie bledy, bo mi sie np. "zlewaja wyrazy" etc. Prosze mi nie
        dokuczac z tego powodu:)
        • verdana Re: ps. sorry 27.09.09, 19:11
          Nauka języka, a odpytywanie w szkole to sa dwie rózne rzeczy i nie
          mylmy pojęć.
          Moja córka nienawidzila szkolnego francuskiego. Zapytana przez
          wychowawczynię, dlaczego ma same szóstki z przedmiotów
          humanistycznych i słaba tróję z francuskiego odpowiedziała, ze nie
          umie uczyć się gramatyki języka, ktorego nie zna.
          Polska szkoła - chodzi mi o program, nie poszczególnych nauczycieli -
          nie uczy języka, ktory się przyda. Uczy nieprawdopodobnej ilosci
          gramatyki, a na porozumiewanie się "traci" najmniej czasu. W dodatku
          premiowana jest tylko bezbłędność, a nie umiejetność swobodnego
          mowienia i rozuminia. czyli mozna miec dobra ocenę z języka i nie
          umieć zamienić dwóch słó z kolega z Anglii.
          Nie mowiac już o dyslektykach, dla ktorych nauka języka w wydaniu
          szkolnym jest katorgą.
          • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 19:27
            Co prawda nie uczę już angielskiego od wielu lat, ale będę się upierać, że po
            to, żeby dobrze nauczyć się języka obcego trzeba robić wszystko, w tym "nudną"
            gramatykę i słówka. A tego akurat można nauczyć się w szkole.

            Chyba, że ambicje kończą się na zamówieniu kawy.


            Tak naprawdę młodzież robi sobie krzywdę olewając nudniejsze zadania związane z
            nauką języka. I dziwię się, że tego nie rozumie.



            Nie wiem z jakiego liceum były;), ale to był ich niechęć, a nie nauczyciela. One
            zastanawiały się jak omotać nauczyciela, żeby tych słówek nie sprawdzał.
            • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 19:30
              "nie
              umie uczyć się gramatyki języka, którego nie zna. "

              Ale na to są skazani wszyscy, którzy zaczynają się uczyć łaciny;)

              To jest więc możliwe.

              A nauka języka żywego polega na tym, że OPRÓCZ gramatyki i słówek trzeba się też
              uczyć sprawnego pisemnego i ustnego komunikowania. Oprócz a nie zamiast.
              • ratyzbona Re: ps. sorry 27.09.09, 19:39
                Tak się akurat składa że uczyłam się też łaciny - ale tu człowiek
                uczy się zupełnie inaczej bo łacina jest językiem martwym ( co nie
                zmienia faktu że też miałam trojkę).

                Problem polega na tym że nauka języka w szkole jest piekielnie nudna
                - praktycznie nie uczy się mówienia, nie uczy się komunikowania słabo
                uczy się słuchania. Słówka same w sobie są nudne i nie przydatne -
                wkutych słówek nie użyje się w konwersacji bo to zupełnie inny rodzaj
                pamięci.
                W Polsce uczy się wszystkich angielskich czasów choć sami Anglicy z
                nich nie korzystają. Czytanki w podręcznikach są nudne i koncentrują
                się wokół kilku tematów które magluje się w kółko. Ćwiczenia w
                których trzeba poprawiać tekst zawsze mnie dziwią bo w sumie prędzej
                uczą błędów niż poprawnej składni. Uczy się cztery razy trybów
                przypuszczających ale nie uczy się słownictwa przydatnego na co dzień
                ( np. związanego z komputerem gdzie wszystko jest praktycznie po
                angielsku)
                Na klasówce z angielskiego można dostać szóstkę za wstawianie
                czasowników w odpowiedniej formie ale nikt z tobą nie porozmawia.

                Z resztą ja sama nauczyłam się języka dopiero wtedy kiedy okazało się
                że jest mi przydatny. Nauczyłam się go na serialach, filmach w końcu
                książkach. Kiedy pojechałam do Londynu na kurs okazało się że nie ma
                dla mnie grupy bo nie ma grup dla ludzi którzy wszystko rozumieją
                potrafią się porozumieć ale mają luki w gramatyce. Okazało się że
                jestem swoistym ewenementem na tle uczniów z innych państw którzy
                gramatykę znali ale prędzej by umarli niż powiedzieli cokolwiek.

                Z resztą w Polsce jest moim zdaniem bardzo złe podejście do języków -
                stały się one jakimś celem edukacji a powinny być tylko narzędziem
            • verdana Re: ps. sorry 27.09.09, 19:35
              Nie - kraje, gdzie mlodziez zna doskonale język nie ucza juz taka
              metoda (np. Skandynawia). Owszem, gramatyke i słówka trzeba znać,
              ale polska szkoła stawia przede wszystkim na gramatyke. tymczasem
              obecnie uczy się jezyka tak jak ucza sie go dzieci - w formie
              rozmow, pozwalając poczatkowo popelniac błędy, stawiając na
              rozumienie i porrozumiewanie się. W szkole w Polsce absolutnie kazda
              wypowiedź ucznia musi być poprawna, gramatyka wprowadzana jest w
              ogromnej ilości - efektem jest 'zablokowanie' dzieciakow - tyle
              czasu mysla, jakiego czasu użyć, i czy forma jest poprawna, ze boją
              sie swobotnie mowić.
              Gramatka powinna byc "nadbudowa" - pomagac w precyzyjnym
              porozumiewaniu - w programi jest bazą, praktycznie znajomość języka
              sprowadzona jest do znajomosci gramatyki.
              Kawy mlodziez nie zamowi, bo jest przytłoczona teoria, a praktyki
              nie ma. Nie zamowi tez dlatego, ze boi się odezwać - nauczyciel
              wychwytuje najmniejsze błędy i obniza ocenę. W ten sposob języka nie
              można się nauczyć, mozna się nauczyc rozwiazywania testow z języka.
              • verdana Re: ps. sorry 27.09.09, 19:36
                A znasz kogos, kto potrafi MÓWIĆ po łacinie?
                No wlasnie. Nie uczmy jezykow żywych jak łaciny.
                • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 19:41
                  dlatego napisałam OPRÓCZ..:)
              • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 19:41
                Zgadzam się , że tylko tą metodą nikt nie nauczy się języka.

                Zgadzam się, że są efektywniejsze metody nauczania.


                Ale skoro można nauczyć się tylko słówek i gramatyki, to znaczy , że lepiej nie
                robić nic?

                Dla mnie jest to oczywiste, że należy "brać" wszystko co dają a resztę
                uzupełniać na kursach czy lekcjach prywatnych. Zresztą dzięki temu prywatna
                nauka byłaby bardziej ekonomiczna , bo prywatny nauczyciel nie musiałby tracić
                czasu na nauczenie tego, co można było się nauczyć w 30 osobowej klasie.


                Jak krzywda stałaby się tym dziewczynom gdyby uczyły się 20 czy 50 słówek
                tygodniowo? Lepiej się obrażać, że nudno?
                • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 19:46
                  Oczywiście, idealna sytuacja to taka kiedy wymieniamy wszystkich
                  "staroświeckich" nauczycieli na nowoczesnych i efektywnych. W szkołach są małe
                  grupy i mnóstwo dodatkowych materiałów.

                  Ale tak nie jest.

                  To co szkoła w obecnym kształcie jest w stanie zapewnić to właśnie gramatykę i
                  słówka, z nauką komunikacji jest już różnie.



                • ratyzbona Re: ps. sorry 27.09.09, 19:48
                  Widzisz to nie jest 20 50 słówek tygodniowo. To jest praca domowa z
                  każdego przedmiotu trzy klasówki w tygodniu nauczyciele odpytujący na
                  lekcji lektury do przeczytania 20 przykładów z matematyki i chęć żeby
                  mieć trochę młodości. Ucznie się słówek hurtem jest nie tylko nudne -
                  jest bezsensowne. One nie uczą się tych słówek dla siebie - gdyby tak
                  było nie narzekałyby - one uczą się tych słówek dla nauczyciela który
                  prawdopodobnie tylko czeka aż się pomylą żeby postawić marną ocenę.
                  Języka bez motywacji uczyć się trudno - szkoła motywacji nie daje,
                  czasem wręcz przeciwnie - każe się po raz setny uczyć tego samego.
                  Oczywiście każdy powinien znaleźć w sobie motywację by uczyć się
                  rzeczy potrzebnych. Ale to trochę tak jak z chodzeniem na siłownię -
                  karnet kupuje 100 osób ale po 3 tygodniach rezygnuje jakieś 60 choć
                  wiedzą że to zdrowe
                • verdana Re: ps. sorry 27.09.09, 19:48
                  Czasem tak.
                  Te dziewczyny, ktore podsłuchiwałaś nie mowily "nie chcemy sie uczyc
                  angielskiego", tylko "chcemy wykrecić się od szkolnego angielskiego
                  jak najmniejszym kosztem" - przy pewnych rodzajach nauczycieli jest
                  to racjonalna decyzja, niestety.
                  Szkola nie dziala na zasadzie zyczliwego "dawania" - gdyby tak bylo,
                  to pewnie dziewczyny by o tym nie mowily. W szkole mlodziez boi sie
                  przepytywania i ocen - a przedmiotow jest 12-14. "Branie" co daja
                  jest czesto po prostu niemożliwe, bo malo kto jest w stanie "wziąć"
                  to wszystko - i rozliczyć się z bardzo surowymi ofiarodawcami.
                  Dziewczyny oprocz 50 słówek tygodniowo mają do rozwiązania 20 zadań
                  z matematyki, sześć rozdziałów do klasowki z historii (tyle dzis
                  musiał zrobić moj syn), 50 słówek i nowy czas z innego języka,
                  lekture na pojutrze, nauczenie się Tablicy Mendelejewa (a tak...),
                  budowe komorki na klasowke z biologii, wypracowanie, narysowanie
                  mapy na geografię i nauczenie sie struktury ONZ.
                  I wtedy to zaczyna jakos inaczej wygladać. Nudno nie jest.
                  • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 19:55
                    Wiem, że nie jest nudno. Tylko nie jestem w stanie pojąć, że potem te same
                    osoby płacą za naukę prywatnie, w tym naukę nieszczęsnej gramatyki i słówek. Czy
                    nie lepiej wycisnąć tego co się da ze szkoły, a lekcje prywatne traktować jako
                    uzupełniające a nie lekcje "zamiast"?

                    ratyzbona - Co do znalezienia odpowiedniej grupy..nie wiem jak teraz, ale kiedyś
                    Polakom było trudno znaleźć poziom z odpowiednio wysokim poziomem gramatyki i
                    stosunkowo niskim mówienia. Cały świat uczy się języków obcych metoda
                    komunikatywną i ma luki w gramatyce. W przeciwieństwie do Polaków. Chyba, że w
                    szkołach, których szukałaś kursu uczyli się w większości Polacy.
                    • verdana Re: ps. sorry 27.09.09, 20:02
                      Bo te osoby chca nauczyc sie języka - a szkola tego im nie
                      umozliwia. Sprawa jest prosta - dzień ma okreslona ilość odzin. Nie
                      sposob wcisnąć w to przygotowania się do wszystkich przedmiotów w
                      szkole + zajęć dodatkowych. Na zajęciach pozaszkolnych nauczyciel
                      tlumaczy znacznie więcej, mniejszej grupie, mozna dobrac odpowiednia
                      metodę nauki dla kazdego. Trudno więc zrezygnowąc z prywatnych
                      lekcji, a uczenie się w dwoch miejscach na dwóch poziomach nie jest
                      latwe. Traktowanie juch jako "uzupełniajacych" jest sluszne tylko
                      wtedy, gdy uczeń nie chce wykroczyć poza szkolne wymagania - a
                      zwykle chce. paradoks polega na tym, ze szkolny program jezyka nie
                      wystarcza, a jednoczesnie wymagania bywaja zbyt wygorowane .
                      Nauczyciele bywaja szalenie wymagajacy, obnizaja ocene za kazdy źle
                      wmowiony wyraz i kazdy drobny błąd. Wtedy trudno się dziwic, ze
                      najlepszą taktyką jest próba obnizenia wymagań. Nie ma to nic
                      wspolnego z checią nauczenia się języka - po prostu program szkolny
                      jest tak przeładowany, że wymusza takie zachowania.
                      • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 20:17
                        Po prostu języki obce traktowane są jak przedmiot do zaliczenia a nie nauka. A
                        szkoda, bo to przed czym uciekają i tak ich kiedyś dopadnie. A teraz marnują
                        szanse.

                        Języki obce są tak samo ważne jak nasze przedmioty kierunkowe (mam na myśli te,
                        które nas interesują i będą zdawane na maturze). Inne można sobie trochę odpuścić.

                        i jeszcze raz do ratyzbony :) Nie wiem czy to jest tak, że ludzie traktują
                        języki obce jako cel a nie jako narzędzie. Może tak myśli mniejszość. Po prosty
                        wszyscy zdają sobie sprawę, że z językami obcymi jest trochę jak z matematyką,
                        trudno iść do przodu mając braki. O ile biologii czy historii można się nauczyć
                        i nadrobić braki zarywając noce, w przypadku języków obcych jest to raczej
                        niemożliwe.

                      • ratyzbona Re: ps. sorry 27.09.09, 20:19
                        Mówię że jestem przypadkiem wyjątkowym - między innymi dlatego że
                        języka nauczyłam się w dużym stopniu na własną rękę. Co zaś się tyczy
                        nauczania języków w innych krajach cóż - znaczną część mojej grupy
                        stanowili nie rozumiejący nic Hiszpanie mówiąc koszmarnie Francuzi
                        oraz co muszę zaznaczyć - świetni Holendrzy.

                        Co do wyciągania ile się da ze szkoły to nie byłabym taka pewna czy
                        to takie łatwe - każdy ma inne tempo i sposób uczenia się języków do
                        każdy kształci trochę lepiej inną umiejętność ( ja np. świetnie
                        rozumiem język mówiony nawet jeśli osoba mówiąca mówi z silnym
                        akcentem albo oryginalnym Szekspirem choć mnóstwo osób uważa to za
                        trudne za to marnie piszę choć pozornie jest to łatwiejsze ) - szkoła
                        taki preferencji nie bierze pod uwagę - wszyscy wszystkiego nauczyć
                        się mają równo i na jeden sposób. Mając prywatne lekcje czy kursy
                        mogę dostosować poziom do moich umiejętności przychodząc na lekcję na
                        której omawia się zagadnienie przez góra 90 minut ( choćby nie wiem
                        jak było trudne) mogę albo się nudzić albo nic nie rozumieć. A w
                        uczeniu się języków chaos jest rzeczą najbardziej szkodliwą bo każda
                        luka utrudnia nauczenie się następnego etapu
                        • ratyzbona Re: ps. sorry 27.09.09, 20:24
                          Nie mówię o mniejszości - spójrz na egzaminy na niektóre kierunki -
                          na psychologię najważniejszym kryterium staje się język - istotnie
                          podstawowa umiejętność każdego psychologa to umieć powiedzieć coś po
                          angielsku. Żeby dostać się na studia doktoranckie z historii i dostać
                          punkty za znajomość języka trzeba mieć co najmniej certyfikat CPE
                          nawet jeśli chcesz się zajmować średniowieczem Polskim.
                          Z resztą wiem że język którego uczymy się sobie a muzom na wiele nam
                          się nie przyda. Przyszłe korzyści ze znajomości angielskiego mało
                          wzruszają młodzież bo w większości nie myśli ona tak
                          perspektywicznie. Ale szkoła nie pokazuje tego co w nauce języków
                          jest przyjemne czyli np. tego że mogę sobie kupić film amerykański w
                          Portugalii i obejrzeć w Polsce że mogę przeczytać nie
                          przetłumaczonego Dana Browna itp. Argument - bo dokumenty
                          korporacyjne będą po angielsku raczej pasji w 16 latku nie rozbudzi
                          • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 20:26
                            "szkoła nie pokazuje tego co w nauce języków
                            jest przyjemne czyli np. tego że mogę sobie kupić film amerykański w
                            Portugalii i obejrzeć w Polsce że mogę przeczytać nie
                            przetłumaczonego Dana Browna itp"

                            To młodzież tego sama nie wie?
                            • ratyzbona Re: ps. sorry 27.09.09, 20:30
                              A skąd ma wiedzieć? Nie tak przedstawia się naukę języka w szkole -
                              przedstawia się język jako narzędzie potrzebne do zdania egzaminów do
                              pracy. Mało kto ukazuje język jako klucz do kultury. Angielskiego się
                              uczy ale o angielskiej kulturze już nie. Nawet na wysokim poziomie
                              zaawansowania uczniów nie zachęca się do czytania po angielsku dla
                              przyjemności tylko dla ćwiczenia, nie zachęca się do oglądania
                              ulubionego serialu w oryginale. Nie mam złudzeń że większość
                              młodzieży patrzy na język jako coś abstrakcyjnego oderwanego od życia
                              ( zwłaszcza ci młodzi ludzi którzy na wyjazd zagraniczny szanse mają
                              małe) co w sumie może kiedyś się przyda ale nie dziś. W Polsce wciąż
                              pokutuje opinia że nie można czytać książek po angielsku jeśli nie
                              zna się języka perfekcyjnie . Kiedy mój znajomy przyłapał mnie na
                              śmianiu się nad anglojęzyczną książką by bardzo zdumiony że czytam ją
                              li tylko i wyłącznie dla zabawy
                              • joa66 Re: ps. sorry 27.09.09, 20:39
                                Trochę się dziwię. Dwadzieścia lat temu faktycznie trudno był wzbudzić
                                powszechny entuzjazm do nauki angielskiego, bo szansa na spotkanie się z nim w
                                życiu po-szkolnym , była znikoma. Przypomnę młodzieży;) nie było internetu,
                                kablówki, podroży, zagranicznej literatury i prasy w normalnej cenie.

                                Ale teraz?

                                Czy to, że młody Malinowski faktycznie nie ma szans na najbliższe wakacje za
                                granicą , sprawia, ze nie ma on motywacji? Czy dla młodzieży, która jedną
                                czwartą życia spędza przy komputerze to takie dziwne, że warto znać angielski,
                                np po to, żeby sobie coś zamówić? Czy w świecie gdzie setki tysięcy ludzi bez
                                pieniędzy, wykształcenia i znajomości języka wyjeżdża do pracy za granicę tak
                                trudno uwierzyć, że i ja może kiedys wyjadę?

                                Szkoła ma zmotywować?
                                • ratyzbona Re: ps. sorry 27.09.09, 20:49
                                  A może by tak się przenieść z Warszawskich liceów z przodu rankingu
                                  do Warszawskich liceów z dołu rankingu a może by tak w ogóle wyjechać
                                  z Warszawy i pojechać gdzieś na prowincję a może by tak porzucić
                                  nasze wyobrażenie o życiu ukształtowane przez Gazetę na której forum
                                  piszemy. Przecież tych Malinowskich co wyjeżdżają za granicę jest tak
                                  naprawdę garstka w porównaniu z rzeszą uczącej się młodzieży.
                                  Komputer? Komputer uczy zupełnie innego języka niż szkoła - ten sam
                                  Malinowski który w szkole ma same pały prawdopodobnie porozumiewa się
                                  z ludźmi z całego świata w tzw. globisz - językiem ktory nie wymaga
                                  gramatyki ortografii bazuje na skrócie i ma tylko jedno zadanie -
                                  sprawić by komunikacja była jak najłatwiejsza. czy myślisz że ci co
                                  nie mają chęci do nauki w szkole nie potrafią zamówić sobie czegoś
                                  przez internet? Potrafią ale szkoły nic to nie obchodzi - szkołę
                                  obchodzi tryb przypuszczający czy słownictwo związane z wyposażeniem
                                  pokoju. Szkoła ma za zadanie nie tylko przekazywać wiedzę ale przede
                                  wszystkim pokazywać jej zastosowanie - i tu pada na całej linii.
                                  A co do prasy i literatury obcojęzycznej w normalnej cenie to gdzie
                                  można taką kupić? Ja na trzy gazety filmowe z Anglii wydaje
                                  miesięcznie 120 zł i jest to 1/10 moich zarobków. Książkę kupuję
                                  sobie od wielkiego dzwonu bo powieść potrafi kosztować 100 zł
                      • kkokos zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 20:33
                        zapomniał wół jak cielęciem był

                        no chyba że joa66 od pierwszej klasy do ostatniego roku studiów rozumiała, że
                        uczy się dla siebie, uczenie wszystkiego i każdą metodą sprawiało jej identyczną
                        przyjemność, ceniła to, że każdy przedmiot i każda wiedza w przyszłości
                        zaprocentuje i to tym samym stopniu - ergo była chodzącym ideałem.

                        normalny uczeń - podkreślam, normalny, nie leser, leń czy nieudacznik - lubi
                        czasem się prześlizgnąć, coś przerobić po łebkach, niektóre rzeczy go nudzą,
                        przy innych jest absolutnie przekonany, że mu się nie przyda albo że jeśli
                        będzie potrzebne, to się nauczy wtedy gładko i poza szkołą. może być przy tym
                        całkiem przyzwoitym uczniem. uprawianie ze szkołą gierki "kto kogo wykiwa" jest
                        normalnym elementem kultury uczniowskiej, podobnie jak czytanie pod ławką,
                        ściąganie na klasówce, zrywy ambicji i pracowitości przed wystawieniem końcowej
                        oceny i wagary. sęk w tym, by znać proporcje. a nie masz cienia pojęcia o tym,
                        czy te panienki te proporcje znają. usłyszałaś wyrwaną z kontekstu, króciutką
                        rozmowę dwóch panienek, o których nic nie wiesz, ale już je potępiasz.

                        • ratyzbona Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 20:36
                          Brawo kkokos dokładnie o to mi chodzi przez całą dyskusję! Zgadzam się
                          absolutnie z KAŻDYM słowem twojego postu!
                          • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.09, 20:45
                            No, bo to jakies na pewno bardzo trudne slowka byly na tej klasowce w tym
                            srasznym ogolniaku, gdzie ten angielski to standardowo 2 godziny w tygodniu.
                            Bardzo biedne te licealistki, moze napiszmy jakas wspolna petycje, aby
                            nauczyciele nie wymagali od nich az tylu slowek!
                        • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 20:41
                          He, he.

                          Powiem tak..nigdy nie uczyłam się prywatnie tego, co olewałam w szkole;)

                          • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 20:51
                            Ja doskonale rozumiem olewanie zajęć, które uważamy za niepotrzebne. Uznaję ,z
                            całym szacunkiem, decyzję , że nie chcę się uczyć żadnego języka obcego.

                            Ale nie pojmuję jak z jednej strony młodzież "ciągnie" w świat, inwestuje
                            niemałe pieniądze w naukę prywatną, czasami wymusza na rodzicach kursy za
                            granicą, a z lekceważeniem podchodzi do tego co dostaje za darmo. Nawet jeżeli
                            to mało. Ale zawsze coś.
                            • ratyzbona Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 20:59
                              Serio aż trudno uwierzyć że wszyscy tu pokończyli państwowe szkoły.
                              Nie pamiętacie naprawdę że człowiek miał tyle zadane że się po prostu
                              wszystkiego nie dało? Że angielski najczęściej oznacza że człowiek
                              dziesięć razy uczy się tego samego ale nigdy tego co jest potrzebne?
                              I czy uważacie że młody człowiek ma mieć ochotę do nauki po lekcjach
                              obojętnie czego i obojętnie w jakiej ilości? Czy nigdy idąc do szkoły
                              nie marzyłyście żeby nauczyciel zaspał żeby was nie odpytał? A
                              przecież to w sumie to samo.
                              Joa - w tramwaju usłyszałaś rozmowę dziewczyn którym nie chce się
                              uczyć. To rozmowa stara jak świat. Nie wiem co cię bulwersuje. Bo w
                              sumie mi się przez większą część mojej szkolnej kariery nie chciało
                              uczyć.
                              • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:14
                                Powiem Ci co mnie dziwi (zakładając, że te dziewczyny nie były wyjątkiem, a
                                chyba nie sądząc po tej dyskusji).

                                Języki obce są specyficznym przedmiotem, bo:

                                -każdy twierdzi, że chce znać przynajmniej jeden język obcy dobrze

                                -wiele osób, a miastach chyba większość, płaci za prywatną naukę języków obcych

                                -najczęściej płaci też za to , co może dostać za darmo , bo nawet najfajnieszy
                                nauczyciel musi nauczyć słówek i gramatyki. I coż, że w atrakcyjniejszej formie
                                - czy nie lepiej nauczyć tego co się da w szkole, a lekcje prywatne poświęcić w
                                większym stopniu konwersacjom?

                                No i nie ukrywam, że zdziwiło mnie, że młodzieży trzeba powiedzieć, że dzięki
                                znajomości języków obcych może sobie ściągnąć amerykanką książkę z Portugalii,
                                bo sami do tego nie doszli.
                                • ratyzbona Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:22
                                  W takim razie obracasz się w kręgu dobrze wykształconej świadomej
                                  młodzieży z dużego miasta - pamiętaj jednak że to nie cała młodzież
                                  istnieje mnóstwo młodzieży która nie patrzy tak na język obcy i w
                                  sumie nawet nie chce go znać bo po co - nie mówię że to dobre ale że
                                  nie powinno budzić zdziwienia. Z resztą masz zaburzony obraz
                                  postrzegania świata - za naukę języków płacą głównie rodzice a nie
                                  dzieci i to nie większości uczniów a w sumie nie tak licznego
                                  procentu. Gramatyki w szkole się nie tłumaczy tylko każe wkuć więc
                                  naprawdę przykładanie się do szkolnych lekcji to bywa czasami
                                  strasznie marnowanie czasu i uczenie się sobie a muzom ( zwłaszcza w
                                  przypadku języka który przede wszystkim trzeba rozumieć). Mam
                                  wrażenie że patrzysz na te dziewczyny z perspektywy własnej pozycji
                                  społecznej i własnych dążeń tymczasem społeczeństwo jest zdecydowanie
                                  bardziej zróżnicowane o czym warto pamiętać gdy wydaje się opinię
                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:29
                                    Chodziłam do państwowych szkół, angielskiego zaczęłam się uczyć w liceum. W
                                    tamtych czasach jedyną dostępną formą nauki była nauka poprzez gramatykę, słówka
                                    i to w dodatku z podstawowych podręczników szkolnych. Nawet słowników brakowało:)

                                    Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że jest to bardzo dobra podstawa do
                                    dalszej (dodatkowej) nauki.
                                    • ratyzbona Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:35
                                      Dobrze więc ty nauczyłaś się języka w ten sposób, mój ojciec czytając
                                      zagraniczne gazety ja oglądając filmy przez internet. Każdy ma swój
                                      sposób ale szkoła nie kształci wykorzystując wiele metod tylko jedną.
                                      O niczym nie można z takiego jednej przykładu wnioskować
                                      • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:44
                                        Ja nie wnioskuję, tylko się dziwię, że nie wykorzystuje się tej (nudnej)
                                        możliwości nauki i zastanawiam się dlaczego.

                                        Ponieważ głównym argumentem jest to, że metody nauczania w szkołach, są w pewnym
                                        sensie takie same jak przy nauce języków martwych, staram się pokazać, że i ta
                                        nudna szkolna nauka może sporo dać. I jestem przekonana, że połączenie nauki
                                        szkolnej z dodatkową może dać wspaniałe efekty, lepsze od tych kiedy jest to
                                        tylko nauka szkolna lub tylko nauka na lekcjach prywatnych.
                                        • ratyzbona Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:52
                                          Ucznie się języka na dwa tempa moim zdaniem wcale taka dobra nie jest
                                          - mnóstwo rzeczy w szkole i na kursach tłumaczy się na dwa różne
                                          sposoby z resztą strasznie uogólniasz - to że komuś się nie chce
                                          uczyć do kartkówki nie oznacza że nie chce się uczyć języka ale że
                                          nie chce mu się wkuwać słówek - doskonale to rozumiem. Ja przez lata
                                          miałam w szkole beznadziejny angielski an którym prawie nic się nie
                                          uczyłam i nie odrabiałam lekcji ale przykładałam się do tego poza
                                          szkołą na którym wszystko mi tłumaczono - to nie jest tak że
                                          wszystkiego można się uczyć w dowolny sposób na dowolnym poziomie a
                                          argument że coś jest nudne uważam za koronny w przypadku rozmowy o
                                          motywacji do nauki. Uczenie się czegokolwiek kilka godzin dziennie
                                          różnymi metodami przynosi efekty ale to nie oznacza że człowiek
                                          będzie taki systematyczny i będzie miał zapał.
                                • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:28
                                  joa66 napisała:

                                  > Powiem Ci co mnie dziwi (zakładając, że te dziewczyny nie były wyjątkiem, a
                                  > chyba nie sądząc po tej dyskusji).
                                  >


                                  > - czy nie lepiej nauczyć tego co się da w szkole, a lekcje prywatne poświęcić w
                                  > większym stopniu konwersacjom?


                                  a mnie dziwi, że ty, z pozycji osoby 40-letniej, z jej doświadczeniem życiowym,
                                  przemyśleniami, porażkami i wyciągniętymi z nich wnioskami, wymagasz od
                                  16-latków tej samej dojrzałości.

                                  nie dziwi cię, że ludzie, którzy np. mają lekcje języka w pracy za darmo,
                                  fundowane przez pracodawcę, migają się od nich, jak mogą? ja mam takie przykłady
                                  w pracy. i, przyznam, tego nie jestem w stanie zrozumieć.
                                  ale wymagać tego samego od nastolatka - nie, tego nie rozumiem.
                            • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:08
                              joa66 napisała:

                              > Ja doskonale rozumiem olewanie zajęć, które uważamy za niepotrzebne. Uznaję ,z
                              > całym szacunkiem, decyzję , że nie chcę się uczyć żadnego języka obcego.
                              >
                              > Ale nie pojmuję jak z jednej strony młodzież "ciągnie" w świat, inwestuje
                              > niemałe pieniądze w naukę prywatną, czasami wymusza na rodzicach kursy za
                              > granicą, a z lekceważeniem podchodzi do tego co dostaje za darmo. Nawet jeżeli
                              > to mało. Ale zawsze coś.

                              uparcie się nie rozumiemy.
                              dla mnie podsłuchana w zbiorkomie krótka wymiana zdań typu "boże, co tu zrobić,
                              żeby ten cholerny pan od angola nie męczył jutro z tych cholernych słówek jak
                              zwykle, ależ on jest upierdliwy" NIE JEST dowodem na to, ze rozmawiające
                              licealistki nie chcą uczyć się angielskiego.
                              dla ciebie jest.

                              a dla mnie równie dobrze może być dowodem na to, że z pana od angielskiego
                              pedagog jak z koziej dupy trąba albo że od strony metodyki umie z siebie
                              wykrzesać wyłącznie odpytywanie ze słówek i nic więcej albo że mało sympatyczny
                              pan od angielskiego nastał w tym roku zastępując fajną nauczycielkę i ma
                              przechlapane albo że panny miały wykańczający tydzień z piętnastoma
                              klasówkami/kartkówkami/odpytywanie z ubiegłego półrocza i te słówka to jak
                              wisienka na torcie. wnioski równie uprawnione jak twój.
                              • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:17
                                "NIE JEST dowodem na to, ze rozmawiające
                                licealistki nie chcą uczyć się angielskiego.
                                dla ciebie jest. "

                                Dla mnie jest to dowodem na to, że młodzież nie potrafi wykorzystać możliwości,
                                które ma. I jestem ciekawa dlaczego.
                                • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:21
                                  > Dla mnie jest to dowodem na to, że młodzież nie potrafi wykorzystać możliwości,
                                  > które ma. I jestem ciekawa dlaczego.

                                  boże, jak ja lubię takie generalizacje: usłyszałaś dwie panny w tramwaju, ale
                                  piszesz "młodzież nie potrafi".

                                  powtórzę, co napisałam: rozumiem, że ty w tym wieku umiałaś wykorzystać
                                  wszystkie możliwości, jakie ci los dał, niczego nie zaniedbałaś, nie
                                  przegapiłaś, nigdy potem nie przyszła ci do głowy myśl "powinnam była wtedy
                                  skorzystać/zauważyć, że mogę/bardziej się przyłożyć". no być może tak masz,
                                  czyli jesteś kobietą doskonałą.

                                  ja tam nie jestem. a verdana zaraz ci odpowie, że jak świat światem zawsze
                                  narzekano na młodzież, że nie docenia tego, co ma :)
                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:26
                                    Nie tyle te dwie licealistki skłoniły mnie do takich wniosków, co ta dyskusja;)

                                    I faktycznie chyba się nie rozumiemy. Owszem , ja zaniedbałam na przykład
                                    rosyjski w szkole, czego teraz baaardzo żałuję. Ale olewając rosyjski , nie
                                    uczyłam się go jednoczesnie prywatnie i nie twierdziłam, że chcę znać ten język

                                    Czy widzisz różnicę?
                                    • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:41
                                      > I faktycznie chyba się nie rozumiemy. Owszem , ja zaniedbałam na przykład
                                      > rosyjski w szkole, czego teraz baaardzo żałuję. Ale olewając rosyjski , nie
                                      > uczyłam się go jednoczesnie prywatnie i nie twierdziłam, że chcę znać ten język

                                      a te panny tak robiły? nie napisałaś tego w pierwszym poście, tylko że tobie się
                                      wydaje, że w dzisiejszych czasach młodzież powinna rozumieć, że języki trzeba znać.

                                      ja w szkole miałam niemiecki i rosyjski, oba olewałam, dziś w pracy niezbędny mi
                                      jest angielski i hiszpański. i tyle w temacie tego, co mi się przydało w życiu z
                                      nauki języków w szkole.

                                      i wiesz, tak sobie myślę, że to może być jakaś ulga, że możesz olać ten
                                      angielski na jutro, skoro na jutro jest przygotowanie do klasówki z biologii,
                                      setka zadań z matmy, wypracowanie z polskiego - bo we wtorki i czwartki chodzisz
                                      na angielski prywatnie i lekcje nań odrabiasz innym od szkolnego trybem. tak,
                                      mogę to zrozumieć.
                                      • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:46
                                        Słuchaj, mój post nie jest oskarżeniem tych konkretnych licealistek:)

                                        Mój post jest pytaniem.

                                        Na które w pewnym sensie dostałam odpowiedź.
                                        • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:00
                                          joa66 napisała:

                                          > Słuchaj, mój post nie jest oskarżeniem tych konkretnych licealistek:)
                                          >
                                          > Mój post jest pytaniem.
                                          >
                                          > Na które w pewnym sensie dostałam odpowiedź.

                                          jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie zadałaś pytania, tylko oczekiwałaś na
                                          potwierdzenie swojej tezy, ze młodzież nie umie wykorzystać tego, co ma i mimo
                                          wielu rzeczy podanych na tacy, nie ma w sobie motywacji do nauki - no i z
                                          naszych postów wyciągnęłaś takie odpowiedzi, jakie ci do tej tezy pasowały.

                                          ale oczywiście mogę się mylić.
                                      • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:48
                                        "a w szkole miałam niemiecki i rosyjski, oba olewałam"

                                        a czy chodziłaś na prywatne lekcje z tych języków w tamtym czasie i twierdziłaś,
                                        że chcesz je znać?
                                        • ratyzbona Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:53
                                          A czy te dziewczyny to twierdziły?
                                          • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:01
                                            Słuchaj, dziewczyny były pretekstem do dyskusji. Być może one nie uczyły się
                                            angielskiego, bo kochały francuski. Nie wiem.

                                            Mnie bardziej ciekawiło to, co potem znalazło odzwierciedlanie w Waszych postach
                                            - krótko mówiąc, że skoro metoda w szkole nam nie odpowiada, to sobie szkołę
                                            odpuszczamy. Pewnie, że języka można nauczyć się zawsze i wszędzie. Dziwi mnie
                                            rezygnacja z jednej z możliwości.

                                            Ale to tylko moja opinia.

                                            • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:09
                                              > Mnie bardziej ciekawiło to, co potem znalazło odzwierciedlanie w Waszych postac
                                              > h
                                              > - krótko mówiąc, że skoro metoda w szkole nam nie odpowiada, to sobie szkołę
                                              > odpuszczamy. Pewnie, że języka można nauczyć się zawsze i wszędzie. Dziwi mnie
                                              > rezygnacja z jednej z możliwości.

                                              to ja powtórzę: nie masz 16 lat, tylko znacznie więcej. dziwić się możesz, ale
                                              nie możesz wymagać swojej dojrzałości od 16-latków. sama piszesz, że w szkole
                                              olewałaś rosyjski, czego potem żałowałaś - dlaczego nagle jesteś zaskoczona i
                                              zniesmaczona tym, że niektórzy obecni licealiści także olewają język?
                                            • ratyzbona Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:13
                                              Słuchaj przecież ważny jest efekt końcowy - po co uczyć się w nudny
                                              nie efektywny sposób który nam nie odpowiada czegoś czego
                                              jednocześnie uczymy się w sposób efektywy? Tylko dlatego że to jest
                                              szkoła? Przecież to nie ma sensu. Wykorzystywanie możliwości nie
                                              polega na tym że uczymy się ile wlezie nawet jeśli to nic nie daje
                                              ale że uczymy się z głowa. Jeśli w efekcie zna się język na
                                              zadawalającym nas poziomie to cel został osiągnięty i tylko to się
                                              liczy. Nie ma w tym przypadku szlachetnej i nie szlachetnej metody
                                              osiągnięcia tego celu
                                              • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:30
                                                Postaram się najjaśniej jak potrafię:

                                                załóżmy, że trzeba nauczyć się słówek: krowa, spóźnienie, motocykl, antylopa, a
                                                to wszystko do siódmej potęgi.


                                                Po co mi takie słówko jak antylopa? W dodatku bez kontekstu (wersja najgorsza)

                                                teoretycznie po nic. Ale skoro znam je po polsku, to fajnie znać je w języku,
                                                którym chcę dobrze władać.


                                                I znowu weźmy wersję najgorszą - nauczyciel daje nam spis 20 słówek bez żadnego
                                                kontekstu (fatalnie). Możemy się "obrazić" , bo tak się nie naucza języka
                                                (racja), możemy się ich nauczyć w na lekcjach prywatnych (możliwe) . Tylko...co
                                                się stanie jeżeli nauczymy się ich w szkole? Poza tym, że na lekcji prywatnej
                                                będzie można powiedzieć " ja już znam te słowa, proszę o inne"


                                                • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:41
                                                  joa66 napisała:

                                                  > Postaram się najjaśniej jak potrafię:

                                                  no już jaśniej z pewnością nie powiesz, że strasznie zależy ci na tym, żeby na
                                                  forum przyznano, że tak, bardzo mądra jesteś, świętą masz rację, a te panny
                                                  głupie są i nie doceniają.

                                                  no przykro mi, to jest twoja, 40-letnia racja. one mają swoją, 16-letnią. być
                                                  może wiek i doświadczenie to nie jedyna różnica między wami. ale ich racja też
                                                  jest racją, choćbyś nie wiem jaką pogardą ją, tę rację, obdarzyła.
                                        • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 21:55
                                          joa66 napisała:

                                          > "a w szkole miałam niemiecki i rosyjski, oba olewałam"
                                          >
                                          > a czy chodziłaś na prywatne lekcje z tych języków w tamtym czasie i twierdziłaś
                                          > ,
                                          > że chcesz je znać?

                                          nie, a te dziewczyny w tramwaju twierdziły, że chodzą na angielski prywatnie i
                                          tak bardzo chcą go znać?
                                          • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:02
                                            Nie, być może wcale nie chciały znać angielskiego. Faktycznie.
                                            • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.09, 22:15
                                              Mysle, ze rozmawiamy o dwoch roznych swiatach.
                                              Jeden to taki, w ktorym gimnazjalisci koncza nauke na poziomie -w przypadku
                                              angielskiego - na poziomie min. FCE. A reszta - no to wlasnie na przyklad te
                                              panienki z tramwaju,ktorym jechala joa.
                                              Nie wiem jakie sa proporcje miedzy obszarami tych swiatow, bo ja znam lepiej
                                              ten pierwszy, ale tez wiem, ze miedzy jednym a drugim przepasc sie poglebia, co
                                              tez widac w dyskusjach na tym forum.
                                              • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:34
                                                Gość portalu: menodo napisał(a):

                                                > Mysle, ze rozmawiamy o dwoch roznych swiatach.
                                                > Jeden to taki, w ktorym gimnazjalisci koncza nauke na poziomie -w przypadku
                                                > angielskiego - na poziomie min. FCE. A reszta - no to wlasnie na przyklad te
                                                > panienki z tramwaju,ktorym jechala joa.

                                                a to też możliwe, rzeczywiście.

                                                > ale tez wiem, ze miedzy jednym a drugim przepasc sie poglebia, co
                                                > tez widac w dyskusjach na tym forum.

                                                przepaść się pogłębia - zgoda
                                                widać na tym forum - absolutnie nie, to forum jest zdominowane przez matki
                                                superuczniów, czasem dzielące włos na czworo, i inne matki odzywają się z
                                                rzadka, bo się boją, wstydzą lub widzą, że i tak nie znajdą rady dla siebie.
                                                • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:40
                                                  "widać na tym forum - absolutnie nie, to forum jest zdominowane przez matki
                                                  superuczniów, czasem dzielące włos na czworo, i inne matki odzywają się z
                                                  rzadka, bo się boją, wstydzą lub widzą, że i tak nie znajdą rady dla siebie. "

                                                  fajnie by było gdybyś jakoś to poparła przykładami.

                                                  Ja przyznaje się tylko do dzielenia włosa na czworo (bo mam czas i czasami lubię).
                                                  • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:44
                                                    > fajnie by było gdybyś jakoś to poparła przykładami.

                                                    proszę bardzo, policz wątki odpowiadające tytułowi "jak motywować gimnazjalistę
                                                    do nauki" oraz wątki w stylu "co zrobić, by ćwierć punkta mniej nie zagrodziło
                                                    mojemu dziecku drogi do liceum z pierwszej piątki" (oczywiście, ironizuję).
                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:49
                                                    Spojrzałam na tytuły wątków i nie znalazłam nic co potwierdzałoby Twoją teorię.

                                                    Wiele tematów odbiega od głównej dyskusji, ale sięga często tematów
                                                    wychowawczych, co jest moim zdaniem wynikiem tego, że odmówiono założenia forum
                                                    Nastolatki

                                                    p.s. twojego poprzedniego postu do mnie, wybacz, nie skomentuję.
                                                  • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:52
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Spojrzałam na tytuły wątków i nie znalazłam nic co potwierdzałoby Twoją teorię.

                                                    menodo się z tobą zgadza.
                                                    oczywiście wolno wam mieć swoje zdanie. moje jest inne, ja uważam, ze dominują
                                                    tu matki superuczniów, których problemy są często wydumane z punktu widzenia
                                                    matek dzieci przeciętnych. taka jest moja opinia.

                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:57
                                                    dominuje tu 5 czy 6 stałych bywalczyń, z których każda ma inne dziecko inne
                                                    problemy i pytania i nie przypominam sobie wielu superuczniów:)

                                                  • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.09, 23:17
                                                    kkokos napisała:
                                                    > oczywiście wolno wam mieć swoje zdanie. moje jest inne, ja uważam, ze dominują
                                                    > tu matki superuczniów, których problemy są często wydumane z punktu widzenia
                                                    > matek dzieci przeciętnych. taka jest moja opinia.


                                                    Co to znaczy "dziecko przecietne"?
                                                    >
                                                  • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 28.09.09, 08:14
                                                    >
                                                    > Co to znaczy "dziecko przecietne"?
                                                    > >

                                                    a już ci tłumaczę
                                                    dziecko, które uczy się przeciętnie, na mocne 3, pewnie mogłoby na 4, ale no
                                                    właśnie, nie wiadomo, jak go zmotywować
                                                    dziecko, które chodzi na jakieś zajęcia dodatkowe typu angielski i/lub basen,
                                                    ale chodzi, bo chodzi, bo go zapisano. nie ma dzikiej pasji, ani nie wie
                                                    wszystkiego o kosmosie, ani nie wie wszystkiego o formule 1, interesuje się po
                                                    trochu wszystkim, czyli niczym
                                                    dziecko, które ma serdecznie gdzieś szkolne zajęcia dodatkowe, a szkołę traktuje
                                                    raczej jako miejsce spotkań towarzyskich, z rzadka przyznając, ze jakiś
                                                    przedmiot jest ciekawy, a nauczyciel fajny
                                                    dziecko, które nie wykazuje żadnych wybitnych zdolności, ani nie śpiewa, ani
                                                    napisało w pierwszej klasie liceum powieści nadającej się do druku
                                                    dziecko, dla którego odrobione lekcje niekoniecznie są punktem odniesienia, bo
                                                    jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia, a lekcje zrobią się, gdy będą
                                                    musiały. dziecko, które spędza nad lekcjami mało czasu, ale ponieważ nie jest
                                                    superzdolne, to otrzymuje oceny adekwatne do tego czasu.
                                                    dziecko, które ma serdecznie gdzieś, że mogłoby mieć czwórkę czy piątkę, śmieszy
                                                    je motywacja tych, co lubią być najlepsi("yyy??? a po co????"), które w drugiej
                                                    klasie gimnazjum w ogóle nie zastanawia się, do jakiej szkoły potem i bladego
                                                    pojęcia nie ma, jakie w ogóle istnieją szkoły po gimnazjum ("będę się
                                                    zastanawiać później").

                                                    matki takich dzieci, jeśli w ogóle zdecydują się coś napisać, to napiszą
                                                    "żałuję, że weszłam na to forum, bo jak czytam o waszych dzieciach, to bym
                                                    bardziej widzę, jak przeciętne jest moje dziecko i jak bardzo jestem wobec jego
                                                    braku motywacji bezradna"
                                                  • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 10:52
                                                    > > Co to znaczy "dziecko przecietne"?
                                                    > > >
                                                    >
                                                    > a już ci tłumaczę
                                                    > dziecko, które uczy się przeciętnie, na mocne 3, pewnie mogłoby na 4, ale no
                                                    > właśnie, nie wiadomo, jak go zmotywować"
                                                    >

                                                    W czasach studenckich utrzymywalam sie z zajec typu "baby sitter" w roznch
                                                    czesciach swiata, udzielalalam tez korepetycji - z wielu roznych przedmiotow.
                                                    To byly bardzo rozne dzieci. Ale o zadnym z nich nie powiedzialabym, ze sa
                                                    "przecietne", mimo ze czasem mialy przecietne stopnie w szkole.

                                                    Ps.nie moge zacytowac calosci Twojej wypowiedzi, bo mam info z portalu, ze jest
                                                    to niemozliwe.
                                                  • Gość: do kokkos Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 11:07
                                                    "Ale o zadnym z nich nie powiedzialabym, ze sa
                                                    "przecietne", mimo ze czasem mialy przecietne stopnie w szkole."

                                                    Zanim mnie pouczysz w sprawch gramatycznych, poprawie - "O zadnym z nich nie
                                                    powiedzialabym ze JEST "przecietne"..."
                                                  • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 11:17
                                                    do kokkos napisał(a):

                                                    > "Ale o zadnym z nich nie powiedzialabym, ze sa
                                                    > "przecietne", mimo ze czasem mialy przecietne stopnie w szkole."
                                                    >
                                                    > Zanim mnie pouczysz w sprawch gramatycznych, poprawie - "O zadnym z nich nie
                                                    > powiedzialabym ze JEST "przecietne"..."

                                                    Nie rozumiem dlaczego wyswietlam sie jako "gosc"
                                                  • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:54
                                                    a forum nastolatki istnieje:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,20150,Nastolatki.html
                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 22:59
                                                    a to dziękuję za link. Ja tylko pamiętam odmowę założenia takiego forum, która
                                                    ukazała się na Starszym Dziecku. I dlatego istnieje tam tylko przyszpilony
                                                    wymarły temat Nastolatki.
                                                • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.09, 22:45
                                                  kkokos napisała:
                                                  forum jest zdominowane przez matki
                                                  superuczniów, czasem dzielące włos na czworo, i inne matki odzywają się z
                                                  rzadka, bo się boją, wstydzą lub widzą, że i tak nie znajdą rady dla siebie. "

                                                  Uwaznie czytam to forum od kilku miesiecy i nie widze tu zadnej dominacji.
                                                  Osobiscie jestem matka dzieci, ktore dobrze sobie w zyciu radza, aczkolwiek w
                                                  przeszlosci mialy mnostwo szkolnych problemow i nigdy nie byly superuczniami.
                                                  • Gość: gość Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.09.09, 23:21
                                                    > Uwaznie czytam to forum od kilku miesiecy.....

                                                    chyba jednak niezbyt uważnie, bo rzeczywiście rad jak motywować gimnazjalistę
                                                    jak na lekarstwo a informacji z serii "moje dziecko z tym nie ma problemów",
                                                    "moje dziecko nigdy nie miało problemów","moje dziecko zawsze uczyło się
                                                    dobrze".....itd sporo zmotywowanych, chętnych, zdolnych ....i tych którzy
                                                    szukają liceów z wyższej półki jest tu zdecydowanie więcej....

                                                    ciekawe dlaczego? i ciekawe co robicie na tym właśnie forum?
                                                  • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.09, 23:31
                                                    Gość portalu: gość napisał(a):
                                                    .i tych którzy
                                                    > szukają liceów z wyższej półki jest tu zdecydowanie więcej....
                                                    >
                                                    > ciekawe dlaczego? i ciekawe co robicie na tym właśnie forum?

                                                    Wydaje mi sie, ze kazdy moze wejsc na to forum. Bo to nie jest forum dla tych,
                                                    ktorzy szukaja liceow wylacznie z najnizszej polki.
                                                  • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 28.09.09, 08:17
                                                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                                                    > Wydaje mi sie, ze kazdy moze wejsc na to forum. Bo to nie jest forum dla tych,
                                                    > ktorzy szukaja liceow wylacznie z najnizszej polki.

                                                    tak, pogarda dla tych, którzy nie celują w pierwszą dziesiątkę, rzeczywiście
                                                    ułatwia matkom przeciętnych dzieci dzielenie się swoimi problemami.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 10:40
                                                    kkokos napisała:

                                                    > Gość portalu: menodo napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Wydaje mi sie, ze kazdy moze wejsc na to forum. Bo to nie jest forum dla
                                                    > tych,
                                                    > > ktorzy szukaja liceow wylacznie z najnizszej polki.
                                                    >
                                                    > tak, pogarda dla tych, którzy nie celują w pierwszą dziesiątkę, rzeczywiście
                                                    > ułatwia matkom przeciętnych dzieci dzielenie się swoimi problemami. "

                                                    Nie, to nie jest pogarda, ale odpowiedz na pytanie -co ty tutaj robisz, bo
                                                    wlasciwie nie masz prawa.
                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 23:32
                                                    Bo to forum stało się forum matek gimnazjalistów/licealistów. I traktuje o
                                                    rożnych sprawach, a większość z nich dotyczy spraw przyszłych szkół. Mogłabym
                                                    się upierać, że większość tematów jest związana z motywowaniem, bo np.
                                                    motywowanie to też wybór szkoły, która w tym pomaga:)

                                                    I gdyby ktoś czytał naprawdę uważnie, to zauważyłby, że niewiele tutaj dzieci
                                                    bez żadnych problemów.

                                                  • Gość: gość Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.09.09, 23:47
                                                    > I gdyby ktoś czytał naprawdę uważnie, to zauważyłby, że niewiele tutaj dzieci
                                                    > bez żadnych problemów.

                                                    joa66 nie uwierzę, masz dziecko z jakimiś problemami? i pisałaś o tym wcześniej?

                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 23:54
                                                    A i owszem, uważny czytelniku:). Na przykład o WF, o dysgrafii.:)

                                                    tylko nie można czytać tylko pod katem ustalonej z góry tezy:)
                                                  • Gość: gość Re: zapomniał wół jak cielęciem był IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.09.09, 00:16
                                                    o wf tak, ale o dysgrafii "uważny czytelnik" nie doczytał:)
                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 23:57
                                                    o rożnych problemach pisała też menodo i verdana. Myszmusia pisała mało o swoim
                                                    dziecku, ale szuka liceum przyjaznego, a nie z najwyższej półki.

                                                    Chyba jednak nie jesteś uważnym czytelnikiem;)
                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 27.09.09, 23:39
                                                    ""moje dziecko z tym nie ma problemów", możliwe mało dzieci ma problemy ze
                                                    wszystkim, ergo z czymś nie ma problemu.



                                                    "moje dziecko nigdy nie miało problemów",

                                                    "moje dziecko zawsze uczyło się
                                                    dobrze"....


                                                    Naprawdę dużo tutaj takich przypadków? Trudno mi sobie przypomnieć.

                                                    Mam wrażenie, że komuś rzucił się w oczy jeden czy dwa tego typu i podciąga pod
                                                    to wszystkich. Tak na marginesie..to nie fair.
                                                  • kkokos Re: zapomniał wół jak cielęciem był 28.09.09, 08:32
                                                    rzeczywiście rad jak motywować gimnazjalistę
                                                    > jak na lekarstwo a informacji z serii "moje dziecko z tym nie ma problemów",
                                                    > "moje dziecko nigdy nie miało problemów","moje dziecko zawsze uczyło się
                                                    > dobrze".....itd sporo zmotywowanych, chętnych, zdolnych ....i tych którzy
                                                    > szukają liceów z wyższej półki jest tu zdecydowanie więcej....
                                                    >
                                                    > ciekawe dlaczego? i ciekawe co robicie na tym właśnie forum?



                                                    e, to się akurat da wytłumaczyć. temat i obecność eksperta przyciągały, od
                                                    początku pojawiały się tu te same nicki dyskutujące o szkole na dużych forach
                                                    typu Gimnazjum czy Starsze dziecko, ale to forum okazało się znacznie bardziej
                                                    kameralne i mało tu trafiało trolli, więc te dyskusje przeniosły się z tamtych
                                                    for tutaj.

                                                    nie mam pretensji do matek z problemami typu "bednarska czy III LO w gdyni, bo
                                                    niżej nie warto", że chcą te problemy roztrząsać, choć wiele z tych problemów z
                                                    mojej perspektywy wydaje mi się sztuczne i wydumane. i doskonale rozumiem, że
                                                    matki wolą robić to tu niż gdzie indziej. szkoda tylko, że natłok tego typu
                                                    problemów zniechęca matki dzieci celujących w połowę rankingu lub niżej do
                                                    dzielenia się swoimi problemami i szukania wsparcia w ich rozwiązywaniu.
                                                  • joa66 Re: zapomniał wół jak cielęciem był 28.09.09, 09:50
                                                    Przykro mi, że zniechęca, ale przypominam, że większość z nas ma
                                                    problemy. Napiszę tylko o sobie: nie pytam o szkoły z najwyższej
                                                    półki (bo ani Bednarska ani Cervantes ani Grotowski takie nie są, a
                                                    Witkacym jestem zainteresowana z powodów innych niż pozycja w
                                                    rankingu) tylko o takie, które z pewnych względów mojemu dziecku
                                                    mogą odpowiadać. Było też na forum pytanie o Norwida, o Sobieskiego,
                                                    itd.

                                                    Nie potrafię zrozumieć dlaczego tego nie widzisz, a zwracasz uwagę
                                                    tylko na nieliczne "bezproblemowe".

    • Gość: anna Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.09.09, 23:55
      "....syn jest zdolny i ma dobrą pamięć, ale nie fascynuje
      go nauka jezyków jako taka, dla niego to tylko narzędzie. I to, ze
      osiąga dobre wyniki , bez większego stresu, to , powiem nieskromnie,
      zasługa tego, ze go motywowałam i motywuję."

      to twoje słowa joa i wyobraź sobie teraz,że te dziewczyny nie maja kogoś tak
      zmotywowanego w domu:), a myślisz,że twój syn w rozmowie z kolegami wykazuje
      entuzjazm i radość z tego,że się uczy i tłumaczy im /tym mniej chętnym/,że tylko
      nauka, nauka i jeszcze raz nauka:)
      • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 00:19
        Hmmm..nie bardzo rozumiem. Napisałam, że udaje mi się motywować syna do nauki
        języków obcych.

        nie rozumiem zdania o dziewczynach, które nie mają nikogo kogoś zmotywowanego?
        Masz na myśli dziecko?

        Z tego co pamiętam pisałaś, ze naszych dzieci nie trzeba motywować i dlatego
        ciebie nie rozumiemy. Odpisałam, że nie masz racji, bo musimy (przynajmniej ja)
        motywować.

        Co do mojego syna... nie wiem czy okazuje entuzjazm. Uczy się w szkole tyle ile
        inni ( w sumie-tyle ile się da) A co do "nauki, nauki i jeszcze raz nauki" ..:)
        Poniewaz przyznałam się do motywowania do nauki języków obcych do tego się będę
        odnosić. Nauka języka obcego polega m.in na korzystaniu z różnych źródeł. Moja
        motywacja to dostarczanie źródeł, które go ciekawią na tyle, że nawet chyba nie
        do końca kojarzy, że się uczy języka(BBC World, TVE,podręczniki do historii z
        krajów anglojęzycznych). Motywacja polega na znalezieniu właściwej drogi. Gdybym
        go nie motywowała (jak wyżej) jego znajomośc angielskiego byłaby o wiele słabsza)
        • Gość: anna Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: 85.222.87.* 28.09.09, 08:38
          "> Hmmm..nie bardzo rozumiem. Napisałam, że udaje mi się motywować syna do nauki
          > języków obcych.
          >
          > nie rozumiem zdania o dziewczynach, które nie mają nikogo kogoś zmotywowanego?
          > Masz na myśli dziecko?"

          już wyjaśniam:

          u was w domu to ty jesteś zmotywowana, bo wiesz jak ważny jest język dla dalszej
          przyszłości twojego syna, czy to w życiu zawodowym, czy w prywatnym i to ty go
          podkręcasz i to właśnie,że ty masz ambicje i motywacje jest też motorem dla jego
          dalszej nauki /mowię o języku/, bo sama przyznajesz,że gdyby nie ty nie byłoby
          takich wynikow jak są.

          Pisząc o dziewczynach nie myślałam o dziecku:) tylko o ich rodzicach..., a żeby
          motywować dziecko to rodzic musi być zmotywowany, bo to on a nie dziecko
          posiada, a przynajmniej powinien posiadać pewną wiedzę o życiu i doświadczenie z
          niego płynące.


          • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 09:43
            Ale cały czas nie rozumiem dlaczego miałby kogoś dołować mój post, w
            którym na sugestię, że mi dobrze , bo nie muszę motywować
            odpowiadam, że muszę motywować i wyjaśniam

            ?
            • claratrueba odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 10:22
              angielski jest językiem łatwym do bólu ale konieczne jest zachowanie pewnych reguł:
              1. własciwe proporcje między gramatyką a językiem w jego komunikacyjnej funkcji-
              mało definicji, dużo przykładów w zdaniach "życiowych" nie wydumanych
              2. słownictwo podawane w formie ciekawej, w kontekście nie w "słupku" do wykucia
              3. dostosowanie tempa do mozliwości ucznia- sa "gramatykowcy"- specjaliści od
              testów (nie mówią, nie tworzą zdań),sa "słownictwowcy"- mówią niegramatycznie,
              fatalnie wypadają na testach ale słówka chłoną jak gąbka wodę z kazdym z tych
              typów trzeba pracować odmiennie
              4. zawsze przygotowuję materiał na zajęcia sama- podręczniki są lub archaiczne
              lub zbyt nowoczesne- komiksowe, rozpraszające ucznia nadmiarem infantylnych
              obrazków, zdjęć
              5. znajomość słownictwa to powinna byc umiejętność dobrego wypowiadania się w
              temacie a nie znajomość dokładnie tego słowa "o które pani chodzi"- większość
              kartkówek ze słownictwa to właśnie słupki- podaj polskie, angielskie znaczenie-
              zgroza
              6.żeby mówić- trzeba mówić- przełamać nieśmiałość tu potrzebna "rozgrzewka"
              przed właściwym tematem takie o d.. Maryni, strach przed szyderstwem nauczycie
              (o tym niedługo założę watek, bo krew mi się gotuje) potrzebny na to czas na
              lekcji (dużo)ktorego nie ma. W konsekwencji milczą ci, którzy potrzebują
              mówienia, mówią ci, którzy są dobrzy.
              7. potrzebna jest umiejętnośc nauczyciela odwoływania sie do angielskiego
              otaczającego ucznia z tv, piosenek itp.- żeby pokazać, że to "użytkowe" a nie
              "szkolne". Dlaczego czytanka o czymś tam ma być lepsza niż dialogi z "Top Gear"-
              ja tam wole Clarksona i jego dowcip.
              8. często przeszkoda w nauce sa rodzice wpajający dzieciom (zwykle
              nieświadomie)przekonanie, że "język to coś hipertrudnego"- bo sami nie znają
              żadnego.
              • joa66 Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 10:33
                Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.

                Myślę, że wszyscy się zgadzamy co do tego jak lekcje powinny
                wyglądać.

                Niestety, szkolna rzeczywistość często wygląda inaczej,
                przypuszczam, że często nie z winy nauczycieli.


                To, co mnie zastanawia to niechęć do przyjęcia tego, co szkoła
                oferuje, tylko dlatego, że nie oferuje wszystkiego, co powinna.


                Ja uważam, że warto korzystać z tego, co szkoła oferuje. Nawet
                jeżeli daleko jej do ideału (oczywiście wykluczam tu przypadki
                nauczycieli całkowicie niekompetentnych, którzy nawet języka dobrze
                nie znają) . Rozumiem, że to nie jest powszechna opinia, ale w
                sumie nie musi:)



                • claratrueba Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 10:48
                  Niestety, szkolna rzeczywistość często wygląda inaczej,
                  > przypuszczam, że często nie z winy nauczycieli.

                  To trudno ocenić- moja przygodę ze szkoła zakończyłam po roku, bo nie byłam w
                  stanie zaakceptowac faktu nieakceptowania moich metod przez szkołę, mimo (a może
                  z powodu?) dużych postępów moich uczniów. Wszyscy oni in a body stali sie moimi
                  uczniami prywatnymi kiedy szkołę pożegnałam.
                  >
                  > To, co mnie zastanawia to niechęć do przyjęcia tego, co szkoła
                  > oferuje, tylko dlatego, że nie oferuje wszystkiego, co powinna.

                  Mnie nie. Propozycje szkoły to dla mnie tak jakby kazali mi zjeść szklankę mąki,
                  2 jajka, proszek do pieczenia i szklankę cukru. A ciastka uwielbiam.
                  >
                  • joa66 Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 11:03
                    "Propozycje szkoły to dla mnie tak jakby kazali mi zjeść szklankę
                    mąki,
                    2 jajka, proszek do pieczenia i szklankę cukru. A ciastka uwielbiam.
                    > "

                    Ja to widzę inaczej:) biorę ze szkoły mąkę i zanoszę tam gdzie są
                    jajka, cukier i piec, a zamiast mąki, która mam ze sobą, dostaję
                    śliwki na wierzch.;)
                    • claratrueba Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 11:19
                      Niestety, szkoła w postaci tzw. egzekwowania (od egzekucja- pasuje aż
                      pachnie)wiedzy każe Ci te mąkę zjeść na miejscu, a po takim doświadczeniu nie
                      miałabyś ochoty zanosić jej gdziekolwiek.
                      • joa66 Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 11:24
                        Eeeee..tak źle to chyba nie jest. Pamięć mam jeszcze przyzwoitą:)
                        Nawet z podręcznika szkolnego dało się dużo wyciągnąć w 30 osobowej
                        klasie (metodą tradycyjnie nudną), a w domu na deser Prejbisz:)

                        Ale teraz rozumiem (chociaż się z nim nie zgadzam;) ) punkt widzenia
                        drugiej strony.
                        • claratrueba Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 11:36
                          To nie chodzi o to jest źle merytorycznie. Jest zniechęcająco metodologicznie. I
                          nasze uczenie się (zapewne te 66 w nicku to rocznik, ja '67 też joanna- "niosąca
                          światło" he,he) ponad ćwierć wieku temu było jak uczenie się łaciny- języka bez
                          żywego kontaktu. I ile osób w naszym wieku włada angielskim? Niemało naszych
                          rówieśników uczę od podstaw(mimo dyplomów wyższych uczelni). Teraz uczniowie
                          oczekują czego innego, inne są tez wymagania uczelni, pracodawców. A Prejbisz i
                          u mnie stoi, i w użyciu nadal.
                          • joa66 Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 11:44
                            Moim zdaniem, to że nasze pokolenie musiało nadrabiać angielski po
                            latach wynika raczej z braku innych metod, narzędzi. Nauka TYLKO
                            takim systemem to porażka.

                            Poza tym, kto wtedy wierzył, że kiedykolwiek będzie z języka
                            angielskiego korzystał i porozmawia z "prawdziwym" Anglikiem;)
                            • claratrueba Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 11:56
                              No tak, tylko, że "system" szkolny niewiele się zmienił, nieraz i nauczyciele ci
                              sami. I tym większy rozziew między szkolnym i nieszkolnym. Tym większe
                              zniechęcenie do tego pierwszego. Czego dowodem procent młodzieży uczącej sie
                              poza szkołą. Czego dowodem mój syn. Bo "pozaszkolni" potrafią się dostosować, po
                              prostu muszą. Szkoła jest dinozaurem. Zmieniają się podręczniki, ale forma
                              uczenia, sprawdzania wiedzy- nie. I tu jest pies pogrzebany.
                              Możnaby dużo jeszcze, ale przepraszam, spadam rozprawiać się z legendą Ryszarda
                              Lwie Serce.
                              • joa66 Re: odpowiedź nauczyciela ang. z 24 letnim stażem 28.09.09, 12:11
                                Długo można by dyskutować i podkreślam - ja nie bronię "starego"
                                systemu nauczania, bo też uważam, że jest zły. Tylko myślę, że
                                warto "wycisnąć" z niego co się da, bo to nie jest wiedza
                                niepotrzebna tylko kiepsko podawana/sprawdzana.
            • Gość: anna Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: 85.222.87.* 28.09.09, 12:52
              ale ja nigdzie nie pisałam, że twój post jest dołujący:)
              mój wpis dotyczył tego czego temat tego wątku, czyli motywacji młodzieży do
              nauki języków obcych
              Twój syn ma szczęście bo go motywujesz, dziewczyny może tego szczęścia nie mają....
              • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 14:04
                To przepraszam. Po prostu w tym samym czasie pojawiły się dwie
                kwestie - jedna o dominacji mam z dziećmi bez probelemów, które
                dołują innych.
    • tukata Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 10:05
      Spokojnie mogę sobie wyobrazić moja corkę, jako jedną z tych
      dziewczyn. Nie znosi angielskiego w szkole, ale ma z niego piatkę.
      Najchętniej by unikała lekcji, by uniknąc sytuacji, kiedy znowu
      będzie pytana ze słowek. Uczy się tego angielskiego, nie z miłości
      do języka, albo wielkiej potrzeby, bo przecież trzeba go znać. Uczy
      się ze zwykłego obowiązku ( w dodatku w jej szkole lekcje
      angielskiego sa codziennie).
      Z takim podejsciem, jak joa66, to właściwie można sie przypiąć
      wszystkich przedmiotów, które są w szkole, a jednak dzieci chodzą na
      różne korepetycje nie tylko z angielskiego. Pamiętam, jak koleżanka
      córki z klasy w zeszłym roku(Iklasa gimnazjum), powiedziała" ja
      wiem, że uczę się dla siebie, chodze na dodatkową biologię, bo chcę
      zostać lekarzem (jak matka), pogłębiam wiedzę, bo mi będzie
      potrzebna, żeby dostać się do dobrego liceum, a potem na medycynę".
      Przyznam, że byłam porazona dojrzałością tej dziewczyny, bo ta
      postawa nie wynikała z pasji biologią tylko rozsądku. Pomyślałam
      sobie, że chyba wolę, jak moja córka zastanawia się jak przekabacic
      nauczyciela, żeby nie pytał z tych cholernych słowek.
      • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 13:29
        A języka polskiego to nie trzeba znać, takze dla siebie? matematyki?
        Drugiego języka? Kilku przedmiotow do matury? Nie trzeba zaliczyc
        pozostałych przedmiotów?
        Ta dyskusja sprowadza się do jednego - uczeń powinien nie mysleć o
        tym co jest dzisiaj, tylko wykorzystywac absolutnie wszystkie
        możliwości, aby wyciągnąć ze szkoły jak najwięcej wiedzy, ktora
        przyda mu się, gdy będzie dorosły+tak opanowac bieżący program, by
        miec szanse na dobre studia+ poszerzać swoje zainteresowania.
        Wszystko pięknie, tylko uczeń ma lat 16 i nie moze calego swojego
        obecnego życia podporzadkować życiu przyszlego 30-latka. To, co jest
        teraz jest także wazne - impreza może być ważniejsza od
        angielskiego, a pierwsza milośc od klasowki z matematyki.
        Jesli uznamy, że nie moze być i uczeń powinien 9/10 swego zycia
        zainwestować w swoja przyszość, cos jednak uczeń na tym straci -
        swoja mlodość. Łatwiej nauczyć się angielskiego majac lat 30 niż
        przezyc mlodość raz jeszcze.
        A jesli chodzi o problemy, to jest oczywiste, ze tu zgromadzili sie
        rodzice, dla ktorych wybor liceum to rzecz niezwykle istotne,
        ktorzy - mimo jakiś tam problemów - widza przyszlość swego dziecka
        na studiach. Nie ujawniaja sie tu rodzice osob, ktore pojda do
        liceum profilowanego, do technikum, dla ktorych studia to nie jest
        wazna sprawa.
        Dla mnie - poza wyjatkami szczególnej pasji - poswiecanie przez
        mlodego człowieka teraxniejszosci na rzecz przyszłosci to wcale nie
        zapowiedź sukcesu, tylko klopotów.
        • tukata Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 13:34
          Dla mnie - poza wyjatkami szczególnej pasji - poswiecanie przez
          > mlodego człowieka teraxniejszosci na rzecz przyszłosci to wcale
          nie
          > zapowiedź sukcesu, tylko klopotów.

          Otóż to. Nic dodać nic ująć.
          • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 14:07
            W zasadzie sie zgadzam, problem tylko w tym, o poswiecanie jaich wartosci chodzi:}
            • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 14:22
              Żadnych "wartosci". Normalnego życia towarzyskiego, pewnej
              beztroski, przeczytania takiej książki na jaka się ma ochotę, a nie
              jaka się "powinno" , chodzenia na randki, robienia glupstw - slowem
              normalnej młodosci.
              • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 14:41
                Ale czy ktos na tym forum protestowal przeciwko temu, ze mlodzi ludzie maja
                prawo byc mlodymi ludzmi?
                • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 15:08
                  Poniekąd tak.
                  Zastanawianie się, dlaczego dziewczynom nie chce sieprzygotowac na
                  angielski, albo postulat, by w roku egzaminow mlody czlowiek raczej
                  się uczył, niż czytał co lubi - to własnie jest albo niezrozumienie
                  potrzeb mlodych ludzi albo poswiecanie mlodosci dla przyszłosci.
              • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 16:20
                To wszystko robi moje dziecko. A oprócz tego ma kartkówki ze słówek:)
                • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:05
                  Joa, weź pod uwage, ze masz zdolne dziecko.
                  Większość, zasadnicza większość dzieci musi wybierać. Dla dwojga z
                  moich trojga dzieci nauczenie się tego, co było zadane przekreslalo
                  jakąkolwiek możliwość zycia pozaszkolnego- praktycznie gdyby chciały
                  robic wszystko, to musialyby uczyć się, spać i tyle. I ta młodzież
                  musi dokonać wyboru. Naprawde, bardzo niewiele sob jest na tyle
                  zdolnych, by moc nauczyć się calego programu i miec jeszcze czas dla
                  siebie.
                  • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:12
                    a mogę się zapytać po co Twój syn chodzi na lekcje angielskiego kosztem swojej
                    młodości?
                    • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:22
                      Bo chce.
                      • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:26
                        Kot usiadł na klawiaturze i wysłał.
                        Bo chce skończyć szkołę. W przeciwnym wypadku bowiem nie zdalby do
                        kolejnej klasy, a jakos nie ma ochoty konczyc gimnazjum w wieku lat
                        18-tu. Jego lekcje angielskiego to niestety korepetycje - szkola nie
                        radzi sobie z uczeniem jezyka dyslektyków.
                        Corka chodzila na wiele dodatkowych zajęć z wlasnego wyboru - gdy
                        chciala zrezygnowac - rezygnowała. natomiast nie odrabiała częśći
                        lekcji. Ja wiedzialam i nawet nieszczególnie udawałam, ze nie wiem.
                        • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:42
                          dlatego ja uważam, że kiedy CHCE się NAuczyć języka, warto korzystać ze
                          wszytkich łatwo dostępnych źródeł. I nie ma to nic wspónego z marnowaniem
                          młodości. Nawet dla przeciętnie zdolnej osoby.

                          p.s. chciałabym ograniczyć dyskusję tylko do nauki języków, a nie rozmawiać o
                          wszystkich przedmiotach na 100% z jednego powodu. Jest to specyficzny przedmiot,
                          bo bez względu na to jaką drogę wybierzemy, czy mamy już pasje czy nie, zawsze
                          nas to wzbogaci (nie- materialnie), przyda się itd. Żaden inny przedmiot nie
                          jest tak uniwersalny, może tylko WF.
                          • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:44
                            No i tu się jednak nie zgodzę. Język polski wzbogaca nie mniej, nie
                            mniej też się przydaje - zaryzykuje nawet, ze w bardzo wielu
                            zawodach bardziej.
                            Jest wiele zawodow, gdzie wystarczy dosyc średnia znajomość języka,
                            chocby mój...
                            • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:52
                              Źle się wyraziłam, ale chciałam podkreślić, że nauka języka ma nie tylko czysto
                              materialno-praktyczny aspekt. Oczywiście, że nie tylko języki obce wzbogacają,
                              ale skoro ktoś zdecydował to się zrobić, warto nie marnować okazji do nauki. Ale
                              to już przedyskutowane i pozwalam sobie nie zgadzać się z większością ogółu.

                              Na zakończenie -anegdota:

                              Himilsbach otrzymał propozycję zagrania w filmie angielskim, ale musiałby się
                              najpierw nauczyć angielskiego. Himilsbach odmówił. – Nauczę się angielskiego,
                              reżyser się rozmyśli i zostanę jak
                              ten ch.... z tym angielskim – powiedział.
        • Gość: menoso Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 15:10
          verdana napisla:
          A jesli chodzi o problemy, to jest oczywiste, ze tu zgromadzili sie
          rodzice, dla ktorych wybor liceum to rzecz niezwykle istotne,
          ktorzy - mimo jakiś tam problemów - widza przyszlość swego dziecka
          na studiach. Nie ujawniaja sie tu rodzice osob, ktore pojda do
          liceum profilowanego, do technikum, dla ktorych studia to nie jest
          wazna sprawa.

          Ale jaki problem? Czy ktos tu blokuje dyskusje o liceach profilowanych? Dlaczego
          nikt takiej dyskusji nie podjal a jednoczesnie jest tyle osob, ktore maja waty -
          ze dyskutuje sie o szkolach z pierwszej 10. Szczerze mowiac troche smieszy mnie
          ta dyskusja, ale tez trace sympatie dla tego forum.
          Za duzo tu -sorry-zwyklej ludzkiej zawisci i tego egalitarnego klimatu, zbyt
          przypominajacego mi rownosc w stylu prl...









          • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 15:19
            My blokujemy.
            Matki, ktore szukają szkół, robia wykresy, zastanawiaja się czy 20
            liceum jest gorsze od 7 i dlaczego, zareczaja, ze dziecko ponizej 10
            nie wybierze, a jesli chcialoby iśc do technikum, to one dostana
            zawału (to tak zbiorczo) skutecznie moga zniechecic matki, dla
            ktorych wazne jest, aby dziecko nie mialo jedynek, a do wyboru
            liceum nie przywiazują wagi, beda zadowolone, jesli w ogole dziecko
            się dostanie do jakiegos blisko domu.
            Cóż, jesli pisze się, ze egalitarny klimat przeszkadza, to trudno
            sie dziwic, ze dla wielu osob miejsca tu nie ma.
            • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 15:33
              > Cóż, jesli pisze się, ze egalitarny klimat przeszkadza, to trudno
              > sie dziwic, ze dla wielu osob miejsca tu nie ma. "

              Przeszkadza mi nie nie egalitarny klimay, ale egalitarny klimat w stylu PRL -
              jak wyraznie napisalam.
              Przeszkadzaja mi teksty w stylu "dzielicie wlos na czworo" albo "wydumane
              problemy" albo "myslisz jak szczur albo jego matka" itede...Bo my bysmy chcialy
              pogadac o naszych "przecietnych dzieciach" (jak mozna powiedziec tak o swoim
              dziecku?) a wy tylko bednarska albo III lo w gdyni....
              Tymczasem nie zauwazylam aby jakakolwiek dyskusja oproblemach dzieci z
              osiagnieciami szkolnymi czy w ogole o problemach jakichkolwiek byla przez
              kogokolwiek pacyfikowana pyatniami - a co to w ogole za problemy....
              Prosze bardzo, jesli moja obecnpsc na tym forum przeszkadza komus w dyskusji o
              "prwdziwych problemach" - to nie bede zaklocac jej wlasnymi wypowiedziami.
              • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 17:02
                E tam, to Ciebie chamstwo denerwuje, a nie egalitaryzm:-)
                • kkokos Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 18:34
                  verdana napisała:

                  > E tam, to Ciebie chamstwo denerwuje, a nie egalitaryzm:-)

                  verdano, nie zasłużyłam na takie podsumowanie i dobrze o tym wiesz.
              • kkokos Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 18:34
                > Przeszkadzaja mi teksty w stylu "dzielicie wlos na czworo" albo "wydumane
                > problemy" albo "myslisz jak szczur albo jego matka" itede...Bo my bysmy chcialy
                > pogadac o naszych "przecietnych dzieciach" (jak mozna powiedziec tak o swoim
                > dziecku?) a wy tylko bednarska albo III lo w gdyni..

                wykręcasz kota ogonem. nigdzie nie napisałam, ze uważam twoje dylematy są
                wydumane, napisałam, że z perspektywy matki przeciętnego ucznia (tak, SĄ TACY,
                niezależnie od tego, jak podłe twoim zdaniem są matki, które za takie swoje
                dzieci uznają), mają prawo się takie wydawać.

                trudno. zauważam istnienie innych ludzi poza tobą i tego, że mogą mieć inne
                problemy niż przytoczone przeze mnie symboliczne (a dlaczegóż tak cię
                zabolało??) bednarska czy marynarka wojenna. ty ich nie zauważasz, bo "celują w
                liceum z końca rankingu", więc są dla ciebie podludźmi. ale sprzątać też ktoś
                musi. tylko niech broń boże nie napisze, że być może nie znajduje sobie
                podobnych, bo się boją wyrwać. jego problem, niech się boi, najlepiej od razu
                niech idzie do sprzątania.

                trudno, z chamstwem ci nie po drodze. a mnie najwyraźniej tak. choć nigdy w
                życiu nie napisałam niczego w stylu "myślisz jak szczur albo jego matka".
                • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 18:51
                  To nie do Ciebie było w ogóle , tym bardziej, ze zgadzam się z Toba
                  w 99%. Natomiast rzeczywiscie niektore zdania na
                  temat "nadopiekunczych mamusiek", czy "wydumanych problemy" moga byc
                  rownie denerwujące, jak pogarda dla tych, co wybierają liceum z dołu
                  rankingu. Pamiętaj, ze tu jest sporo wątkow, róznice pogladów bardzo
                  znaczne i te "matki szczurów", "tresowanie dzieci" i szereg innych
                  nieprzyjemnych zdecydowanie okresleń pojawialy się innych tematach.
                • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 20:26
                  kkokos napisała:
                  > wykręcasz kota ogonem. nigdzie nie napisałam, ze uważam twoje dylematy są
                  > wydumane, napisałam, że z perspektywy matki przeciętnego ucznia (tak, SĄ TACY,
                  > niezależnie od tego, jak podłe twoim zdaniem są matki, które za takie swoje
                  > dzieci uznają), mają prawo się takie wydawać.
                  >
                  > trudno. zauważam istnienie innych ludzi poza tobą i tego, że mogą mieć inne
                  > problemy niż przytoczone przeze mnie symboliczne (a dlaczegóż tak cię
                  > zabolało??) bednarska czy marynarka wojenna. ty ich nie zauważasz, bo "celują w
                  > liceum z końca rankingu", więc są dla ciebie podludźmi. ale sprzątać też ktoś
                  > musi. tylko niech broń boże nie napisze, że być może nie znajduje sobie
                  > podobnych, bo się boją wyrwać. jego problem, niech się boi, najlepiej od razu
                  > niech idzie do sprzątania.
                  >
                  > trudno, z chamstwem ci nie po drodze. a mnie najwyraźniej tak. choć nigdy w
                  > życiu nie napisałam niczego w stylu "myślisz jak szczur albo jego matka". "

                  Nie rejestruje - kto co komu i kiedy na tym forum powiedzial. Natomiast rozne
                  takie personalne wycieczki w stylu myslisz jak matka szczura pojawialy sie w
                  roznych watkach.
                  Ale nawet to co piszesz powyzej - przypisujac mi opinie, ktorych nigdy
                  wyglosilam - o podludziach chociazby - nie ulatwia komunikacji.

                  Wiem, ze ludzie maja rozne problemy, dlatego ich nie oceniam.
                  Nie przypominam sobie, aby jakiejkolwiek matce, ktorej dziecko mialo problemy z
                  nauka (a bylo takich pare) ktokolwiek doradzil, aby "poszla na drzewo" a
                  dzieciak nie od razu za sprzatanie sie bierze.

                  Zdecydowanie czesciej dostaje sie tym wlasnie matkom "bez problemow". Ze maja
                  chore ambicje, ze ich dzieci nie maja mlodosci; ze sa nadopiekuncze, dominujace
                  , ze co to w ogole za tematy, jakichs ajbi sie im zachciewa, ze tylko wyscig
                  szczurow im w glowie a dobro dziecka ich nie obchodzi itd.

                  Tymczasem jest to otwarte forum, na ktorym maja prawo zabierac glos zarowno
                  rodzice zainteresowani szkolami z pierwszej 5 jak tymi spoza rankingu. Wiec
                  pytanie co wy tutaj robicie do tych pierwszych wydaje mi sie nie tylko chamskie,
                  ale po prostu glupie.




                  • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 20:55
                    "Wiem, ze ludzie maja rozne problemy, dlatego ich nie oceniam.
                    Nie przypominam sobie, aby jakiejkolwiek matce, ktorej dziecko mialo problemy z
                    nauka (a bylo takich pare) ktokolwiek doradzil, aby "poszla na drzewo" a
                    dzieciak nie od razu za sprzatanie sie bierze.

                    Zdecydowanie czesciej dostaje sie tym wlasnie matkom "bez problemow". Ze maja
                    chore ambicje, ze ich dzieci nie maja mlodosci; ze sa nadopiekuncze, dominujace
                    , ze co to w ogole za tematy, jakichs ajbi sie im zachciewa, ze tylko wyscig
                    szczurow im w glowie a dobro dziecka ich nie obchodzi itd. "



                    Zgadzam się.

                    I jednak nawiążę do jednego z postów kkokos. Uważam, że zarzucanie mi POGARDY
                    dla wspomnianych licealistek , tudzież tego, że domagam się zachwytów było nie
                    tylko bezpodstawne , ale też agresywne.
                  • kkokos Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 28.09.09, 21:09
                    > Zdecydowanie czesciej dostaje sie tym wlasnie matkom "bez problemow". Ze maja
                    > chore ambicje, ze ich dzieci nie maja mlodosci; ze sa nadopiekuncze, dominujace
                    > , ze co to w ogole za tematy, jakichs ajbi sie im zachciewa, ze tylko wyscig
                    > szczurow im w glowie a dobro dziecka ich nie obchodzi itd.


                    o nie, mam wrażenie, że pod tym względem jest tu znacznie spokojniej niż na
                    "dużych" forach Gimnazjum czy Starsze dziecko.


                    > Tymczasem jest to otwarte forum, na ktorym maja prawo zabierac glos zarowno
                    > rodzice zainteresowani szkolami z pierwszej 5 jak tymi spoza rankingu.

                    z pewnością

                    Wiec
                    > pytanie co wy tutaj robicie do tych pierwszych wydaje mi sie nie tylko
                    chamskie,ale po prostu glupie.

                    nie zadawałam takiego pytania - choć widzę pewną sprzeczność między nazwą forum
                    a ogólnym trendem wątków. rozumiem natomiast, skąd się to bierze, o czym pisałam
                    parę(naście?) postów wyżej.
                    natomiast uważam, że tekst "a kto ci broni dyskutować o liceach profilowanych"
                    jest po prostu nie fair. tak samo jak udawanie,że nie rozumiesz, dlaczego matki
                    kandydatów do liceów profilowanych czują się przytłoczone dyskusjami "bednarska
                    vs. niebednarska" (by pozostać przy tym łatwym symbolu) i mają poczucie
                    bezcelowości pisania tutaj o swoich problemach.
                    • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.09, 22:26
                      Wiec
                      > pytanie co wy tutaj robicie do tych pierwszych wydaje mi sie nie tylko
                      chamskie,ale po prostu glupie.

                      nie zadawałam takiego pytania - choć widzę pewną sprzeczność między nazwą forum
                      a ogólnym trendem wątków. rozumiem natomiast, skąd się to bierze, o czym pisałam
                      parę(naście?) postów wyżej.
                      natomiast uważam, że tekst "a kto ci broni dyskutować o liceach profilowanych"
                      jest po prostu nie fair. tak samo jak udawanie,że nie rozumiesz, dlaczego matki
                      kandydatów do liceów profilowanych czują się przytłoczone dyskusjami "bednarska
                      vs. niebednarska" (by pozostać przy tym łatwym symbolu) i mają poczucie
                      bezcelowości pisania tutaj o swoich problemach. "

                      Pytanie "ciekawe co wy tu robicie pojawilo sie - choc nie pamietam kto je zadal"
                      - nie pisalam ze Ty. Nazwa forum nie precyzuje - ze to forum dla rodzicow
                      "slabych uczniow", a motywacji czesto potrzebuja takze dzieci wybitne, ale np.
                      leniwe albo wybitne w jednym a uposledzone w czym innym...

                      Co do liceow profilowanych - tworczo przeredagowalas moje pytanie retoryczne
                      zeby zabrzmialo szyderczo - co w tym nie fair?
                      Zreszta byl taki watek; ja akurat troche wiem o takich szkolach i chyba sie na
                      ich temat wypowiadalam.

                      Poza tym skad wiesz, czy i dlaczego ktos sie czuje przytloczony tematem
                      Bednarskiej? I nie rozumiem, dlaczego mam sie czuc odpowiedzialna za dyskomfort
                      osob, dla ktorych ta symboliczna Bednarska jest niedostepna?
                      Czy uwazasz, ze rodzice dzieci z problemami szkolnymi lepiej by sie czuli gdyby
                      temat pierwszej 20 rankingu liceow zniknal z internetu?
                      Ze to by im pomoglo rozwiazac jakies problemy?
                      Zdumiewajacy punkt widzenia.



                      • kkokos Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 29.09.09, 08:48
                        > Poza tym skad wiesz, czy i dlaczego ktos sie czuje przytloczony
                        tematem
                        > Bednarskiej?

                        bo były takie wypowiedzi (oczywiście, cały czas traktujemy bednarską
                        jako pewien symbol)


                        > Czy uwazasz, ze rodzice dzieci z problemami szkolnymi lepiej by
                        sie czuli gdyb
                        > y
                        > temat pierwszej 20 rankingu liceow zniknal z internetu?
                        > Ze to by im pomoglo rozwiazac jakies problemy?

                        absolutnie nie.
                        ale podoba mi sie, że tobie wolno wykręcać kota ogonem i wszystko
                        jest ok, a moja argumentacja jest przyjmowana jako "twórcze
                        przeredagowanie". to cenna umiejętność, gratuluję.


                        I nie rozumiem, dlaczego mam sie czuc odpowiedzialna za dyskomfor
                        > t
                        > osob, dla ktorych ta symboliczna Bednarska jest niedostepna?

                        o, znowu wykręcasz kota. ładnie.

                        już wiem, czego ci brakuje - pokory. to takie uczucie, dzięki
                        któremu dociera do nas, ze nie jesteśmy sami na świecie. do ciebie
                        nie dociera. z mojej strony eot, bo to nie ma sensu. starałam się
                        tylko pokazać, że są inne punkty widzenia, osiągnęłam tylko tyle, że
                        mówisz "no może i są, choć ja tego nie jestem pewna, ale nawet jeśli
                        są, to mam je gdzieś"
                        dobranoc.
                        • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: 87.205.149.* 29.09.09, 10:33
                          kkokos napisała:
                          "już wiem, czego ci brakuje - pokory. to takie uczucie, dzięki
                          któremu dociera do nas, ze nie jesteśmy sami na świecie. do ciebie
                          nie dociera. z mojej strony eot, bo to nie ma sensu. starałam się
                          tylko pokazać, że są inne punkty widzenia, osiągnęłam tylko tyle, że
                          mówisz "no może i są, choć ja tego nie jestem pewna, ale nawet jeśli
                          są, to mam je gdzieś"

                          Kkokos, ja nie jestem zainteresowana pyskowkami na forach internetowych. Ale po
                          prostu nie rozumiem zarzutu, ze matki "dzieci przecietnych" czuja sie na tym
                          forum przytloczone problemami matek "bednarska vs niebednarska". Nie widze w tym
                          ani wlasnej winy, ani czyjejkolwiek. Tym bardziej, ze nie zauwazylam tu cienia
                          arogancji czy pogardy wobec osob, ktore sie czyms martwia, niepokoja albo
                          szukaja porady np. w sprawie szkoly profilowanej.

                          Jedne matki martwia sie, ze dziecko moze nie zdobyc 12o punktow, inne - ze 175,
                          bo takie sa progi do szkol, w ktorych ich dzieciom ich zdaniem byloby
                          najlepiej. Jedna sie martwi, ze dziecko olewa matme i nie bedzie mialo 4, a dla
                          innej 4 to koniec swiata.
                          Bo dziecko pierwszej moze trafic do szkoly z dresiarzami, a drugiej - nie ma
                          szansy na autorski program w klasie humanistycznej.

                          Ja nie oceniam tego, czym sie ktos martwi. I wbrew temu co piszesz - widze rozne
                          punkty widzenia, czego akurat - odnosze wrazenie - brakuje Tobie. Tymczasemm
                          Twoje problemy nie sa ani wieksze, ani wazniejsze niz problemy kogokolwiek na
                          tym forum. Ale gdybys choc troche powstrzymala swoje agresywne wycieczki wobec
                          innych - moglabys wiecej z niego skorzystac.
                          Z mojej strony to Twoj ulubiony eot.
                          • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 29.09.09, 11:56
                            Pyskowka czy nie - ja jednak uwazam, ze moga czuc sie przytloczone.
                            Chocby dosyć czesto powtarzajacymi sie uwagami, ze w gorszych
                            liceach jest "dresiarstwo" i ze szkoda dziecko w takiej szkole
                            zmarnować.
                            Tak naprawde, to dresiarstwo - nie ubranie , ale typ zachowania -
                            bywa w bardzo róznych szkolach, nie zawsze tych najsłabszych.
                            Zrównywanie poziomu nauki z kulturą nie jest ani rozsadne, ani
                            zgodne z rzeczywistoscia.
                            • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 29.09.09, 12:32
                              Pozwolę sobie wyjaśnić moje zdanie na temat "dresiarzy" . Tak jak
                              pisałam już kilka razy , używam tego słowa do określenia osób
                              agresywnych.

                              1) Bardziej się boję agresji fizycznej niż psychicznej wśród
                              młodzieży ponieważ agresja psychiczna daje odrobinę czasu na
                              reakcję. Poza tym agresja fizyczna chyba zawsze jest połączona z
                              psychiczną.

                              2) Uważam, że w liceach, które są odpowiednikami byłych zawodówek
                              jest więcej agresji fizycznej. Jeżeli się mylę, proszę o argumenty.

                              3) Wiem, że nawet w najgorszej szkole jest sporo fajnych i
                              spokojnych młodych ludzi

                              4) Mam złe zdanie o młodych agresywnych ludziach. Bardzo złe. Ale
                              nie o ludziach, którzy po prostu siedzą z nimi w jednej klasie.

                              5) Nie chciałabym jednak, żeby mój syn też musiał siedzieć z nimi w
                              jednej klasie

                              6) Gdybym nie miała wyboru, starałabym się znaleźć jakieś dobre
                              strony takiej sytuacji.

                              7) Gdyby ktoś się martwił, że jego dziecko będzie chodziło z takimi
                              ludźmi do klasy, pomogłabym znaleźć też dobre strony/rozwiązania w
                              zależności od indywidualnych okoliczności.




                              • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 29.09.09, 13:03
                                A skąd bierzesz te informacie o powszechnej agresji fizycznej w
                                marnych liceach? Myślę, ze jest to intuicyjne - i może czasem nawet
                                słuszne. Problem jednak w tym, ze agresja zdarza się i w liceach
                                calkiem niezłych, tylko tam jest starannie ukrywana. A agresja
                                psychiczna bywa chyba wszedzie.
                                jedyna szkola, w ktorej rzeczywiście widzialam agresje fizyczna byla
                                jedną z najlepszych warszawskich podstawowek. Tam maskowano
                                problem "walcząc z agresją" i dajac kary kazdemu, kto "skrzywdzil"
                                inne dziecko. Niezaleznie czy umyslnie - ze szkoly wydalono
                                chłopaka, ktory potknał się, popchnął kolezankę, a ta zleciała ze
                                schodow i złamała rękę, karano tez dzieci - w tym moja córkę -
                                broniace się przed chamstwem i przemocą. Haslem szkoly bylo - zadnej
                                przemocy, wszystko zalatwiamy za posrednictwem nauczycieli. I efekt
                                był, jaki był.
                                W szkole dla dzieci gangsterów, w ktorej uczylam, przemocy nie
                                bylo...

                            • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: 87.205.149.* 29.09.09, 12:57
                              verdana napisała:

                              > "Pyskowka czy nie - ja jednak uwazam, ze moga czuc sie przytloczone.
                              > Chocby dosyć czesto powtarzajacymi sie uwagami, ze w gorszych
                              > liceach jest "dresiarstwo" i ze szkoda dziecko w takiej szkole
                              > zmarnować. "

                              Verdana, ale szkoly, gdzie jest dresiarstwo istnieja - takie wlasnie jak na
                              tych filmikach o przemocy wobec nauczycieli. Sa szkoly, gdzie istnieje fala - w
                              najbardziej drastycznym tego slowa znaczeniu. Sa szkoly, gdzie sa wymuszenia,
                              handel narkotykami i lek przed gwaltem w toalecie...
                              Twoje wyobrazenia o liceach sa juz nieaktualne. Kiedys do slabych ogolniakow
                              trafialy dzieci czworkowe. Teraz tzn. po reformie i likwidacji wielu zawodowek -
                              sa to uczniowie dwojkowi.
                              Bo jakie oceny i wynik testu musial miec ktos, kto ma 60 punktow albo nawet 30
                              jak gdzies czytalam.? I nic na to nie poradze, ale fakty wskazuja na to, ze
                              powyzszych zjawisk jest tam wiecej niz w "lepszych" liceach...Jesli ktos o tym
                              glosno mowi to nie po to, aby "przytlaczac" kogos - ale ku przestrodze.
                              Trudno,dziecko ma ponizej 100 punktow - ale zanim wybierze szkole moze warto
                              zebrac jakies dodatkowe informacje wlasnie pod katem ogolnie rzecz biorac
                              dresiarstwa....Bo rzeczywiscie - szkoda zeby sie tam zmarnowalo...Albo - moze
                              zamiast slabego liceum lepiej wybrac dobra szkole zawodowa czy technikum, gdzie
                              trafia mlodziez,ktora chce sie czegos uczyc, zdobyc zawod i szybko usamodzielnic.

                              A ze chamstwo niejedno ma imie to wiadomo. Jego subtelniejsze odmiany to pikus w
                              porownaniu z bezposrednim zagrozeniem zycia albo przemoca seksualna.



                              • verdana Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 29.09.09, 13:07
                                Fulmiki o przemocy wobec nauczycieli są takze z najlepszych szkół w
                                kraju. Niestety.
                                Handel narkotykami to niemal 100% szkół, za wyjątkiem bardzo
                                małych. Moje wyobrazenia o liceach są aktualne, bowiem mam bardzo
                                wielu znajomych, uczniow itd. w liceach i technikach. Owszem, część
                                liceów ma poziom zawodowek - ale zwracam uwage, że ida tam jednak
                                dzieci z pewnymi ambicjami. I ze bycie marnym uczniem nie oznacza,
                                ze jest się człowiekiem agresywnym, a bycie dobrym - ze ma się dobry
                                charakter.
                                • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: 87.205.149.* 29.09.09, 13:21
                                  verdana:
                                  "ale zwracam uwage, że ida tam jednak
                                  dzieci z pewnymi ambicjami. I ze bycie marnym uczniem nie oznacza,
                                  ze jest się człowiekiem agresywnym, a bycie dobrym - ze ma się dobry
                                  charakter. "

                                  Komu zwracasz uwage????




                                  • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 29.09.09, 13:26
                                    verdana:

                                    "ale zwracam uwage, że ida tam jednak
                                    dzieci z pewnymi ambicjami. I ze bycie marnym uczniem nie oznacza,
                                    ze jest się człowiekiem agresywnym, a bycie dobrym - ze ma się dobry
                                    charakter. "

                                    Przeczytaj mój post jeszcze raz. Uważnie.
                                • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 29.09.09, 13:25
                                  "A skąd bierzesz te informacie o powszechnej agresji fizycznej w
                                  marnych liceach"

                                  Nigdzie nie napisałam, że to jest powszechne. Napisałam, że zdarza
                                  to się częściej w szkołach typu dawna zawodówka.

                                  Celowo pominęłam w dyskusji narkomanię, bo to kwestia wyboru dziecka.

                                  Pominęłam też agresją psychiczną - nie dlatego, że jest niegroźna
                                  tylko dlatego, że daje czas na reakcję. W przypadku agresji
                                  fizycznej są to ułamki sekund.

                                  To jest moje zdanie na temat tzw. dresiarstwa.
    • kingusia71 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 19.11.09, 13:48
      Najłatwiej jest nauczyć się języka obcego w danym kraju gdzie się go używa
      powszechnie,nauka w przepełnionej klasie szkolnej raczej nic nie da.
      • Gość: kaik Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 18:31
        tak, ja się czuję czasem przytłoczona "dzieleniem włosa na czworo",
        po lekturze takiego wątku mam poczucie, że jestem złą matką i że
        rujnuję przyszłość swojego dziecka posyłając je do najbliższej
        szkoły z "dresiarzami", rzeczywiście klimatu motywującego do nauki w
        klasie pełnej "przeciętnych" dzieci nie ma. Uczą się tylko
        cytuję "kujony". Tzn, że niektóre nadopiekuńcze :) mamy jedynaków
        mają jednak rację:) posyłając dzieci do elitarnych szkół ? Aha,
        rozumiem, że nie wypada nazwać swoje dziecko przeciętnym. Czyli, że
        mam bardzo nieprzeciętne i zarazem bardzo przeciętne (opis KKokos)
        dzieciaki.
        • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 20.11.09, 20:06
          Wiesz..moim zdaniem przeciętne dzieci to sa tylko w statystykach.
          Osobiście nigdy nie widziałam dziecka przeciętnego, bez względu na
          to do jakiej szkoły chodzi i jakie wyniki osiąga.

          Mam nadzieję, ze wiesz , że szkoła elitarna to nie to samo co dobra.
          Dlatego nie rozumiem (po raz kolejny) jak można mysleć, że kiedy
          ktos szuka szkoły dobrej (=odpowiedniej dla swojego dziecka),
          oznacza to, że szuka szkoły elitarnej.

          Na marginesie: jednym z powodów, dla których mój syn nie poszedł do
          szkoły rejonowej nie byli "dresiarze", nad którymi sie mało wtedy
          zstanawiałam, ale fakt, że szkoła rejonowa czołga się przed
          miejscowym, niezbyt mądrym proboszczem.
          • Gość: kuba Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 21:40
            "Elitarna" i to zdecydowanie elitarna jest tutaj na tym forum ilość
            czasu poświęconego rozmyślaniom o odpowiednim wyborze szkoły dla
            dziecka. Przeciętne dziecko z klasy moich dzieci raczej nie może
            marzyć o tak dokładnie przemyślanym wyborze swoich rodziców. Nie
            tylko dlatego, że kilkoro nastolatków zwyczajnie rodziców nie ma
            przy sobie (dd), nie tylko dlatego, że rodzice liczą każdy grosz i
            np dziecko musi w swoim wyborze uwzględnić jak najniższy koszt
            transportu (dojazd bez przesiadki), wyżywienia (zero
            przekąsek/obiadów na mieście), ale zwyczajnie nie każdy rodzic jest
            na tyle troskliwy i wykształcony, żeby aż tyle wsparcia udzielić
            swojemu gimnazjaliście. Dlatego z perspektywy przeciętnego ucznia,
            szkoły, o których tu mowa wydają się elitarne, wyjątkowo starannie
            dobrane pod kątem li i wyłącznie dobra dziecka. Rozumiem, że
            elitarna nie zawsze znaczy dobra, to nawet większe wymaganie i
            wyższa poprzeczka - nie wystarcza sama elitarność, szkoła musi byc
            tak starannie wybrana, żeby spełniać wyśrubowane wymagania dotyczące
            dopasowania pod kątem indywidualnych potrzeb danego dziecka. Uf,
            niektóre dzieciaki naprawdę w czepku się urodziły. Takie wielkie
            wsparcie rodziców dla w sumie dużych i samodzielnych dzieci musi
            zaowocować dostaniem się do dobrej szkoły. Przeciętni rodzice
            doceniają rolę szkoły w życiu dziecka, ale nie poświęcają tej szkole
            aż tyle uwagi.
            • joa66 Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych 20.11.09, 23:04
              "Przeciętni rodzice
              doceniają rolę szkoły w życiu dziecka, ale nie poświęcają tej szkole
              aż tyle uwagi. "

              Poświęcają, poświęcają, bo często są do tego zmuszeni;) a nie
              poświęcali tej uwagi PRZED wyborem szkoły;)

              Oszczędzę czytania wszystkich wątków i przypomnę: nikt tutaj nie
              wybiera szkoły za dziecko tylko zbiera informacje o szkołąch i
              rozmawia o nich. A kiedy DZIECKO będzie wybierało szkołę, będziemy w
              stanie rozmawiac na ten temat. Ba, cieszę się, ze to nie ja musze
              wybierać , bo miałabym kłopot. Naprawdę:D

              Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w duzych miastach wybór szkoły
              państwowej nie ma związku z dojazdami czy jadaniem na mieście -
              obojętnie ile razy się przesiadasz, koszt biletu miesięcznego jest
              taki sam, to czy weźmiesz sniadanie z domu czy jesz na mieście -to
              też nie kwestia wybranej szkoły, a więc te kwestie nie ograniczają
              nikogo w wyborze szkoły.

              Jeżeli mówisz ogólnie o wpływie domu rodzinnego na edukację dziecka -
              na pewno jest duży. To są tak proste rzeczy jak chociażby na
              przykłąd książki w domu. Wiem, że nie każdy je ma, więc pewnie moje
              dziecko jest " w czepku urodzone". Ale świat naprawdę nie wygląda
              tak, że z jednej strony sa jakieś pieszczochy , którym rodzice
              najlepszą szkołę na tacy przynoszą, a z drugiej samodzielne dzieci,
              którym rodzice zaufali i spokojnie pozwalają zdobywac cenne życiowe
              doświadczenia. Rzeczywistośc jest troche bardziej skomplikowana:)

            • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.09, 23:30
              "Przeciętni rodzice
              > doceniają rolę szkoły w życiu dziecka, ale nie poświęcają tej szkole
              > aż tyle uwagi."

              Wlasnie dlatego nieprzecietnym dzieciom "przecietnych rodzicow" jest w zyciu tak
              ciezko.
        • Gość: menodo Re: Młodzież i motywacja do nauki języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.09, 23:58

          kaik napisał(a):