Dodaj do ulubionych

Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ?

IP: *.aster.pl 29.03.11, 14:50
U "nas" w szkole ostatnio nauczyciele się wściekli i dzieciaki już nie wyrabiały. Poprosiliśmy na zebranie o 2 tygodnie luzu, bo dzieci już zaczęły wariować ze stresu, bo z jednej strony jakieś miliony klasówek, prace domowe na kilka godzin itp, a z drugiej widmo tego egzaminu i ciągła presja.

No zobaczymy czy to coś da i się uda choć trochę odsapnąć.

Ja osobiście "pozwoliłam" się uczyć tylko do końca marca, potem relaks, zero stresu. (niestety u nas to aż 4 dni pod rzad będzie, bo jeszcze ten cholerny (termin cholerny, nie sam konkurs) konkurs w piątek...)
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 29.03.11, 15:15
      U nas w miarę normalnie sądząc po zachowaniu syna. Chociaż wczoraj powiedział, że cieszy się z terminu egzaminów , bo nie będzie musiał wszędzie słuchać o Smoleńsku, bo będzie pewnie już myślał tylko o egzaminach :) Zakłada więc jakieś zdenerowowanie.

      Szkoła tradycyjnie wezwała psychologa do nauki relaksacji.

      Mam nadzieję, że w ostani weekend "przed" uda mi się go gdzieś wyciągnąć albo wypchać na świeże powietrze.

    • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 29.03.11, 16:23
      No my to na pełnym luzie, bo młody z racji tytułu laureata z matematyki ma jeden egzamin (i zarazem stres o rekrutację) z głowy. Z humanistycznych próbnych miał bardzo dobre wyniki, więc się nie przejmuje, z języka też, więc przyznam, że w ogóle nie wiem, co to są egzaminy. A nie, stres jest, bo będzie musiał się wbić w garnitur ;) Ale trzymam kciuki za wszystkich tu obecnych trzecioklasistów. Niemniej młody twierdzi, że w szkole jakiegoś wielkiego parcia nie ma. Ale też progi do naszych liceów, nawet tych najlepszych, nie są jakieś horrendalne, więc i stres mniejszy.
    • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 29.03.11, 17:50
      Moja córka niestety presji nie czuje:(. Szkoła oczywiście sprawę egzaminów olewa, jakieś fakultety są, ale mało kto chodzi ( moja córka była prawie na wszystkich, ale twierdzi, ze to nic nie daje). Mam wrażenie, że osobą najbardziej stresującą się jestem ja... . Moja córka jest uczennicą średnią, humanistyczny egzamin powinien byc bez wiekszych problemów, ale ścisły to mam obawy... . Klasa jaką obstawia ( dwujęzyczna zerowa z niemieckim) jest raczej w zasięgu jej możliwości, no ale może być różnie. Ale ona jest luzak i twierdzi, ze co ma być to będzie. Z jednej strony takie podejście jest dobre, bo nie zżera ją stres i zawsze na testach potrafi się zmobilizowac, no ale te próbne z matmy to tak sobie jej poszły...ech ..chciałabym żeby już było po egzaminach....
        • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 08:38
          Orginalne podejście szkoły czy ucznia?
          Bo szkoła to niestety egzaminy bagatelizuje. Nauczyciele rozdają testy na zajęciach ( tych fakultatywnych - w soboty), weźcie i róbcie. Moja córka chodziła, bo wyszłyśmy z założenia zawsze coś skorzysta, ale niestety trafiła na kiepskich nauczycieli. Skoro nie wymagali przez 3 lata, to i teraz nie zależy im na tym aby młodzież przygotować. Wiem wiem to młodzież powinna chcieć się uczyć - bo to prawda, ale uważam, że nauczyciele są od tego aby uczyć i wymagać.
          I te fakultety też powinny być prowadzone według jakiegoś rozsądnego planu, ale nie są. Efekt - z 26 osób w klasie, na zajęcia chodziło 7-8 osob, reszta olała totalnie albo uczyła się na kursach zewnętrznych.
          • agatka_s Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 09:35
            U nas fakultety sa bardzo dokladnie prowadzone, od wrzesnia po kilka godzin tygodniowo, albo przed lekcjami (7 rano !!!!) albo po lekcjach (koło 17.00). Po pierwsze one są ABSOLUTNIE obowiązkowe, jesli dziecka nie ma MUSI być usprawiedliwienie. Po drugie są prowadzone według okreslonego planu, po kolei przez wszystkich nauczycieli od prtzedmiotoe egzaminacyjnych. Powtarzają, robia zdania no i dostają prace domowe z tych fakultetów, tzn sa takie ksiązki z cwiczeniami i je wypełniają. Dużo tego jak cholera, bo to niezaleznie od normalnych lekcji, a jeszcze jak wraca się ze szkoły kolo 18.00 to juz naprawde mało czasu zostaje na cokolwiek....

            Aha te fakultety są finansowane z pieniedzy rady rodziców, składska jest 300 zł na rok, ale to idzie głownie na to co roku.

            Ja już chce , aby to sie skończyło bo dziecko już jest tak wymęczone....(ja też, ale ja to ze zdenerwowania i tego żebym juz chyba wolala za niego to wszystko zrobić jak widze jak ich "poniewieraja")
            • Gość: takaja Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.11, 02:38
              W moim gimnazjum nie było fakultetów. A jeszcze w 3 klasie polonistka się rozchorowała i przez półtora miesiąca nie mieliśmy lekcji :/ Ja byłam z tego rocznika, gdzie nie było jeszcze testów z języka obcego, ale egzaminy nieźle mi poszły-humanistyczny: 43 punktów na 50 możliwych, a matematyczno-przyrodniczy: 41 punktów na 50. Dodam, że miałam taką sytuację, że tuż przed egzaminami zmarła moja mama po długiej chorobie i w dniach gdy miałam egzaminy, to były załatwiane sprawy związane z pogrzebem mojej mamy, a do tego przez dużą część gimnazjum byłam w szpitalach, na operacjach itp., więc sądzę, że jak na taką sytuację, to poszło mi dobrze. Na koniec gimnazjum miałam średnią 5,3, a chodziłam do jednego z lepszych gimnazjów w mieście. Jak miałam egzaminy, to nie przejmowałam się testami, tylko czym innym i tuż przed i po cały czas wyłam.
      • agatka_s Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 10:18
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > a mnie ciekawią te fakultety?
        > bo przecież dzieci chodzą do szkoły, uczą się;) i co trzy lata nauki w gimnazju
        > m nie przygotowuje do zdania egzaminu końcowego?

        Oczywiscie, że przygotowywuje, ale szkoła ambitna (gim dwujęz), dzieci ambitne (obstawiają rankingowe licea, no i nie ma zmiłuj raczej ponad 90 pkt z egzaminu trzeba mieć) i rodzice ambitni, no i taki system jest od lat (i się sprawdza). No ale jak widać rodzice już nie wyrobili z tą ambitnoscią i poprosili o "prawo łaski" dla swoich dzieci (swoja drogą na razie nie bardzo obowiązuje, bo dziecko (moje) wczoraj cały dzień siedzial nad niemieckim, który akurat teraz mógłby być ciut luźniejszy, w koncu 2 tygodnie bez sążnistej pracy domowej z niemca nic by nie zaszkodziło....).
        • Gość: takaja Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.11, 02:49
          Dodam, że fakultety pod kątem testów byłyby dobre. W moim gimnazjum raczej było napchane dużo materiału, sprawdziany z książkowej wiedzy czy sprawdzian na temat jakiejś lektury szkolnej itp. Ale nie przerabiało się żadnych testów, a jak wiadomo-czy to egzamin gimnazjalny czy matura, to wszystkie egzaminy mają jakiś klucz odpowiedzi i uczeń musi rozwiązywać wszystko ,,pod klucz". A że pochodzę z rodziny nauczycielskiej (dużo osób sprawdza m. in. arkusze maturalne), to jest coś takiego, że jak czegoś nie ma w kluczu, to nauczyciel może to zaliczyć, ale nie musi, więc jak egzaminator jest ,,upierdliwy" (a jest sporo takich nauczycieli-egzaminatorów), to może dać 0 punktów z wielu zadań, chociaż ktoś dobrze napisał, ale nie ma tego w kluczu. Więc dodatkowe zajęcia, żeby przećwiczyć wszystkie rodzaje zadań na egzaminie są dobre. Ja sama musiałam kupować książeczkę z przykładowymi arkuszami i sama w domu rozwiązywałam wszystkie zadania.
      • joa66 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 12:24
        U nas fakultetów nie ma. Jedyna zmiana w 3 klasie to podział klasy na dwie grupy (9 osobowe) na matematykę , po to żeby nauczycielowi nic nie umknęło i w razie potrzeby wzywał delikwenta na "douczanie". A douczania mogą być rano 0 7.30, o 16.00 , w sobotę, niedzielę, w zależności od ustaleń (indywidualnych lub grupowych)

        No i w gimnazjum w przeciwieństwie do podstawówki robią jednak trochę próbnych testów.

        Mój młodzieniec zastanawia się czy iść do szkoły w poniedziałek, za to ma szerokie plany na "po" :)

        I trudno mi powiedzieć czy stresuje się, bo boi się wpadki czy ma jakieś ambicje, o których wstydzi się mówić typu 99 na 100 !:)


        Też nie mogę się doczekać , żeby już było po wszystkim, chodziaż teraz (przynajmniej na razie) denerwuję się mniej niż pół roku temu.
    • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 13:03
      Fakultety c.d. - gdyby były płatne to pewnie mozna by bylo wymagać, żeby nauczyciele się postarali. U nas te fakultety są w ramach godzin, które każdy nauczyciel musi wypracowac, czyli 14 godzin w semestrze. Prace domowe? hmmm absolutnie nic takiego nie ma. Dzielenie na grupy? Matematyczka mojej córki wyraża ogromne zdziwienie, że ktoś może chcieć poprawić 2 z klasówki - no przeciez jest zaliczone!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Normalnie zgroza. Testy próbne? Były 2 w III klasie. Jedynie angielski jest ok i właściwie cały II semestr to głównie pod kątem egzaminu, ale co z tego jak język póki co się nie liczy.
      Średnia klasy ( córka jest w językowej) w granicach 3 ( a jest 2 laureatów olimpad), a nawet trochę poniżej.... . Co ciekawe egzaminy co roku wychodzą nieźle ( !), dzięki korepetycjom? mhhh, a żeby się dostać do gimnazjum, jesli ktoś jest spoza rejonu trzeba mieć czerwony pasek, bo tak dużo chetnych. Nie wiem, może w klasie mojej córki tylko taka masakra, chociaż w innych klasach też podobno lepiej nie jest.
          • agatka_s Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 17:35
            Hehe, a ciekawe, co sie w Batorym dzieje, bo jak rozumiem wyscig miedzy czolowk
            > a wlasnie sie rozpoczal:D

            No nie wiem te fakultety sa od wrzesnia, nic raczej sie nie rozpoczelo. Co roku zreszta jest tak samo, taki system przygotowania do egzaminu (zeby nie tracic czas na lekcjach robi sie to poza lekcjami)


            >
            > W swietle powyzszych faktow odczuwam coraz wieksza dume z liczby punktow swojej
            > corki - 80.
            > Fakt. w drugim semestrze z rozpaczy zapisalismy ja na kurs z czesci mat.-przyr.
            >
            > Udzial szkoly w przygotowaniu dzieciakow do testu okreslilabym jako zerowy lub
            > wrecz ujemny:D

            No ale to szkola powinna czy nie powinna przygotowywac ? Bo jakos nie rozumiem ? Powinny byc te fakultety, czy powinni olac uczniow i wierzyc ze sami sie przygotuja ?
            Kpisz z Reytana (Batorego de facto, o ktorym jak akurat nie mam pojecia) , ale jakos nie wiem jak byloby OK wedlug Ciebie ?

            Moim zdaniem to akurat dobrze ze to szkola zalatwia, ze nie trzeba korepetycji, kursow i ze robia to nauczyciele od przedmiotow, a nie ktos kompletnie przypadkowy. Ja palcem nie kiwnelam w "tym temacie" i akurat szkole za to jestem bardzo wdzieczna. Natomiast uwazam ze na sam koniec mogli by dac juz dzieciakom spokoj, bo pewnie to da lepszy skutek, ale to ze nie daja, to bardziej kwestia jakis tam zasad szkolnych (tu nigdy nie taryfy ulgowej, nawet z muzyki i plastyki sa klasowki)niz czegos innego.
            • Gość: menodo Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.11, 17:59
              "Bo jakos nie rozumiem
              > ? Powinny byc te fakultety, czy powinni olac uczniow i wierzyc ze sami sie prz
              > ygotuja ?
              > Kpisz z Reytana (Batorego de facto, o ktorym jak akurat nie mam pojecia) , ale
              > jakos nie wiem jak byloby OK wedlug Ciebie ?"

              Wydaje mi sie, ze pomiedzy totalna olewka, ktora opisuje Malgosia i ktora znam ja z gimnazjalnych czasow mojego dziecka a totalna histeria i atmosfera oczekiwania na tsunami jaka Ty opisujesz, jest jeszcze jakas przestrzen?
              I gdzies w tej przestrzeni sa szkoly, w ktorych na przyklad fakultety w sobote nie sa obowiazkowe, zwlaszcza dla olimpijczykow :D
              I to jest dla mnie normalna szkola.
        • Gość: agatka_s Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.aster.pl 30.03.11, 17:17
          One nie sa platne, one sa finansowane z pieniedzy Rady Rodzicow (wszystkich rodzicow gimnazjum nie tylko naszych 3 klas), tak samo jak czesc lekcji poza standardowa siatka godzin(w gimnazjum jest wiecej lekcji niz w innych, czesc finansuje dzielnica, a czesc Rada rodzicow). Wplaty na Rade Rodzicow sa dobrowolne, jak ktos nie chce placic to nie deklaruje (ale akurat placa wszyscy, jakos nikt pieniedzy nie zaluje). Te fakultety byly bardzo fajne (przede wszystkim nie mieszaja biezacych lekcji, ktore ida normalnie), tylko ze teraz na koncu nauczyciele troche przesadzaja. Z tym sie moge zgodzic, ciut niepotrzebnie....tym bardziej ze na 30 osob chyba z 10 czy jakos tak, to laureaci jakis konkursow kuratoryjnych, wiec w ogole im to juz niepotrzebne, a reszta raczej juz jest dobrze przygotowana.
        • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 16:55
          Brak konkurencji w okolicy? Ludzie wybierają mniejsze zło? sama nie wiem...ale takie są fakty.
          Moja córka od stycznia ma korepetycje z chemii i matematyki; po pierwszej lekcji w domu stwierdziła, że czuje się jakby pierwszy raz w życiu chemię miała. Była zdziwiona autentycznie, ze tak fajnie i prosto można wytłumaczyć przedmiot.
          Srednią klasy widzę w dzienniku elektronicznym - widać średnie z poszczególnych przedmiotów; dla mnie to jest chore, ze szkoła nie jest w stanie przygotowac do egzaminów.
          Przestałam chodzić do nauczycieli i wdawać się w dyskusje, bo do szału mnie doprowadzały głupie teksty nauczycieli typu: po co dziecko chce poprawiać 2 czy 3? Przecież słabe oceny ucznia to nie tylko jego wina, ale takze nauczycieli. A może głównie nauczycieli, bo nie potrafią nauczyć albo zmotywowac do nauki.
          • joa66 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 21:21
            Przestałam chodzić do nauczycieli i wdawać się w dyskusje, bo do szału mnie doprowadzały głupie teksty nauczycieli typu: po co dziecko chce poprawiać 2 czy 3?

            Jak to po co? Jeżeli dotyczy to 4 przedmiotów kluczowych to kwestia punktow w rekrutacji.

            Co do Reytana ... chociaż wolę "nasz" system, w sumie pomysl fakultetów się mi podoba, z jednym wyjątkiem. Wolałabym mozliwość a nie obowiązek. Zasady muszą służuc dobru ludzi, a nie odwrotnie.

            U nas na razie konflikt interesów, bo ja czuję, że muszę wyrwać go na świeże powietrze przed i po, a on woli kolegów i kolezanki (jakie to dziwne ;) ) i co najgorsze raczej nie na świeżym powietrzu.
    • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 30.03.11, 23:42
      Mnie tylko ciekawi, jak sami jako rodzice oceniacie - ile punktów na egzaminie Wasze dziecko zyska dzięki tym całorocznym fakultetom i przygotowaniom w porównaniu do wyniku, który uzyskałoby bez tych ekstremalnych przygotowań? Pytam, bo przyznaję, że u nas (w końcu miasto wojewódzkie) nie ma prawie w ogóle presji na egzaminy, w każdym razie nie tak, żeby organizować jakieś płatne fakultety itp. Były dwa próbne egzaminy i tyle. Fakt, ze mój syn chodzi do bardzo dobrej szkoły, ale bardzo dobrej lokalnie - do takich Reytanów itp. im bardzo daleko, niemniej ci bardzo dobrzy z klasy powyżej 90 punktów osiągają bez fakultetów i bez dodatkowych kursów. O ile wiem, w innych szkołach też nie ma zbytniego szaleństwa (poza prywatnymi gimnazjami, gdzie wiem, że są jakieś dodatkowe zajęcia przed egzaminami). No ale fakt, progi w liceach u nas nie są aż tak wysokie (zapewne poniekąd dzięki temu, że nie ma właśnie aż tak dużej presji na egzaminy) i w zasadzie nie ma się co męczyć cały rok, żeby podbić wynik o te kilka punktów. Niemniej tak sobie wyobrażałem zawsze, że młodzież ucząca się w tych najlepszych szkołach w kraju te powyżej 90 punktów wyciąga bez specjalnych przygotowań (naprawdę tak myślę). Jak uważacie jako rodzice - czy warto ich aż tak męczyć? Na ile aż takie przygotowania są rzeczywiście im niezbędne? Czy to nie jest tylko taki psychiczny wentyl bezpieczeństwa, zapewnienie im psychicznego komfortu, że są maksymalnie przygotowani, a w rzeczywistości i bez tego uzyskaliby podobny wynik?
      • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 31.03.11, 07:52
        "Przestałam chodzić do nauczycieli i wdawać się w dyskusje, bo do szału mnie doprowadzały głupie teksty nauczycieli typu: po co dziecko chce poprawiać 2 czy 3? "

        "Jak to po co? Jeżeli dotyczy to 4 przedmiotów kluczowych to kwestia punktow w rekrutacji."

        Moja córka jest humanistką typową. Z przedmiotów punktowanych do LO będzie miała 6,5,4,4 - jest więc ok. Natomiast z przedmiotów ścisłych lezy i kwiczy:(, a zdziwienie, że dziecko chce poprawiać 2 z klasówki usłyszałam od Pań od fizyki i matematyki. Moje pytanie, czy wiedza na 2 wystarczy do napisania dobrze egzaminu spotkała się tylko z uśmiechem tych pań i plątającymi się wyjaśnieniami. To było na początku roku. Córka oczywiście poprawy napisała, na sprawdzenie czekalismy 4 tygodnie. Pani ma to gdzieś. Moje dziecko było jedną z bardzo nielicznych osób, które poprawiały cokolwiek. Nie ma żadnego nacisku ze strony nauczycieli, żeby uczniowie się douczyli. Takie sytuacje zdarzały częściej, bo moja córka od czasu do czasu zaliczała wpadki na 2.
      • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 31.03.11, 07:59
        "Mnie tylko ciekawi, jak sami jako rodzice oceniacie - ile punktów na egzaminie Wasze dziecko zyska dzięki tym całorocznym fakultetom i przygotowaniom w porównaniu do wyniku, który uzyskałoby bez tych ekstremalnych przygotowań?"

        Moja córka 1 egzamin próbny mat-przyr, w grudniu napisała na 17 pkt!!!!!; od stycznia ma korepetycje z matmy i chemii, 2 test w lutym napisała na 32 pkt., teraz testy, które robi w domu wychodzą jej tak w granicach 34-40 pkt i jestem przekonana, że to wynika z jej pracy na korepetycjach, a nie z tego co robią w szkole.
        Z humanistycznego oba testy napisła na poziomie 40-42 pkt. Wiedza ze szkoły i umiejętności rozwiązywania tego typu testów wystarczają. Sama twierdzi, że niezbyt się przykładała na tych próbnych. Jak napisze oba egzaminy na 75-80 pkt to będzie dobrze. I co najważniejsze powinno wystarczyć do dostania się do upragnionej klasy. Oby! A ja i tak się denerwuję, bo przeciez może być różnie.
        • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 31.03.11, 08:05
          I jeszcze a propos korepetycji. 2-3 tygodnie temu wpadłam na pomysł, aby "załatwić" córce jeszcze 3-4 spotkania z "fachowcem" od fizyki, tak aby "przerobi" z nią zadania egzaminacyjne z testów. Obdzwoniłam 20-30 korepetytorów z portalu o korepetycjach, z mojej części Warszawy+ miasteczka ościenne - wszędzie usłyszałam odpowiedź: przykro mi, mam komplet!!!!!!! O czym to świadczy???? Po co nam szkoły publiczne? Skoro młodzież musi nagminnie douczać się prywatnie????
          Po kilku dniach jeden łaskawie oddzwonił. W 3 lekcje cudów nie zdziała, ale moje dziecko czuje się trochę "pewniejsze". Nie można było tego zrobić w szkole?
      • agatka_s Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 31.03.11, 08:40
        selerr napisał:

        > Mnie tylko ciekawi, jak sami jako rodzice oceniacie - ile punktów na egzaminie
        > Wasze dziecko zyska dzięki tym całorocznym fakultetom i przygotowaniom w porówn
        > aniu do wyniku, który uzyskałoby bez tych ekstremalnych przygotowań? Pytam, bo
        > przyznaję, że u nas (w końcu miasto wojewódzkie) nie ma prawie w ogóle presji n
        > a egzaminy, w każdym razie nie tak, żeby organizować jakieś płatne fakultety it
        > p. Były dwa próbne egzaminy i tyle. Czy to nie jest tylk
        > o taki psychiczny wentyl bezpieczeństwa, zapewnienie im psychicznego komfortu,
        > że są maksymalnie przygotowani, a w rzeczywistości i bez tego uzyskaliby podobn
        > y wynik?

        ja nie mam zielonego pojecia, bo ja nie miałam pojecia co on umiał przed, co on umie po. Mnie to kompletnie nie interesuje, bo tym zajmuje się szkoła, które ufam (bo nie mam najmniejszego powodu nie ufac, tym bardziej ze ja sie na uczeniu nie znam i w zyciu nikogo do egzaminu nie przygotowałam, w odróznieniu od nauczycieli). Taki system jest od lat, sprawdza się bo szkoła ma dobre wyniki, "nawet" w czasach gdy chodziły do niej dzieci rejonowe (nasz rocznik jest pierwszy 100% dwujezyczny, przez ostatnie lata to była tylko 1 klasa, wiec gimnazjum było "normalne"). Najważniejsze że syn uważa że dobrze że są te fakultety, bo nic więcej robić już nie musi. I tego się trzymam. A co będzie zobaczymy.

        To co mnie (i wiekszosci rodziców) się nie podoba, to to ze na 2 tygodnie przed egzaminem dzieci mogłyby dostać wiecej luzu. A tu nic sie nie zmienia (i to mam na mysli "odkrecanie" sruby), tak jak byly klasówki, wielkie prace domowe, odpytywanie i liczne poprawy (bo w szkole, drugi termin jest z definicji dla nieobecnych i dla chetnych do poprawy) itp tak są nadal, nic luzu. Dzieci są zdenerwowane, bo to taki okres, większość chodzi na spotkania informacyjne (czasem potrafi być po kilka w tygodniu), na tych spotkaniach też trochę straszą (my na szczęscie nie musimy, i blogosławie ze namowiłam syuna do tego w zeszłym roku)-z tego co rozumiem dużo dzieci naprawde nie wie gdzie pójść, są troche spanikowane. Nawet w telewizorze straszą (własnie widziałam reklame gazety testów "Gimnazjalisto !!!! Już za tydzień egzamin !!!!!). Wiem ze np dziewczynki hurtem poszły na jakis egzamin do prywatnego liceum, na wszelki wypadek "bo jak my sie nie dostaniemy"-same poszły, rodzice juz się dowiedzieli po. Rodzice się zwyczajnie martwią i stad prośba o luz w te ostatnie 2 tygodnie.

        Nie mam wrazenia aby szkoła zacxhowywała się jakoś inaczej teraz, tak samo zachowuje się przez ostatnie 3 lata, tak samo konsekwentnie (nauka zawsze do ostatnich dni...). Bardziej chodzi mi o to że ja już synowi dałam "odpust", trudno teraz już koniec z nauką , trzeba sie zresetować(u nas jeszcze jest to przygotowanie do konkursu i do egzaminu z angielskiego do 2jęz), nawet jesli szkoła tego odpustu nie daje (aczkolwiek moze cos daje bo np dzisiaj nie mają fakultetow ;-) ).
          • agatka_s Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 31.03.11, 09:38
            joa66 napisała:

            > A co szkoła na Waszą prośbę o poluzowanie?

            To była prosba do pani wychowawczyni na zebraniu, jedna mama wstała i poprosiła, a chór rodzicow ją poparl. Pani obiecała że porozmawia z nauczycielami i poprosi, ale czy to zrobila ?

            W 1szej klasie nasza wychowawczynia była p. dyrektor, i jak ja sie poprosiło albo zgłosiło jakis wniosek racjonalizatoerski, to od razu rzecz się dziala (poza jednym wnioskiem, aby utworzyc oficjalna palarnie dla licealistów, aby nie palili w toaletach gdzie sa nasze maleństwa, tu pani dyrektor zaprezentowala postawe "po moim trupie"). Obecna pani jest kiepska, mało ją obchodzą dzieci. Jest poprawnie, ale chyba cierpi na wypalenie zawodowe, bo wciąż narzeka i wciąz nic sie nie daje załatwić (a akurat dziecio maja duzo pomyslow, ale i tak zawsze jest ściana, dzieci ja olewaja i wala od razu do p. dyrektor ze swoimi pomysłami, co dodatkowo potęguje rozczarowanie wychowawczyni). Dlatego mam spore watpliwosci czy coś rzeczywiscie przekaze.

            Niemniej moje dziecko od kilku dni jeździ na rolkach i na rowerze, nawet umawiaja się z koleżankami na te rolki, co powiem szczerze przez ostatnie miesiace bylo nierealne i to nie tylko z powodu pogody. Mysle ze to że ja mu wyraxnie powiedziałam "KONIEC" ma dla niego znaczenie, bo już moze sobie odpuścić, w razie czego "zwali" na mnie ;-))). Moze to dziecinne, ale to są przeciez jeszcze dzieci, i to wychodzi własnie w takich stresujacych momentach, najchęyniej to by się jeszcze pod skrzydła mamy skryli, ale trzeba robic dobra minę.

            Myslę ze w tych ostatnich dniach taki luz i wsparcie ze strony rodziców są wazne.
      • Gość: menodo Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.11, 11:27
        "Fakt, ze mój syn chodzi do bardzo dobrej sz
        > koły, ale bardzo dobrej lokalnie - do takich Reytanów itp. im bardzo daleko, ni
        > emniej ci bardzo dobrzy z klasy powyżej 90 punktów osiągają bez fakultetów i be
        > z dodatkowych kursów."

        Problem polega na tym, ze w najlepszych warszawskich gimnazjach - do ktorych chodza wyselekcjonowane dzieci - SREDNI wynik szkoly to ok. 90 punktow lub powyzej.

        Podejrzewam, ze gdybym zapisala swoja corke na korepetycje juz od 1 klasy (chodzila do marnego gimnazjum, wiekszosc nauczycieli "z lapanki") i gdyby w trzeciej klasie od poczatku roku chodzila na kursy sobotnio- niedzielnie - mialaby z dziesiec punktow wiecej. A miala 80, ale dodatkowo 14 za final olimpiady i 4 za inny konkurs, wiec zalapala sie do dobrej szkoly.
        W jej licealnej klasie srednia punktow z testu to 89 punktow, wyraznie zanizona przez moje dziecko, ale jakos nie slysze, by byla klasowym ogonem; wrecz przeciwnie:)
        • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 06.04.11, 10:03
          Gość portalu: menodo napisał(a):
          > Problem polega na tym, ze w najlepszych warszawskich gimnazjach - do ktorych ch
          > odza wyselekcjonowane dzieci - SREDNI wynik szkoly to ok. 90 punktow lub powyz
          > ej.

          Tak, zauważyłem, ale przyznam, że myślałem dotąd, że ten wynik jest tak wysoki właśnie dlatego (i tylko dlatego), że chodzą tam wyselekcjonowane dzieci, a nie dlatego, że przez rok się douczają dodatkowo specjalnie do egzaminu. Ale to taka samonapedzająca się machina - coraz wyższe progi, coraz bardziej sa potrzebne dodatkowe kursy, które generują coraz wyższe wyniki, a te - coraz wyższe progi. To ja już wolę moje miasteczko, w którym nikt nie musi się martwić, czy mu 90 punktów i powyżej punktów starczy, żeby się dostać do bardzo dobrej szkoły :) Zresztą, patrząc na te testy z ubiegłych lat, ich przejrzystość i bezbłędność :) coraz bardziej stwierdzam, że strata kilku punktów jest jak najbardziej dopuszczalna i zrozumiała i nie ma co dążyć do 100%-owego wstrzeliwania się w sposób myślenia autorów tych zadań, bo to może przynieść wiecej szkody niż pożytku tym młodym ludziom.
          • menodo Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 06.04.11, 10:31
            > Tak, zauważyłem, ale przyznam, że myślałem dotąd, że ten wynik jest tak wysoki
            > właśnie dlatego (i tylko dlatego), że chodzą tam wyselekcjonowane dzieci, a nie
            > dlatego, że przez rok się douczają dodatkowo specjalnie do egzaminu"

            Szczerze Ci powiem, ze ja tez tak myslalam:)
            Niemniej, uwazam, ze te wyselekcjonowane dzieciaki sa naprawde wybitne.
            Moja corka trafila do liceum, gdzie sporo dzieci pokonczyla dwujezyczne gimnazja i daje Ci slowo - to nie sa "przecietne" dzieci.

            Poza tym troche nie rozumiem Twojego zdziwienia - dla mnie to oczywiste, ze w taki wielkim kraju jak Polska, utalentowane i pracowite dzieci mieszkaja i ucza sie takze w "pozawarszawskich" szkolach.
            • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 07.04.11, 09:32
              > Poza tym troche nie rozumiem Twojego zdziwienia - dla mnie to oczywiste, ze w t
              > aki wielkim kraju jak Polska, utalentowane i pracowite dzieci mieszkaja i ucza
              > sie takze w "pozawarszawskich" szkolach.

              Toż się temu nie dziwię. Dla mnie to więcej niż oczywiste :) Przepraszam za moje wtręty i pytania, które mogą warszawiaków dziwić albo draznić, ale dla mnie system edukacyjny stolicy jest swoiście fascynujący - to tak, jakby parę województw ścisnąć na małej powierzchni i obserwować, co się dzieje w tak skondensowanym układzie - jestem "doświadczalnikiem" i trochę mam odchyły w tę stronę.
              • joa66 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 07.04.11, 09:54
                Dla mnie ciekawym przypadkiem jest liceum Kochanowskiego w Radomiu, a więc też w województwie mazowieckim. Progi punktowe do tego liceum to około 130 punktów (przy takim samym systemie, egzaminach jak Warszawa)

                Kiedy jednak patrzymy na rankingi liceów w Polsce lub w całym województwie mazowieckim radomskie liceum wyprzedza wiele topowych liceów warszawskich.
                • Gość: filga Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: 217.11.129.* 07.04.11, 11:20
                  Ten fenomen można stosunkowo łatwo wytłumaczyć. Kochanowski "stał" głównie fizyką/techniką/astronomią i chemią. To w czasie, kiedy ranking ogólnopolski brał pod uwagę tylko olimpiady. Znakomity, ba, genialny nauczyciel fizyki masowo "produkował finalistów, laureatów i laureatów międzynarodowych. Od dwóch lat już tam nie pracuje. Utrzymuje jeszcze kontakty naukowe z niektórymi uczniami, ale tymi, których uczył. Proszę zwrócić uwagę, że Kochanowski wypadł w tym roku dużo słabiej, niż zazwyczaj.
                  A był przed "topowymi" warszawskimi liceami? Nie umiałabym zdefiniować określenia "topowy" w odniesieniu do szkół.
                  • joa66 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 07.04.11, 11:51
                    Nie umiałabym zdefiniować określenia "topowy" w odniesieniu do szkół.

                    W kontekście tej rozmowy , m.in o rankingach , słowa "topowy" używam w podstawowym znaczeniu, czyli z wysokich (topowych) miejsc w rankingu.

                    Prywatnie - nasz "ranking" troszkę ;) się różni od oficjalnego.
                • Gość: menodo Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.11, 11:28
                  To prawda - ale zwroc uwage, w ogolnopolskim rankingu wg wynikow z matury w pierwszej 50. warszawskich ogolniakow jest 17, a Kochanowski z Radomia jest jedynym pozawarszawskim ogolniakiem, ktore w tym rankingu reprezentuje Mazowsze i topowych warszawskich juz nie wyprzedza tak dramatycznie. Wysokie miejsce w rankingu ogolnopolskim zawdziecza olimpijczykom, ktorych ma wiecej niz niejedno topowe liceum warszawskie.

                  Oczywiscie, mozna powiedziec - a co przeszkadza warszawskim licealistom wygrywac olimpiady. Niby nic - ale np. w olimpiadzie z polskiego na etapie okregowym olimpijczycy z Radomia maja wlasny okreg - mazowiecki, a licealisci z warszawskich ogolniakow konkuruja miedzy soba. Po czesci ustnej -do finalu trafia kilkanascie osob z Warszawy i kilkanascie z "reszty" woj. mazowieckiego, w ktorym jest jedno swietne liceum, a nie kilkanascie!

                  Podobnie jest zreszta w wojewodztwie kujawsko- pomorskim - dzieci z Bydgoszczy i okolic nie konkuruja w okregu z tymi z Torunia i okolic.
                        • malgosiach.2 Re: Egzamin jutro, jak tam nastroje? 11.04.11, 15:05
                          A moja córka miała dzisiaj normalne lekcje; a z matematyki pani zrobiła klasówkę z całości materiału!!!!!!!!!!! JAkby zrobiła ja 2 tyg. temu, sprawdziła i omówiła, to bym to rozumiała. Cel- wyłapanie wiekszych problemów. Ale dzisiaj???????
                          Dość mam tej szkoły i nauczycieli w niej uczących.
                          A! A na dzisiaj córka musiała przygotowac pokaz slajdów z angielskiego? Bo nie ma co robić przed egzaminem...Oczywiście Pani nie zdążyła prezentacji dzisiaj sprawdzić....
                          A moja córka jak zwykle spokojna, co ma być to będzie...
                  • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 12.04.11, 08:28
                    > Podobnie jest zreszta w wojewodztwie kujawsko- pomorskim - dzieci z Bydgoszczy
                    > i okolic nie konkuruja w okregu z tymi z Torunia i okolic.

                    Akurat chyba Olimpiada Literatury i Języka Polskiego jest tu ewenementem. Owszem, Bydgoszcz i Toruń mają oddzielne okręgi (chyba tylko w tej olimpiadzie zresztą), ale np. okręg toruński ma jeszcze całe dawne woj. płockie, a Bydgoszcz tez nie obejmuje tylko Bydgoszczy i okolic. Zresztą zwykle z takich małych okręgów nie awansuje tyle samo uczestników co z okręgów dużych - Warszawa, Kraków. Niemniej zgadzam się, że w Warszawie jest większa konkurencja i trudniej jest osiągnąć sukces olimpijski. Pomijając dostępność do kadry uniwersyteckiej, kół przy uczelniach dla zainteresowanych, dostępu do bibliotek itp.
                    • Gość: menodo Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.adsl.inetia.pl 12.04.11, 10:07
                      Hehe, z Torunia i okolic (dobra, niech bedzie, ze jeszcze plockie:)) przeszlo do finalu 12 osob, w tym 5 z liceum akademickiego. Tyle samo co z Warszawy:)

                      Nie wiem jak zorganizowane sa inne olimpiady, w scislych wielkosc i "jakosc" okregu nie ma zadnego znaczenia, ale w humanistycznych chyba jednak ma. Zglebilam ten temat po rozmowie z kolezankami z bydgoskiego i torunskiego, zreszta nauczycielkami.

                      Ale zeby nie bylo - nie mam o to do nikogo pretensji; po prostu czasem slysze, ze w warszawskie licea sa slabe, bo maja tak malo hehe olimpijczykow, a u nas w Toruniu to hohoho:)))
                      • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 12.04.11, 10:43
                        Na Toruń trzeba wziąć poprawkę, bo tam całe statystyki zaburza Gimnazjum i Liceum Akademickie, które masowo produkuje olimpijczyków z wszystkiego jak leci, a niekoniecznie są to uczniowie z Torunia. "Posiadanie" takiej szkoły jak GiLA w rejonie wnerwia wszystkich (poza GiLA :) ) - to jest już nudne, a dla wielu wkurzające, że połowa (a bywa, że więcej) tytułów w danym mieście/województwie idzie do jednej szkoły.
                        • Gość: menodo Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? IP: *.adsl.inetia.pl 12.04.11, 15:18
                          W Warszawie nie ma takiej atmosfery wokol zadnego liceum albo jest cos, o czym nie wiem ja lub moje dziecko. Wydaje mi sie, ze szkoly wzajemnie sie szanuja i przeklada sie to na 'spolecznosc uczniowska'. Moja corka, kiedy dowiedziala sie, kto przeszedl do etapu centralnego z "jej' olimpiady - po pierwszym i chyba zrozumialym "szoku" - ucieszyla sie, przyjela tez szczere kondolencje i slowa otuchy na przyszly rok:) Zero poczucia niesprawiedliwosci: ci najlepsi byli lepsi od niej i tyle. Mozna dyskutowac o szczesciu, ale jednak pelen szacunek dla tych, ktorym szczescie dopisalo.

                          Chodzi do wysokorankingowego liceum - olimpijczycy w jej szkole sa wspierani i szanowani przez nauczycieli i szkolna spolecznosc, ale nikt wokol olimpiad nie robi jakiegos wielkiego halo.
                          Nie wyobrazam sobie, aby uczen w szkole mojej corki uslyszal : skoro nie powiodlo ci sie w olimpiadzie historycznej - wystartuj w misjach w Afryce albo w losach Polakow na Wschodzie - bo chcemy miec wiecej olimpijczykow. ( a o takich sugestiach mniej lub bardziej wprost sformulowanych slyszalam w przypadku pozawarszawskich "kuzni olimpijczykow")
                          Moim zdaniem zadna warszawska szkola nie ma takiej "misji" - i cale szczescie.




    • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 12.04.11, 15:10
      Egzamin był dzisiaj - jak nastroje? Przyznam, że z mojej perspektywy nie bardzo mi się podobają takie monotematyczne egzaminy - mogą być nużące. I tak średnio obiektywne. Moje dziecko zadowolone z umiarkowaniem. Zapewne wynik będzie ok, ale na pewno coś mu się omsknęło. Całe szczęście, że mu tak średnio zależało na tym humanistycznym, bardziej dla własnej ambicji.
      • joa66 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 12.04.11, 15:38
        Chyba w porządku. Po sprawdzeniu odpowiedzi z klucza na stronie gazety tylko jeden błąd (brak nagłówka PODANIE w podaniu). Ale oczywiście to o niczym nie świadczy, bo w np rozprawce mógł popełnic wiele błędów nie uwzglednionych w kluczy/wskazówkach gazety.

        Sama nie czytalam i raczej nie przeczytam, bo mam odruch wymiotny na widok egzaminów gimnazjalnych.

        Nastrój syna raczej OK.
          • malgosiach.2 Re: A teraz ręka w górę, 12.04.11, 17:26
            Moja córka nie jest zadowolona. Trochę ją ta historia powaliła. Niby trudne nie było, ale kilka błędów wyłapała - ok. 5-6, no i nie wie jak otwarte. Raczej ok, ale np. też w nagłówku "Podanie" nie napisała.
            • malgosiach.2 Re: A teraz ręka w górę, 12.04.11, 17:42
              A jednak słowo Podanie nie jest potrzebne - córka nie napisała, bo była pewne że nie trzeba. W domu naszły ja wątpliwości i sprawdziłysmy w "Poradniku Korespondencji uzytkowej" - A propos podania napisane jest, ze "zazwyczaj" pisze się podanie, a więc nie jest to konieczne. We wzorach nie zawsze jest to słowo. Teraz pytanie, co jest w kluczu:)
              • malgosiach.2 Re: A teraz ręka w górę, 12.04.11, 17:45
                Hymn akurat znam i to wiedzialam i moja córka też, ale przyznam, że nie wszystko bym napisała.
                A widziałyście sondaz na stronie gazety? Na pytanie o trudność, 83% ( z ok. 22000 osób) zaznaczyło, ze test był cięzki lub bardzo trudny:(
              • joa66 Re: A teraz ręka w górę, 12.04.11, 17:58
                Nie wiem na ile odpowiedzi z gazety sa oparte na oficjalnym kluczu, ale w odpowiedziach jest słowo "podanie" . Nawet jezeli nie mają racji i brak słowa "podanie" jest dopuszczalne to dyskusja z CKE podobno przypomina kopanie się z koniem.
          • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 13.04.11, 08:27
            Pogadamy, jak zobaczymy oficjalny klucz odpowiedzi, zwłaszcza do zadań otwartych :)
            Mój syn tak się wkręcił w szukanie różnic między wersjami hymnu, że znalazł ich o jedną więcej. Ale z historii był zadowolony. Zawsze niestety w jego przypadku pozostaje niepewność co do pytań otwartych, szczególnie rozprawki - nie zawsze mu się uda z jego teoriami wstrzelić w klucz. Dziś ma wolne, ale pójdzie dopingować kolegów, męczących się z egzaminem mat-przyr.
          • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 13.04.11, 08:47
            Ja tam nie mam nic przeciwko, że na teście jest np. duzo historii. Tylko szkoda, ze to trafiło na moja córkę w tym roku. Gdyby w poprzednich latach było podobnie to młodziez pewnie by zwracala większą wagę na ważne wydarzenia historyczne. Moja córka bardzo lubi j.polski, ale historii niestety nie - głównie z powodu nauczyciela olewacza, który nic nie wymaga. To niestety odbija sie na wiedzy, bo malo kto sam z siebie będąc nastolatkiem lubuje się w tym przedmiocie.
            To są wnioski do wyciągnięcia dla kolejnych roczników. Chociaż w przyszlym roku to jakies zmiany znowu wchodzą....
            Mam nadzieję ogromną, ze na dzisiejszym egzaminie już takich niespodzianek nie będzie.
            • selerr Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 13.04.11, 09:17
              "Trudność" tegorocznego egzaminu humanistycznego polega na tym, że - w odróżnieniu od lat ubiegłych, gdzie w zasadzie wszystkie informacje były podane w tekstach źródłowych i wystarczyło tylko czytać ze zrozumieniem - teraz trzeba było się wykazać jakąś wiedzą zapamiętaną. To na pewno nieco bardziej zróżnicuje wyniki - i dobrze, moim zdaniem, bo test humanistyczny był w porównaniu do matematyczno-przyrodniczego za mało różnicujący. Mam za to wątpliwości, czy test powinien być aż tak bardzo skupiony na historii Polski - dobra, żyjemy w Polsce, ale historia to nie tylko historia Polski. Tak jak literatura, to nie tylko literatura patriotyczna.
              • menodo Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 13.04.11, 09:45
                Wydaje mi sie, ze gdyby byl skupiony na historii np. Francji - to byla dopiero masakra:D

                Masz racje, dotychczasowe testy nie byly roznicujace; kazdy dosc rozgarniety gimnazjalista byl w stanie napisac go na > 40 punktow.
                W dodatku na humanistow czyhaly roznego rodzaju zasadzki wynikajace z bledow w sformulowaniach polecen lub ich niejednoznacznosci - ktorych scislowcy nie dostrzegali, wiec w te zasadzki nie wpadali.
                Dwa lata temu moja corka "polegla" m.in. na tym, ze znala caly wiersz, ktorego tylko jedna zwrotka przedstawiona zostala w tescie do "analizy"; do dzis uwaza, ze "jedyna sluszna" odpowiedz zawarta w kluczu swiadczy jedynie o ukladajacym klucz (zle:)) Oczywiscie koledzy
                ja wysmiali, bo im wisi ten wiersz i poezja w ogole - jak w zwrotce jest o milosci, to znaczy ze ktos potrzebuje kontaktu z drugim czlowiekiem; proste pytanie - prosta odpowiedz:D

                Ten test nie zawiera takich min albo ich nie dostrzeglam, bo przejrzalam pobieznie.
                • joa66 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 13.04.11, 10:16
                  Skupiał się na historii Polski, bo to bardzo patriotyczny egzamin był :)

                  Można by powiedzieć, że to dobry pomysł, żeby też sprawdzać twardą wiedzę, ale od przyszłego roku i tak jest inny format egzaminów.

                  Co prawda sam specjalnie nie analizuję treści egzaminów (tfu!), ale obserwując różne media i fora, nie zauważyłam masowych narzekań na niejasność poleceż. Może w tym roku im się udało.


                  I tak potem bądzie trudno powiedzieć dlaczego uczeń ma X punktów, bo CKE nie zwraca egzaminów. Ciekawa jestem czy na zaświadczeniu o wynikach podają tylko wynik całkowity czy cząstkowe też.



              • malgosiach.2 Re: Egzamin za 2 tygodnie, jak tam nastroje ? 13.04.11, 12:08
                No własnie szkoda, że taka zmiane wprowadzili. Oczywiste jest, że większość bazowała na poprzednich latach. Gdyby CKE na poczatku roku szkolnego podała informację, że w tym roku szkolnym bedzie nacisk na wiedzę!, to z pewnością by to wszystkim wyszło na dobre. Duża część uczniów tzw "średnich" ( w tym moja córka), pewnie by zwróciło większą uwagę na historię w przygotowaniach. W ogóle by zwrócili uwagę....
                A tak, zaskoczenie. Oczywiście, wychodzi stara prawda - ucz się dziecko każdego przedmiotu, bo wszystko jest ważne. Ale zdecydowana wiekszość nastolatków w szkołach o średnich lub słabych wymaganiach, tego nie robi. Niestety....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka