Dodaj do ulubionych

Motywacja - po egzaminie

01.05.10, 12:46
teraz w szkołach zaczyna się praca nad "poprawianiem" ocen, jest
mnostwo prac dodatkowych, ktore trzeba wykonać itd. Nie bardzo sobie
to wyobrazam - nawet dorosli ludzie, po egzaminach, obronach itd na
ogół tracą rozped, nie są w stanie zmobilizować się do dalszego,
wytężonego wysilku. Widzę ludzi po kolokwiach habilitacyjnych -
zwykle na "dojscie do siebie" potrzebują paru miesięcy.
Dla mnie to brak znajomosci psychologii.
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Motywacja - po egzaminie 01.05.10, 12:53
      mam podobne odczucia.
      Egzamin bywa końcem jakiegoś etapu i trudno uwierzyć super
      mobilizację właśnie teraz. Owszem, będzie, ale wymuszona. Myślę, że
      ten egzamin zrobiony pod koniec maja byłby lepszy, tylko pewnie CKE
      miałoy problem z wyrobieniem się z ocenianiem.
      • verdana Re: Motywacja - po egzaminie 01.05.10, 13:17
        No własnie. Syn ma do napisania cztery duże prace i odmowił robienia
        czegokolwiek teraz. Nawet nie mam serca go zmuszać.
        Kupił sobie grę, o ktorej od dawna marzył, ale nie chciał jej mieć
        wcześniej, zeby go nie kusiło. I co, mam mu powiedzieć "Jest po
        egzaminie, to nie graj, tylko się ucz?"
          • verdana Re: Motywacja - po egzaminie 01.05.10, 14:29
            Szkoła świadomie stawiała bardzo surowe oceny, aby "mobilizować".
            Teraz podciąga, bo inaczej uczniowie nie dostaną sie do wybranych
            liceów - ale nie "podciąga" automatycznie, tylko przez szereg
            klasowek, odpytywań, prac dodatkowych. Poza tym wiele rzeczy (np.
            ITN czy Liga Naukowa) ma dopiero teraz terminy oddania prac - przy
            czym nie można było tego zrobic wczesniej, bo nie bylo nawet
            tematów.
            • joa66 Re: Motywacja - po egzaminie 01.05.10, 14:54
              "Szkoła świadomie stawiała bardzo surowe oceny, aby "mobilizować".

              Tak było tylko w 3 klasie czy od początku tak mobilizowali?


              Ja bym odpuściła inne rzeczy dziecku. To raptem 2 miesiące,
              charakter mu się nie wypaczy;) Za to po wakacjach będzie może
              normalniej.



              • verdana Re: Motywacja - po egzaminie 01.05.10, 14:59
                Odpuscić to on sobie sam nie odpusci - bo np. ITN chciałby miec na
                świadectwie. A prace oddane w tym trymestrze to zagwarantowany jeden
                stopień wyżej.
                Trudno mi powiedziec, czy od poczatku tak mobilizowali - w tym roku
                przyznali się jawnie, na wywiadówce.
                • joa66 Re: Motywacja - po egzaminie 01.05.10, 15:14
                  Miałam na myśli odpuszczenie obowiązków domowych typu zmywanie itp.

                  Z tym całym mobilizowaniem to trudna sprawa, ale może do
                  zaakceptowania jeśli odbywa się na uczciwych i jasnych zasadach.

                  Chyba najgorsze są próby grania na uczuciach i ambicji uczniów,
                  którzy są w pewnym sensie pod ścianą. Pokazywanie kto teraz jest
                  górą ("no i co Kowalski, gadałeś u mnie na lekcjach, a teraz w łaskę
                  przychodzisz, nie wiem, nie wiem, pomyślę i powiem Ci może w
                  przyszłym tygodniu). Słyszałam o takich nauczycielach.
                  • verdana Re: Motywacja - po egzaminie 01.05.10, 15:18
                    Hm, mogłabym odpuscić wyprowadzanie psa. Tym bardziej,
                    że u nas sytuacja nietypowa. Przed kupnem psa były i obietnice, ze
                    będzie wyprowadzany, i ze nikogo nie obciąży, i że wszystkim się
                    zajmie ten, co psa chciał, mimo, ze inni mowili, żeby nie kupować.
                    I niestety, mowy nie ma o wywiązywaniu się z przysiąg i obowiązków.
                    Bezczelność. Moja....
                • Gość: menodo Re: Motywacja - po egzaminie IP: *.adsl.inetia.pl 01.05.10, 15:35
                  Dla wielu dzieci test gimnazjalny to jeden z wielu egzaminow, ktore musza zdac
                  zeby sie dostac do liceum. Moja corka w maju miala jeszcze dwa egzaminy z
                  angielskiego w Koperniku (a znam dzieci,ktore startowaly tez do Batorego), do
                  tego test predyspozycji jezykowych w Cervantesie; wczesniej startowala w kilku
                  konkursach a ostatni etap jednego z nim miala tydzien przed testem gimnazjalnym...

                  Plus nieprzyjazna szkola. O zadnym "podciaganiu" ocen nie bylo mowy, wrecz
                  przeciwnie. Corka miala nizsza srednia na koniec niz w 2 klasie. Oceny z
                  kierunkowych przedmiotow rzeczywiscie wysokie, ale to dzieki spelnieniu
                  wszystkich kryteriow, w tym sukcesow w konkursach.

                  Efekt -po zakonczeniu roku musielismy przesunac termin urlopu, bo corka przez
                  dwa tygodnie prawie nie opuszczala lozka.
    • iwoniaw Dla mnie to w ogóle idiotyzm, żeby 05.05.10, 12:26
      zarówno stawiać "surowsze" stopnie "na wszelki wypadek" jak i pozwalać
      (czy wręcz zachęcać do tego dawaniem dużych zadań) na poprawianie w
      ostatniej chwili ocen całorocznych (a w gruncie rzeczy to raczej
      "całoszkolnych" w przypadku ostatniej klasy).
      • myszmusia Re: Dla mnie to w ogóle idiotyzm, żeby 05.05.10, 12:53
        pozwalać
        > (czy wręcz zachęcać do tego dawaniem dużych zadań) na poprawianie w
        > ostatniej chwili ocen całorocznych

        jak dawaniem duzych i wymagajacych faktycznie pracy to jeszcze poł biedy ale za przysłowiowy plakat podnoszenie ocen,które tak duzo moga znaczyc jest niemoralne i nieuczciwe w pewnym sensie wobec tych, ktorzy gdzie indziej musza na ta ocene koncowa pracowac faktycznie przez cały rok (czy cała szkołę)

        Tak jak juz gdzies napisałam czesto w jednym miejscu 3 = 5 gdzie indziej.
        • Gość: filga Re: Dla mnie to w ogóle idiotyzm, żeby IP: 217.11.129.* 05.05.10, 13:31
          A to wszystko nie jest takie proste. Presja rodziców i uczniów jest
          niewiarygodna. Bardzo trudno jest przetrzymać tę końcówkę roku.
          Właśnie tak niektórzy myślą, że jednym plakatem czy albumem
          podwyższą sobie ocenę za 3 lata.
          Ponadto tekst "w innej szkole za to samo miałby 5 albo 6" słyszę
          często. I na nic zdają się przypomnienia, że na zebraniu
          informacyjnym o takich właśnie sytuacjach mówimy.
          • verdana Re: Dla mnie to w ogóle idiotyzm, żeby 05.05.10, 14:01
            To nie jest platkat czy album, tylko praca dodatkowa z ITN, czy na
            tak zwana "Ligę naukową". Co roku można podwyzszyc sobie stopień
            biorąc udział w trzech ligach z tego samego przedmiotu - co trymestr
            jedna praca. Tyle, ze w trzecim trymestrze trzeciej klasy przed
            egzaminem nie ma na to czasu.
                • claratrueba nie motywuję 07.05.10, 09:12
                  Oceny w szkole mojego syna (niepublicznej- jednej z najlepszych w kraju) tak sie
                  mają do ocen w innych szkołach jak mój b. przyzwoity jak na amatorkę czas na 100
                  m kraulem do czasu olimpijczyków. Nie zamierzam go dręczyć "poprawiaj się"-
                  wierzę, że wynik egzaminu pokaże go "na tle" wystarczająco dobrze. Osiągnięcia
                  na konkursach dołożą. Natomiast pertraktacje ocenowe z np. polonistką, która z
                  łaski stawia 4 uczniowi, który osiagnął na kuratoryjnym konkursie dwa i pół raza
                  więcej punktów niż uczeń u tej pani szóstkowy- sorry, o czym tu pertraktować?
                  Albo co jeszcze zrobić, co ta konkretna pani doceni, skoro docenia- własciwie
                  nie wiadomo co. W szkole syna jest system ctzerosemestralny- ocena końcowa jest
                  średnią semestrów- poprawić "wstecz" można tylko egzaminem komisyjnym. Warto?
                  Nie warto.
                  • Gość: menodo Re: nie motywuję IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.10, 10:19
                    "> Albo co jeszcze zrobić, co ta konkretna pani doceni, skoro docenia- własciwie
                    > nie wiadomo co. W szkole syna jest system ctzerosemestralny- ocena końcowa jest
                    > średnią semestrów- poprawić "wstecz" można tylko egzaminem komisyjnym. Warto?
                    > Nie warto."

                    Wiele zalezy od tego jak dalece ta wystawiona z laski 4 budzi poczucie krzywdy
                    u dziecka - wtedy warto, nawet jesli wyzsza ocena niespecjalnie wazy na ogolnej
                    punktacji dziecka.
                    Moja corka,ktora przelknela na koniec 4 z matematyki, bo uznala ze wyciaganie 5
                    w jej przypadku byloby nieporozumieniem,choc podobnie utalentowane dzieci
                    podjely wyzwanie i 5 dostaly. Miala tez dwie inne 3 - z przedmiotow,z ktorych na
                    polrocze miala mocne 4; trudno.

                    Natomiast kiedy nauczycielka przedmiotu, z ktorego byla finalistka w konkursie
                    zaproponowala jej na koniec 3 - corka dostala szalu, bo ta ocena wydawala jej
                    sie gleboko niesprawiedliwa, wystawiona w jej odczuciu (takze w odczuciu kolegow
                    z klasy) z intencja ponizenia jej.

                    Moja interwencja nie byla tu nawet potrzebna, bo dziecko nad wyraz dojrzale
                    samo zadbalo o swoja sprawe, natomiast gdyby pokornie poddalo sie-z pewnoscia
                    motywowalabym je do walki, ubiegania sie o egzamin komisyjny itd.

                    PS. Co to znaczy, ze nauczyciel docenia "nie wiadomo co"? Jego obowiazkiem jest
                    podanie informacji - co docenia.
                    • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 13:17
                      A czy motywujecie dzieci do lepszej organizacji nauki od początku
                      roku? Czyli np. zrobienia czegoś co może się przyda w maju?

                      Na przykład mój syn w przypadku tzw mało ważnego przedmiotu , może
                      przygotować sobie referat/prezentację nawet we wrześniu, po to,
                      żeby wygłosić go w maju. I zastanawiam się czy wtrącać się w
                      organizację dobrymi radami.
                        • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 14:23
                          To był tylko przykład sytuacji kiedy wiadomo, co będzie trzeba
                          zrobić w maju czy czerwcu, a można zrobić wcześniej***. Młodzi
                          ludzie rzadko robią coś wcześniej niż muszą. A to nawet takie
                          głupoty jak wcześniejsze przeczytanie lektur - Zabrzmi to okrutnie -
                          np. w wakacje:D, ale np. dla mojego dziecka przeczytanie kilku
                          książek, nawet jeżeli mu się nie spodobają, to nie jest wielki
                          wysiłek.

                          *** w sytuacji "mało ważnego przedmiotu" mój syn ma jeden temat,
                          który może bardzo dobrze zaprezentować po 5 minutach przygotowań.
                          Cynicznie mu zaproponowałam, żeby go wybrał w przyszłym roku , a nie
                          w tym.
                          • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 14:48
                            Dla mnie wakacje to sa wakacje, a nie czas na przygotowywanie się do
                            szkoły. Nie chodzi tu nawet o wysiłek przy czytaniu lektur, tylko o
                            to, ze robienie czegoś "do szkoly" nie pozwala o niej zapomnieć, sa
                            niby wakacje, ale żyje się nadal szkolnymi problemami. Ostatecznie
                            dorośli raczej nie sa zachwyceni, gdy musza w czasie urlopu zrobić
                            przeczytac do pracy tylko trochę akt i zrobic prosciutkie
                            sprawozdanie...
                            • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 15:01
                              "Dla mnie wakacje to sa wakacje"

                              Dla mnie też. Ale kiedy w perspektywie są sińce pod oczami, szara
                              cera, stres, ryzyzko chronicznego zmęczenia?

                              A alternatywą może być leżak na działce z lekturą? i "straconych"
                              10 wieczorów na 70 dni wakacji?
                              • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 15:03
                                p.s. pytam się nie tylko o wakcje ale przede wszystkim o wtrącanie
                                się w planowanie i organizowanie pracy w czasie roku szkolnego.
                                (wtrącanie się= nieszczęsne dobre rady, a nie polecenia)
                                • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 15:07
                                  Nie wiem, czy powinnam, ale się wtrącam. Żeby nie na ostatnia
                                  chwilę, bo tuż przed ostatnia chwilą moze cos wyskoczyć. Albo cos
                                  trzeba będzie sprawdzić, a czas mija.
                                  Co do wakacji, to nie jest to 10 wieczorów na 70. To zazwyczaj ok.
                                  50 wieczorów z wyrzutami sumienia, 10 czytania i 10 spokojnych.
                                  Potem znacznie latwiej o wyczerpanie w czasie roku byle czym.
                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 15:31
                                    " 50 wieczorów z wyrzutami sumienia" - raczej nie...pomijam fakt,
                                    że moje dziecię twardo broni swoich praw i nawet do szkoły
                                    angielskiego specjalnie nie chce wyjechać w wakacje. Po prostu w
                                    wakacje często osiąga stan, kiedy nowa książka (księgarnia,
                                    biblioteka)jest trudno dostępna i czyta wtedy chyba nawet instrukcje
                                    proszku do prania. I sporo dzieciaków chyba tak ma.


                                    Moje wątpliwości wynikają z tego, że mój syn nie jest mistrzem
                                    przewidwania i planowania, a wakacje często jest w nastroju czytania
                                    czegokolwiek (poza pierwszymi 2 tygodniami wakacji kiedy nie robi
                                    NIC i mu się nie dziwię).

                                    A ja chciałabym mu to planowanie i przewidywanie wyrobić
                                    (zmotywować go?;) ). Po to, żeby uniknąć takich sytuacji, o których
                                    piszecie - stawania na rzęsach w maju, żeby zrobić coś co można było
                                    zrobić wzceśniej.
                              • Gość: menodo Re: nie motywuję IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.10, 15:30
                                "A alternatywą może być leżak na działce z lekturą? i "straconych"
                                10 wieczorów na 70 dni wakacji? "

                                "Straconych"??? Najmilej wspominam te okresy swoich wakacji,kiedy calymi dniami
                                lezalam na tzw. lozku polowym w ogrodzie, a moja ukochana "wiejska" babcia
                                donosila mi kanapki i kolejne ksiazki z biblioteki dziadka. Nie mam pojecia,
                                ktore z nich byly lekturami szkolnymi, bo czytalam wszystko, nawet
                                Radziewiczowna:)))
                                • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 15:48
                                  nie, nie , nie... czytanie i czytanie lektur szkolnych - do szkoły,
                                  nie "tak sobie" to są dwie zupełnie inne czynnosci.
                                  Róznica jak pomiędzy jedzeniem deseru lodowego na tarasie wykwintnej
                                  kawiarni, a szpinaku z grudkami pod nadzorem babci, ktora kaze zjeść
                                  wszystko.
                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 16:00
                                    mój syn lubi szpinak;)

                                    A poważnie...są książki, które podobają mniej lub bardziej ,
                                    natomiast nie jest to jakaś męczarnia , a ten "szpinak" i tak będzie
                                    musiał zjeść. Czy nie lepiej , żeby go zjadł na tarasie w leżaczku a
                                    nie nerwowo wpychał w gardło aż do odruchu wymiotnego?
                                    • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 16:03
                                      Ja też lubię, ale bez grudek:)
                                      Szpinak można zjeść bez zachwytu i obrzydzenia na obiad. Natomiast
                                      serwowany w knajpie, gdzie inni jedzą wytworne pieczenie z frytkami
                                      czy pasty - smakuje znacznie gorzej i wzbudza niechęć.
                                      A tak serio - bierzesz pracę zawodowa na wakacje, gdy wiesz, ze po
                                      powrocie czeka Cię sporo roboty?
                                      • Gość: filga Re: nie motywuję IP: 217.11.129.* 10.05.10, 07:22
                                        Jakim cudem w szpinaku mogą być grudki?!
                                        Biorę pracę na wakacje, oczywiście. Primo po pierwsze, rok
                                        szkolny "sam" się nie przygotuje, ktoś to musi zrobić, jakoś tak
                                        wychodzi, że to ja.
                                        Primo po drugie, urlop jest przerywany, bo remonty. Pańskie oko
                                        konia tuczy.
                                  • Gość: azile.oli Re: nie motywuję IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.05.10, 16:07
                                    Moja córka czyta lektury w wakacje. Całkowicie z własnej woli i
                                    wcale nie dlatego, żeby później było lżej. Czyta z ciekawości, ja
                                    robiłam tak samo. Nie miałam poczucia, że robię to ''do szkoły''.
                                    Syn nie czyta lektur w wakacje, bo dla niego to byłaby taka ''praca
                                    domowa '' na wakacje. Zależy od człowieka.
                                    Co do przypominania - tak, robię to, a to z takiej przyczyny, że
                                    dzieci mają w soboty/niedziele zawody i czasem trzeba zrobić coś
                                    wcześniej, bo może się okazać, że albo wyjazd, albo przygotowywanie
                                    pracy.
                                    Nie zmuszam, ale zwracam delikatnie uwagę. W sumie to tak z
                                    przyzwyczajenia, bo bardzo rzadko zdarza się im zostawić coś na
                                    ostatnią chwilę. Przyzwyczajenie.
                                    Mimo wszystko czuwam.
                                      • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 16:54
                                        Pozwolę sobie pozostać przy porównaniach kulinarnych:)

                                        Czy nie jest lepszym rozwiązaniem, że zjemy ten grudkowy szpinak w
                                        restauracji latem? Obok co prawda jedzą homara, ale homara też sobie
                                        zjemy nastepnego dnia. (Nie mówiąc juz o tym, że tych jedzących
                                        tylko homara tak wielu nie ma:))

                                        Ale może dzięki temu za kilka miesięcy nie będziemy wrzucać bardzo
                                        szybko i na siłę do gardła dużych ilości szpinaku razem z
                                        napoleonką, przegryzając korniszonem, popijając kakao,a to wszystko
                                        ze stoperem w ręku?


                                        p.s. też nie mówię o książkach, które są przyjemnością - np syn w
                                        okresie fascynacji Szekspirem przeczytał/obejrzał znacznie więcej
                                        niz przewiduje to program liceum, nie mówiąc o gimnazjum - ale to
                                        nie były "lektury", które mu wskayzwałam palcem.
                                        • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 17:53
                                          Chyba nie jest. Bo nawet jedzac homarta będziemy mieli świadomość,
                                          ze jemy go bezprawnie, własciwie powinniśmy jeść szpinak i nie mamy
                                          dosyć silnej woli. Homar już smaczny nie będzie, tym bardziej, ze
                                          jedzacy homara będą przypominać "Ale pamiętaj, jutro do homara prawo
                                          mamy tylko my, twoim obowiazkiem jest jedzenie szpinaku. Dziś
                                          jeszcze odpuscimy, ale mogłbys sam pamietać, co powinieneś zamówić".
                                          I tak większość lata będziemy pamiętać o tym, ze nie jesteśmy do
                                          konca w porzadku, a kazdy niezjedzony homar jest nasza stratą - po
                                          wakacjach na homara już zero szans.
                                          • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 18:02
                                            " Bo nawet jedzac homarta będziemy mieli świadomość,
                                            > ze jemy go bezprawnie"

                                            Dlaczego?????!!!!!

                                            Naprawdę w wakacje można się najeśc i homarem i szpinak poskubac od
                                            czasu do czasu. Bo ideą nie jest to, że homar jest zły, a szpinak
                                            dobry, tylko to, żeby swoją porcję szpinaku zjeść. Homar jest ok :)

                                            A jeżeli uchronimy się dzięki temu przed niestrawnością lub nawet
                                            rotawirusem?


                                            (osoby z wykształceniem medycznym prosze o nieodczytywanie tego
                                            dosłownie;) )
                                            • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 18:42
                                              homar - to przyjemność wakacyjna, szpinak z grudkami - to lektura
                                              obowiązkowa, niekoniecznie lubiana.:).

                                              Ja naprawdę jestem wielką zwolenniczką nicnierobienia w wakacje.
                                              Wakacje przed 3 klasą gimnazjum są specyficzne - należy wyjątkowo
                                              dobrze wypocząć, ale może można też zrobic coś ( 'coś" , naprawdę
                                              nie mam na mysli spedzania wakacji nad podręcznikami, tylko
                                              przeczytanie 2-4 książek dodatkowo) co potem nas odciąży w
                                              następnych miesiącach? Przecież weekendy też sa od odpoczywania,
                                              prawda? Może warto podarować kilka takich naprawdę wolnych weekendów
                                              w czasie roku szkolnego?


                                            • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 19:03
                                              Nie, nie, my sobie rozmawiamy o homaroszpinakach w kontekscie
                                              czytania w wakacje lektur do następnej klasy, niezaleznie od
                                              egzaminow:)
                                              Joa, nie wiem, jaką Ty masz pracę i jaki masz stosunek do tej pracy -
                                              ale ja mam taką, przy ktorej zawsze ma się "nieodrobione lekcje". I
                                              gdy robię cokolwiek, mam zawsze świadomość, ze nie powinnam, ze
                                              powinnam robic co innego.
                                              Podejrzewam, ze nie jestem jedyna - ze dla wielu (na pewno nie
                                              wszystkich ) osób świadomość,z ę powinno się odrobić lekcje,
                                              przeczytać lektury, a robi się co innego, skutecznie zatruwa
                                              beztroskę. Bo odpoczynek nie jest już taki "uprawniony", skoro
                                              lektura czeka.
                                              • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 19:18
                                                Moja praca jest taka, ze czasami nie robię nic, a czasami płakać mi
                                                się chce ze zmęczenia i złości. Niestety, nie mam mozliwości
                                                ustawienia pracy i urlopu tak, żebym takich okresów przymusowej
                                                nadaktywności unikneła. A bardzo bym chciała. Byłabym nawet gotowa
                                                mysleć nad jednym projektem na wakacjach , na plaży , na kocyku pod
                                                warunkiem, że nie miałabym sytuacji kiedy muszę zrealizować milion
                                                projektów i zadań w tym samym czasie. Mój tydzien wygląda wtedy tak,
                                                ze wracam do domu i kłądę się do łóżka ze zmeczenia, zasypiam , a
                                                potem wstaję jak głupia o 3 rano, bo teoretycznie się wyspałam.
                                                Niestety nie mam takich możliwości i to nie jest niczyja wina.

                                                I chociaż podział na wakacje i pracę jest słuszny z zasady, nie
                                                można się go chyba szytwno trzymać, bez wzgledu na okoliczności. Ja
                                                naprawde uważam, że w szaleństwie 3 klasy gimnazjum dodatkowe 2 - 3
                                                weekendy NICNIEROBIENIA w trakcie roku szkolnego są cenniejsze niż
                                                zmuszenie się do przeczytania paru książek w czasie wakacji.

                                                Nie da się wypocząć na zapas. Ten wypoczynek może być potrzebniejszy
                                                w listopadzie, w marcu czy w maju.


                                                • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 19:31
                                                  Widzisz, ja mam pracę podobną jak uczniowie - to znaczy nigdy nie
                                                  moge powiedzieć, ze jest OK, że skonczyłam - zawsze jeszcze cos
                                                  powinnam robić. Tio może nawet nie jest aż tak wyczerpujace jak
                                                  Twoja praca zrywami, ale psychicznie męczace, bo kazdy odpoczynek
                                                  zatruty jest myślą, ze odbywa się kosztem czegoś. Podobnie ma uczeń
                                                  w szkole. W szkole nie ma w weekendy nicnierobienia ot tak -
                                                  niecnierobienie zazwyczaj jest przerywane przypominaniem sobie, ze
                                                  do tej wtorkowej klasówki z fizyki to mozna by sie jeszcze pouczyć,
                                                  a człowiek się nie uczy. (To być moze nie dotyczy wyjątkowo zdolnych
                                                  uczniów).
                                                  Dlatego dla mnie czas wakacji to jedyny czas bez wyrzutów sumienia.
                                                  Jedyny, gdy moge p[owiedzieć, ze nic nie robię i jest mi to
                                                  wybaczone. Moje dzieci mają podobnie.
                                                  Myslę, ze tu nie ma jednego dobrego rozwiazania, ale decyzja powinna
                                                  nalezeć do ucznia, a nie byc mu narzucana.
                                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 19:47
                                                    Doskonale rozumiem syndrom "wiecznie nieodrobionych wszystkich
                                                    lekcji" , chociazby z prowadzenia domu.

                                                    Dlatego jako przykłąd pracy wakacyjnej dałam lektury. Nie chodzi mi
                                                    tylko o to, że czytanie jest nieduzym wysikiem, chodzi mi głownie o
                                                    to, że ma początek i koniec.

                                                    Założenie "będę robił testy w czasie wakacji, żeby miec mniej stresu
                                                    w czasie roku szkolnego" jest moim zdaniem trochę bez sensu, bo w
                                                    tym przypadku uczen faktycznie może wierzyć, że 5 testów to lepiej
                                                    niz 3 testy, a 10 testów to lepiej niz 5. I tak dalej i końca nie
                                                    widać, a nawet jak przestanie te testy robic, to będzie czuł wyrzuty
                                                    sumienia. Przeczytanie Syzyfowych prac 3 razy nie jest lepsze od
                                                    przeczytania 1 raz. Jest początek i koniec. Można mieć "odrobione
                                                    lekcje" i cieszyć się homarem.

                                                    Ja cały czas mam na myśli zadania, które trzeba wykonać, a jeśli
                                                    wykona się je wczesniej, to później już nie trzeba. Nie mówię o
                                                    dodatkowej
                                                    pracy, której celem jest doskonalenie. Bo tutaj
                                                    faktycznie nie ma końca.

                                                    Staram się uczyć z doswiadczenia osób, których dzieci przeszły lub
                                                    przechodzą przez 3 klasę gimnazjum. Widzę, że różowo nie jest , że
                                                    jest duzo, przepraszam za słowo, pierdół, plakatów, wyciągań na 5,
                                                    referatów i innych cudów, często w poczuciu nieprawiedliwości. A w
                                                    tle egzaminy. I normalny rok szkolny z normalną (?) nauką.
                                                  • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 19:51
                                                    Ze wszystkiego w szkole najbardziej nienawidziłam fizyki i lektur:)
                                                    Chociaż czytać uwielbiam.
                                                    Pamiętaj też, ze to nie jest po prostu przeczytanie książki. To
                                                    konieczność jej dokladnego zapamiętania. Nie wiem, jak Twój syn, ale
                                                    moi synowie nie byliby w stanie po pół roku odtworzyć w pamieci
                                                    książki, która czytali na wakacjach - wiec i tak musieliby czytać
                                                    raz jeszcze.
                                                    Obawiam się,z e program szkolny jest taki,z e nie da sie tak
                                                    naprawde odrobić wszystkich lekcjim, nawet nie będąc nadgorliwym.
                                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 20:01
                                                    " Pamiętaj też, ze to nie jest po prostu przeczytanie książki. To
                                                    konieczność jej dokladnego zapamiętania"

                                                    Dlatego w innym topiku domagałam się listy TYCH 5 obowiązkowych
                                                    lektur na całe gimnazjum, których znajomośc będą sprawdzać na
                                                    egzaminie. Bezczelnie rozważam kupienie 5 bryków:) i mam nadzieję,
                                                    że to głownie Sienkiewicz.

                                                    Resztę literatury oszczędzę.;)

                                                    Na szczęście w szkole syna nie sprawdzają "ilu więźniów w
                                                    więźniarce" i przeczytanie książki w czasie letnich wakacji
                                                    wystarczy (zwłaszcza, że mój syn jak czyta to czyta, nawet jak mu
                                                    się nie podoba, to czyta uważnie, żeby potem udowadniać, że nudna i
                                                    bez sensu, i po co czytać o X, skoro Y)
                                                  • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 20:07
                                                    Przepraszam, że spytam - a Twój syn w ogóle dużo czyta?
                                                    Bo moze tu jest róznica, mój czyta na tyle dużo, ze po pół roku juz
                                                    ksiązki mu się mylą. I na tyle szybko, ze w ogóle nie wlicza tego do
                                                    czasu, ktory musi spedzić na pracy.
                                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 20:56
                                                    Syn czyta bardzo dużo i szybko, ale ponieważ jest to literatura na
                                                    tyle różnorodna nie sądzę, żeby zapominał/myliło mu się.

                                                    Jest to np. w sesji świątecznej Historia Malezji (zażyczył sobie na
                                                    gwiazdkę!), Adrian Mole, Umberto Eco. Skoro na przykłąd obecni i
                                                    byli politycy Malezji i Angoli nie mylą mu się po miesiącach od
                                                    przeczytania to inne rzeczy też pamięta.;) Zresztą pamięć ma raczej
                                                    dobrą. Oczywiście informacji typu "ilu więźniów.." może nie pamietać
                                                    (ale może też pamietać, z nim nigdy nie wiadomo), ale tak jak
                                                    pisałam - to akurat nie jest istotne. Zdarzało się, że przerabiali w
                                                    szkole ksiązkę, którą czytał pare lat wczesniej i tez nie było
                                                    problemów. Inna sprawa, że on ma prawo w szkole powiedzieć na
                                                    lekcji "zapomniałem jak nazywał się ten lekarz Wokulskiego, ale
                                                    powiedział x i to było ważne, bo y" . I nauczyciel wtedy
                                                    podpowie "Szuman" i nie ma afery.
                                                  • verdana Re: nie motywuję 07.05.10, 21:16
                                                    Umberto Eco? Ale co?
                                                    O ile "Imie rózy" rozumiem, to pozostałe książki sa koszmarnie
                                                    trudne.
                                                    Ja tez czytam dużo i róznorodne - a nie ma siły, bym pamiętała po
                                                    pół roku. Nie tylko nazwisk, umyka mi sporo wątkow. Mogę nie pomylic
                                                    politykow, to co innego, ale sytuacje fabularne - jak najbardziej.
                                                    Owszem, sa książki ktore znam na pamięć, ale te czytałam wiecej niż
                                                    raz.
                                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 22:08
                                                    Nie wiem czy to kwestia dobrej pamięci, ale młody pamięta. W
                                                    czasach kiedy czytał dużo Pratchetta ( a to baaardzo płodny
                                                    pisarz') ) rozmawiał często z tatą , też fanem tego autora, o tych
                                                    książkach. I o ile tatuś mylił wątki i bohaterów, młody go poprawiał
                                                    mimo, że czytali w różnej kolejności i czasmai szmat czasu mijał od
                                                    przeczytania do rozmowy.


                                                    p.s. Imię róży to wiadomo, ale Eco to także Zapiski na pudełku do
                                                    zapałek, 3 częsci. Lektura bardzo rozrywkowa:)
                                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 22:15
                                                    p.s. on pamięta nawet fizykę i chemię z poprzednich lat (na takim
                                                    samym poziomie jaki znał w chwili właściwej czyli nawet b.
                                                    przyzwoitym, ale nie rewelacyjnym) . Jego mózg odrzuca całkowicie
                                                    tylko biologię. Nie wiem jak to działa, ale chyba nie pamieta nic
                                                    po miesiącu.
                                                • Gość: menodo Re: nie motywuję IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.10, 19:40
                                                  Mój tydzien wygląda wtedy tak,
                                                  > ze wracam do domu i kłądę się do łóżka ze zmeczenia, zasypiam , a
                                                  > potem wstaję jak głupia o 3 rano, bo teoretycznie się wyspałam.
                                                  > Niestety nie mam takich możliwości i to nie jest niczyja wina."

                                                  Tez kiedys tak zylam, ale przestalam, bo pewnego dnia znalezli mnie panstwo
                                                  sprztajacy (bardzo mili ludzie) - malo przytomna na podlodze , w firmie , w
                                                  ktorej pracowalam...
                                                  >
                                                  • joa66 Re: nie motywuję 07.05.10, 19:52
                                                    Ale zdarzają mi się dni, a nawet tygodnie, że sobie bimbam i mogę
                                                    czuć wyrzuty sumienia tylko dlatego , że sobie spinaczy kolorami w
                                                    szufladzie nie ułozyłam, ani nie zrobiłam niczego równie
                                                    pożytecznego. Wolałabym wtedy zrobic cos sensowniejszego, ale
                                                    niestety sensowne rzeczy chodzą u mnie nawet nie parami, a
                                                    dziesiątkami, a wszystkie są na wczoraj.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka