Dodaj do ulubionych

dzień otwarty w liceum

IP: 85.222.87.* 23.03.10, 11:15
na co zwracacie uwagę? o co pytacie?
czy uważacie,że to strata czasu?

pytam,bo wybieram się w sobotę i zastanawiam się, czy po takim "dniu
otwartym" wybór liceum może być łatwiejszy...
Obserwuj wątek
    • Gość: Kanak Re: dzień otwarty w liceum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.10, 12:49
      Ja pytałam o następujące sprawy [o ile nie były podane na stronie
      internetowej szkoły]:
      1/ siatka godzin z poszczególnych przedmiotów, aby sprawdzić czy np.
      w klasie matematycznej jest min. 5 godzin matematyki w tygodniu [bo
      zdarza się, że są tylko 3 - 4]
      2/ czy jest podział na grupy z języków obcych i z jakiego
      podręcznika uczniowie będa korzystać [bo jeżeli w gimnazjum
      skończyli np. angielski na intermediate, żeby to nie był pre-
      intermediate]
      3/ kto będzie wychowawcą i kto będzie uczył wiodących przedmiotów.
      Mając pewne rozeznanie odnośnie nauczycieli uczących w danej szkole
      można po tym rozpoznać, czy dziecko dobrze "trafi" choć czasem
      decyzja o obsadzie kadrowej klasy zapada dopiero w sierpniu
      4/ no i można sobie obejrzeć pracownie [wyposażenie], szatnie [czy
      są indywidualne szafki] i zaplecze sportowe nie wspominając o
      uczniach, których zachowanie też jest pewną "wizytówką" szkoły
      • agata0 Re: dzień otwarty w liceum 23.03.10, 14:43
        > 4/ no i można sobie obejrzeć pracownie [wyposażenie], szatnie [czy
        > są indywidualne szafki] i zaplecze sportowe nie wspominając o
        > uczniach, których zachowanie też jest pewną "wizytówką" szkoły

        Mój małżonek twierdzi (i nie odmawiam mu racji), że obejrzeć trzeba również
        toalety ;-) A ja zapomniałam w dwóch szkołach, w których byłam :-(
      • kkokos Re: dzień otwarty w liceum 23.03.10, 20:08
        > 3/ kto będzie wychowawcą i kto będzie uczył wiodących przedmiotów.
        > Mając pewne rozeznanie odnośnie nauczycieli uczących w danej szkole
        > można po tym rozpoznać, czy dziecko dobrze "trafi" choć czasem
        > decyzja o obsadzie kadrowej klasy zapada dopiero w sierpniu


        chyba bym oszalała, gdybym miała jeszcze robić rozeznanie w iluś tam szkołach, w
        której każdego z iluś przedmiotów uczy iluś nauczycieli - a i tak w sierpniu się
        mogłoby okazać, że zmienili pracę. natomiast generalnie warto zobaczyć
        dyrektora i kadrę - są szkoły, w których twarze i/lub sposób wypowiadania się
        kadry tylko odstraszają.
        • joa66 Re: dzień otwarty w liceum 23.03.10, 20:53
          "są szkoły, w których twarze i/lub sposób wypowiadania się
          kadry tylko odstraszają" - zgadzam się.

          Co do kadry - byłam na spotkaniu w Kołłątaju i wicedyrektor
          powiedziała mniej więcej tak: "ponieważ wiemy, że znaczna częśc
          uczniów przychodzi do naszego liceum "na konkretnych nauczycieli",
          od razu mówię, kto będzie uczył w pierwszych klasach w przyszłym
          roku (przedmioty wiodące) "

          Czyli ludzie potrzebują takich informacji.
          • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.10, 21:51
            Co do kadry - byłam na spotkaniu w Kołłątaju i wicedyrektor
            powiedziała mniej więcej tak: "ponieważ wiemy, że znaczna częśc
            uczniów przychodzi do naszego liceum "na konkretnych nauczycieli",
            od razu mówię, kto będzie uczył w pierwszych klasach w przyszłym
            roku (przedmioty wiodące) "

            Czyli ludzie potrzebują takich informacji."

            No jak ktos przychodzi do szkoly "na konkretnych nauczycieli" to przedstawienie
            tych konkretow moze byc dla niego znaczace. Z drugiej strony - do wrzesnia wiele
            sie moze zmienic,wiec takich deklaracji ze strony szkoly nie traktowalabym jako
            bardzo wiazacych.
            • kkokos Re: dzień otwarty w liceum 23.03.10, 22:35
              > znaczna częśc
              > uczniów przychodzi do naszego liceum "na konkretnych nauczycieli",

              czyli mówiąc po polsku:
              znaczna część kandydatów ma znajomych w tym liceum i już wie, że jak ognia
              należy się wystrzegać nowaka, kowalskiej, a zwłaszcza malinowskiej jako
              wychowawczyni, a podobno ma mieć wychowawstwo w tym roczniku

            • kmir Re: dzień otwarty w liceum 24.03.10, 20:26
              Gość portalu: menodo napisał(a):
              > No jak ktos przychodzi do szkoly "na konkretnych nauczycieli" to
              przedstawienie
              > tych konkretow moze byc dla niego znaczace. Z drugiej strony - do
              wrzesnia wiele
              > sie moze zmienic,wiec takich deklaracji ze strony szkoly nie
              traktowalabym jako
              > bardzo wiazacych.

