Dodaj do ulubionych

Kiedy jest się gotowym, żeby ...

22.03.12, 11:23
wybrać przedmioty zdawane na maturze czyli do zawężenia kręgu ewentualnych kierunków przyszłych studiów?

W jakim wieku nastolatek jest na to gotowy?
Obserwuj wątek
      • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 11:45
        Sama znam aboslwenta PWST (aktorstwo, magister sztuki), który potem zdał na medycynę i obecnie jest lekarzem (II stopien specjalizacji)

        Moje pytanie dotyczyło tego kiedy młody człowiek powinien mieć postawioną granicę: do tego punktu masz różne mozliwości, a potem cokolwiek wybierasz robisz to na swoją odpowiedzialność
        • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 12:36
          Zapytałas o gotowość. Z tą może być różnie.

          Ja chyba wolałam jednak system, w którym kształcenie było na tyle ogólne, że decyzję można było podjąć na początku klasy czwartej. Choć ci, którzy zrobili to wcześniej na pewno mieli łatwiej.
          • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 13:05
            Czyli obecnej 3. Czyli zostaje rok na maturę

            Ale zawsze jest coś za coś.

            Można zapewniać kształcenie bardziej ogólne kosztem przedmiotów rozszerzonych wybranych. Plany lekcji nie sa z gumy.

            Kiedy np polski, nawet w klasach humanistycznych miał taki wymiar:

            Język polski 1 klasa 5 h, druga klasa 8h, trzecia klasa 7 h (kopernik)
          • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.12, 13:12
            Ja odpowiadałam na pytanie o granicę - jaka powinna być postawiona nastolatkowi z opcja - a dalej to sobie zdawaj co chcesz.

            > Ja chyba wolałam jednak system, w którym kształcenie było na tyle ogólne, że de
            > cyzję można było podjąć na początku klasy czwartej."

            Ja - nie. Być może kiedyś było łatwiej podejmować decyzje o zmianie profilu - nie wiem, ale jeśli tak - to tylko dlatego, że" kiedyś" był po prostu znacznie niższy poziom nauczania i wymagań od ucznów. Wiem, że nie każdy jest gotów to przełknąć, ale ja już się pogodziłam z tą przykrą prawdą.
            I mówię Ci to jako matka już drugiego dziecka, które kończy edukację średnią.
            Nie wiem, jakie masz wykształcenie, ale ja kończyłam profil podobny do swoich dzieci (human), świetnie zdałam maturę, egzamin na studia itd.
            I jestem absolutnie przekonana, że edukacja kierunkowa moich dzieci to kosmos w porównaniu z tym, czego ja się uczyłam i czego ode mnie wymagano. Matura sprzed 30 lat to był śmiech na sali w porównaniu z tym, co muszą umieć obecni maturzyści - oczywiście mam na myśli maturę rozszerzoną.
            Nie wyobrażam sobie w dzisiejszych czasach klasy, w której uczniowie uczyliby się wszystkich przedmiotów na poziomie rozszerzonym - tak, aby móc startować i na medycyne, i na sgh, i na mish, i na prawo, i na psychologie itd.
            • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 13:33
              Oczywiście, że nie. Nie można wszystkiego się uczyć na poziomie rozszerzonym. Jednak przynajmniej w moim profilu (biologiczno - chemicznym) uczyliśmy się biologii i chemii na wysokim poziomie (tym, którym nie było to potrzebne w ostatniej klasie odpuszczano, a zainteresowani mieli dodatkowo fakultet), natomiast reszta przedmiotów byla na poziomie, powiedzmy, średnim.
              I z tej kasy sporo osób poszło na medycynę (ale większość z nich wybrała tę klasę wlaśnie pod kątem medycyny), kilka na inne kierunki na uczelniach medycznych, ktoś na biologię, ktoś na technologię żywienia, ale też:
              na politechnikę (na wydziały mechaniczne i na architekturę), na SGPiS (kilka osób), na geologię, na dziennikarstwo, resocjalizację, romanistykę i coś tam jeszcze.
              Spora grupa decyzję podjęła na początku czwartej lub pod koniec trzeciej klasy.
              Mnie zbyt wczesna specjalizacja nie wydaje się dobra.
              • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 13:53
                Mnie zbyt wczesna specjalizacja nie wydaje się dobra.

                Czy wiek 17 lat to zbyt wcześnie?

                A tak na marginesie - biologia, której mój syn raczej zdawac nie będzie :) Największą wiedzę zdobył (1) zanim zaczął naukę biologii w szkole (i nie mam na myśli odróżnianie wróbla od gołebia) (2) na zajęciach pozaprogramowych, które czasami organizował ich nauczyciel w podstawówce i gimnazjum (3) prgramy popularno naukowe BBC.

                Z porogramu szkolnego nie pamięta nic po zaliczonej klasówce i raczej nie jest to wina nauczycieli. Gdyby założyć optymistycznie, że program tzw przyrody jest przygotowany sensownie (tego nie wiem) jestem przekonana, że gyby mój syn miał szansę z tego korzystać, po 1-3 latach od zakończenia nauki tego przedmiotu, wiedziałby więcej, niż będzie wiedział teraz. Ergo - jego wiedza ogólna byłaby znacznie bogatsza długoterminowo.
                • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 14:14
                  Ale to docelowo będzie chyba 16, a nie 17. Bo obniża się wiek rozpoczęcia szkoły do 6 lat.
                  Dla jednych nie za wcześnie, dla innych jednak tak.
                  Dobrze, że maturę można zdawać po skończeniu szkoly także z innych przedmiotów.

                  Nie wiem, czy uczelniom sa potrzebni aż tak wyspecjalizowani studenci, czy jednak lepiej byłoby, żeby student biologii mial jakieś pojęcie o matematyce (potrzebna na studiach, jak najbardziej) i geografii (też się może przydać).
                  • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 14:32
                    żeby student biologii mial jakieś pojęcie o matematyce (potrzebna na studiach, jak najbardziej) i geografii (też się może przydać).

                    Jakieś pojęcie będzie mieć jeżeli program będzie sensowny i nauczyciele będa sensowni. Wystarczy, że na poziomie gimnazjum

                    A matematyka będzie przez cały okres nauki w liceum - na różnych poziomach, jak zawsze, ale chyba nie ovzekujemy rozszerzonej dla każdego ucznia?

                    Zapewniam, że kiedyś 15 latek, który wybrał klasę humanistyczną miał problemy z dostaniem się na medycynę (wymagało to dodatkowych lekcji)
                    • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 14:47
                      Tak, z humanistyczną tak było. Natomiast z matematyczno - fizycznej zdawali i na medycynę i na wydziały humanistyczne na uniwerku, z biologiczno - chemicznej klasy podobnie. Wymagało to czasem korków, ale było możliwe, bez jakiegoś nieludzkiego nakładu pracy.
                      • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 15:05
                        Ale wtedy trochę inaczej wyglądała matura i system rekrutacji na studia . Nie było matury rozszerzonej i podstawowej. Wszyscy pisali taką sama tylko nie zawsze z tych samych przedmiotów.

                        Jeżeli mamy już maturę rozszerzoną (i praktycznie tylko taka daje wstęp na sensowne studia) , to za tym musi iść odpowiedni rozszerzony program, a na to potrzeba czasu - i powstaje pytanie jak: czy rozszerzając plan lekcji do 9-10 lekcji dziennie, czy ograniczając programy podstawowe.

                        • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 23:46
                          Imho to kiepskim krokiem było skrócenie liceum z 4 do 3 lat. W 4-letnim liceum czasu było w miarę wystarczająco i na w miarę sensowne programy podstawowe, i na porządne rozszerzenie. W związku z tym np. przeskoczenie z biol-chemu na studia ścisłe, a z mat-fizu na kierunki bardziej przyrodnicze niż politechniczne nie stanowiło jakiegoś wielkiego problemu.
                      • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.12, 15:07
                        hankam napisała:

                        > Tak, z humanistyczną tak było. Natomiast z matematyczno - fizycznej zdawali i n
                        > a medycynę i na wydziały humanistyczne na uniwerku, z biologiczno - chemicznej
                        > klasy podobnie. Wymagało to czasem korków, ale było możliwe, bez jakiegoś nielu
                        > dzkiego nakładu pracy. "

                        Hehe, mam małzonka po matfizie, który najpierw załapał sie na sgpis, a następnie uznał, że jednak jest humanistą i przenióśł sie na mój kierunek.
                        Był tak słaby, że gdyby nie moja pomoc, nie wiem jak by przezył na tym wydziale - no ale fakt, że obecnie to on więcej zarabia. Natomiast dzieci, kiedy pytaja, na której półce leży jakaś książka - zwracają się do mnie.
                        • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 15:23
                          Wiesz, ja też w miłosnym amoku chciałam studiować historię, jako drugi kierunek. To się zdarza.
                          Wtedy na starszych latach można było się czasem przenieść, jak dziekan nie był przeciwny. Nawet z MELu na historię, jak pewein mój znajomy. Albo z MT na filozofię.
                          Jednak chodzi mi bardziej o to, ze po matfizie zdawanie na polonistykę nie bylo kompletnym kosmosem, jeśli ktoś mial predyspozycje i chodził choćby na kursy przygotowawcze, fakultety, że o korkach nie wspomnę. A w drugą stronę już tak latwo nie było.
                          Matura - mam wrażenie, że pisemna matura z matmy i polskiego byla trudniejsza od dzisiejszej podstawowej, ale mogę się mylić. Ustne matury byly odpowiednikiem rozszerzonej. PIsemna matematyka byla dla mnie prosta, ustna była jednak wyzwaniem, musiałam się do niej solidnie przygotować. Nie można mówić, ze kiedyś matura byłą jednakowa dla wszystkich. jeśli zdawało się pisemną matmę, czy polski, to byl to, moim zdaniem, odpowiednik dzisiejszej rozszerzonej matury z tych przedmiotów. Choć może dziś to rozszerzenie ma być bardziej jeszcze wyspecjalizowane.
                          (Maturę zdawalam w 1979 roku.)
                          • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 15:59
                            jeśli zdawało się pisemną matmę, czy polski, to byl to, moim zdaniem, odpowiednik dzisiejszej rozszerzonej matury z tych przedmiotów.


                            Nie do końca, bo polski (taki sam) był obowiązkowy dla wszystkich, matematyka przez długi czas też.

                            Nie wiem też czy stare matury z polskiego były trudniejsze niż obecne podstawowe. Były inteligentniejsze, rządziły się innymi prawami.

                            A przedmioty dodatkowe związane z kierunkiem klasy np biologia w klasie biol-chem czy historia w klasie hum. były zdecydowanie mniej wymagające niż obecne matury na poziomie rozszerzonym.

                            Ale też i stosunek do matur był inny- wystarczyło zdać, wynik nie był istotny (chyba , ze dla własnego samopoczucia) Liczyły się ezgaminy na studia.


                            Dobrze, ze menodo i agatka podały przykład tego jak świetnie radzili sobie na studiach ich koledzy z klas "niekierunkowych"

                            • hankam Ustną! 22.03.12, 17:24
                              > jeśli zdawało się pisemną matmę, czy polski, to byl to, moim zdaniem, odpowi
                              > ednik dzisiejszej rozszerzonej matury z tych przedmiotów
                              .

                              USTNĄ!!!
                              Miało być ustną, nie pisemną!
                              • hankam Re: Ustną! 22.03.12, 17:32
                                Ale też nie chcę się upierać, co do zakresu i materiału, mogę nie mieć racji, w moim domu matura dopiero za pięć lat.
                                • Gość: menodo Re: Ustną! IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.12, 20:12
                                  To się nie upieraj, bo zdaje się nie masz porównania.
                                  Matura ustna z polskiego czy historii w moim wydaniu polegała na odpowiedzi na pytania w stylu " znaczenie opisów przyrody w Panu Tadeuszu" albo "przyczyny, przebieg i konsekwencje wojny trzydziestoletniej". Moja córka dysponowała taką wiedzą w gimnazjum.
                                  • hankam Re: Ustną! 22.03.12, 20:23
                                    Nie upieram się, sama to przecież napisałam. Tak to sobie wyobrażałam do tej pory.
                                    Nie wiem, czego Twoje dziecko uczyło się w gimnazjum, ale na przykład w pierwszej gimnazjalnej wydaje mi się łatwiejsza, niż w mojej siódmej klasie.
                                    A moze źle pamiętam?
                                    • joa66 Re: Ustną! 22.03.12, 22:00
                                      Zaczynam podejrzewać, że im więcej ograniczeń, tym łatwiej ludzie podejmują decyzje (jak za "naszych czasów")

                                      W szkole mojego dziecka rozszerzenia wybiera się w połowie 1 klasy, a rozpoczyna w 2 . Mozna wybrać dowolną kombinację np biologia -historia (pomijając sens takiego wyboru)

                                      W tej chwili sporo uczniów jeszcze nie wie co chce rozszerzać....

                                      ?
                                    • hankam Re: Ustną! 23.03.12, 10:36
                                      Ale każdy miał czternaście, czy piętnaście lat. I można porównać, jaką wiedzą dysponował mniej więcej w tym czasie.
                                      Właśnie jeśli chodzi o przedmioty humanistyczne, to dysponowanie wiedzą wydaje mi się wątpliwe. Nauczenie się faktów czy wbcie do głowy możliwych interpetacji to zupelnie co innego innego niż zrozumienie, analiza, porównanie do własnych (mizernych jeszcze) doświadczeń i wyobrażeń o życiu. Na pewno jest różnica, czy ma się czternaście - piętnaście, czy osiemnaście lat. Nawet jeśli dysponuje się jakimś zasobem wiedzy, to jeszcze trzeba umieć go użyć i w ogóle wiedzieć, co z nim zrobić.
                                      • Gość: menodo Re: Ustną! IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.12, 11:08
                                        Miałam na myśli możliwość porównania siebie i swojego dziecka w wieku maturalnym.
                                        Nie chce mi się przekonywać Cię, czy w przedmiotach humanistycznych można mówić o wiedzy, czy nie, więc może inny- "świeży" przykład.
                                        Mam w rodzinie profesora fizyki, który w liceum był laureatem olimpiady fizycznej. Jego syn również wygrał olimpiade, chodził zresztą do tego samego świetnego liceum. I właśnie wczoraj wieczorem - m.in. w związku z tą dyskusją - zapytałam go, czy on w swojej dziedzinie widzi to , co ja widzę w swojej. Potwierdził. Ci najlepsi są lepsi niż najlepsi 30 lat temu, a matura z fizyki była śmiesznie łatwa w porównaniu z obecną, tak samo zresztą jak olimpiada.
                                        • hankam Re: Ustną! 23.03.12, 12:03
                                          Możliwe - nie wiem. Relacje są sprzeczne. Na dostępnym mi etapie edukacji nie zauwazylam specjalnych róznic.
                                          A co z maturą i programem z matematyki?
                                        • jakw Re: Ustną! 23.03.12, 15:03
                                          Gość portalu: menodo napisał(a):
                                          > Ci najlepsi są lepsi niż najlepsi 30 lat temu,
                                          Najlepsi to zawsze byli najlepsi - oni zawsze mieli wiedzę ponadprogramową.
                                          Ale to nie znaczy że ogół mający z ową fizyką czy matematyką do czynienia na studiach jest lepszy niż x lat temu. Przeciętny maturzysta zdajacy fizykę czy matematykę ma pewnie jednak wiedzę mniejszą niż maturzysta ćwierć wieku temu - choćby dlatego, że na fali przeróżnych reform edukacyjnych obcięto tu i ówdzie program. A ogół dostosowuje się do wymogów programu i egzaminów maturalnych.

                                          >a matura z fizyki była śmiesznie łatwa w porównaniu z obecną, tak samo zresztą jak olimpiada.
                                          20+kilka lat temu to matura z fizyki to była chyba ustna - matfizy pisały obowiązkową matematykę. Jeśli już coś porównywać to egzamin wstępny z fizyki np. na politechnikę z obecną maturą rozszerzoną.
                        • agatka_s Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 15:24
                          Gość portalu: menodo napisał(a):

                          > hankam napisała:
                          >
                          > > Tak, z humanistyczną tak było. Natomiast z matematyczno - fizycznej zdawa
                          > li i n
                          > > a medycynę i na wydziały humanistyczne na uniwerku, z biologiczno - chemi
                          > cznej
                          > > klasy podobnie. Wymagało to czasem korków, ale było możliwe, bez jakiegoś
                          > nielu
                          > > dzkiego nakładu pracy. "
                          >
                          > Hehe, mam małzonka po matfizie, który najpierw załapał sie na sgpis, a następn
                          > ie uznał, że jednak jest humanistą i przenióśł sie na mój kierunek.
                          > Był tak słaby, że gdyby nie moja pomoc, nie wiem jak by przezył na tym wydziale
                          > - no ale fakt, że obecnie to on więcej zarabia. Natomiast dzieci, kiedy pytaja
                          > , na której półce leży jakaś książka - zwracają się do mnie.

                          Ja po mat-fiz zdawałam na japonistyke i zdałam (fakt że uczac się drugiego jezyka tj rosyjskiego prywatnie, całą 4 klase po 4 godziny w tygodniu, bo przedtem ten rosyjski jak wszyscy olewałam równo). Potem przeniosłam się na zarządzanie bo jednak filologia to nie była moja bajka- ZDECYDOWANIE, gdzie skolei było kupe ludzi po klasach humanistycznych, na pierwszym roku była matematyka i to były poprostu DOŻYNKI. Ludzie z klas humanistycznych musieli nagle nadrabiac badanie funkcji, całki i takie tam czego nigdy w LO na oczy nie widzieli. Potem jeszcze gorzej było na statystyce, bo np rachunek prawdopodobieństwa dla ludzi po klasach humanistycznych był nie do pojęcia. Te dwa przedmioty odsiewały chyba najwięcej. Ja akurat byłam w takiej koleżenskiej grupie samych humanistycznych i to była naprawde przepasc, wiem bo ich tej matematyki uczyłam.

                          Natomiast z mojej klasy mat-fiz ludzie podostawali się na wszystkie mozliwe uczelnie, de facto najwiecej mamy lekarzy-prawie połowa klasy, troche inżynierów ale którzy poszli w biznes (dwóch kolegów autostrady buduje ;-) i finanse (chyba nikt nie jest takim inzynierem sensu stricte) i kilka osób skonczyło lingwistyki jakies. Większosc pań mimo skończonych studiów nigdy zawodowo nie pracowała, albo bardzo krótko dopóki dzieci się nie pojawiły, co też dosyc symptomatyczne.
                          • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 15:39
                            Większosc pań mimo skończonych studiów nigdy zawodowo nie pracowała
                            > , albo bardzo krótko dopóki dzieci się nie pojawiły, co też dosyc symptomatyczn
                            > e.


                            To jest wprawdzie offtop, ale jak rozumiesz tę symptomatyczność w kontekście skończenia matfizu? Uważasz, z,e skończenie klasy matematyczno-fizycznej przez kobietę jakoś ją predestynuje do niepracowania? Bo tak to zabrzmiało.
                            • Gość: agatka_s Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.aster.pl 22.03.12, 15:52
                              Nie, symptomatyczne dla mojego pokolenia, a istotne w kontekscie obecnych dyskusji na temat dyskryminacji zawodowej kobiet (tak, widze to jako osoba zajmujaca się rekrutacją), emerytur z tytułu urodzenia dziecka (jestem przeciw, bo konserwuje to własnie patologie że kobiety siedzą w domu, nawet mimo ukończonych studiów) i używania tytułów "ministra" (jestem za bo to otwiera dyskusje i nagłaśnia problem kultury skrajnie patriarchalnej)

                              Żeby było jasne dotyczy to kobiet po mat-fiz, human i nawet tych po podstawówkach albo zawodówkach
                              ;-)

                              • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 23:15
                                Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                                >używania tytułów "ministra" (jestem za bo to otwiera dyskusje i nagłaśnia problem kultury skrajnie patriarchalnej)
                                Mnie ostatnio zafrapowało słowo "sędzia" - tak na oko to powinna być ona. I tak się zastanawiam jak brzmi rodzaj męski od tego - wychodzi mi , że jest to sędź ;-)
                • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.12, 14:39
                  > A tak na marginesie - biologia, której mój syn raczej zdawac nie będzie :) Najw
                  > iększą wiedzę zdobył (1) zanim zaczął naukę biologii w szkole (i nie mam na myś
                  > li odróżnianie wróbla od gołebia) (2) na zajęciach pozaprogramowych, które czas
                  > ami organizował ich nauczyciel w podstawówce i gimnazjum (3) prgramy popularno
                  > naukowe BBC. "

                  U nas podobnie.Zresztą, mam wrażenie, że bliskie relacje mojej córki z biolchemami spowodowane są jej pasjami przyrodniczymi od dzieciństwa:)
            • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 23:35
              Co do poziomu nauczania i wymagań kiedyś i dziś: ja na maturze (w mat-fizie) z matematyki miałam rzeczy, które już zostały usunięte z programu matematyki rozszerzonej lub będą usunięte za chwilę. Wydaje mi się, że przynajmniej poziom przedmiotów ścisłych poszedł w dół. Nie oznacza to wcale, że młodym jest łatwiej. Gdyby policzyć te wszystkie godziny przeznaczone na lekcje matematyki i fizyki od I klasy do matury to pewnie okazałoby się, że tych przedmiotów jest teraz po prostu mniej.
              > Nie wyobrażam sobie w dzisiejszych czasach klasy, w której uczniowie uczyliby s
              > ię wszystkich przedmiotów na poziomie rozszerzonym - tak, aby móc startować i
              > na medycyne, i na sgh, i na mish, i na prawo, i na psychologie itd.
              Ja też nie. Ale przeglądając tegoroczne oferty liceów i biorąc pod uwagę reformę programu w liceum to zmierza to raczej do tego, żeby obecny gimnazjalista mógł ,po 3 latach od podjęcia wyboru , studiować tylko na medycynie lub tylko na politechnice itp.
              -
    • Gość: agatka_s Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.aster.pl 22.03.12, 14:54
      A moim zdaniem problem zniknie niedługo, bo idzie niż demograficzny i wkrótce nawet z maturą zdaną na poziomie podstawowym będzie sie można dostac nawet na najbardziej oblegane kierunki.
      Tak wiec de facto w 4 klasie trzeba bedzie dokonac wyboru jakie studia się wybiera ;-)

      Już tak jest na politechnikach. W zasadzie jak ktoś w miare dobrze zda podstawowa matme i fizykepodstawową (a to pewnie i po klasie humanistycznej jak ogladałam arkusze matematyczne jest możliwe) to się dostanie na bank, bo brak chętnych....(menodo zresztą kiedyś taki spreadsheet o progach prezentowała, na wiele kierunków uniwersyteckich też tylko z maturą podstawową da się dostac).

      A tak na poważnie, to chyba bardzo osobnicza kwestia. Jedni wolą od razu się specjalizowac i sobie głowy jakimis bzdurami nie zawracac jak najprędzej, a inni odwrotnie nie wiedzą co by chcieli i woleliby ten moment odwlekac(czasem aż po grobową deske nie wiedzą i tak skaczą od filozofii po Mechanike Lotnictwa, a na końcu zostają dziennikarką od mody....). Mysle że po pierwszej klasie LO, to dobry moment aby narzucic jakąs koniecznosc wyboru. W gimnazjum, tak jak decydował mój syn to moim zdaniem za wcześnie, ale znowu już po maturze to za późno.
      • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 23:38
        Gość portalu: agatka_s
        > Już tak jest na politechnikach. W zasadzie jak ktoś w miare dobrze zda podstaw
        > owa matme i fizykepodstawową (a to pewnie i po klasie humanistycznej jak oglada
        > łam arkusze matematyczne jest możliwe) to się dostanie na bank, bo brak chętnych
        Ale i tak musi się tej matematyki i fizyki "naumieć" ciut więcej niż na poziomie podstawowym - chyba że woli wylecieć po 1-szej czy 2-giej sesji i potem płacić za ostatni rok jakichś mniej upierdliwych studiów.
      • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 23:45
        Gość portalu: agatka_s napisał(a):
        >
        > Już tak jest na politechnikach. W zasadzie jak ktoś w miare dobrze zda podstaw
        > owa matme i fizykepodstawową (a to pewnie i po klasie humanistycznej jak oglada
        > łam arkusze matematyczne jest możliwe)
        Zdaje się, że w zasadzie to za 3 lata nie będzie można zdawać fizyki podstawowej tylko od razu rozszerzoną. Więc taki ludź z klasy humanistycznej będzie musiał uzupełnić to, czego jego koledzy z mat-fizu uczyli się na fizyce przez 2 lata po 5-6 godzin tygodniowo na lekcjach + dodatkowo w domu.
      • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 16:35
        Tutaj bym się nie spodziewała jakis wiekszych zmian, chyba, że na korzyść (tzn więcej przedmiotów uznawanych)


        Uważam, że można przyjąć, że te same przedmioty które uwzględniane są w tym roku, będą uwzględniane w późniejszych latach.

        Swoją drogą warto , żeby nawet gimnazjaliści zobaczyli teraz , że z maturą rozszerzoną z historii sztuki i fizyki raczej nigdzie się nie dostaną, nawet jezeli osiągną wynik 95%. I tutaj też raczej żadnych zmian bym się nie spodziewała.
        • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 22:19
          joa66 napisała:

          > Tutaj bym się nie spodziewała jakis wiekszych zmian, chyba, że na korzyść (tzn
          > więcej przedmiotów uznawanych)
          Doświadczenie wykazuje, że grzebanie w zasadach matur skutkuje zmianami w rekrutacji. A zdaje się, że za 3 lata każdy licealista ma zdawać 2 przedmioty na poziomie rozszerzonym? Jeśli tak to może to sprawić, że jednak szkoły wyższe będą wymagać 2 przedmiotów roszerzonych do rekrutacji.

          > Uważam, że można przyjąć, że te same przedmioty które uwzględniane są w tym ro
          > ku, będą uwzględniane w późniejszych latach.
          Zależy od kierunku i od przedmiotu. Np. w przypadku sgh można raczej z pewnością obstawić matematykę , geografię i przynajmniej 1 język obcy, w przypadku politechniki matematykę z fizyką (przynajmniej na większość kierunków), a w przypadku medycyny biologię z chemią i ew. fizykę.


          > Swoją drogą warto , żeby nawet gimnazjaliści zobaczyli teraz , że z maturą rozs
          > zerzoną z historii sztuki i fizyki raczej nigdzie się nie dostaną, nawet jezeli
          > osiągną wynik 95%. I tutaj też raczej żadnych zmian bym się nie spodziewała.
          Dlaczego? Z samą maturą rozszerzoną z fizyki można pójść zarówno na etnologię, historię sztuki jak i na chemię. Co ciekawsze, na samą fizykę nie można.
          • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 22.03.12, 23:51
            jakw napisała:

            > Dlaczego? Z samą maturą rozszerzoną z fizyki można pójść zarówno na etnologię,
            > historię sztuki jak i na chemię.
            Miało być, że z fizyką na chemię i etnologię, a z historią sztuki na historię sztuki (i na etnologię pewnie też, ale już mi się nie chce sprawdzać)
            • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.12, 10:08
              Miało być, że z fizyką na chemię i etnologię, a z historią sztuki na historię s
              > ztuki (i na etnologię pewnie też, ale już mi się nie chce sprawdzać)"

              Rozszerzenie fizyki i historii sztuki bardzo zawęża nie tylko możliwości wyboru kierunków, ale też zmniejsza szanse na dostanie się gdziekolwiek może poza chemią i etnologią - tylko po cholere zdawać o niebo trudniejsza niż chemię fizykę (tzn. matury z fizyki są trudniejsze) i iść na chemię? Tak na zdrowy rozum - ktoś, kto zamierza być w przyszłości chemikiem nie powinien mieć problemu ze zdaniem matury z tego przedmiotu, chyba że edukację chemiczną zakończył na 2 klasie - ale to w takim razie powodzenia na studiach:)

              Natomiast z samą rozszerzoną historią sztuki zdaną nawet na 100 proc. to może można zatrudnić się na szatniarkę w IHS i w następnym roku spróbować zdać matury z pozostałych punktowanych przedmiotów - na poziomie rozszerzonym.
                  • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 15:47
                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                    > Pewnie, że można, ale w takim razie po co w ogóle zdawać rozszerzoną maturę z f
                    > izyki i historii sztuki?
                    > No chyba maturę rozszerzoną zdaje się po to, aby iść na konkretne studia, z mo
                    > żliwością wyboru kilku kierunków.
                    A po co idzie się do liceum? Bo wg wchodzącej właśnie reformy w praktyce to te konkretne studia należy wybrać będąc jeszcze w gimnazjum.
              • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 15:41
                Gość portalu: menodo napisał(a):

                > Tak na zdrowy rozum -
                > ktoś, kto zamierza być w przyszłości chemikiem nie powinien mieć problemu ze z
                > daniem matury z tego przedmiotu, chyba że edukację chemiczną zakończył na 2 kla
                > sie - ale to w takim razie powodzenia na studiach:)
                Menodo, teraz to ktoś z mat-fizu zakończy edukację chemiczną na 1 godzinie w I klasie liceum - i będzie to dokończenie programu gimnazjum. Ktoś z mat-chem z kolei zakończy swoją naukę fizyki na 1 godzinie w I licealnej - jak będzie chciał pójść na studia inne niż czysto chemiczne lub czysto matematyczne to możesz mu życzyć powodzenia. Profil, w którym maturzysta uczy się 2 przedmiotów zaproponowanych przez urzędników (którzy przyzwyczaili się, że jest mat-fiz,biol-chem,mat-hist/geo i pol-hist), a reszty wogóle , może też całkiem skutecznie ograniczyć możliwości wyboru.


                >
                > Natomiast z samą rozszerzoną historią sztuki zdaną nawet na 100 proc. to może m
                > ożna zatrudnić się na szatniarkę w IHS i w następnym roku spróbować zdać matur
                > y z pozostałych punktowanych przedmiotów - na poziomie rozszerzonym.
                Dlaczego? Idą tam sami maturzyści z wynikiem >= 90% na poziomie rozszerzonym z polskiego,matematyki,języka i historii sztuki? To chyba tam dużo szatniarek i szatniarzy występuje?
                Bo z zasad rekrutacji wychodzi, że osoba, która zda ww przedmioty na poziomie rozszerzonym na 90% ma w rekrutacji raptem 1 punkt więcej niż osoba która zdała na 100% polski,matematykę i język na poziomie podstawowym i historię sztuki na poziomie rozszerzonym.
    • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 00:11
      Jeśli reforma w liceum będzie wyglądała tak jak teraz to za kilka lat będą musiały być na to gotowe i 15-latki kończące gimnazjum. Moja 15-latka z II gim w ciągu ostatniego roku wymyśliła sobie już kilka zawodów. Na pewno wie, czego lubi się uczyć, a czego nie - ale tu raczej będzie problem z profilem, chociaż jej zainteresowania to nie są ta twoja przysłowiowa historia sztuki z fizyką tylko matematyka , fizyka i chemia - ale zdecydowanie nie chce uczyć się biologii.
      • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 07:27
        Ale ja się pytałam o Twoje zdanie. Kiedy Twoim zdaniem (nie MENu) nastolatek powinien wziąc odpowiedzialność za swój wybór?

        Zdaję sobie sprawę, ze jestem w mniejszości, ale zdumiewa mnie fakt, że 17 latki ciągle nie wiedzą jakie przedmioty chciałyby rozszerzać i chciałyby sobie zostawić tysiąc możliwości na wszelki wypadek.
        • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 10:49
          Mnie nie zdumiewa. Nie wszyscy są na jedno kopyto.
          Ja wiedziałam od połowy pierwszej klasy liceum (czyli w wieku piętnastu - szesnastu lat właśnie), że chcę studiować architekturę i tylko to, a bylam w klasie o innym profilu. Nie przeszkodziło mi to w przygotowaniu, wszystko świetnie, tylko, że dzisiaj wcale nie pracuję w zawodzie i żałuję, że nie zostałam w szkole muzycznej, nie studiowałam biologii (ojciec mnie namawiał) albo nie poszłam na anglistykę (namawiała nauczycielka). Wczesne podjęcie decyzji, nawet z pełnym przekonaniem, nie gwarantuje, że ten wybór jest właściwy. A co, jeśli nawet przekonania nie ma?
          Dlatego sądzę, ze liceum powinno być ogólnokształcące, a czasem specjalizacji powinny być studia.
          • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 11:04
            Mnie nie zdumiewa. Nie wszyscy są na jedno kopyto.

            Oczywiście . I nie muszą być na "jedno kopyto". Często ludzie nie wiedzą co chcieliby robić nawet po maturze. Ale to chyba nie znaczy, że należy wprowadzić studia ogólnokształcące?


            Dlatego sądzę, ze liceum powinno być ogólnokształcące, a czasem specjalizacji p
            > owinny być studia


            Ale wtedy należałoby zlikwidować pojęcie matur rozszerzonych i zostawić tylko jeden poziom dla każdego przedmiotu.
              • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 12:25
                Jednak 16 lat na podejmowanie decyzji ważących na całym życiu to jednak, moim zdaniem, dla wielu za wcześnie

                A kiedy nie jest za wczećnie na podejmowanie decyzji o przedmiotach rozszerzonych zdawanych na maturze?

                p.s. Jak ktoś się uprze to decyzję może podjąć (tzn zmienić wcześniejszą) w wieku 17 lat.
                • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 12:46
                  Decyzję można zmienić nawet w wieku 20 lat, jak komuś się odwidzi. Znam taką pannę. Pierwszą maturę zdawała z historii sztuki i matematyki, drugą z biologii i chemii. Obie zdała świetnie i jest wszechstronnie wyedukowana. ; )
                  To jest golono-strzyżono. Nie dojdziemy z tym do ładu. Moim zdaniem "rozszerzanie" jednych przedmiotów, a "zawężanie" innych idzie za daleko.
                • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 16:09
                  Teoretycznie rozszerzenia zaczynają się od II klasy. I to moim zdaniem (tzn pod koniec I klasy) jest całkiem niezły moment na podjęcie decyzji o rozszerzeniach. Uczeń pozna już szkołę, może trafił na nauczyciela pasjonata, który zainteresował go przedmiotem, który w gimnazjum uczeń uznawał za nieinteresujący/zbyt trudny. Ewentualnie mógłby być to system, że 1 przedmiot jest przypisany na stałe do klasy (np. rozszerzony polski, matematyka czy biologia), a 2-gi przedmiot, z przedmiotów proponowanych dla tej klasy, uczeń wybiera pod koniec I klasy. Np. mógłby sobie dobrać do polskiego wos, historię , geografię czy nawet biologię (ale niekoniecznie fizykę), do matematyki - np. fizykę , geografię czy chemię itd. Dlaczego od 15-16-latka wymaga się określenia już swoich preferencji na maturę rozszerzoną - w dodatku dopasowanych do tego, co szkoła raczy na sztywno oferować, a od szkoły nie można wymagać choć trochę elastyczności czy ułożenia planu pracy w grupach międzyklasowych?
                  • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.12, 16:59
                    Dlaczego od 15-16-latka wymaga się określenia już swoich preferencji na m
                    > aturę rozszerzoną - w dodatku dopasowanych do tego, co szkoła raczy na sztywno
                    > oferować, a od szkoły nie można wymagać choć trochę elastyczności czy ułożenia
                    > planu pracy w grupach międzyklasowych? "

                    Ale kto tego wymaga? Wszystkie szkoły są nieelastyczne? Nigdzie nie ma grup międzyklasowych?
                    Czy ty mówisz o konkretnej szkole czy o szkołach w ogóle?
                    Teraz szkoły są różne - elastyczne i nieelastyczne, i jak wejdzie reforma też będą się różniły pod tym względem.
                    Trzeba się interesować, szukać, pytać, a nie biadolić - o matko bosko reforma weszła i teraz już koniec:D
                    • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 08:30
                      Piszę o tegorocznej rekrutacji do szkół na profile, w których nauka będzie odbywała się zgodnie z reformą (córka startuje za rok). Nie biadolę nie obejrzawszy przedtem x stron szkół i nie będąc już na kilku spotkaniach. Zdecydowana większość szkół (pewnie z 98-99%) wymaga 100% określenia się ucznia w momencie startu do szkoły - chociaż rozszerzenia i tak będą od II klasy. Co praktycznie oznacza wybór przedmiotów na maturze - chyba że ktoś woli przygotowywać się całkiem sam (bo oprócz przedmiotów rozszerzonych to będzie miał polski , matematykę ,języki obce i wf) , robiąc do tego całkiem inne przedmioty rozszerzone. I niestety, zdaniem tych wszystkich urzędników różnych szczebli to 16-latek ma sobie włożyć klapki na oczy i zawężać wybór: "idę tylko na polbudę","idę tylko na sgh","idę tylko na medycynę","idę tylko polonistykę".
                      Co więcej, uczeń może mieć jasno określone zainteresowania i mieć problem ze znalezieniem szkoły, która będzie go uczyła 2 całkiem pokrewnych przedmiotów. Czy naprawdę jest coś egzotycznego w tym, że ktoś chce uczyć się naraz matematyki, fizyki i chemii? Albo matematyki, fizyki i geografii? Dlaczego zakłada się, że ktoś w mat-fizie , jeśli chce 3-ci przedmiot, to musi być to informatyka (która sama daje mniej więcej tyle wyboru ile ta nieszczęsna historia sztuki), a chemia to już wogóle go nie obchodzi?
                        • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 14:17
                          A ja zaczynam myśleć , że istota problemu jednak leży gdzie indziej (gdzie - nie wiem, sama się zastanawiam)

                          To takie wrażenia ze szkoły mojego dziecka - teraz 1 klasa liceum, wiek uczniów 16-17 lat , a więc stary program, z historią, chemią itd tak długo jak trzeba. W tej szkole uczniowie mogą wybierać dowolne 2 rozszerzone przedmioty, których będą sie uczyć od 2 klasy. Opócz tego znają mniej lub bardziej ewnetualnych nauczycieli.

                          I spora grupa dalej nie wie co wybrać.
                          • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 15:37
                            Bo nie wie, co tak naprawdę chce robić. Jedni wiedzą wcześnie, inni nie. To jest właśnie ta osobnicza "gotowość". I pytanie powinno brzmieć "co zrobić, żeby w wieku lat 16 uczniowie potrafili zdecydować, w czym chcą się specjalizować". Może potrzebny jest indywidualny doradca dla mniej zdecydowanych?
                            • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 15:57
                              A Ty wierzysz, że dzieci (16 - 17 lat ), które w miare sprawnie podjęły decyzję "wiedzą"? Nie, większa częśc z nich też nie ma 100% pewności, ale zaryzykowała.

                              Problemem jest chyba to, że niektórzy młodzi ludzie , a także ich rodzice, wierzą, że da się podjąć decyzję bezbłędną (100% gwarancji ;) ). . A tak to nie ma. Być może kiedyś było łatwiej, bo człowiek rezygnował tylko z dwóch innych możliwości, a teraz rezygnuje z 20 ?

                              Tylko czy naprawę potrzebny jest doradca zawodowy, a by to wytłumaczyć?
                            • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 25.03.12, 08:54
                              Hm, poszłam z dzieckiem do doradcy. Dziecko wie, co chciałoby studiować i wie również, czego chciałby się uczyć. Jest to dosyć zbieżne z tym, co chciałby robić, te rozszerzenia nie przeszkadzałyby w dostaniu się tam, gdzie chce.
                              Ale nie mamy takiego profilu w bliskiej okolicy. ;-(
                              • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 09:37
                                " Ale nie mamy takiego profilu w bliskiej okolicy. ;-("

                                Z publicznych szkół w Warszawie chyba tylko Witkacy ma tyle profili, ilu uczniów. Bardzo elastyczny jest także niżejprogowy Górski; zresztą to szkoły "siostrzene".
                                Inne szkoły są mniej lub bardziej elastyczne i reforma nie będzie miała na to wpływu.
                                Np. w szkole mojej córki wobec osób, które deklarują, że nie będą danego przedmiotu zdawały na maturze, stosowane są niższe wymagania, zwłaszcza w 3 klasie (piszą sprawdziany na poziomie podstawowym); działa system międzyklasowych fakultetów i indywidualnych konsultacji - i myślę, że to się nie zmieni.
                                Dlatego warto pytać, szukać szkół także pod tym kątem.
                                • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 25.03.12, 09:58
                                  Ogólnie na Zoliborzu jest więcej elastycznych szkół niż na południu, Sempołowska też proponuje sporo swobody -i chyba o to chodziło w tej reformie.
                                  Ale poza tym - skoro może Witkacy, Sempołowska i Górski - dlaczego inne nie mogą?
                                  • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 25.03.12, 10:21
                                    Nie mam pojęcia dlaczego tak niewiele liceów jest elastycznych, skoro niektóre mogą.
                                    Na ten temat mogą się wypowiedzieć bywający na tym forum nauczyciele i dyrektorzy szkół. Nowak Jeziorański też daje sporą swobodę w ramach kilku przedmiotów. BTW Górski chyba już nie jest tak elastyczny jak kiedyś.

                                    Ale i tak teraz (czasy obecne i nowy program) oferta jest bardziej zróżnicowana niż dawniej.

                                    Nie wiem jakich konkretnych rozszerzeń szuka Twoja córka, ale może warto jeszcze poszukać na Mokotowie? Tak jak pisałam są tam licea np z polskim i geografią.

                            • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 09:56
                              akw napisała:

                              > Ale w tej szkole może być całkiem niereprezentatywna grupa młodzieży. Być może,
                              > gdyby wiedzieli co wybrać, poszliby do innej szkoły. ;-)"

                              A to bardzo prawdopodobne. Podobnie było na Bednarskiej. Też była spora grupa młodzieży typu "może kultoroznawstwo, może fizyka jądrowa" - stanęło na swps:)
                              Ale ci, którzy od początku wiedzieli, czego chcą albo po prostu w miarę wcześnie podjęli jakąś rozsądną decyzję - świetnie się tam odnaleźli i wyciągnęli z tej szkoły wszystko, co najlepsze.
                              Wniosek? Tym, którzy wciąż poszukują idealnych rozwiązań nie pomoże rok czy dwa lata do namysłu ani autorskie dla wybitnie niezdecydowanych - i nie warto dla nich wywracać do góry nogami starych, dobrych szkół:D
                              • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 25.03.12, 10:04
                                Mnie naprawdę nie chodzi o to, żeby dziecko uczyło się polskiego i historii (na której łatwo jej polec ze względu na daty, więc może zdawanie z tego matury to nie jest najlepszy pomysł) po 9 h w tygodniu, zaś w wolnym czasie douczało się jeszcze np biologii (kolejne kilka godzin), tylko żeby uczyło się tego, co ją naprawdę interesuje.
                                • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 11:36
                                  morekac napisała:

                                  > Mnie naprawdę nie chodzi o to, żeby dziecko uczyło się polskiego i historii (na
                                  > której łatwo jej polec ze względu na daty, więc może zdawanie z tego matury to
                                  > nie jest najlepszy pomysł) po 9 h w tygodniu, zaś w wolnym czasie douczało się
                                  > jeszcze np biologii (kolejne kilka godzin), tylko żeby uczyło się tego, co ją
                                  > naprawdę interesuje. "

                                  Na maturze z historii rozszerzonej nie polega się z powodu nieznajomości dat!

                                  Poza tym ja się nie dziwię, że szkoły nie oferują masowo profili polonistyczno- biologicznych, bo miałyby probllem z liczbą chętnych kandydatów. Tak naprawdę nie wiem, na który kierunek wymagana jest rozszerzona matura z polskiego i biologii. Na psychologię już nie.
                                  Ale myślę, że można by znaleźć szkołę z możliwością takich rozszerzeń albo z elastycznym do nich podejściem niekoniecznie na Żoliborzu.
                                  • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 26.03.12, 05:14
                                    W szkołach na Żoliborzu jest taka możliwość - w kilku szkołach. Albo profil. Albo elastyczny wybór przedmiotów,
                                    Poza tym polski z biologią to akurat ulubione przedmioty dzieciątka, ostatecznie po co ma się katować czymś, za czym nie przepada (i nie mam tu na myśli historii, tylko jakieś woki i zajęcia artystyczne występujące nader często w pakiecie)

                                    >Na maturze z historii rozszerzonej nie polega się z powodu nieznajomości dat!
                                    no nie wiem... Jakieś daty na pewno tam są, a dziewczę je notorycznie przestawia (przecież 1410 to prawie to samo co 1140)
                                    • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 27.03.12, 14:32
                                      morekac - ale nikt nie znalazł idelanej szkoły dla swojego dziecka :) Mój syn mógł praktycznie wybierać (i dostać się) do prawie wszystkich klas w Warszawie ( z wyjątkiem jendej klasy w Czackim i pewnie paru biol-chemów, którymi i tak nie był zainteresowany). Do tego miał w miarę sprecyzowane zainteresowania. I myślisz, że wyszedł za próg, a tam szkoła jego oczekiwań? Nie. Bo np na Ochocie nie ma ani jednego liceum publicznego na poziomie, który by go interesował. Bo żadne liceum w Warszawie nie proponuje (=nie gwarantuje) kontynuacji języka hiszpańskiego. Jego lista preferencji w rekrutacji sama się jakoś tak ułożyła, że im dalsze liceum tym mniejsze ryzyko trafienia na sytuację, w które będzie musiał spędzac godziny na przedmiotach niekierunkowych.

                                      Dostał się do wymarzonego i co myślisz, że jest idylla? :) Nie, nie jest. Też są wady (i nie mam na myśli dojazdów). Dokonując wyboru trzeba wziąć też (a czasami przede wszystkim) pod uwagę co tracimy w danej szkole i czy chcemy i możemy to jakoś rekompensować. Wybór to nie jest znalezienie opcji idealnej, ale najlepszej z możliwych.


                                      p.s. zdumiewa mnie ilość osób twierdzących jakie to wspaniałe wykształcenie można było kiedyś otrzymać z przedmiotów niekierunkowych. Owszem zdarzały się takie sytuacje w przypadku nauczycieli, którzy wymuszali taki poziom (na zaliczenie) przedmiotu niekierunkowego, że uczniowie mieli mało czasu na te kierunkowe. Czy to było dobre? Hmmm...co kto lubi.

                                      p.s.2 porónywanie do uk nie ma sensu, bo należałoby wcześniej porównac programy szkół średnich
                                    • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 27.03.12, 15:55
                                      W szkołach na Żoliborzu jest taka możliwość - w kilku szkołach. Albo profil. Al
                                      > bo elastyczny wybór przedmiotów


                                      Z ciekawości - które szkoły na Żoliborzu są takie elastyczne, poza Witkacym który z założenia powstał jako szkoła trochę inna?

                                        • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 27.03.12, 17:46
                                          Górski był chyba elastyczny kiedyś. Teraz już nie. Z ciekawości zajrzałam na stronę Reymonta - elastyczności zero, za to nietypowy profil - polski/biologia. Z kolei u Sempołowskiej za wiekszą dowolnośc trzeba zapłacić rozszerzonym francuskim i 3 językiem. Nie dla każdego jest to wersja "elastyczna"

                                          Za to liceum mokotowskie ma nietypową biologię/geografię, Mokotów ma też klasy bardziej elatyczne (ale wszystkich wariantów nie obejmuje):

                                          www.staff.edu.pl/rekrutacja/rekrutacja.html

                                          Pan Dyrektor Mirowski pisał, że zbyt duża elastyczność może spowodować powstanie okienek w planie. Nie wiem być może tak jest. Ktoś pytał o Witkacego - nie ma okienek - nie wiem czym to jest spowodowane - tym, ze szkoła jest nieduża, tym, że cały program jest inaczej rozplanowany (lekcje 60 minut) , czy tym, że każda klasa ma wspólny plan (poza lekcjami dzielonymi na grupy typu języki) zajęć podstawowych.
                                          • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 27.03.12, 20:12
                                            Za to liceum mokotowskie ma nietypową biologię/geografię, Mokotów ma też klasy
                                            > bardziej elatyczne (ale wszystkich wariantów nie obejmuje):
                                            Rozszerzenie biologia/geografia jest spotykane na Mokotowie i Ursynowie ( w każdym razie żadna rzadkość), w przeciwieństwie do polski/biologia, występujacego w północnych rejonach stolicy i nie występującego na południu.
                                            Ktoś wie, z czego to wynika? ;-)
                                            • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 27.03.12, 21:01
                                              Oj, morekac - bo dojdziemy do granicy absurdu ;) Czy w geograficznych analizach oferowanych klas brałas pod uwagę np Wawer i Anin? ;)

                                              Kiedyś Twoja córka miałaby wybór human, biol-chem, mat -fiz i nic by tego nie zmieniło, nawet gdyby chciała dojeżdżać do Łomianek :) Poza tym, ciesz się, że nie mieszkasz w Białołece - jest jedno liceum i gdyby nie odpowiadało Wam ono, do innego najbliższego córka miałaby co najmniej godzinę.

                                              Nie podoba mi się dojeżdżanie godzinami do szkoły jezeli są inne możliwości, ale nie można przesadzać w drugą stronę i oczekiwać każdej wariacji przedmiotów w każdym liceum na każdej ulicy.

                                              Z ciekawości zrobiłam krótki przegląd pod kątem Twojej , nieznanej mi, córki ;) i ja pewnie zainteresowałabym ja np klasą biol-geo z angielskim i włoskim w Schumanie. Po pierwsze będzie miała polski przez 3 lata (co prawda podstawowy, ale zawsze to punkt wyjścia ) , po drugie o ile dobrze pamiętam geografię też akceptuje. Po trzecie drugim jezykiem może być włoski, a (podobno) dla dyslektyków to najłatwiej przyswajalny język. Od razu dodam, że nie wiem nic o liceum jako takim, kierowałam sie tylko profilami na stronie.


                                              I gwarantuję Ci - najważniejsi są ludzie (przede wszystkim nauczyciele, bo tych nie wybierasz, są przypisani do klasy ). Na marginesie - w jednym z topowych liceów zauważyłam na liście nauczycieli nauczycielkę z mojego byłego liceum - zapewniam Cię - to nie jest topowy poziom :D (miła pani, ale merytorycznie..hmmm..)
                                              • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 27.03.12, 21:16
                                                Poza tym polski z biologią to akurat ulubione przedmioty dzieciątka, ostatecznie po co ma się katować czymś, za czym nie przepada (i nie mam tu na myśli historii, tylko jakieś woki

                                                I jeszcze jedno - nie mam pewności czy łatwo jest zdać przyzwoicie maturę rozszerzoną z polskiego jezeli tych "woków" się nie lubi. Może lepiej celować w maksymalny wynik na poziomie podstawowym?

                                              • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 27.03.12, 23:06
                                                Tak daleko nie zaglądałam. ;-)
                                                Schuman odpada - oglądała w zeszłym roku szkołę i stwierdziła, że wołami jej tam się nie zaciągnie... :-). I to o samą szkołę chodzi, nie profil. Oglądałyśmy właśnie ze względu na włoski i dobry dojazd od nas.
                                                Utłukę ją w końcu, jak tak będzie wybrzydzać (kolor ścian nie ten, wolałaby inne przedmioty, nauczyciel krzywo się uśmiechnął, nie taki profil, są zajęcia artystyczne, za daleko etc.) i pozbędę się kłopotu.

                                                Nie podoba mi się dojeżdżanie godzinami do szkoły jezeli są inne możliwości,

                                                Mnie też się nie podoba. Panna przemyślała trochę sprawę i stwierdziła, że ostatecznie może być historia w szkole, która jej się spodoba, byleby nie było zajęć artystycznych (tu akurat ją popieram, bo w jej wykonaniu to tragedia...).

                                                al
                                                > e nie można przesadzać w drugą stronę i oczekiwać każdej wariacji przedmiotów w
                                                > każdym liceum na każdej ulicy.
                                                Ale wszystkie najbardziej pasujące profile są na drugim końcu miasta (cóż za złośliwość losu) , a poza tym - jeśli chodzi o ursynowskie licea, to wybór jest taki sobie.
                                                • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 28.03.12, 07:24
                                                  Ale wszystkie najbardziej pasujące profile są na drugim końcu miasta (cóż za zł
                                                  > ośliwość losu) , a poza tym - jeśli chodzi o ursynowskie licea, to wybór jest t
                                                  > aki sobie
                                                  .


                                                  To postrasz córkę, że wyprowadzicie sie na Białołękę ;)

                                                  I tak mieszkańcy Mokotowa i Usynowa mają dobrze w porównaniu do innych dzielnic - ze względu na lokalne szkoły i metro. Ja też myślę, ze gdzieś w Polsce była szkoła z wymarzonym profilem i językami syna, ale lepiej uznać, że to przypadek , takie jest życie i nie zawracac sobie tym głowy, albo wziąć byka za rogi i dojeżdżać.

                                                  Obawiam się, że Twoja córka jest ofiarą zbyt zróżnicowanej oferty.

                                                  BTW Jeżeli czesne za szkołę niepubliczną nie obciąża zbytnio Waszego budżetu, to może być najlepsze rozwiązanie w Waszym przypadku. Pod warunkiem, że szkoła jest sensowna.
                                                  • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 28.03.12, 12:09
                                                    > BTW Jeżeli czesne za szkołę niepubliczną nie obciąża zbytnio Waszego budżetu, t
                                                    > o może być najlepsze rozwiązanie w Waszym przypadku. Pod warunkiem, że szkoł
                                                    > a jest sensowna
                                                    ."

                                                    Ale w szkołach niepublicznych bywa sporo zajęć artystycznych, a że są to głównie szkoły małe - ciężko się przed tymi zajęciami ukryć:D

                                                    A serio - zgadzam się.
                                                • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 28.03.12, 16:07
                                                  morekac napisała:
                                                  > Utłukę ją w końcu, jak tak będzie wybrzydzać (kolor ścian nie ten, wolałaby inn
                                                  > e przedmioty, nauczyciel krzywo się uśmiechnął, nie taki profil, są zajęcia art
                                                  > ystyczne, za daleko etc.)
                                                  To po prostu instynkt...
                                            • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 28.03.12, 16:12
                                              morekac napisała:

                                              > Rozszerzenie biologia/geografia jest spotykane na Mokotowie i Ursynowie ( w każ
                                              > dym razie żadna rzadkość), w przeciwieństwie do polski/biologia, występujacego
                                              > w północnych rejonach stolicy i nie występującego na południu.
                                              > Ktoś wie, z czego to wynika? ;-)
                                              Bo w okolicach Mokotowa-Ursynowa występuje SGGW i SGH, a w rejonach północnych wydział psychologii UW oraz UKSW ;-))
                              • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 28.03.12, 15:52
                                Ale na razie zostaje wywrócony system edukacji. Moja starsza córka chciałaby mieć trochę chemii, niekoniecznie od razu na poziomie do startu na medycynę. Nie jest to chyba aż tak ekstrawagancka chęć w przypadku kogoś kto myśli o studiach ścisłych. Ale możliwe, że większy kontak z chemią będzie miał uczeń klasy humanistycznej, w której być może nikt nie będzie chemią wogóle zainteresowany - bo klasa humanistyczna będzie miała przyrodę. Uczniom mat-fizu przyroda nie przysługuje - bo oni już przedmiot przyrodniczy w postaci fizyki mają.
                                • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 28.03.12, 17:50
                                  A kto jej każe iść do "zwykłego" mat-fizu?

                                  Może iść np do klasy:

                                  www.21lo.waw.pl/pl/profile.html
                                  BTW Rozumując w ten sposób to przyszły kandydat na studia lingwistyki stosowanej powinien mieć rozszerzone wszystkie przedmioty, bo nigdy nie wiadomo jakie tłumaczenie specjalistyczne mu się trafi.
                      • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 10:10
                        jakw napisała:
                        "Czy naprawdę jest coś egzotycznego w tym, że ktoś chce uczyć się naraz matematyki, fizyki i chemii?"

                        Ja się takimi profilami nigdy nie interesowałam, ale z ciekawości zajrzałam na stronę Hoffmanowej, Poniatowskiego, a nawet Kołłataja - i tam są takie profile.
                        A wiesz dlaczego takich klas jest mało i one mogą być tylko w szkołach wysokoprogowych?
                        Bo z tego co słyszałam od fizyków - nie można zrozumieć fizyki bez rozszerzonej matematyki, a już te dwa rozszerzenia są sporym wyzwaniem dla młodego człowieka; jeśli dołożyć do tego rozszerzoną chemię - to taką ofertę można złożyć wyjątkowo ambitnej młodzieży.
                        Zresztą, ja myślę, że w praktyce jest tak, że klasa jest dzielona i i nikt nie ma trzech rozszerzeń.
                        • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 28.03.12, 17:45
                          Menodo - a ja byłam z córką na dniu otwartym w Hoffmanowej. I pani dyrektor nie była w stanie powiedzieć na jakiej zasadzie będzie można dokonywać wyboru w klasach z wyborem 3-go przedmiotu rozszerzonego (i czy wogóle będzie). Po prostu nie było pewne czy jeśli większość klasy Id nie zachce uczyć się geografii to ci co poszli tam chcąc uczyć się fizyki (oprócz matematyki i chemii) nie będą musieli uczyć się geografi. Mam nadzieję, że w Poniatowskim kwestia wyboru (względnie w Hoffmanowej za rok) będzie wyglądała ciut lepiej ;-).
                          W Kołłątaju nie ma profilu z rozszerzoną chemią - są tam wybrane zagadnienia z chemii , co i tak jest lepsze niż nic, zwłaszcza, ze Kołłątaj, ze względu na bliską lokalizację, ma duże szanse zostać szkołą w kseonie (o ile kolor ścian podejdzie, a nauczyciele nie podpadną od 1-szego wejrzenia ;-))
                          > Bo z tego co słyszałam od fizyków - nie można zrozumieć fizyki bez rozszerzonej
                          > matematyki,
                          Ale fizyka jest tak nauczana od "wieków". Wzory w fizyce wynikają głównie z całek, które nawet za moich czasów występowały w mat-fizie w IV klasie liceum, a w tej chwili występują na I roku studiów w przedmiocie nazywającym się analiza matematyczna. I tak droga jest całką prędkości po czasie ;-). A wzory w fizyce zaczynają się już w gimnazjum - więc muszą być obwieszczone uczniom za pomocą autorytetu nauczyciela i/lub podręcznika. Reszta matematyki w fizyce szkolnej to głównie umiejętność różnych przekształceń - i fakt, że jak ktoś nie jest w tym dobry z matematyki to nie będzie dobry i z fizyki. Więc z tymi fizykami mogę się zgodzić o tyle, że nie da się zrozumieć fizyki na studiach wyższych bez dość gruntownej znajomości przynajmniej analizy matematycznej ( a może i jeszcze jakiegoś innego działu matematyki wyższej). Ale podejrzewam, że i chemię wyższą (tą na chemii) może być ciężko ogarnąć z samą matematyką podstawową.
                          Co do 3 rozszerzeń naraz - w Hoffmanowej wszystkie klasy mają mieć po 3 przedmioty rozszerzone, tak jak w wielu innych liceach. Zauważ, że wskutek reformy oprócz matematyki , polskiego, kilku godzin 2 języków obcych, wf i his/przyrody i tych przedmiotów rozszerzonych nic więcej w II-III klasie nie ma. Tak studiując te siatki godzin w liceach to np. w II klasie jest 16 godzin na rozszerzenia i przedmioty uzupełniające. Z czego 2 godziny są np. na historię i społeczeństwo, 2-3 na matematykę rozszerzoną (4 są z podstawy, więc liczą się z puli przedmiotów podstawowych) i zostaje jeszcze z 9-10 godzin na te pozostałe rozszerzenia i przedmioty dodatkowe. I w rezultacie niektóre licea do profilu mat-fiz-inf wciskają przedmioty dodatkowe typu konteksty kultury - bo w planie musi być ileś tam godzin w tygodniu.
            • hankam Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 12:11
              Moja córka marzy o tej specjalizacji.

              Jest jak jest, taka jest tendencja i tego się nie zmieni. Pytanie, co trzeba robić z dzieckiem jak mu pomagać i jak je prowadzić, żeby najpóźniej w wieku dziś 17, za parę lat 16 na bank wiedziało, w czym chce się specjalizować, a co kompletnie nie będzie mu w życiu potrzebne.
              I w jakim zakresie tę wiedzę niepotrzebną młodzieży przekazywać, żeby nie wychować młodych ludzi na użytecznych i wyspecjalizowanych nieuków.
            • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 16:17
              Gość portalu: menodo napisał(a):
              > Ogólnokształcące to jest dzisiaj gimnazjum -już w tym roku test będzie się skł
              > adał z 5 części.
              Odniosłam wrażenie, że w którymś wątku obok dowodziłaś raczej, że gimnazjum jest toksyczną szkołą ogólnoniekształcącą ;-)

              >Natomiast w liceum poziom rozszerzony jest już tak rozszerzony - i bardzo dobrze - że wymusza specjalizacje.
              Tylko nie wiadomo czemu nazywa się to jeszcze liceum ogólnokształcącym. Bo na razie to uczeń nie będzie w stanie wykształcić się ogólnie anie w przedmiotach ścisłych, ani w przedmiotach przyrodniczych, ani w humanistycznych, ani w żadnym innym.
              • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.12, 16:29
                Odniosłam wrażenie, że w którymś wątku obok dowodziłaś raczej, że gimnazjum jest toksyczną szkołą ogólnoniekształcącą ;-) "

                Ta ocena dotyczyła raczej konkretnego gimnazjum i w dodatku sprzed reformy.
                Nie jestem miłośniczką gimnazjów, ale widzę sens w tym, nauczanie na poziomie ogólnym odbywało się właśnie na tym szczeblu edukacji, a liceum przeznaczone było na pogłębianie tej wiedzy z wybranych przedmiotów.

                • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 17:04
                  le widzę sens w tym, nauczanie na poziomie
                  > ogólnym odbywało się właśnie na tym szczeblu edukacji, a liceum przeznaczone b
                  > yło na pogłębianie tej wiedzy z wybranych przedmiotów

                  Mnie się ogólnie ten pomysł podoba - natomiast wkurza mnie jego realizacja. Bo ma to sens wtedy, kiedy uczeń sam sobie dobierze po 1 klasie potrzebne przedmioty - w przynajmniej w części. Wtedy można robić sobie samemu zadecydować - ok, uczę się fizyki, matematyki i chemii, albo - uczę się polskiego, języka i geografii. Albo idę do klasy z matematyką, a potem wybieram rozszerzenie typu fizyka i język. Albo geografia i język. Takie, jakie mi będzie potrzebne.
                  W większości szkół jest typówka, na wszystkie rozszerzenia decydować się trzeba w trakcie zapisywania do szkoły.
                  Wiem, że jest to logistycznie skomplikowane, ale skoro są szkoły, którym się to udaje - to dlaczego innym nie?
                  • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 08:43
                    Mi sama idea specjalizacji też się podoba. Nie podoba mi się realizacja idei "17-letnia młodzież wybiera przedmioty, które ją interesują" w praktyce. Bo w praktyce to muszą wybierać 16-latki i nawet jeśli interesują ich 3 konkretne przedmioty, wcale nie tak od siebie odległe, to nader często może okazać się, że z 1 trzeba zrezygnować - na rzecz jakiegoś innego, który interesuje średnio. A piszemy o ofercie liceów w mieście tak z grubsza 2-milionowym...
              • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 17:47
                jakw - ja nie pytałam o idealny system edukacji, tylko o to kiedy młodzież ma decydować jakie przedmioty będzie rozszerzała w sytuacji kiedy:

                -gimnazja istnieją i nie zanosi się na to, zeby miały przestac istnieć
                -istnieją matury na poziomie rozszerzonym
                • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 08:37
                  No to napisałam w tym wątku - moim zdaniem dobry byłby wybór 2 lata przed maturą. Byłby - gdyby rzeczywiście był, bo tak z 99% liceów nie oferuje wyboru nawet 1 przedmiotu później niż w momencie rekrutacji. Na razie nasz szanowny system oświaty zakłada za to istnienie idealnych 16-latków o wąskich i skonkretyzowanych zainteresowaniach masowo udających się do poradni doradztwa zawodowego, których powołanie zapowiedział pan premier ;-)
        • morekac Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 12:48
          Moja córka wie, co chciałaby mieć rozszerzone. Niestety, pobliskie publiczne licea nie oferują tego typu rozszerzeń - praktycznie zero dowolności: albo się 16-latku decydujesz na daną klasę pomimo, że te roszerzenia nie do końca co pasują, albo spadaj do innej szkoły.
          Za to pasujące rozszerzenia masowo występują na Żoliborzu/Bielanach... ;-)
          • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 13:02
            do morekac - ja też nie rozszerzałam tych przedmiotów, które chciałam, bo takich profili nie było (ewentualnie był w jednym liceum w Warszawie) .

            do wszystkich:
            To nie jest tak, że dzieci, które bez narzekań wybrały profile od kołyski wiedziały co chcą robić, wiedziały, że będą lekarzami, pilnie uczą się biologii i chemii od podstawówki po koniec gimnazjum. Zdecydowana większość dzieci ma różne zainteresowania. Ale na jakimś etapie trzeba to sobie wszystko uporządkować. Nie każda pasja musi zamienić się w pracę. Nie z każdego przedmiotu jest się w stanie osiągnąć odpowiednio wysokie wyniki. Za to są inne, którymi uczeń się nie tylko pasjonuje (bo pasjonować może się wieloma), ale też osiąga w nich doskonałe wyniki. A także zgłębia wiedzę na poziomie wykraczającym poza programy szkolne (nie mam na myśli olimpiad). Są przedmioty, które łatwiej lub trudniej nadrobić przy zmianie zainteresowań. Nie podjęcie studiów bezpośrednio po maturze nie jest tragedią życiową, można zrobić roczną przerwę i poświęcić ten czas na przygotowanie się do drugiego podejścia do matury ( z innych przedmiotów). Nie mówiąc o tym, że naszym dzieciom i tak grozi konieczność przekwalifikowywania się kilka razy w życiu.
            • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 15:57
              joa66 napisała:

              > Są przedmioty, które łatwiej lub trudniej nadrobić przy zmianie zainteresowań.
              No i dlatego za parę lat będzie znowu lament: "Młodzież masowo studiuje *-logie, po których nie ma pracy, za to nie garnie się do trudniejszych kierunków"...
        • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 15:53
          joa66 napisała:
          >
          > Zdaję sobie sprawę, ze jestem w mniejszości, ale zdumiewa mnie fakt, że 17 latk
          > i ciągle nie wiedzą jakie przedmioty chciałyby rozszerzać i chciałyby sobie zos
          > tawić tysiąc możliwości na wszelki wypadek.
          Ale zdajesz sobie sprawę, że w tej chwili to taką decyzję muszą podjąć 16-latki, a za kilka lat taką decyzję będą podejmować 15-latki? Mają/bedą mieć wystarczającą wiedzę?To jest twoim zdaniem wiek w sam raz dla ogółu? Nie piszę o tych kilku procentach, które opuściwszy kołyskę wiedzą, że zostaną pilotem czy lekarzem. I nie o tych, którzy zmieniają przedmioty maturalne na całkiem inne w ostatnim możliwym dniu.
        • nika_j Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 22:13
          > Zdaję sobie sprawę, ze jestem w mniejszości, ale zdumiewa mnie fakt, że 17 latk
          > i ciągle nie wiedzą jakie przedmioty chciałyby rozszerzać i chciałyby sobie zos
          > tawić tysiąc możliwości na wszelki wypadek.

          To zależy od nastolatka. Tak naprawdę myślę, że przeciętny 17 latek to już mniej więcej wie, co by chciał w życiu robić. Ale znam pełno nastolatków (powiedzmy, nie 17, a 15-16-latkó, czyli tych, którzy stoją przed wyborem liceum, co wybrać, bycie neurochirurgiem czy dziennikarzem radiowym. Być fizykiem kwantowym czy pisarzem, być reżyserem czy kimś całkiem innym. I to nie dlatego, że są takie niezdecydowane, ale dlatego, że na tym etapie interesuje ich wiele rzeczy i widzą więcej niż jedną drogę w życiu. Ja nie widze w tym nic złego. Zostawienie sobie furtki niekoniecznie może wynikać z braku konkretnych zainteresowań, a raczej z ich nadmiaru, a także tego, że dzieciaki na tym etapie doskonale wiedzą, że ich wybór moze nie być ostateczny. A przeważyć może tak naprawdę wszystko, od kiepskiego/świetnego nauczyciela poczynając. Czy to świadczy o ich niedojrzałości? Niekoniecznie. Mało który młody człowiek chce być uwiązany w życiu do jednego zajęcia, chyba że to już zdążył polubić. A czy jego wymarzony zawód nie okaże się czymś całkiem innym po roku-dwóch studiów? Co w tym dziwnego? Ilu dorosłych ludzi żałuje swoich wyborów bądź odkrywa coś, o czym kiedyś w ogóle nie pomyślał? To też coś nagannego?
          Dzieciak, który wybiera liceum, często kieruje się swoimi sukcesami w danej dziedzinie, a te często zależą m.in. od osobowości nauczyciela. Znam osoby, które w liceum odkrywały dla siebie jakiś przedmiot, bo trafiły nagle na charyzmatycznego nauczyciela, który potrafił zaszczepić pasję w tych dzieciakach.
          • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 23:04
            Co w tym dziwnego? Ilu dorosłych ludzi żałuje swoich wyborów bądź odkrywa coś, o czym kiedyś w ogóle nie pomyślał? To też coś nagannego?


            Ależ w tym nie ma nic nagannego! Naganne może być najwyżej utwierdzanie dziecka w przekonaniu, że nie może się pomylić w wyborze. I próbach stworzenia systemu, który uniemożliwiłby takie pomyłki, bo to mało realne.
            • jakw Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 24.03.12, 23:49
              joa66 napisała:
              > I próbach stworzenia systemu , który uniemożliwiłby takie pomyłki, bo to mało realne.
              No cóż, ja właśnie mam wrażenie, że urzędnicy oświatowi, za pomocą zestawu reforma+sztampowe-profile-bez-żadnej-elastyczności właśnie usiłują stworzyć system, który będzie surowo karał pomyłki przy wyborze profilu.
              • joa66 Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 25.03.12, 08:44
                W nowym systemie większośc liceów przyjmuje uczniów do określonych klas, ale jeżeli się uważnie przeczyta się plany nauczania okaże się, że programy w klasach pierwszych nie różnią się tak bardzo. Jeżeli ktoś zdecyduje się zmienić profil po pierwszej klasie nie będzie miał dużo do nadrabiania, zakłądając oczywiście, że z docelowych przedmiotów osiągał dobre lub bardzo dobre wyniki w 1 klasie ( w innym przypadku nie widzę sensu przenoszenia się do innego profilu)

                Na pewno trzeba uważnie wybierac profil już przy rekrutacji do liceum, gdyby jednak tak się zdarzyło, że uczeń pomylił się w wyborze, ma szansę profil zmienić po 1 klasie (czasami może się to wiązać ze zmianą szkoły, niekoniecznie na gorszą). Bezkosztowo. Zapewniam, że wędrówki ludów między klasami i szkołami to naprawdę nie jest rzadkość :)

                A w obecnym systemie rekrutacji na studia (nie sądzę, że się zmieni diametralnie, chyba, że na korzyśc ucznia - tak jak do tej pory) naprawdę 2 lata to minimum na dobre przygotowanie się do matury rozszerzonej
    • tukata Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... 23.03.12, 12:37
      Dzisiaj dzieci mają więcej materiału do nauki? Błagam, rozumiem, ze człowiekowi z biegiem czasu umykają pewne rzeczy, ale żeby aż tak? Z przedmiotów ścisłych dużo mniej i dużo pózniej, z przedmiotów humanistycznych też materiał znacznie okrojony, chociażby w postaci lektur. Wykładowcy na uczelniach narzekają, że młodzież z roku na rok gorzej przygotowana i ma znacznie skromniejszą wiedzę. A dzięki kolejnej reformie szkoły wypuszczać będą już całkowitych idiotów. Jesli młodzież ma dzisiaj trudniej, to nie z powodu nadmiaru nauki, ale z powodu złego systemu.
      • Gość: menodo Re: Kiedy jest się gotowym, żeby ... IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.12, 13:46
        Wykładowcy na uczelniach narzekają, że mł
        > odzież z roku na rok gorzej przygotowana i ma znacznie skromniejszą wiedzę. A d
        > zięki kolejnej reformie szkoły wypuszczać będą już całkowitych idiotów."

        A którzy wykładowcy? Na wysokoprogowych kierunkach UW zdarza się tak, że połowa studentów ma średnią 4.5 - dla nich wymagania uczelniane są zbyt łatwe.
        Owszem, narzekają wykładowcy w szkołach od siedmiu boleści albo na politechnikach, gdzie progiem jest 31 proc. z matury podstawowej, albo na wydziałach, gdzie przyjmowanych jest 5 razy więcej studentów niż potrzeba i drugie tyle na kierunki wieczorowe.
        Mam koleżankę, która w wieku 50 zrobiła wreszcie doktorat, ma zajęcia na europeistyce w jakiejś wiejskiej szkole wyższej i jak ona biadoli na te dzisiejszą młodzież, bo jej pokolenie takie zdolne i pracowite było czego ona sama jest przykładem hehe:D
        • Gość: rodzicielka problem jest inny IP: *.83.radiotel.com.pl 24.03.12, 17:54
          Jak życie pokazuje są osoby, które praktycznie nigdy nie bedą do końca zdecydowane i nie sam wiek gra tu rolę. Dotyczy to przede wszystkim :

          -ludzi wszechstronnie uzdolnionych, ale bez jakiejś szczególnej pasji,
          - pragmatyków, którzy pasję mogą realizować zawsze i wszędzie, a wykształcenie traktują jako bazę majacą być podstawą przyszłych dobrych dochodów
          -chorągiewek (niekoniecznie w pejoratywnym znaczeniu) zmnieniających co krok zdanie czy też na bieżąco dopasowywujących się do potrzeb

          Kluczowym w rozważaniach jest fakt, że NIE wiemy na czym stoimy ani w zakresie przyszłych matur, ani wymagań uczelni, ani nawet elastyczności szkół. Dlatego współczuję serdecznie najbliższemu rocznikowi licealistów!!!

          A przy okazji, jak nowelizacja wygląda w technikach? Czy tam nowa matura będzie rok później? Tzn- ci , którzy są teraz w pierwszych klasach jaką będą zdawać maturę?
          I potem jak rózne matury sprowadzą uczelnie do wspólnego mianownika, aby było sprawiedliwie?
          • jakw Re: problem jest inny 24.03.12, 23:59
            Akurat moja córka może i będzie za rok zdecydowana - ale na razie widzę, że będzie problem , żeby znaleźć w sensownej odległości kilka liceów dokładnie z tymi przedmiotami, które chciałaby mieć. I nie są to przedmioty od sasa do lasa. Chyba że w ciągu roku coś się zmieni.

            > A przy okazji, jak nowelizacja wygląda w technikach? Czy tam nowa matura
            > będzie rok później? Tzn- ci , którzy są teraz w pierwszych klasach jaką będą
            > zdawać maturę?
            Wydaje mi się, że powinno być tak jak z pisaniem tzw. starej matury - z techników zniknęła rok później

            > I potem jak rózne matury sprowadzą uczelnie do wspólnego mianownika, aby było s
            > prawiedliwie
            To chyba będzie najmniejszy problem. W tej chwili uczelnie w tych przedmiotach, w których dopuszczają poziom podstawowy lub rozszerzony stosują różne przeliczniki.
            • hankam Nie rozumiem 25.03.12, 11:32
              Ja tego w ogóle nie rozumiem.

              Licea publiczne (o ile nie są liceami zawodowymi) powinny tak zorganizować naukę, aby uczniowie mogli na maturze zdawać rozszerzone egzaminy z takich przedmiotów, które umożliwią im studiowanie na każdym kierunku oferowanym przez publiczne uczelnie w Polsce.
                • hankam Re: Nie rozumiem 25.03.12, 13:27
                  Nie rozumiem, jak licea mogą ograniczać uczniom możliwość studiowania. Jesli medycyna wymaga matury rozszerzonej z biologii i chemii oraz podstawowej z fizyki, to szkola powinna zapewnić możliwość przygotowania się z tych przedmiotów. Nie może być tak, że jeśli rozszerza się biologię i chemię, to fizykę kończy się w pierwszej klasie.
                  Jeśli, dajmy na to, wydział psychologii życzy sobie, żeby kandydaci zdawali rozszerzoną maturę z biologii i polskiego, to chyba szkoła powinna do tego przygotować, a nie mówić "albo polski i historia, albo biologia i chemia, no, zdecyduj się, kochanie".
                  Powstają nowe kierunki studiów, np. biofizyka, neurobiologia, rozmaite studia interdyscyplinarne. Czy liceum nie powinno przygotowywac do studiów na wybranym kierunku? Bo jakoś nie przemawia do mnie idea, że należy studiować to, co jest zgodne z profilem zaproponowanym przez szkołę.
                  • Gość: menodo Re: Nie rozumiem IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 16:00
                    hankam napisała:

                    > Nie rozumiem, jak licea mogą ograniczać uczniom możliwość studiowania. Jesli me
                    > dycyna wymaga matury rozszerzonej z biologii i chemii oraz podstawowej z fizyk
                    > i, to szkola powinna zapewnić możliwość przygotowania się z tych przedmiotów

                    Ale ja nie słyszałam, aby w jakiejś szkole tak było i dlatego nie rozumiem powodów Twojego niezrozumienia.

                    > Jeśli, dajmy na to, wydział psychologii życzy sobie, żeby kandydaci zdawali roz
                    > szerzoną maturę z biologii i polskiego, to chyba szkoła powinna do tego przygot
                    > ować, a nie mówić "albo polski i historia, albo biologia i chemia, no, zdecyduj
                    > się, kochanie".

                    Psychologia nie wymaga rozszerzenia z polskiego i biologii; punktuje wiele innych przedmiotów. Czy licea powinny tworzyć także klasy polski+ fizyka albo polski plus chemia, bo taką kombinację rozszerzeń również można wybrać, startując na psychologię?
                    Moja córka w zależności od tego co lepiej jej pójdzie wybiera kombinacje rozszerzony polski/filozofia plus rozszerzony angielski.




                    • hankam Re: Nie rozumiem 25.03.12, 16:27
                      To był abstrakcyjny przykład. Chodzi o to, że jeśli jakas kombinacja przedmiotów jest wymagana na państwowej uczelni, to państwowa szkoła powinna umożliwić przygotowanie się do takiej kombinacji.
                      Jeśli za chwilę zdawanie fizyki będzie możliwe tylko na rozszerzonym poziomie, a w biol- - chemach nauka fizyki kończy się na I klasie, to jak zdawac na WUM, który wymaga fizyki, biologii i chemii?
                      A jak to wygląda po klasie matematyczno - fizycznej? Biologia z chemią skończy się po pierwszej klasie i nie ma już siły, żeby zdawać na medycynę?

                      A wracając do psychologii - jeśli uniwerek uznaje, ze dobrym przygotowaniem do tych studiów jest biologia i polski (oprócz innych możliwości), to chyba szkoła powinna zdawanie tych przedmiotów łącznie umożliwić? Znajomość biologii przydaje się w psychologii.

                      Dlatego tak bardzo nie podoba mi się to bezwzgledne profilowanie. W zamierzchłych czasach jednak geografia w tej klasie biologiczno-chemicznej byla przynajmniej przez trzy lata. A dla niezdecydowanych były klasy ogólne (często z rozszerzonym językiem).
                      • kmir Re: Nie rozumiem 25.03.12, 17:24
                        hankam napisała:

                        > To był abstrakcyjny przykład. Chodzi o to, że jeśli jakaś kombinacja przedmiotów
                        > jest wymagana na państwowej uczelni, to państwowa szkoła powinna umożliwić
                        > przygotowanie się do takiej kombinacji.

                        To nie tak. We wszystkich znanych mi przypadkach wyższe uczelnie w ramach wymagań rekrutacyjnych stosują możliwość wyboru przedmiotów z pewnej puli. To oznacza możliwość przyjęcia kandydata ze stosunkowo rzadką kombinacją przedmiotów, a nie obowiązek wyboru tej kombinacji przedmiotów w szkole na maturze.

                        Zwracam uwagę, że proponowane obecnie przez szkoły kombinacje przedmiotów rozszerzonych są kontynuacją dotychczasowych profili. Nie pamiętam, aby w poprzednich latach było realne zapotrzebowanie na profil polski + biologia.

                        Moim zdaniem uczelnia proponując wśród innych możliwości także dziwną kombinację egzaminów rozszerzonych (np polski + biologia) stara się pomóc tym, którzy pomylili się z wyborem profilu klasy - wybrali klasę humanistyczną (polski + historia) - i umożliwia im samodzielne przygotowanie do JEDNEGO egzaminu. To oczywiście jest trudne, ale daje szansę :)

                        Najważniejszym według mnie aspektem swobodnego wyboru przedmiotów rozszerzonych jest nieporuszony przez nikogo w żadnym wątku problem z ułożeniem planu zajęć. Jeżeli uczniowie mają mieć możliwość swobodnego wyboru dowolnych kombinacji przedmiotów to zajęcia z różnych przedmiotów rozszerzonych muszą być układane w planie kolejno (jest za dużo przedmiotów, aby wystarczyło dni tygodnia). To spowoduje powstawanie w planie okienek (uczeń nie chodzący na biologię będzie musiał poczekać na zajęcia z polskiego).
                        Przewiduję, że za półtora roku (jesień 2013) dominującym tematem na forum będzie plan - wtedy w klasach II w szkołach dających wybór przedmiotów rozszerzonych pojawią się okienka, których nie będzie czym zapełnić.
                        • Gość: menodo Re: Nie rozumiem IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 18:20
                          Moim zdaniem uczelnia proponując wśród innych możliwości także dziwną kombinacj
                          > ę egzaminów rozszerzonych (np polski + biologia) stara się pomóc tym, którzy po
                          > mylili się z wyborem profilu klasy - wybrali klasę humanistyczną (polski + hist
                          > oria) - i umożliwia im samodzielne przygotowanie do JEDNEGO egzaminu."

                          Akurat w przypadku psychologii nie są konieczne dwa rozszerzenia np. polski i biologia. (tak jest np. na wydziale prawa)
                          Wystarczy polski podstawowy, a szeroka pula innych punktowanych przedmiotów zdawanych na poziomie rozszerzonym ma na celu stworzenie szansy na studiowanie tego kierunku uczniom różnych profili. Zresztą, moim zdaniem to świetny pomysł.
                          W przypadku humanistów - drugie rozszerzenie nie jest konieczne, bo polski może być punktowany zarówno "jako polski", jak przedmiot z grupy rozszerzeń.

                          "Jeżeli uczniowie mają mieć możliwość swobodnego wyboru dowolnych kombinacji pr
                          > zedmiotów to zajęcia z różnych przedmiotów rozszerzonych muszą być układane w p
                          > lanie kolejno (jest za dużo przedmiotów, aby wystarczyło dni tygodnia). To spow
                          > oduje powstawanie w planie okienek (uczeń nie chodzący na biologię będzie musia
                          > ł poczekać na zajęcia z polskiego). "

                          Nieśmiało upomnę się, że ja chyba poruszałam ten problem:)
                          Jakoś jednak niektóre szkoły sobie z nim radzą, np. Witkacy czy Bednarska.
                          Może dlatego, że wbrew pozorom uczniowie układają się duże i standardowe profile i lekcje rozszerzonej historii mogą odbywać równolegle z rozszerzoną biologią?



                          • cyggnus Re: Nie rozumiem 25.03.12, 19:54
                            Gość portalu: menodo napisał(a):

                            > Akurat w przypadku psychologii nie są konieczne dwa rozszerzenia np. polski i
                            > biologia. (tak jest np. na wydziale prawa)
                            > Wystarczy polski podstawowy, a szeroka pula innych punktowanych przedmiotów zd
                            > awanych na poziomie rozszerzonym ma na celu stworzenie szansy na studiowanie te
                            > go kierunku uczniom różnych profili. Zresztą, moim zdaniem to świetny pomysł.
                            > W przypadku humanistów - drugie rozszerzenie nie jest konieczne, bo polski może
                            > być punktowany zarówno "jako polski", jak przedmiot z grupy rozszerzeń.
                            >
                            To prawda, ale moim zdaniem jeśli ktoś idzie na psychologię, to mimo że niekoniecznie musi zdawać zestaw polski-biologia, to jednak taki zestaw nauczany w liceum bardzo by mu się przydał. Nikt nie zaprzeczy, że inaczej się będzie studiowało psychologię, kiedy ma się wiedzę z biologii z zakresu choćby dawnej podstawy biologii, a inaczej - jesli się ma wiedzę gimnazjalną. Obecnie jeśli licealista nie wybierze biologii rozszerzonej, to jego wiedza z tego przedmiotu jednak nie będzie równa dawnej podstawie. Uczeń po prostu będzie musiał z czegoś zrezygnować bądź uczyć się tego poza szkołą. Tyle że skoro ma się uczyć poza szkołą do wymarzonego kierunku to po co mu w ogóle szkoła?
                            Nie podoba mi się to, że z liceum robi się kurs przedmaturalny i tylko i wyłącznie kurs przedmaturalny. Uczeń ma w liceum rozszerzyć wiedzę z tego (i tylko z tego), na co się zdecydował pod koniec gimnazjum, że będzie zdawał na maturze. To jednak jest trochę ograniczające.
                            Aczkolwiek zgadzam się, że mówienie o wynaradawianiu w kontekście historii jest bzdurą. Akurat historii to nikt nie straci, przy takim ustawieniu profili, bo tak czy inaczej praktycznie wszyscy będa realizowali jak nie historię samą, to jako historię i społeczeństwo. Za to nawet tak okrojoną "przyrodę" realizowac będa tylko ściśli humaniści, a pozostali będa ograniczeni tylko do tego przedmiotu (czy przedmiotów) przyrodniczego, jaki sobie wybrali na rozszerzeniu.
                            Plan szkoły jest tu kluczowym ograniczeniem. Konieczność dopasowania się ucznia do planu spowoduje, że jego wybór będzie ograniczony, a konieczność upchnięcia godzin z kilku rozszerzeń w ograniczonych ramach godzinowych sprawi, że wybór rozszerzeń w II klasie tez będzie fikcyjny i wszyscy będą zaczynac rozszerzenia już w I klasie.
                            • Gość: menodo Re: Nie rozumiem IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 21:10
                              Psychologia jest kierunkiem interdyscyplinarnym i przydaje się wiedza z różnych dziedzin - i ścisłych, i przyrodniczych, i humanistycznych. Przydatność wiedzy o budowie liścia i rozmnażaniu się patyczków jest na psychologii żadna, podobnie zresztą jak o wojnach w Mezopotamii czy przegłosach w Bogurodzicy; najważniejsza jest umiejętność szybkiego uczenia, którą zazwyczaj posiadają bardzo dobrzy absolwenci liceów różnych profili - a raczej tacy trafiają na ten kierunek (myślę o UW).

                              Nie podoba mi się to, że z liceum robi się kurs przedmaturalny i tylko i wyłącz
                              > nie kurs przedmaturalny. Uczeń ma w liceum rozszerzyć wiedzę z tego (i tylko z
                              > tego), na co się zdecydował pod koniec gimnazjum, że będzie zdawał na maturze.
                              > To jednak jest trochę ograniczające."

                              A to już będzie zależało od szkoły. Jest tajemnica poliszynela, że już od dawna wymagania dotyczące przedmiotów niekierunkowych były fikcją, a jeśli trafiła się jakaś nawiedzona pani od historii czy biologii w matfizach to rodzice pisali skargi do ministerstwa.
                              Uważam, że dobrze prowadzona przyroda może dać uczniom więcej niż te wszystkie lekcje chemii czy biologii, na których większość uczniów zajmowała się czymś innym a nauczyciele udawali, że tego nie widzą. Tak samo z historią.
                              Moja córka miała coś takiego jak fizyka dla humanistów i bardzo miło wspomina te lekcje.
                              Ciekawe wykłady z historii i wosu można by również prowadzić dla ścisłowców czy biolchemu - ale to wymaga chęci, kreatywności i odejścia dotychczasowych schematów uczenia.
                              • jakw Re: Nie rozumiem 28.03.12, 19:07
                                Taa, słyszałam kilka tygodni temu w radio jak chyba jakiś spec z menu ględził nt tej nieszczęsnej "historii i społeczeństwa" - np. uczniowie będą mogli uczyć się o historii oręża (na co moje dziecię jęknęło, że ona o czołgach to uczyć się nie zamierza ;-)). Jak się popatrzy na podstawę programową tego przedmiotu to wygląda na to, że twórcy zapatrzyli się na jakieś Discovery , np. uczeń
                                "charakteryzuje, na wybranych przykładach, strategię Aleksandra Wielkiego i Juliusza Cezara"
                                "charakteryzuje organizację i technikę wojenną armii rzymskiej"
                                Rozumiem, że w mat-fizie można ową technikę wojenną połączyć z liczeniem krzywej loty dla pocisków z balisty (co można zapewne zrobić też w ramach przedmiotu przyroda dla humanistów ) ;-)
                                • joa66 Re: Nie rozumiem 28.03.12, 19:11
                                  Jak masz linki do programów nowych przedmiotów typu przyroda czy historia i społeczeństwo , to podaj. Przykłady można podawac wybiórczo, poza tym sama jestem ciekawa :)
                                  • jakw Re: Nie rozumiem 28.03.12, 19:56
                                    A proszę:
                                    men.gov.pl/images/stories/pdf/Reforma/men_tom_2.pdf - tu mamy polski
                                    men.gov.pl/images/stories/pdf/Reforma/men_tom_3.pdf - języki obce
                                    men.gov.pl/images/stories/pdf/Reforma/men_tom_4.pdf - historia, wos, ekonomia, filozofia itp (historia i społeczeństwo od s 60)
                                    men.gov.pl/images/stories/pdf/Reforma/men_tom_5.pdf - przedmioty przyrodnicze (przyroda w liceum od strony 52, też fajna ;-))
                                    men.gov.pl/images/stories/pdf/Reforma/men_tom_6.pdf - matematyka, technika , informatyka
                                • joa66 Re: Nie rozumiem 28.03.12, 22:58
                                  Nie dramatyzowałabym. W linku, który podałaś nie ma tylko historii oręża, ale także:


                                  Uczeń:

                                  charakteryzuje basen Morza Śródziemnego jako obszar intensywnego
                                  prze ni kania się kultur w starożytności

                                  wyjaśnia przyczyny, które spowodowały i umożliwiły ekspansję
                                  zamorską Eu ro py u schyłku średniowiecza i w epoce nowożytnej

                                  charakteryzuje kontakty i stosunki Stanów Zjednoczonych i Europy
                                  w XX w., z uwzględnieniem polityki, gospodarki i kultury;

                                  charakteryzuje kulturowe i społeczne konsekwencje upowszechnienia
                                  druku w epo ce nowożytnej;

                                  ocenia dziedzictwo oświeceniowego racjonalizmu w świecie
                                  współczesnym


                                  A więc trochę tendencyjnie wybrałaś tematy ;) A mówimy o uczniach, którzy "przerobili" chronologicznie historię w gimazjum , ale się nią nie interesują na tyle by uczyc się tego przedmiotu na poziomie rozszerzonym
                                  • jakw Re: Nie rozumiem 29.03.12, 00:41
                                    Joa, ja wybrałam te, które mnie już zupełnie "rozwaliły". Czytając dalsze wytyczne to już sobie wyobrażam oglądanie "300" w ramach zgłębiania tematów dotyczących bohaterów antycznych ;-)
                                    A skoro zakładamy, że są to uczniowie nie aż tak strasznie zainteresowani historią to przy głupawym doborze tematów ( a w tym przedmiocie głupota prezentowana przez nauczyciela może być praktycznie nieograniczona) to i tak mogą być zmuszani do zakucia tego przedmiotu - bo przecież zdać trzeba. Takie przerabianie różnych wątków historycznych wymaga naprawdę solidnej podbudowy - i taką mogą mieć uczniowie naprawdę historią zainteresowani (zdarzają się tacy nie tylko w klasach humanistycznych). Pozostali nic z tego nie zrozumieją i będą zakuwać. Wiem, że w tym roku będzie egzamin także historyczny - ale uczeń niezainteresowany historią raczej bezrefleksyjnie zakuje do tego testu, a przez następny rok spokojnie zdąży zapomnieć ;-).
                                    Np. kolejne kawałki wątku "Wojna i wojskowość": najpierw jest Juliusz C. i Aleksander W. + wspaniała armia rzymska, potem nagle etos rycerski (ciekawe co się w tym czasie stało z Rzymem ;-)), wojna sprawiedliwa i niesprawiedliwa w średniowieczu, potem nagle wojny religijne w nowożytnej Europie (to chyba między Zeusem a Jowiszem ;-)), sylwetki wodzów I RP i ich strategie (i zapewne nadal nie będzie kojarzył, że błyskotliwa strategia owych wodzów nader często wynikała z notorycznego braku kasy na wojsko) , a potem zajmujemy się Napoleonem . Następnie nagle porzucamy wielkich strategów i zajmujemy się przekrojowym tematem dotyczącym Pax Romana, Pax Britannica i Pax Americana (uczeń zapewne będzie z gimnazjum kojarzył Imperium Brytyjskie - że takie kiedyś tam było ;-)), prawem międzynarodowym dot wojny i ruchem pacyfistycznym. Taki groch z kapustą. Albo taki kawałek: "analizuje funcjonowanie staropolskiego parlamentaryzmu na tle porównawczym". Biorąc pod uwagę, że o genezach powstania parlamentaryzmu w różnych krajach jest raczej niewiele w programie gimnazjum (a na egzaminie gimnazjalnym to najprędzej będzie nieśmiertelna demokracja ateńska ;-)), a i uczeń 14-15-letni niekoniecznie musi być bardzo zainteresowany parlamentaryzmem, to uczeń będzie miał kiepskie podstawy do zrozumienia dlaczego 1 parlament działał tak, a 2-gi inaczej. Więc przygotowanie do takiej analizy porównawczej może sprowadzać się po prostu do zakucia. A będzie to przy tym straszliwie nudne i na pewno zachęci do czytania książek historycznych ;-). Ciekawi mnie jak będą wyglądały podręczniki - możliwych kombinacji wątków tematycznych i epokowych jest całkiem sporo.
                                • morekac Re: Nie rozumiem 29.03.12, 00:44
                                  Historia oręża będzie w klasach tzw. wojskowych, jako uzupełnienie uczniowie będą oglądali filmy dokumentalne o wyczynach dzielnego wermahtu na wschodzie. Z kolei w ramach przyrody jest dziedzina 'zdrowie i uroda' - tu obowiązkowe będzie jakieś tvn style. I jak patrzę na sformułowania tematów z niektórych dziedzin, to mam wrażenie, że oferta jest przeznaczona dla 9-latków, a nie dorosłych ludzi. Ale to może tylko moje wrażenie.
                                  Ale i tak najbardziej frapuje mnie zagadnienie z podstaw przedsiębiorczości, że uczeń:
                                  "charakteryzuje system emerytalny w Polsce i wskazuje związek pomiędzy
                                  swoją przyszłą aktywnością zawodową, a wysokością emerytury"
                                  • jakw Re: Nie rozumiem 29.03.12, 01:43
                                    morekac napisała:
                                    > Ale i tak najbardziej frapuje mnie zagadnienie z podstaw przedsiębiorczości, że
                                    > uczeń:
                                    > "charakteryzuje system emerytalny w Polsce i wskazuje związek pomiędzy
                                    > swoją przyszłą aktywnością zawodową, a wysokością emerytury"
                                    Nowe podręczniki do tego zagadnienia będą wypuszczane co kwartał ;-)
                          • jakw Re: Nie rozumiem 28.03.12, 18:34
                            Ale to wszystkie zasady rekrutacji na studia rozpatrujecie znając to co jest teraz - i matury, i zasady rekrutacji na studia. A to się z dużym prawdopodobieństwem zmieni - i nie będzie to znane w ciągu kilku najbliższych tygodni.
                            • joa66 Re: Nie rozumiem 28.03.12, 18:51
                              Zapewniam Cię, że kandydatom na medycynę nie grozi obowiązkowa matura z historii muzyki, a na historię - z biologii. A nawet bez różnicy programowej lepiej myśleć o maturze rozszerzonej z dwóch przedmiotów (nie licząc języka). M.in. dlatego, że wymagania na ten sam kierunek na innej uczelni mogą się nieznacznie różnić . Poza tym maturzysta może chciec obstawiac kilka kierunków (np znajome dziecko chciało pracowac w przemyśle farmaceutycznym od strony organizacyjnej i obstawiło medycynę, farmację i biotechnologię).

                              Przypominam tez, że chyba od przyszłego roku każdy wydział każdej uczelni ma prawo zrobic dodatkowe ezgaminy. I na to MEN nie ma wpływu , bo to inne ministerstwo.
                              • jakw Re: Nie rozumiem 28.03.12, 19:31
                                Ale kogoś może interesować tylko 1 kokretny kierunek na 1 konkretnej uczelni , gdzie w tej chwili wymagany jest 1 przedmiot, np na informatykę czy matematykę na UW można w tej chwili dostać się mając tylko matematykę na poziomie rozszerzonym) ; zdaje się też, że biologia to w tej chwili podstawa przy rekrutacji na SGGW). Więc uczeń wybiera sobie profil dowolny - aby był tylko z tą matematyką czy biologią. I np. dostał się do klasy mat-hist (bo do mat-fiz, mat-inf i mat-geo zabrakło mu punktów), albo biol-geo. A tu nagle za 2 lata okaże się, że do matematyki musi sobie dorzucić coś rozszerzonego z grupy: chemia-fizyka-geografia-biologia albo do biologii dorzucić sobie chemię , fizykę lub matematykę.

                                > Przypominam tez, że chyba od przyszłego roku każdy wydział każdej uczelni ma pr
                                > awo zrobic dodatkowe ezgaminy
                                No i dlatego wybierając teraz profil w liceum warto byłoby wiedzieć z czego te egzaminy, prawda?
                                • joa66 Re: Nie rozumiem 28.03.12, 21:41
                                  Moim zdaniem jest to bardzo krótkowzroczne podejście do sprawy: będę studiować tylko ten kierunek tylko na jednej konkretnej uczelni. Wybacz, ale dla mnie to kosmos, że ewentualny kandydat na informatykę uczy się tylko informatyki, bo tylko ona teraz wystarczy w rekrutacji , a nie przygotowuje się równie dobrze do matematyki na poziomie rozszerzonym, bo na uczelni x nie jest ona konieczna!!!

                                  Moim zdaniem nie ma siły, żeby rozszerzając dwa przedmioty z danej dziedziny nie miec szans na rekrutację na kierunek należący do tej własnie dziedziny. I jeżeli na tę przykładową informatykę będzie trzeba mieć maturę z dwóch przedmiotów, to raczej to nie będzie biologia i wos.

                                  • jakw Re: Nie rozumiem 29.03.12, 01:39
                                    Joa, ale np. na AGH to na rekrutacji jest 1 przedmiot główny + język obcy. Ktoś, nie do końca świadomy specyfiki studiowania na takiej uczelni może trafić do klasy mat-geo z myślą o AGH.
                                    Na informatykę na UW takie same zasady są od lat - można iść z samą matematyką czy informatyką rozszerzoną ( btw ta informatyka nie jest taka głupia - i tak jest zwykle w zestawie z matematyką rozszerzoną). I jeszcze na kilka uczelni z samą matematyką rozszerzoną można spokojnie startować na informatykę. Więc biorąc pod uwagę dzisiejsze kryteria rekrutacji to chcąc iść na informatykę, przede wszystkim trzeba trafić do klasy z rozszerzoną matematyką, a ten 2-gi czy 3-ci przedmiot ma znaczenie jakby mniejsze (o ile delikwent przeżyje jego naukę i nie marzą mu się studia wyłącznie np. na PW, gdzie do zestawu przedmiotów rekrutacyjnych potrzebuje coś jeszcze). A wg aktualnych kryteriów na niektórych wydziałach to może być nawet korzystniejsze rozszerzenie z języka obcego (ciut lepszy przelicznik punktowy) niż z fizyki, która to fizyka na studiach informatycznych ma zastosowanie dążące raczej do 0. I biorąc pod uwagę tylko matematykę rozszerzoną to np. w Reju można obstawić w kseonie 4 klasy z 6 , w Kochanowskim 4 z 6, w Hoffmanowej też 4 z 6. Jeśli wiadomo, że uczelnia wprowadza obowiązek 2-go przedmiotu na poziomie rozszerzonym i jest to przedmiot z grupy geo-biol-fiz-chem-inf to z Reja odpada klasa mat-hist; jeśli uczelnia zmienia zasady tak, że ten 2-gi przedmiot to ma być fiz/inf/chem to w Reju zostaje 1 klasa, w Kochanowskim - 3, a w Hoffmanowej - 2. To tak odnośnie wyboru klasy przy sprecyzowanych zainteresowaniach - niestety, brakuje nam tu danych : jak za 3 lata będzie wyglądała matura i czy uczelnie nie zmienią systemu rekrutacji.
                                    • joa66 Re: Nie rozumiem 29.03.12, 07:08
                                      Więc biorąc pod uwagę dzisiejsze kryteria rekrutacji to chcąc iść na informatykę, przede wszystkim trzeba trafić do klasy z rozszerzoną matematyką, a ten 2-gi czy 3-ci przedmiot ma znaczenie jakby mniejsze

                                      I co z tego, że teraz ma mniejsze? Właśnie o tym pisałam - (1) bardzo krótkowzroczne jest przygotowywanie się do tylko jednego przedmiotu rozszerzonego (2) bezmyślne jest wybieranie drugiego przedmiotu dowolnie nawet jeżeli teraz jest taka możliwość w rekrutacji.

                                      Naprawdę nie trzeba być Einsteinem, żeby myśląc o studiach technicznych wybrać mat. plus jeden z przedmiotów: fizyka, informatyka, chemia.

                                      A profil typu mat geo jest raczej dla osób myślących o studiach ekonomicznych, ew. społecznych.



                                      Wszystkie dozwolone w rekrutacji na studia opcje typu chemia+historia muzyki są ukłonem w stronę osób, które (z różnych powodów) nie mogłyby się dostać na studia dzienne wg zasad logicznych czyli zdając przedmioty kierunkowe. Traktowanie tego jako standardu wymagań rekrutacyjnych jest bardzo lekkomyślne.


                                      Jeżeli chodzi o podstawę programową...czy naprawdę wierzycie, że obecne programy są lepsze? Że kiedyś , za PRL-u, były lepsze? Zapewniam, że zawsze można było znaleźc różne kwiatki w oficjalnych programach i się z nich pośmiać, ale w "reality" liczył i liczy się nauczyciel.
                                      • jakw Re: Nie rozumiem 29.03.12, 12:32
                                        joa66 napisała:


                                        > I co z tego, że teraz ma mniejsze? Właśnie o tym pisałam - (1) bardzo krótkowzr
                                        > oczne jest przygotowywanie się do tylko jednego przedmiotu rozszerzonego (2) be
                                        > zmyślne jest wybieranie drugiego przedmiotu dowolnie nawet jeżeli teraz jest ta
                                        > ka możliwość w rekrutacji.
                                        Ale system rekrutacji właśnie taką "bezmyślność" wymusza. Bo możesz wybrać dowolną liczbę klas w III liceach - więc co szkodzi najpierw zaznaczyć sobie mat-fizy, a potem lecieć po mat-chem,mat-geo, mat-biol i na końcu trafić do mat-histu ? Imho sensowniejsza byłaby możliwość zaznaczenia np 10 klas w dowolnej liczbie liceów.

                                        > Naprawdę nie trzeba być Einsteinem, żeby myśląc o studiach technicznych wybrać
                                        > mat. plus jeden z przedmiotów: fizyka, informatyka, chemia.
                                        Sęk w tym, że na niektóre wydziały trzeba by sobie zaplanować i fizykę, i chemię. Przy obowiązującym jeszcze programie szło się pewnie z rozszerzoną fizyką i podstawową chemią (albo na odwrót). Teraz niby będzie tak samo - tylko ta podstawa to będzie oznaczała coś innego (patrz niżej)


                                        > A profil typu mat geo jest raczej dla osób myślących o studiach ekonomicznych,
                                        > ew. społecznych.
                                        A w mat-fizach geografii nie będzie.I w ten sposób za kilka lat będzie lament pracowników naukowych kilku wydziałów, że studenci to może i fizykę lepiej znają, ale geografii to wcale ... - lub na odwrót.

                                        >
                                        >
                                        > Wszystkie dozwolone w rekrutacji na studia opcje typu chemia+historia muzyki są
                                        > ukłonem w stronę osób, które (z różnych powodów) nie mogłyby się dostać na st
                                        > udia dzienne wg zasad logicznych czyli zdając przedmioty kierunkowe. Traktowani
                                        > e tego jako standardu wymagań rekrutacyjnych jest bardzo lekkomyślne.
                                        cytaty ze akcji informacyjnej Ośrodka Rozwoju Edukacji i MEN:
                                        forum.gazeta.pl/forum/s,1129,134470428,134663290.html?rep=2

                                        Jeżeli już wiesz, na jakiej uczelni i na jakim kierunku chcesz studiować w przyszłości:
                                        1.Dowiedz się, jakie przedmioty bierze pod uwagę uczelnia, przyjmując studentów (...)
                                        •na socjologię jedna z uczelni wyższych bierze pod uwagę wyniki matury z dwóch spośród następujących przedmiotów: geografia, historia, język polski, język obcy, matematyka. Możesz więc wybrać, jako rozszerzone, historię i język obcy


                                        Jeżeli jeszcze nie wiesz, na jakim kierunku chcesz studiować w przyszłości
                                        Zastanów się jakich przedmiotów najchętniej się uczysz (...)
                                        Wybierz liceum, w którym lubiane przez Ciebie przedmioty będą nauczane w zakresie rozszerzonym


                                        Jeśli wciąż nie jesteś pewien, czego chcesz uczyć się w liceum i co studiować w przyszłości:
                                        Wybierz liceum, które proponuje szeroką ofertę przedmiotów nauczanych w zakresie rozszerzonym, których wyboru będziesz mógł dokonać pod koniec nauki w pierwszej klasie w różnych konfiguracjach


                                        Zauważ, że nie ma tutaj czegoś takiego: Jeśli myślisz o studiach politechnicznych, powinieneś mieć wiedzę z matematyki i informatyki/fizyki/chemii w zależności od wydziału. Zdecydowanie jest tu prezentowane podejście: "Sprawdź z czego punktują w rekrutacji i do tego szukaj sobie profilu". Skoro to są porady MEN-u dla gimnazjalistów to nie wiem czego oczekujesz od gimnazjalistów?


                                        Cytatów ciąg dalszy:
                                        Zadaniem liceum ogólnokształcącego jest wyposażenie przyszłego absolwenta w wiedzę ogólną, będącą fundamentem wykształcenia średniego. Każdy uczeń tej szkoły będzie więc zdobywał wiedzę i umiejętności na poziomie co najmniej podstawowym z zakresu wszystkich przedmiotów ogólnokształcących.

                                        Acha - ten poziom podstawowy poza polskim, matematyką i językami obcymi to ta wiedza, która do tej pory była w gimnazjum, a teraz jest rozszerzona na gimnazjum i I klasę liceum - żeby nie było nieporozumień: W pierwszej klasie liceum uczniowie będą uczyli się wszystkich przedmiotów w zakresie podstawowym, kontynuując edukację rozpoczętą w gimnazjum.


                                        > Jeżeli chodzi o podstawę programową...czy naprawdę wierzycie, że obecne program
                                        > y są lepsze?
                                        Sęk w tym, że poza przedmiotami kierunkowymi to ciężko mówić o jakimś programie - po prostu innych przedmiotów (poza polskim, matematyką, językami i wf) nie ma. W przypadku przyrody i His-u też ciężko mówić o jakiejś podstawie programowej - każdy nauczyciel może sobie wybrać niemal dowolny kawałek (aby tylko odpowiednio obszerny) z wątków proponowanych przez MEN.
                                        • joa66 Re: Nie rozumiem 29.03.12, 12:54
                                          1) Ale system rekrutacji właśnie taką "bezmyślność" wymusza. Bo możesz wybrać dow
                                          > olną liczbę klas w III liceach


                                          Możesz nie oznacza musisz

                                          2) Skoro to są porady MEN-u
                                          > dla gimnazjalistów to nie wiem czego oczekujesz od gimnazjalistów?


                                          Dlatego ja należę do "obozu", który uważa, że rodzice powinni być zaangażowani w rekrutację swoich dzieci do liceów, bo porady MENu i inne tego typu były zawsze bez sensu.

                                          3) Sęk w tym, że na niektóre wydziały trzeba by sobie zaplanować i fizykę, i chemi
                                          > ę. Przy obowiązującym jeszcze programie szło się pewnie z rozszerzoną fizyką i
                                          > podstawową chemią (albo na odwrót). Teraz niby będzie tak samo - tylko ta podst
                                          > awa to będzie oznaczała coś innego (patrz niżej
                                          )

                                          Jak już wielokrotnie tutaj pisano są licea oferujące te 3 przedmioty.
                                          • jakw Re: Nie rozumiem 30.03.12, 12:45
                                            Ja uważam, że rodzic powinien brać w tym udział, ale słuchając pytań rodziców na dniach otwartych jestem pewna, że całkiem sporo z nich z problematyką rekrutacji, wyboru klasy i reformy nauczania w liceach zetknęło się po raz pierwszy w życiu na tym dniu otwartym.
                                            Patrząc na poczynania swojego znajomego w zeszłym roku - także mam wątpliwości co do kompetencji rodziców i gimnazjalistów. Zdaje się, że wybrali licea - te, o których słyszeli, że dobre - i pozaznaczali niemal wszystkie klasy - eliminując co najwyżej mat-fizy i te z łaciną, bo dziewczę ostro protestowało przeciwko takim zestawom. Na pewno nie było tam refleksji typu: "A co ty byś chciała potem robić i na jakie studia pójść" - fakt, że latorośl swoim całkowitym niezdecydowaniem chyba nie ułatwiała sprawy ;-). Raczej było to myślenie :"Aby się dostać do liceum X, a jak nie to Y i potem się zobaczy". A nie byli to rodzice ze skończoną podstawówką, a dziewczę skończyło jedno z lepszych gimnazjów w Wwie.
                                            I biorąc to powyższe po uwagę (oraz światłe uwagi MEN) - twierdzę, że za 2-3 lata całkiem sporo obecnych gimnazjalistów będzie miało problem. No i na koniec pójdą tam, gdzie można dostarczyć matury z przedmiotów, wybranych w ich przypadku dość przypadkowo.

                                            > Jak już wielokrotnie tutaj pisano są licea oferujące te 3 przedmioty.
                                            Na razie to chyba więcej o tym pisano niż tych szkół jest ;-)
                                            • joa66 Re: Nie rozumiem 30.03.12, 13:08
                                              Na razie to chyba więcej o tym pisano niż tych szkół jest ;-)
                                              Bo nie da się stworzyć tylu szkół, ile razy trzeba było to powtarzać ;)


                                              Kwestia świadomości młodzieży i rodziców to znowu osobna sprawa. Ja byłam na spotkaniu, na którym jeden z rodziców był przekonany, że licea są 4 letnie. Znajomy w maju się bardzo zdenerwował, bo wtedy sią dowiedział, że jest jakaś rekrutacja do liceów (myślał, że są egzaminy). Przykłady można by mnożyć. Niestety rodzice (zwłaszcza pierwszego swojego gimnazjalisty) potrzebują trochę czasu, żeby zrozumieć nowy dla nich system. Ale muszą chcieć.

                                              Wracając do głównego tematu powtórzę pytanie do wszystkich:

                                              Jaki widzicie problem w tym, aby Wasze dziecko zmieniło profil po 1 roku nauczania , jeśliby zmieniłoby zainteresowania?
                                              • jakw Re: Nie rozumiem 01.04.12, 10:14
                                                joa66 napisała:

                                                > Wracając do głównego tematu powtórzę pytanie do wszystkich:
                                                >
                                                > Jaki widzicie problem w tym, aby Wasze dziecko zmieniło profil po 1 roku nau
                                                > czania , jeśliby zmieniłoby zainteresowania?

                                                Ale u mnie problemem nie jest to, że dziecię drastycznie zmieni zainteresowania. Problemem jest znalezienie profilu pokrywającego jej wszystkie główne zainteresowania przedmiotami szkolnymi.
                                                • joa66 Re: Nie rozumiem 01.04.12, 11:46
                                                  Problemem jest znalezienie profilu pokrywającego jej wszystkie główne zainteresowania przedmiotami szkolnymi

                                                  Ba, to odwieczny problem. Z ciekawości - jakie to głowne zainteresowania?


                      • Gość: menodo Re: Nie rozumiem IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.12, 17:30
                        Obejrzałam strony chyba 3 szkół i w każdej ten biolchem z fizyka jest. Chyba że masz na myśli Jeziorańskiego, który nigdy nie miał i nie chce mieć żadnych biolchemów?

                        Nie wiem jak jest z matfizami, bo mnie to nie interesuje, ale na boga - największym problemem w klasach matfiz czy matinf byla zawsze niechęć dla biologii i historii. Opisywałam na tym forum przypadki dzieci, które w klasach ścisłych brały z biologii czy chemii korepetycje. Owszem, są wyjątki - i tym wyjątkom jedne szkoły pomagają/pomagały, a innym nie. Mój mąż dawno temu po matfizie skończył dwa kierunki - sgpis i drugi humanistyczny; chodził na kursy do pałacu kultury na 2 przedmioty , podobnie jak moje koleżanki, które startowały na sgpis albo medycyne z humana. Nie pamiętam, aby kiedyś organizowane były fakultety miedzyklasowe - tak jak teraz w szkole mojej córki, więc ja nie rozumiem skąd te głosy, że szkolnictwo za komuny było takie przyjazne uczniom?

                        Klasy ogólne? Za moich czasów przenosiły się tam osoby, które nie wyrabiały w innych profilach. Jak sobie wyobrażasz je obecnie? Ogólnie miałyby uczyć ilu przedmiotów - ile i jakie miałyby mieć rozszerzenia?

                        Wiesz, moim zdaniem nieporozumienia wokół tej reformy wynikają z tego, że MEN ma beznadziejny dział komunikacji - i ja się nie dziwię, że rodzice przyszłych licealistów się niepokoją. Zwłaszcza że media są głupie i piszą/mówią bzdury.
                        Natomiast ja - może dlatego, że moje dziecko już kończy średnią edukację - trochę żałuję, że jest takie stare:D i jestem absolutnie przekonana, że = przynajmniej w tej konkretnej szkole - na pewno by na tej reformie zyskało.
                        Bo założenia tej reformy i ogólny cel tej reformy są moim zdaniem bardzo sensowne - kiedy rozmawiam o tym z licealistami albo studentami, potwierdzają to.