              Przydziały zajęć (liczba godzin, nauczyciele) są zatwierdzane w tak
              zwanychj arkuszach organizacyjnych w maju. Obecnie w szkołąch
              trwają "przymiarki". Czasami jednak organizacja zatwierdzona w maju
              jest "aneksowana" we wrześniu, bo coś się zmieniło
              (odszedł/zachorował ktoś z nauczycieli, szkoła otworzyła mniej klas
              I itp).
    • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.10, 13:49
      Poza tym co Kanak napisala ja bym jeszcze zapytala:
      - jak wygladaja przygotowania do matury
      czy sa zajecia dodatkowe,fakultety etc. Ile - godzinowo.

      - jakie sa doswiadczenia szkoly z uczniami,ktorzy zmieniaja swoje
      zainteresowania. I np. z klasy humanistycznej chca zdawac na medycyne albo
      politechnike.
      Na co taki uczen moze liczyc w tej szkole.
      Co z nauka i zaliczaniem rozszerzonych prtzedmiotow w klasie do ktorej chodzi
      (polski, historia). Bo uczenie sie rozszerzonych przedmiotow humanistycznych i
      biolchemowych jednoczesnie to koszmar jakis.

      - co z korepetycjami i platnymi kursami. Czy szkola "jest w posiadaniu wiedzy"
      na ten temat - ilu uczniow z nich korzysta- i w ogole jaki jest stosunek
      dyrekcji i nauczycieli do tego zjawiska.
      • joa66 Re: dzień otwarty w liceum 23.03.10, 15:17
        " i w ogole jaki jest stosunek
        dyrekcji i nauczycieli do tego zjawiska. "

        W Kołłątaju plakaty reklamujące kursy wisiały oprawione w szkło
        (plastik?) - kursy organizowane chyba na terenie szkoły.
        • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.10, 15:36
          joa66 napisała:

          > " i w ogole jaki jest stosunek
          > dyrekcji i nauczycieli do tego zjawiska. "
          >
          > W Kołłątaju plakaty reklamujące kursy wisiały oprawione w szkło
          > (plastik?) - kursy organizowane chyba na terenie szkoły."

          Podejrzewam, ze nie tylko w Kollataju:)
          Ale dla mnie wazne byloby przede wsztystkim to, w jaki sposob o tych kursach sie
          mowi. I jaki jest udzial SZKOLY w przygotowaniu uczniow do matury. Moim zdaniem
          szkoly bardzo sie roznia pod tym wzgledem.
          • joa66 Re: dzień otwarty w liceum 23.03.10, 23:09
            Na co jeszcze zwracam uwagę:

            -"dekoracje"/ tablice informacyjne, itp - można się zorientowac jak
            kadra traktuje młodzież , czasami język jest tak propagandowo
            infantylny, że nie wiadomo czy smiać się czy płakać. Czasami można
            zobaczyć listę uczniów, którzy nie zapłacili jeszcze za komitet
            rodzicielski, za wycieczkę.



            -Nie ma szkoły bez wad..warto czyhać na wpadki nauczycieli - to też
            źródło informacji. Czasami spotkanie pokazuje brak zmysłu
            organizacji czasami inne rzeczy, np. mnie zatkało kiedy dyrektor
            (Żmichowska) powiedziała "szkoła realizuje program
            narodowy..eeeee...patriotyczny z pobliską parafią"


            • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.10, 00:06
              Mnie zatkalo w Poniatowskim. Pani dyrektor po prezentacji (jako pierwszej) klasy
              humanistycznej powiedziala - no wlasnie to jest taka klasa,do ktorej trafiaja
              dzieci,ktore nie lubia przedmiotow, z ktorych slynie nasza szkola...

              Na co moje dziecko - ale kwas, wychodzimy!!!

              Poniatowski to swietna szkola,ale nie dla humanistow.
              Moim zdaniem dosc wazne jest rozpoznanie pozycji danej klasy w "hierarchii"
              szkoly. Czasami tej hierarchii nie ma, ale czasami jest bardzo wyrazista i wtedy
              sa klasy "lepsze" lub "gorsze".
              • tukata Re: dzień otwarty w liceum 24.03.10, 09:11
                Moim zdaniem dosc wazne jest rozpoznanie pozycji danej klasy
                w "hierarchii"
                > szkoly. Czasami tej hierarchii nie ma, ale czasami jest bardzo
                wyrazista i wted
                > y
                > sa klasy "lepsze" lub "gorsze".
                No właśnie jakoś te klasy humanistyczne uważane są zazwyczaj za
                słabsze, a dobrych szkół z wieloma klasami o profilu humanistycznym
                jest mało.
                Podobne nastawienie dyrekcji (jak w Poniatowskim)do klasy hum. jest
                w Hoffmanowej. Taka klasa na przyczepkę.
                  • agatka_s Re: dzień otwarty w liceum 24.03.10, 11:03
                    w Poniatowskim wszystko co nie jest chemią jest "na
                    przyczepke"....ale za to mają największą i najnowoczesniejszą halę
                    (nie salę-HALĘ) sportową, niektórzy nawet z tego powodu zaczeli
                    kochać chemie ;-)
                  • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.10, 11:25
                    kkokos napisała:

                    > > Podobne nastawienie dyrekcji (jak w Poniatowskim)do klasy hum.
                    > jest
                    > > w Hoffmanowej. Taka klasa na przyczepkę.
                    >
                    >
                    > mój boże, jak to się wszystko pozmieniało......."

                    Moja przyjaciolka ze studiow, ktora od wielu lat mieszka nad Pacyfikiem i ma
                    jakies phd zrobione w bluszczowej lidze i jest tam nie wiem kims waznym, nie
                    moze wyjsc ze zdumienia, jak mozna nie poslac humanistycznie uzdolnionego
                    dziecka do Hoffmanowej.
                    • kkokos Re: dzień otwarty w liceum 24.03.10, 14:55
                      > Moja przyjaciolka ze studiow, ktora od wielu lat mieszka nad
                      Pacyfikiem i ma
                      > jakies phd zrobione w bluszczowej lidze i jest tam nie wiem kims
                      waznym, nie
                      > moze wyjsc ze zdumienia, jak mozna nie poslac humanistycznie
                      uzdolnionego
                      > dziecka do Hoffmanowej.


                      no właśnie :(

                      ale cóż, rozkwit humanistyki ta szkoła przechodziła za dyrekcji
                      polonisty.
                      po nim dyrektorowała bodaj chemiczka, a teraz fizyczka :)
    • nchyb czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 09:44
      tak piszecie o tych dniach otwartych.
      Na co zwracacie uwagę, o co pytacie.
      A ja zadam pytanie, czy najważniejsze osoby tej bajki - chodza na te
      spotkania? Bo tak naprawdę, czy wy pójdziecie, czy nie, to wiele nie
      zmieni (poza waszym wpływem na wybór szkoły).
      Ale czy wasze dzieci chodzą na te spotkania?
      Mój syn właśnie dziś wybrał się na kolejne dni otwarte.
      Umówili się z kolegami.
      Dziś mają jednocześnie w tym ogólniaku testy językowe do klasy
      językowej. Na testy wszyscy nie idą (syn będzie testował), ale
      zapytany o rodziców - powiedział - coś ty mama, to my będziemy tam
      chodzić, nie rodzice.

      Syn był też z kolegami dwa tygodnie na dniach otwartych w innym
      ogólniaku. Opowiadał, że na kilkudziesięciu uczniów - dwóch (DWÓCH)
      przyszło z rodzicami. Podobno nie czuli się najlepiej...
      • joa66 Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 09:56
        U nas syn chce iść na sptkania do 2 liceów państwowych (z tym w
        jednym z nich jest to spotkanie dla..rodziców kandydatów) i 1
        niepublicznego.

        Domyslam się, że pójdziemy tak jak na targi perspektyw - oddzielnie.


        Natomiast ja chcę zobaczyć więcej liceów, pewnie dlatego, że ja
        lubię mieć nie tylko plan B ale i C i D ;),. Poza tym dla mnie
        liceum społeczne, o którym wspominał syn jest w pewnym sensie planem
        B i chciałabym zobaczyć czy można dostać "to samo" w innych
        publicznych szkołach.
        • kkokos Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 11:13
          myślę, że twój syn trochę przesadza - na targach też było mnóstwo młodzieży bez
          rodziców, ale ci z rodzicami wcale nie byli wyjątkami!

          my jeszcze nie byliśmy, bo wszystkie interesujące szkoły mają zebrania dopiero w
          kwietniu (a te najważniejsze to w ogóle pod koniec kwietnia, dobrze, że decyzja
          dopiero za rok), ale z pewnością pójdę z synem.

          ale też spośród jego kolegów mało kto zajmuje się wyborem szkoły już w tym roku
          - być może za rok mój syn będzie chodził sam z kumplami, zobaczymy.
          • joa66 Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 14:14
            "myślę, że twój syn trochę przesadza - na targach też było mnóstwo
            młodzieży bez
            rodziców, ale ci z rodzicami wcale nie byli wyjątkami! "

            Pewnie przesadza, ale takie jego prawo:) Dzisiaj na spotkaniu
            proporcje były mniej więcej równe między rodzicami z dziecmi,
            rodzicami bez dzieci, samymi dziecmi. Pytania dyrekcji zadawali
            tylko rodzice, młodziez rozmawiała z uczmiami szkoły.


            p.s. dzisiaj wróciła nadzieja w moje serce - tydzien temu zaczełam
            mysleć o rezygnacji ze szkoł publicznych (chociaż w 2 , o których
            mysli syn jeszcze nie byliśmy) po wrażeniach z dotychczasowych
            spotkań.
            • myszmusia Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 16:21
              > p.s. dzisiaj wróciła nadzieja w moje serce - tydzien temu zaczełam
              > mysleć o rezygnacji ze szkoł publicznych (chociaż w 2 , o których
              > mysli syn jeszcze nie byliśmy) po wrażeniach z dotychczasowych
              > spotkań.

              czyżbys była dzisiajw Reytanie?
                  • joa66 Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 17:44
                    Nie podobały mi się wielkie krzyże w salach (dyskretne to one nie
                    były) oraz informacja o CODZIENNEJ modlitwie Anioł Panski na dużej
                    przerwie (dla chętnych)

                    Uspokoiłam sie troche kiedy podpytywani uczniowie mówili, że w ich
                    klasach wielu uczniów nie chodzi na religię i nie jest to problem
                    (mówił to m.in uczeń, który sam nie chodził, więc jest w miarę
                    wiarygodny)

                    Nie podobał mi się jeszcze jeden uczeń, ale oszczędzę szczegółów, bo
                    był taki tylko jeden:)

                    Z pozytywnych rzeczy - szkoła sprawia wrażenie, że ma indywidualne
                    podejście do każdego ucznia (chociaż taka deklaracja nie padła - to
                    raczej moje wnioski) i uczeń jest podmiotem a nie przedmiotem
                    edukacji.
                      • joa66 Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 20:04
                        Ja ani jednego "metala" nie widziałam..? :) Aczkolwiek było kilku
                        chłopców z długimi włosami.

                        Szkoła faktycznie sprawia wrażenie luźnej, ale w dobrym znaczeniu
                        tego słowa. To oczywiście kwestia mojego osobistego odbioru, ale
                        miałam wrażenie, że kiedy dyrekcja mówiła o uczniach wybitnie
                        zdolnych i o tych, którzy zdolności mają mniej albo po prostu więcej
                        czasu poświęcają pozaszkolnym sprawom, robiła to z takim samym
                        szacunkiem i zrozumieniem. Odniosłam też wrażenie, że szkoła jest
                        elastyczna i zgadza się wypracować pewne układy z uczniami (np
                        bardziej elatyczne warunki czasowe dotyczące zaliczeń, wtedy kiedy
                        uczen przygotowuje się do olimpiady, albo ma zawody sportowe) pod
                        warunkiem, że zasady umów są przestrzegane.

                        Oczywiście to tylko moje wrażenia.
                        • myszmusia Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 28.03.10, 05:52
                          > Ja ani jednego "metala" nie widziałam..? :) Aczkolwiek było kilku
                          > chłopców z długimi włosami.

                          ale to nie był argument negatywny;-) ona kierowała sie nie tylko wyglądem, gadała z ludzmi;-)

                          reszta tego co piszesz w zasadzie wrazenia i informacje takie same. Az szkoda,ze to następna chyab jednak bardziej "ścisła" szkoła.Zreszta od nas jednak daleko (no tyle,że blisko przy metrze) A progi? faktycznie tak 150 - 160? jak mówiła?
                    • Gość: menodo Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.10, 11:26
                      Joa66:
                      "Nie podobały mi się wielkie krzyże w salach (dyskretne to one nie
                      były) oraz informacja o CODZIENNEJ modlitwie Anioł Panski na dużej
                      przerwie (dla chętnych)

                      Uspokoiłam sie troche kiedy podpytywani uczniowie mówili, że w ich
                      klasach wielu uczniów nie chodzi na religię i nie jest to problem
                      (mówił to m.in uczeń, który sam nie chodził, więc jest w miarę
                      wiarygodny)

                      Nie podobał mi się jeszcze jeden uczeń, ale oszczędzę szczegółów, bo
                      był taki tylko jeden:)

                      Z pozytywnych rzeczy - szkoła sprawia wrażenie, że ma indywidualne
                      podejście do każdego ucznia (chociaż taka deklaracja nie padła - to
                      raczej moje wnioski) i uczeń jest podmiotem a nie przedmiotem
                      edukacji."

                      Do krzyzy mam stosunek obojetny, skoro juz wisza to osobiscie bym ich nie
                      zdejmowala. Natomiast gdyby moje dziecko bylo osoba religijna, ale innego niz
                      rzymskokatolickiego wyznania, zastanawialabym sie, czy dobrze czuloby sie na tej
                      duzej przerwie,gdzie czesc albo wiekszosc kolegow idzie sie modlic, a ono nie ma
                      takiej mozliwosci.

                      Co do pojedynczych przypadkow napotkanych uczniow,ktorych wyglad lub zachowanie
                      moze sie nie spodobac - w kazdej szkole mozna ich spotkac; zwracalabym uwage na
                      dominujaca wiekszosc.

                      To co mowia i w jaki sposob mowia nauczyciele i dyrekcja jest natomiast bardzo
                      znaczace. Trzeba pamietac, ze spotkanie dla kandydatow jest sytuacja
                      "odswietna". Wiec jesli cos zgrzyta w sytuacji odswietnej, to mozna sie domyslec
                      jak bedzie na co dzien.

                      Przypomnalam sobie, jak na jednym ze spotkan pan dyrektor zapytany o samorzad
                      szkolny powiedzial, ze owszem, "demokracja demokracja, ale ja wychodze z
                      zalozenia, ze z gory widac najlepiej i dlatego w naszej szkole obowiazuje pewna
                      hierarchia"...O nie nie nie, pomyslalam, z takiej szkoly to moje dziecko wlasnie
                      wyszlo z depresja, no ale przynajmniej dzieki za szczerosc:)))


                      • agatka_s Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 29.03.10, 12:31
                        Jak to zawsze można się czegoś dowiedzieć o szkole do której dziecko
                        chodzi 2 lata...

                        1. Krzyże-ja osobiście ani razu krzyży nie widziałam (nie mówie że
                        ich nie ma, poprostu nigdy nie zauważyłam) ale to pewnie zależy na
                        co kto patrzy i na co zwraca uwagę. Widziałam np mapy w naszej
                        klasie (wychowawczyni jest geograficzką i nasza klasa jest pracownią
                        geograficzną), ale krzyży jakos nie zakonotowałam. Pytałam syna mówi
                        że chyba są, nawet ostatnio rozmawiali o tym na religii, czy być
                        powinny, czyli pewnie są.

                        2. O modlitwach nic nie słyszałam (do postu joa) i zapytałam się
                        syna. Rzeczywiscie jest 4-5 licealistów, którzy regularnie
                        odmawiają Anioł Pański. Jest to ich inicjatywa, prywatna modlitwa
                        aczkolwiek kazdy może się dołączyć ponoć, żaden nauczyciel tego nie
                        prowadzi i robia to same dzieci. Modlą się w zamkniętej sali
                        katechetycznej (w której podobno jest bardzo dużo symboli
                        religijnych zresztą). Nikt tego nie widzi.

                        Niestety na dużej przerwie to cała szkoła ma co innego w głowie-
                        walczą (dosłownie) o obiad. To mnie dużo bardziej niepokoi bo cała
                        szkoła (2-3 klasy na każdym poziomie gim+ 6-8 klas na każdym
                        poziomie Liceum-w klasie mojego syna większość je) ma 20 minut aby
                        zakupić obiad i go zjeść. Mnie akurat to dużo bardziej smuci i
                        niepokoi że czasem mój syn ma około 2 minut na obiad, jak np zbyt
                        późno ich ktoś wypuści zlekcji, niż odmawiajace w tym czasie Anioł
                        Pański 4 osoby....

                        • Gość: menodo Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.10, 14:18
                          Ja tez pytalam corke jak bylo z krzyzami w jej szkolach,bo jakos nigdy nie
                          zwracalam na nie uwagi. I okazalo sie, ze w 2 podstawowkach i gimnazjum wisialy
                          wszedzie. W liceum tylko w sali od religii, w pozostalych tylko orzel (w koronie).
                          Moje dziecko nigdy nie jadlo w szkole obiadow, wiec wielkosc stolowki, liczba
                          zatrudnionego tam personelu tez nigdy mnie nie interesowala. Zreszta w liceum
                          corki w ogole stolowki nie ma, zainteresowane obiadami dzieci chodza do
                          sasiedniego gimnazjum.

                          ALE - wyobrazam sobie, ze zarowno obecnosc/brak krzyzy w salach lekcyjnych, jak
                          i mozliwosc zjedzenia przez dziecko obiadu w godnych warunkach moga byc dla
                          kogos bardzo waznymi sprawami.

                          Dlatego- tu uwaga dla osob, ktore dziwia sie, po co rodzice przychodza na
                          zebrania do liceow w miescie, gdzie jest ich ponad 100 - warto odwiedzac rozne
                          szkoly i uwaznie sie po nich rozgladac:)
                          • joa66 Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 29.03.10, 23:16
                            Za moich czasów nie było krzyży w salach lekcyjnych, w szkole mojego
                            dziecka też nie było i nie ma. Na pewno jest więc to jakaś nowość
                            dla mnie. Jednak wielkośc i ozdobnośc krzyża w klasie w Reytanie
                            (pracwonia fizyczna lub chemiczna, pierwsze piętro) zwróciła moją
                            uwagę. W innych liceach (trzech) krzyży nie widziałam - co nie
                            znaczy , że ich nie było, może były małe. To nie jest tak, że ja
                            wpadam do szkoły i wypatruję krzyży:) tak jak mówiłam- nawet nie
                            wiem czy one są w pozostałych liceach, ale tego w Reytanie nie dało
                            się nie zauważyć:) Tak samo jak dużego wyraźnego ogłoszenia o
                            codziennej modlitwie na Anioł Pański.

                            I znowu - tak jak pisałam, wiem, że to jest dla chętnych, wiem, że
                            osoby w to nie zaangażowane jakoś tam nie cierpią. Jestem w stanie
                            sobie wyobrazić, że moje dziecko chodziłoby tam do szkoły i jakoś
                            mnie to nie przeraża.

                            Po prostu zauwazyłam coś, czego nie widziałam w innych szkołach, a
                            co mi się nie podoba.
          • nchyb Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 15:30

            > myślę, że twój syn trochę przesadza - na targach też było mnóstwo
            młodzieży bez
            > rodziców, ale ci z rodzicami wcale nie byli wyjątkami!
            mam nadzieję, że jednak nie przesadza.

            Ja się tak tylko zastanawiam. To są już duże dzieci, w większości 16-
            latkowie. Dziewczyny jakby się uparły, mogłyby już powychodzić za
            mążź ;-) oby nie).
            3 lata w ich życiu niewiele zmieni, dla wielu rodziców dalej będą
            dziećmi. Czy za 3 lata będziecie z nimi chodzić na dni otwarte
            wyższych uczelni?
            • joa66 Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 16:16
              "3 lata w ich życiu niewiele zmieni"

              Tak. A tak w ogóle to i tak wszyscy skończymy tak samo.

              "Dziewczyny jakby się uparły, mogłyby już powychodzić za
              > mążź ;-)"

              a matkami mogłyby byc jeszcze wczesniej. Tylko co to za argument?
              • nchyb Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 16:37
                taki, że jednak chyba zapomniał wół jak cielęciem był. Naprawdę was
                też tak rodzice wszędzie za rączkę prowadzili aż do chrztu waszego
                pierworodnego?
                To nie są przedszkolaki, którym wybiera się przyzwoitą podstawówkę,
                to są młodzi ludzie, którym odbiera się w ten sposób jakąś tam
                samodzielność.
                Rozumiem czuwanie z daleka i dyskretny nadzór. Ciągłej opieki,
                bezwolności już nie.
                  • nchyb Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 16:46
                    hm, żebym to ja wiedziała, tobym się starała stosować :-)

                    Ale co innego pójść na spotkanie dla rodziców kandydatów na ucznia,
                    co innego zapoznawanie się z ofertą szkół, a co innego wybieranie
                    szkoły za dziecko, chodzenie z dzieckiem na spotkania dla uczniów,
                    przekonywanie go na siłę do swoich wyborów.

                    To już naprawdę duże dzieci i dlatego zastanawiam się, czy wiele
                    osób będzie "pomagać" im wybierać stusia tak, jak teraz ogólniak.

                    A wracając do pytania? No właśnie, można dowiedzieć się wiele o
                    szkole preferowanej przez dziecko, internet jest, rankingi i abelki,
                    fora internetowe, spotkania dla rodziców. Ale nie trzeba wszędzie
                    tam wędrować z dzieckiem za rączkę i mówić, ten ogólniak synku jest
                    be, a tamten cacy...
                    • joa66 Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 17:08
                      Ale ja nie sądzę, że ktoś tak robi..przynajmniej na tym forum, bo w
                      realu na pewno są takie osoby.


                      Myślę, że niekończąca się dyskusja na ten temat jest spowodowana
                      przez różne rozumienie słowa "wybór za"

                      Dla mnie wybór za dziecko to jest albo zmuszenie go do pójścia do
                      konkretnej szkoły, albo mniej lub bardziej dyskretna propaganda na
                      rzecz wybranej przez rodzica szkoły.

                      To, że rodzic interesuje się wieloma szkołami, to że chodzi na
                      zebrania , to, że dziecko ZAWSZE ma takie a nie inne zaplecze w
                      domu, to nie jest kwestia wyboru za dziecko.


                      Mój syn wybiera szkołę za rok. Wiem, że on i jego koledzy myslą o
                      dwóch szkołach. Zostaje jeszcze trzecia. I ja ze swoją obecną wiedzą
                      moge poradzić synowi " może wpadłbyś na zebranie do szkoły X i Y",
                      a o innych szkołach nie wspomnę (co nie znaczy, że ktos inny nie
                      wspomni i syn tam jednak pójdzie)

                      I jeszcze jedno - bardzo starannie wbierałam przedszkole
                      (państwowe) , bardzo starannie wybierałam szkołę podstawową +
                      gimnazjum (społeczne). Przemyslany wybór pozwolił mi przez te
                      wszystkie lata być matką dla swojego dziecka a nie jego nauczycielem
                      czy cerberem szkolnym. Dzięki właściwemu wyborowi szkoły mój syn
                      jest bardziej niezależny niż gdyby poszedł do swojej szkoły
                      rejonowej, m.in dlatego, że ja nie wtrącam się w jego życie szkolne.
                    • kkokos Re: czy wasi gimnazjaliści też chodza? 27.03.10, 20:36
                      > Ale co innego pójść na spotkanie dla rodziców kandydatów na ucznia,
                      > co innego zapoznawanie się z ofertą szkół, a co innego wybieranie
                      > szkoły za dziecko, chodzenie z dzieckiem na spotkania dla uczniów,



                      jakoś nie zauważyłam, by licea nagminnie robiły osobne spotkania dla kandydatów,
                      osobno dla ich rodziców - ale może jak zwykle się mylę
    • Gość: ania Re: dzień otwarty w liceum IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.03.10, 19:12
      byłam i to co mnie osobiście uderzyło to prawie gołe ściany korytarzy i sal
      lekcyjnych:(
      w gimnazjum do którego chodzi syn jest mnóstwo prac uczniów z różnych dziedzin,
      które wiszą nie tylko w salach,ale i na korytarzach.

      czy w liceum nie robi się już prac? czy to tylko w tym liceum tak jest? czy
      szkoła/bardzo zadbana zresztą/ dba o ściany i nie eksponuje prac uczniów?
      • agatka_s Re: dzień otwarty w liceum 29.03.10, 19:25
        Gość portalu: ania napisał(a):

        > byłam i to co mnie osobiście uderzyło to prawie gołe ściany
        korytarzy i sal
        > lekcyjnych:(
        > w gimnazjum do którego chodzi syn jest mnóstwo prac uczniów z
        różnych dziedzin,
        > które wiszą nie tylko w salach,ale i na korytarzach.
        >
        > czy w liceum nie robi się już prac? czy to tylko w tym liceum tak
        jest? czy
        > szkoła/bardzo zadbana zresztą/ dba o ściany i nie eksponuje prac
        uczniów?


        Nie wiem o jakim gimnazjum piszesz.

        Jeśli o Reytanie, to tu akurat plastyka nie polega na wykonywaniu
        prac, mój syn ma plastykę teraz w 2 klasie i ku jego rozpaczy uczy
        się historii sztuki, co chwila ma klasówki z plastyki gdzie pisze o
        stylach, technikach i rozpoznaje obrazy i rzeźby. Tak samo zresztą
        było na muzyce, też nie śpiewali, ani nie grali tylko uczyli się np
        o stylach i gatunkach muzycznych. Na technice natomiast mają pismo
        techniczne i rzuty i opisują procesy technologiczne wykonania
        sprężyny...(to taka ciekawostka, bo ja robiłam kapcie).
      • joa66 Re: dzień otwarty w liceum 29.03.10, 23:07
        To są dwie różne sprawy: to, co się robi na zajęciach z plastyki i
        to, co widać na ścianach. Nie byłam co prawda w wielu liceach, ale
        nie potrafię przypomniec sobie prac uczniów na ścianach - chociaż te
        ściany nie były jednak puste.

        Odpowiedzi na Twoje pytanie może być więc wiele:

        - na zajęciach z plastyki młodzież "coś" robi, ale nie pokazuje
        efektów, bo nie chce, albo jest to trudne organizacyjnie (jak to
        zrobić kiedy w szkole uczy sie jednoczesnie kilkuset uczniów)

        -na zajęciach z plastyki młodziez uczy się historii sztuki, poniewaz
        nie ma oddzielnego przedmiotu historia sztuki lub wiedza o kulturze,
        więc nie ma czego wieszac na ścianach

        -dyrekcja woli święty spokój

        i tak dalej


        Jeżeli to są sprawy ważne dla dziecka, warto się zainteresowac co
        jest przyczyną.
        • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.10, 23:57
          joa66 napisala:
          > - na zajęciach z plastyki młodzież "coś" robi, ale nie pokazuje
          > efektów, bo nie chce, albo jest to trudne organizacyjnie (jak to
          > zrobić kiedy w szkole uczy sie jednoczesnie kilkuset uczniów)
          >
          > -na zajęciach z plastyki młodziez uczy się historii sztuki, poniewaz
          > nie ma oddzielnego przedmiotu historia sztuki lub wiedza o kulturze,
          > więc nie ma czego wieszac na ścianach
          >
          > -dyrekcja woli święty spokój
          >
          > i tak dalej"

          Ale w liceach (poza klasami artystycznymi w nielicznych szkolach) nie przedmiotu
          plastyka. Zdarzaja sie jakies kolka plastyczne, ale w ramach zajec
          fakultatywnych,zreszta chyba dobrze?


          • joa66 Re: dzień otwarty w liceum 30.03.10, 06:56
            Nawet nie zwróciłam na to uwagi. Za moich czasów wychowanie
            plastyczne było w LO. Co ono nam dało to już inna sprawa:)

            Z ciekawości zerknę na ściany w Cervantesie - tam jest klasa
            kulturowa/plastyczna, a budynek szkoły podobno odnowiony:)

            I ciekawostka - Cervantes ma nie tylko niezależne, oddzielne
            spotkania dla kandydatów i ich rodziców, przyjmuje też zapisy na
            lekcje pokazowe. Zastanawiam się czy zwalniać dziecko ze szkoły,
            gdyby chciało sobie takie lekcje zobaczyć. W sumie chyba lepiej w 2
            klasie niż w trzeciej.
            • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.10, 11:35
              A to sprytny Cervantes - czyli mozna dostac "probke" przed decyzja o
              skorzystaniu z uslugi? Ale te lekcje pokazowe organizowane sa roznych
              przedmiotych czy tylko z hiszpanskiego?
              Z drugiej strony - troche ryzykowna strategia z tymi pokazowkami.
              Szkola jest nierowna - smiem powiedziec, ze miedzy dwiema sztandarowymi klasami
              (hiszpanska i plastyczna) a reszta istnieje wrecz przepasc; stad mieszane mialam
              uczucia obserwujac mlodziez wychodzaca z Cervantesa...No ale oczywiscie
              poslalabym dziecko na taka pokazowke - i w drugiej, i w trzeciej jak by sie
              dalo klasie.
              Ja zbyt pozno zainteresowalam szkolnymi sprawami dziecka - 3 klasa to juz czas
              na podejmowanie decyzji w oparciu o zebrane informacje i doswiadczenie a nie jak
              u nas - szukanie na mapie, gdzie sie znajduje jakas szkola, do ktorej chodzila 5
              lat temu kuzynka kolezanki i podobno byla zadowolona...

              • joa66 Re: dzień otwarty w liceum 30.03.10, 12:38
                Lista lekcji otwartych, na które można się zapisać ma być podana
                chyba 9 kwietnia. Nawet nie wiem jakie to będą przedmioty. Wątpię,
                żeby mój syn chciał iść np. na biologię czy technikę.

                Zostawianie lekcji pokazowych itp na 3 klasę jest jednak ryzykowne -
                spotkania mogą się odbywać w dniach kiedy dzieje się coś ważnego w
                szkole macierzystej (gimnazjum).


                "stad mieszane miala
                > m
                > uczucia obserwujac mlodziez wychodzaca z Cervantesa..."

                To Twoim zdaniem kwestia różnic w aspiracjach? Bo gdyby wrednie
                oceniać ich po wynikach z gimnazjum, to jest to taka sama młodzież
                we wszystkich klasach (punkty dodatkowe są za egzaminy dodatkowe),
                taka sama młodzież jak w Reytanie czy Kochanowskim.
                • Gość: menodo Re: dzień otwarty w liceum IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.10, 13:15
                  To Twoim zdaniem kwestia różnic w aspiracjach? Bo gdyby wrednie
                  oceniać ich po wynikach z gimnazjum, to jest to taka sama młodzież
                  we wszystkich klasach (punkty dodatkowe są za egzaminy dodatkowe),
                  taka sama młodzież jak w Reytanie czy Kochanowskim.

                  Nie, no nie dam sie wciagnac w te dyskusje zeby komus wrednie po punktach jezdzic.
                  Zdecydowanie jednak dolny prog w Kochanowskim moglby byc gornym progiem w
                  niektorych klasach Cervantesa (poza klasa hiszpanska a do plastycznej chodzi
                  jeszcze zupelnie inna mlodziez), przynajmniej rok temu, a to jest jakims
                  wskaznikiem aspiracji jesli o to pytasz.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka