Dodaj do ulubionych

Ameryka tęskni za humanistami...

01.08.13, 22:20
metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,14370834,Ameryka_teskni_za_humanistami__Prof__Krol___Sa_znakomitymi.html
Obserwuj wątek
    • menodo Re: Ameryka tęskni za humanistami... 02.08.13, 11:47
      W zasadzie mnie to nie dziwi, ale to fajnie, że inni też tak myślą.
      Czekam tylko aż specjaliści od zarządzania szkolnictwem odszczekają wszystkie te obelgi na humanistów:D
      No i szkoda, że wiele liceów - zgodnie z obowiązującymi trendami - polikwidowało klasy humanistyczne; nie wiem, gdzie obecnie można się uczyć polskiego, historii, łaciny, historii i filozofii? Bo tak zwane klasy "z wosem" to z humanistyką wiele wspólnego nie mają.
      • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 02.08.13, 14:16
        > W zasadzie mnie to nie dziwi, ale to fajnie, że inni też tak myślą.

        Mnie też nie dziwi, bo w miarę na bieżąco jestem. Ogólny lament nad humanistami porażał mnie zawężonym myśleniem, ale świata nie zbawię.

        p.s. Król poruszył tez ważny temat "studentek polonistyki z Siedlec".
        • menodo Re: Ameryka tęskni za humanistami... 02.08.13, 15:11
          No trochę przegiął z tymi Siedlcami, a przy okazji obraził dziewczyny z gminnych bibliotek - u mnie na wsi panie bibliotekarki mają zdumiewająco wysokie kwalifikacje.

          Ale problem słabych szkół wyższych oczywiście istnieje, z tym że nie dotyczy on wyłącznie kierunków humanistycznych. Istnieją przecież także "biotechnologie z Siedlec" , jest mnóstwo "siedleckich" politechnik oraz szkół biznesowych - które od kandydatów nie wymagają rozszerzonej matematyki.
      • cyggnus Re: Ameryka tęskni za humanistami... 02.08.13, 23:31
        No nie wiem, czy Ameryka tęskni za większością produktów naszych klas humanistycznych, bo humanistami ich na ogół nazwać nie można. A ci, którzy mają zadatki na humanistów, w istniejących klasach się raczej pomieszczą. Nasz system edukacji nie nadaje się do wykształcenia prawdziwego humanisty, podobnie zresztą jak i "ścisłowca". Do bycia humanistą z prawdziwego zdarzenia potrzeba podbudowy kulturowej filozoficznej, a zwłaszcza umiejętności krytycznego myślenia, a nie wkucia paru tomów podręczników historii i przeczytania paru lektur.
        • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 02.08.13, 23:49
          o nie wiem, czy Ameryka tęskni za większością produktów naszych klas humanistycznych, bo humanistami ich na ogół nazwać nie można.

          Pewnie tęskni w takim samym stopniu jak za absolwentami matfizów ze szkoł gdzie maturę rozszerzoną z matematyki zdają na mniej niż 70%, czyli pewnie 2/3 matfizów ;)

          Chodzi o jakość a nie o dziedzinę.

          Do bycia humanistą z prawdziwego zdarzenia potrzeba podbudowy ku
          > lturowej filozoficznej, a zwłaszcza umiejętności krytycznego myślenia, a nie w
          > kucia paru tomów podręczników historii i przeczytania paru lektur.


          No i....? Chyba nikt temu nie przeczy w artykule.




      • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 12.08.13, 20:10
        Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc "archaizm".

        A to, że podział na nauki ścisłe i humanistyczne jest dosyć umowny to wiadomo od tysięcy lat.:). Nauk ściśle humanistycznych nie da się nawet sztywno oddzielić od nauk społecznych.

        Czy konserwator zabytków to humanista, fizyk, chemik?
        A osoba zajmująca się logiką to humanista czy "matematyk"?
        Językoznawca zajmujący się przyswajaniem języka przez małe dzieci to biolog (mózg) czy "humanista"?

      • tinywee Re: Ameryka tęskni za humanistami... 20.08.13, 23:16
        Porządnie wykształceni humaniści - czyli ludzie oczytani w trudnych tekstach, wytrenowani w myśleniu, posiadający umiejętność syntezy i analizy, przekrojową wiedzę o kulturowym dorobku ludzkości, zawsze będą górą. Humaniści rulez czyli. To chyba całkiem oczywiste.

        Szkoda, że obecnie szkoła jakby mniej ich rozwojowi sprzyja.

        Twierdzenie, że kto nie inżynier ten kiep - tak ostatnio popularne przecież, tak mnie irytuje, że w chwili słabości sobie myślę, czy to aby nie jakiś spisek? Zostańmy inżynierami i budujmy to nasze pkb, a władza zajmie się resztą. (dobrze że słabość ta, jak wszystko, mija...)
        • tinywee Re: Ameryka tęskni za humanistami... 24.08.13, 23:37
          tytułem glosy, z forumu telegrapha:

          To be clear - those who think that there are more jobs for physicists and engineers are quite simply misinformed.

          The majority of jobs in the UK are 'service economy' jobs, requiring people-skills and analytical approaches often taught in arts subjects.Two of the most employable degrees in the country are history and philosophy, with almost 90% of graduates getting a job within 6 months - a higher number than graduates in physics or computer science.www.telegraph.co.uk/education/...

          www.telegraph.co.uk/finance/jobs/10262174/Bright-young-things-with-nowhere-to-shine.html#disqus_thread
          • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 07:40
            Niestety pierwszy link się nie otwiera.

            Poza tym, to też chyba nie jest tak, że rynek pracy wchłonie nieograniczoną ilość humanistów:) Wszyscy specjaliści są potrzebni- dlatego takie zażenowanie budzi w mnie popularne w mediach i na forach "stuprocentowe przekonanie" , że absolwenci kierunków humanistycznych to tylko McDonald, a przy ogromnym szczęściu to może pomocnik bibliotekarza w bibliotece gminnej.

            Na rynku pracy nie chodzi chyba o dziedzinę - oczywiście z zastrzeżeniem, że polonista nie będzie marzył o operowaniu migdałków, a inżynier o byciu doradca podatkowym - tylko o to jak dobrzy w niej jesteśmy. Przy takich masach ludzi z wyższym wykształceniem, tylko dobrzy i najlepsi dostaną pracę zgodnie z ambicjami.

            Oczywiście teraz dochodzi do tego kryzys, który dotknął młodych ludzi w całej Europie- drugi artykuł w sumie o tym traktuje. Zadziwia podobieństwo argumentów (polityków, pracodawców, społeczeństwa) we wszystkich krajach :D
            • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 08:13
              No akurat inżynier to spokojnie może byc doradcą podatkowym. Podatki to w dużej mierze matematyka i sporo pamięciowego prawa (ale wystarczy kilka ustaw opanowac, nie trzeba kończyc prawa), ale głównie to liczenie, liczenie i liczenie. ;-)

              Inżynierów w finansach jest bardzo dużo.

              Ja tam mimo wszystko jakoś nie wierze w te kariery humanistów...(tak statystycznie). Co nie znaczy że "humanisci" nie znajdą pracy. No ale to nie są te "wisienki".
                • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 09:00
                  joa66 napisała:

                  > Zależy co się za "wisienkę" uważa :)


                  prace która pozwala dosyc szybko kupic sobie mieszkanie (nawet na kredyt, ale taki z wkładem własnym, który nie zrujnuje nam życia), pozwala załozyc rodzinę bez lęku czy nas na to stac, pozwala jezdzic 2-3 razy w roku na fajne wakacje bez szczypania sie, a czasem na jakiś fajny weekend np na innym kontynencie, realizowac swoje hobby np sportowe, albo podróznicze, pozwala kupic sobie ksiązki które nas zainteresują i pojsc do kina kilka razy w miesiacu, pozwala nie bac sie ze nie stac nas na zabezpieczenie ochrony zdrowia (np stomatologicznego) sobie i rodzinie, to samo z dobra edukacja-pozwala posłac dzieci na dobre studia. Czyli w Polsce de facto to osiąganie dochodów z trzeciej grupy podatkowej do której należy 1% społeczeństwa. Ot taka moja definicja "wisienki".
                  • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 10:31
                    No to jest to do osiągnięcia dla humanistów :)

                    Dobrych, ale nie oszukujmy się - kiepski informatyk czy absolwent finansów też furory na rynku pracy nie zrobi. Ba , nawet w przypadku średnich nie jest oczywiste szybki zakup własnego mieszkania z przyzwoitym wkładem własnym (wykluczając pomoc rodziców oczywiście).

                    Oczywiście, można rozpatrywać dochody rzędu np 500 000 rocznie plus i być może będzie tam więcej absolwentów kierunków scisłych czy ekonomicznych, tylko czy faktycznie trzeba aż tyle, żeby mieć opisywaną tu wisienkę? No, może w przypadku rodziny wielodzietnej. Za to koszty uzyskania tych 500 000 plus są o wiele większe niż np 200000- 300000. Czy warto ? Na to kazdy musi sam znaleźc odpowiedź.

                    • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 10:47
                      A ja mam inny poglad. Uważam że statystyczny "przysłowiowy" humanista (w Polsce, ale też i za granicą jeśli przyjmiemy taką definicje dobrej pracy "na jaki poziom życia stac mnie, względem średniego poziomu życia w danym kraju") nie osiągnie tak wygodnego i bezstresowego z punktu widzenia "na co mnie stac" poziomu. Tymczasem o absolwentów kierunków technicznych, finansowych jestem raczej spokojna. To jest moja opinia i nie ma co mnie przekonywac, że któremus tam humaniscie się udało, poprostu mam takie obserwacje statystyczne, które zresztą potwierdzają liczne badania dotyczące zarobków, dotyczące satysfakcji itp itd.
                      • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 11:11
                        Problemem takich dyskusji jest to, że mówi się o "przysłowiowych" humanistach ;), pomijając np fakty statystyczne np ile jest kierunkow (=absolwentów) tzw humanistycznych w filiach uczelni prywatnych w Mońkach Małych, a ile politechnicznych.

                        Tymczasem o absolwentów kierunków technicznych, finansowych jestem raczej sp
                        > okojna
                        .

                        Niedawno ukazały się badania, że bezrobocie wśród kierunków zamawianych, w tym np chemii jest wieksze niż po zarządzaniu. Byłam też w zeszłym tygodniu w banku gdzie obsługiwała mnie absolwentka finansów na SGH z niklymi szansami na promocję/awans (wg jej słów) .

                        To naprawdę nie jest takie oczywiste :D


                        Zakładam, że np Twojemu synowi się uda (o ile się nie mylę wspominałaś o SHG), ponieważ wiem z wielu Twoich wpisów, ze chłopak ma pomysł na siebie, jest dobry w tym co go interesuje. I jeżeli Twój syn osiagnie sukces to właśnie dlatego, a nie dlatego, że "wybrała finanse, bo wszyscy mówią, że to przyszłosciowy kierunek"
                        • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 11:29
                          joa66 napisała:

                          >
                          > Tymczasem o absolwentów kierunków technicznych, finansowych jestem raczej sp
                          > > okojna
                          .
                          >
                          > Niedawno ukazały się badania, że bezrobocie wśród kierunków zamawianych, w tym
                          > np chemii jest wieksze niż po zarządzaniu. Byłam też w zeszłym tygodniu w banku
                          > gdzie obsługiwała mnie absolwentka finansów na SGH z niklymi szansami na promo
                          > cję/awans (wg jej słów) .
                          >
                          > To naprawdę nie jest takie oczywiste :D
                          >
                          >
                          >

                          Kierunki zamawiane to chyba jeszcze inny problem. Obawiam się że sciągnęły tych co połaszczyli się na kase, tylko i wyłącznie. poza tym jakiekolwiek administracyjne regulowanie rynku nie ma sensu.

                          No bycie absolwentem SGH to jeszcze nie jest przepustka do sukcesu, ale jest to szansa. Widocznie ta panienka szansy nie wykorzystała i tyle. Niemniej gdyby zamiast tego SGH skończyła np jakąś politologie, to nie miałaby szansy nawet i na tę prace w banku. (statystycznie !!!!).
                          • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 11:43
                            Na takim samym stanowisku pracuje syn sprzataczki z naszej firmy. Nie ma matury, tylko ukoczończone liceum i jakąś szkołę policealną.

                            Ale talent podobno ma !

                            Chociaż moje własne dziecko nie jest czystej wody humanistą (tzn jest konsumentem klasycznych nauk takich jak np filozofia czy historia sztuki, ale bez głębszego zajmowania się tematem), ale egoistycznie cieszę się, że Twoje poglądy są takie popularne. Nieegoitycznie szkoda mi tych paru młodych ludzi, ktorych znam , którzy interesują się tzw humanistyką, ale wybrali profile matifizowe w najlepszych liceach, bo to jest "przyszlościowe", a teraz czują się bezradni - jak powiedział jeden z nich (laureat konkursu matematycznego)..matematyka go nudzi straszliwie.
                  • Gość: menodo Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.13, 11:02
                    Czyli w Polsce de facto to osiąganie dochodów z trzeciej grupy podatkowej do kt
                    > órej należy 1% społeczeństwa. Ot taka moja definicja "wisienki"."

                    No kurczę, może ja w jakimś dziwnym środowisku żyję, ale w moim środowisku to same wisienki i w dodatku wisienki humanistyczne. Usługi okołobiznesowe, specjaliści, przedsiębiorcy, dziennikarze, szeroko rozumiana sztuka, naukowcy, prawnicy.
                    No dobra, znam też bardzo zamożnych inżynierów - ale oni są właściwie handlowcami; sprzedają jakieś rury czy tam prąd albo własne firmy prowadzą.
                    Lekarzom obecnie lepiej się powodzi, ale pamiętam, jak moje koleżanki po medycynie biedowały...
                    Natomiast z karierami ludzi np. po SGH to różnie bywa. Matki korporacje bywają kapryśne; znam wielu, którzy na początku kryzysu spadli z karuzeli i do dziś nie mogą się pozbierać:(
                    • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 11:20
                      zdecydowanie obracasz się w specyficznym środowisku;-) Mówisz po pierwsze o tzw "starej inteligencji"-czyli tych kilku % którzy za naszych czasów kończyli studia i wchodzili na rynek pracy w najlepszym okresie (sama miałam takie szczęscie), poza tym operujesz stndaradmi WARSZAWSKIMI, a te są kompletnie inne, bo raz że bezrobocie prawie zerowe, dwa zupełnie inne standardy zarobków i kompletnie inne możliwosci pracy i tzw chłonnosc rynku. Jeśli zejdziesz na poziom dzisiejszych absolwentów i wyjedziesz chocby do Łodzi lub Radomia, no to ciut inaczej to wygląda. Zresztą nawet ktoś z tego przysłowiowego Radomia, tu w Warszawie bedac po Politechnice, a po jakimś kierunku humanistycznym ma kompletnie inne szanse na zaczepienie się. To samo dotyczy emigracji. Kto ma większa szanse na godne życie w UK ? Ktoś po historii, czy po SGH ? Jakoś ci co naprawde odnieśli spory sukces w UK, to albo pracownicy banków inwestycyjnych, Citi, albo informatycy, albo lekarze. Jakoś mało się słyszy o karierach "humanistów" w Londynie, poza praca na zmywaku, lub lokalnych gazetkach czy rozgłosniach polonijnych.

                      I powiem raz jeszcze to nie o to chodzi że ktoś po Uniwerku nie może zrobic kasy, kariery. Na pewno moze, ja mówie o statystyce, o pewnej ogólnej sytuacji na rynku pracy, a nie o tym że Maryla Rodowicz która nie ma żadnego wykształcenia (chyba ma AWF ?) trzepie wielką kase, a jakis tam absolwent SGH przymiera głodem. Póki co sytuacja jest taka że wszędzie na swiecie najłatwiej dużą kase zarabia się po kierunkach nie-humanistycznych i nie ma co kopac się z koniem, tak póki co jest i zanosi się że jeszcze długo będzie.
                      • Gość: menodo Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.13, 11:41
                        Póki co sytuacja jest taka że wszędzie na swiecie najłatwiej dużą kase zarabia się po kierunkach nie-humanistycznych i nie ma co kopac się z koniem, tak póki co jest i zanosi się że jeszcze długo będzie. "

                        Ale mnie nie chodzi o to, aby przeciętnie rozgarnięte osoby, bez żadnych zainteresowań, namawiać na studia humanistyczne. One niech lepiej szukają "konkretnych" zawodów typu księgowy czy jakichś innych - politechnicznych czy rolniczych.
                        Natomiast nie zgodzę się, że ci prawdziwi humaniści - opisani w zalinkowanym artykule - nie mają szans na rynku pracy.
                        Mój syn po historii na UW i podyplomówce na SGH - obydwa dyplomy z wyróżnieniem - trzy języki obce na poziomie C1/C2 - nie ma w swoim humanistycznym otoczeniu bezrobotnych.
                    • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 11:20
                      No kurczę, może ja w jakimś dziwnym środowisku żyję, ale w moim środowisku to same wisienki i w dodatku wisienki humanistyczne. Usługi okołobiznesowe, specjaliści, przedsiębiorcy, dziennikarze, szeroko rozumiana sztuka, naukowcy, prawnicy

                      Ja chyba też! Ale nawet jeżeli uznamy, że nasze pokolenie nie jest reprezentatywne i popatrzymy na sytuację mlodych ludzi to ja też nie widzę tragedii. Owszem spora część humanistów zarejstrowala własna działalnośc godpodarczą (ale czy nie dotyczy to tez np Kulczyka;) ), mają kilka "prac" w sumie nie przekraczających 30-40 h tygodniowo (chociaz to trudno policzyć dokladnie kiedy praca =pasja) i mają bardzo przywoite dochody jak na dwudziestokilkulatków (zwykle rzędu 3000-5000 netto na początku w zależnosci od czasu poświęconego pracy zawodowej), jednoczesnie robią sporo, zeby te dochody były coraz większe i nieźle im to wychodzi.
                      • Gość: agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.13, 11:45
                        Mam wrażenie że my w ogóle rozmawiamy z innych płaszczyzn. Ja mówie czy o znajomości języków (angielski/niemiecki versus jakieś egzotyczne), czy o typie studiów z perspektywy rynków pracy, pewnych trendów, obiektywnych danych statystycznych badań, itp., pewnej ogólnej wiedzy i doświadczenia. Kompletnie abstrahuje od indywidualnych historii, czy indywidualnych wyborów. Jeśli mówie że absolwenci kierunków ścisłych mają łatwiej niż absolwenci kierunków humanistycznych, albo to że najszybciej prace znajdzie ktoś z pefect znajomoscia ang i niemieckiego, dlatego że tak po prostu jest w masie rynku pracy. To taki sam fakt jak to że dzieciom w miescie jest łatwiej niż dzieciom na wsi, a komuś kto kończy szkołe w Nowym Yorku jest łatwiej niż komuś kto szkołe skończy w Islamabadzie, czy innym Krasnymstawiu. Taki sam fakt że ci co mieli zapewniony tzw kapitał kulturowy w domu statystycznie mają łatwiej i szybciej. Przy czym to wcale nie oznacza że wszyscy mają na gwałt przeprowadzac się, nie oznacza też ze ktoś z tego Krasnystawia nie może zrobić kariery (vide rodzina Badach), ani wcale nie oznacza że ja namawiam aby wszyscy szli na SGH czy Politechnikę czy najlepiej od razu MIT. Nie oznacza też że ktoś z bardzo ubogiej rodziny, bez kapitału nie odniesie sukcesu, a jakiś delikwent z hiszpańskim zamiast niemieckiego nie znajdzie super pracy. Natomiast Wy (joa i menodo) cały czas jako dowód pokazujecie indywidualne przypadki, które niby mają obalic statystyczny obraz rynku. Tak to się nie da dyskutować. Ja nie widze żadnej sprzeczności miedzy jakimś trendem na rynku, a indywidualnymi historiami które idą wbrew tym trendom.
                        • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 11:56
                          Tylko z trendami jest tak, że pochłaniają wiele ofiar ...

                          Poza tym ..znasz jakieś badania analizujące runek pracy aboslwentów pod kątem UCZELNI i tego czy studia są stacjonarne czy nie?

                          Tak jak pisała menodo- nie chodzi o to, zeby namawiać mało przekonanych na studia humanistyczne, tylko o to, że dobrzy i bardzo dobrzy humaniści nie powinni rezygnować z zainteresowań pod naciskiem trendu. Zwłaszcza, że nasze dzieci wybierają kierunek nie na 5 lat, ale na 40-45 lat (pomijam możliwosci przekwalifikowania) i trendy będą się zmieniac i to nie raz.
                          • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 12:14
                            Znam wiele różnych badań i bardzo z nich cały czas korzystam (znaczy czytam aby byc na bieżąco) dotyczą Polski i Europy i świata, ale one są poufne i płatne (kilka firm analizuje np Hays, Cap Gemini bardzo dokładnie rynek pracy, ale to sporo kosztuje i trzeba brac w tym udział). Publicznie dostepne są np raporty Hays

                            hays.pl/prd_consump/groups/hays_common/documents/digitalasset/hays_712676.pdf
                            albo już tu kiedyś linkowany Sedla& Sedlak

                            wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.2653
                            Pewnym ciekawym przyczynkiem może byc obraz statystycznego Prezesa giełdowego, jeśli przyjmiemy że spółki giełdowe to taka gospodarka w pigułce i obejmuje najróżniejsze sektory.
                            www.sgh.waw.pl/ogolnouczelniane/bp/rankingi/rankingi2007/atomnewsitem.2008-01-22.3481350078

                            Akurat z tym że pójscie wbrew swoim zainteresowaniom jest głupie i przeciwskuteczne, to ja się zgadzam, tyle że ja akurat takich osób nie znam. Znam za to takich którzy wybierają kierunki humanistyczne z czystego lenistwa, wygodnictwa i bezmyślnosci . Nie od dzis wiadomo ze na Uniwerku to się ma klawe życie, dużo czasu i zero stresu....Tak było, jest (rozmawiam ze studentami), ale może nie będzie jeśli do świadomosci społecznej przebije się fakt że np po pedagogice zero szans na prace-co zresztą chyba już się przebiło bo w tym roku chetnych nie było.
                            • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 12:34
                              Sedlak&Sedlak daje jako chyba jedyny informacje z podziałem na uczelnie. I biorąc pod uwagę jednak niewielką różnice w zarobkach (w kontekscie 'wisienki") w pierwszej pracy nie mowiłabym o jakiejs lepszej sytuacji "niehumansitów". Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że praca to duża częśc naszego życia.
                          • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 12:17
                            Świat potrzebuje humansitów, ale wg agatki nie chce im płacić odpowiednio, nie chce dać "wisienki"

                            I ja się z tym nie zgadzam. Oczywiście, że jezeli ktos ma ambicje, że co roku musi być najnowsze i najbardziej wypasione porsche, a wnętrze willi w Konstancinie projektuje najwybitniejszy dekorator wnętrz, to jeżeli nie ma się wyrózniających talentów artystycznych/"humanistycznych", może faktycznie łatwiej to osiągnąć finansistom z najwyzszej półki, a nie abolwentom polonistyki, nawet najlepszym.

                            Ale jeżeli wisienka wygląda tak jak opisała to agatka, to są to dobra dostępne humanistom w takim samym stopniu jak niehumanistom (prawdziwym, nie "przysłowiowym").


                            Nie zapominajmy też, że wielkie sukcesy absolwentów politechnik czy SGH to jednak też historie indywidualne.

                            Agatko, pamiętasz trend "zarządzanie i marketing" z początku/połowy lat dziewięćdziesiatych? Przecież wtedy "specjaliści" też daliby sobie rękę uciąć za tzw "przyszłościowość tego kierunku.
                            • Gość: menodo Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.13, 12:35
                              Agatko, pamiętasz trend "zarządzanie i marketing" z początku/połowy lat dziewięćdziesiatych? Przecież wtedy "specjaliści" też daliby sobie rękę uciąć za tzw "przyszłościowość tego kierunku. "

                              Ja w tym czasie pracowałam w mediach biznesowych :)
                              Pamiętam, jak wyśmiewani byli wtedy - przez headhunterów zresztą - absolwenci politechnik. Że mają ograniczone horyzonty umysłowe, zero erudycji (no, zwyczajne głupki - jak to mat-fizy ), że nie ma ją żadnego zmysłu biznesowego ("orientacja produktowa" - frajerzy) , no i ogólnie - śmierdzą po prostu.
                              • Gość: agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.13, 12:57
                                Szczerze to ja jakoś tego sobie nie przypominam, aby był taki czas gdy inżynierów sie nie ceniło...

                                Jeśli coś bym mogła sobie przypomniec, to raczej konflikt pokoleniowy, ale on szedł raczej "po wsiem". Czyli starzy wyjadacze, okupujacy od lat stanowiska, zazwyczaj bez języka, bez pojęcia o toczacych się zmianach, często z nadania partyjnego versus młode wilczki, pampersy wyposażone w języki, jakieś tam wykształcenie odcinajacy się od epoki minione (ja np robiłam 2 lata w socjaliźmie, reszte studiów już w kapitaliźmie, który przekreślał wszystko czego uczyłam sie te 2 lata wczesniej np ekonomie socjalizmu zamieniajac na mikro i makro ekonomie, a historie mysli ekonomicznej na "systemy ekonomiczne" czy cos w tym stylu). Myśle że taki stary inżynier mógł byc symbolem tego "minionego zła". No i "expaci" !!! To byli Ci którzy nadawali wtedy ton. Nie ważne po jakich perypetiach dokładnie, ale jak ktos przyjeżdzał z jakims tam doświadczeniem zagranicznym TO BYŁ KRÓL. Natomiast moi koledzy inżynierowie (ja chodziłam do mat-fiz gdzie ponad 50% poszło na Polibude) całkiem dobrze sobie poradzili, choc czesc się przekwalifikowała na finanse, albo na konsulting. Najgorzej miały dziewczyny po medycynie, prawie wszystkie wyladowały jako żony przy męzu i dzieciach tylko jedna jest pracujacym lekarzem, przedziwne to swoją drogą. Ale to już dygresja.....
                                • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 13:05
                                  choc czesc się przekwalifikowała na finanse, albo na konsulting

                                  To sie nie liczy, bo równie dobrze mogłaby napisac, że genialnie sobie radzi finansowo na rynku pracy zupełnie nieznana aktorka. Fakt, przekwalifikowała się potem ;)

                                  Jest jeszcze jedna rzecz - pozycja humanistów jest mniej więcej stała. Branże takie jak np finanse cierpialy na głód specjalistów i wchłaniały ich dowolna liczbę. Ale kiedy ten głod się nasyci , ich pozycja też się unormuje poodbnie jak u humansitów (co praktycznie dzieje się teraz). Acha i kolejny czynnik - spora część absolwentów kierunków humansitycznych zasila szkoly i urzędy (z wyboru), a ich pensje trochę zaniżają średnia.
                            • Gość: agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.13, 12:44
                              Prawdziwym humanistą to i absolwent SGH moze byc i inżynier. Wystarczy czyatac ksiązki, chodzic do kina, do teatru. Do tego to akurat żadne studia nie są potrzebne. To w ogóle nie o to chodzi.

                              Natomiast fakt faktem, że po prostu po kierunkach technicznych, finansowych ZAWSZE BYŁO I JEST łatwiej na rynku pracy. A efektem tego są zarobki, ale też ilosc dni potrzebna na znalezienie pracy (są też takie badania).

                              Marketing, zarządzanie to typowe kierunki humanistyczne podejmowane z tzw "braku laku". Oprócz boomu lat 90 gdzie wszyscy z jako takim wykształceniem i angielskim ALE PRZEDEWSZYSTKIM nieskażeni pracą w ustroju słusznie minionym mieli wzięcie, te kierunki nigdy nie były jakoś specjalnie cenione na rynku pracy. A to że pchali się tam drzwiami i oknami, to takie samo zjawisko jak pchanie się na pedagogike czy psychologie, filologie. Wiem co mówie bo sama skończyłam zarządzanie, a obok był wydział pedagogiki i slawistyki....Oczywiscie "nagonka" na humanistów może byc czasem przykra, bo wkłada się do worka wszystkich, ale moim zdaniem to bardzo dobrze że krzyczy się o tym głosno że po prostu na pewne kierunki nie ma po co isc bo one nic nie dają i jest to strata czasu.

                              A dobrzy prawnicy, dobrzy polonisci, trochę historyków, kilku filologów i badaczy dziwnych kultur zawsze się przyda, ale TROCHE a nie tabuny pedagogow, socjologów, politologów, europeistów czy innych takich "stworów", w tym absolwentów mojego zarzadzania (niestety sama skończyłam debilny kierunek, ale ja mam na usprawiedliwienie że uciekłam na niego z jeszcze debilniejszej slawistyki, z samymi bababmi i przyciagnęła mnie wizja 90% facetów którzy super grali w brydza-nie żartuje naprawde to była moja motywacja ;-)
                              • Gość: menodo Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.13, 13:03
                                w tym absolwentów mojego zarzadzania (niestety sama skończyłam debilny kierunek, ale ja mam na usprawiedliwienie że uciekłam na niego z jeszcze debilniejszej slawistyki, z samymi bababmi i przyciagnęła mnie wizja 90% facetów którzy super grali w brydza-nie żartuje naprawde to była moja motywacja ;-) "

                                To trzeba było tak razu - z szacunem - bardzo możliwe, że nie masz pojęcia, na czym polegają studia humanistyczne. Zwłaszcza w przypadku np. Mishu.
                                • Gość: agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.13, 13:25
                                  1,5 roku byłam na Slawistyce i troche wiem jak to wyglada. Kiedy na którymś tam przedmiocie z rzędu miałam o Cyrylu i Metodym i ich głagolicy i SCSie, powiedziałam DOSYĆ. Zarządzanie też było humanistyczne-prawo (wszelkie), psychologia, teorie zarządzania, historia myśli ekonomicznej. Były też ciut przydatniejsze rzeczy np księgowosc, statystyka czy tzw gry operacyjne (na tym opiera się współczesne zarządzanie), ale większosc to były takie teoretyczne bzdury które w żaden sposób ani mi sie przydały ani mnie "wzbogaciły" (tzn prawo akurat nie bzdura !!! bardzo dobrze nas tego prawa nauczono, tu akurat czapki z głów, ale moi wszyscy wykładowcy są dziś partnerami zarządzajacymi największych Kancelarii np Domański od prawa cywilnego i poprostu bardzo dobrze uczyli, tak "życiowo").

                                  Myśle że takich osób które naprawde fajnie się czują na studiach humanistycznych, mają frajde z teoretyzowania na wszelkie tematy, zgłębiania dzieł naukowych jest mało, reszta naprawde wybiera je z lenistwa i z chęci ukonczenia jakiś studiów, maksymalnie małym wysiłkiem. No i te osoby lepiej by było aby może znalazły inny pomysł, a swoje ciągoty humanistyczne zaspokajały własnie poprzez czytanie, teatr, film, czy dyskusje na forach.

                                  Kończe bo mnie z pracy wywalą i skończe na bruku jak rasowa humanistka.

                                  • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 14:40
                                    A na przykad tlumaczenie symultaniczne i kabinowe ? W domu się nauczysz? Z książek ? Czy z teatru?

                                    To tylko oczywisty przykład, ale takich "przykladów" jest mnóstwo.


                                    Uważasz że humanistą się jest np po skończeniu pedagogiki ? Dobrym dzienikarze
                                    > m po skończeniu dzienikarstwa ? Po biblotekoznawstwie się jest humanistą ? Po s
                                    > ocjologii ???
                                    >
                                    > Aby byc dobrym pisarzem trzeba skończyc polonistyke ?



                                    A do bycia prezesem wystarczy skończenie SGH?

                                    p.s. Czy do bycia informatykiem potrzebne są studia? Może wystarczy dobry komputer i książki? ;)



                                    • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 15:17
                                      Może Cię joa zaskocze ale uważam że wcale nie trzeba skończyć SGH, ba WCALE NIE TRZEBA skończy ŻADNYCH STUDIÓW aby być prezesem. Wszystkiego można się nauczyć samemu, a potem nadrobić ewentualne braki doświadczeniem.

                                      To samo z informatyką. Hakerzy to rzadko absolwenci informatyki, nie mówiąc o takim Stevie Jobsie (sama go kiedyś podawałaś za wzór). Znam nawet takich którzy twierdzą, że studia de facto przeszkadzają w byciu dobrym w tej dziedzinie....

                                      Studia są konieczne aby zostać lekarzem, konstruktorem, architektem , choć gdyby zmienić forme np. zastosować jakieś zawodowe szkolenia, czy choćby tylko staże ze starszymi kolegami nie nazywając tego studiami też dałoby się kształcić lekarzy i inżynierów. Studia czasem to tez po prostu papier np. prawo, sama znam niektóre gałęzie prawa lepiej niż prawnicy, i naprawdę nie potrzebowałam do tego studiów, po prostu kilka spraw w praktyce i zna się przepisy całkiem nieźle.

                                      Ja nie jestem fanką studiów w ogóle. Uważam, że z pracą w przyszłości mijają się zazwyczaj MAKABRYCZNIE (czasem też po prostu się dezaktualizują, bo swiat idzie dramatycznie do przodu). Mało znam ludzi, którzy tak z czystym sumieniem mogą powiedzieć, bez studiów nie mógłbym robic tego co robie dziś. No i proces rekrutacji też to potwierdza, od pewnego etapu w góre nikogo naprawdę nie obchodzi jakie studia skończyłeś, ani nawet czy w ogóle je skończyłeś.

                                      Natomiast jest to fajny okres w życiu i na pewno jakoś tam poszerza horyzonty, pozwala zetknąć się z różnymi ludzmi, pozwala nauczyć się np. umiejętności dyskusji, wymiany myśli. Tym co nie umieją jeszcze tego, pozwala nauczyć się korzystać z informacji niekoniecznie podanej na tacy (a raczej tablicy szkolnej). No i życie towarzyskie, kontakty czasem na całe życie to ważne, ale tylko to tak naprawdę.

                                      Poza ludzmi którzy pracują naukowo, to tak naprawdę przydatnnośc studiów w praktyce jest znikoma, a mało jest praktycznych skills których nie można nabyc po prostu pracując lub doszkalajac się na własną ręke.

                                      Naprawde studia NICZEGO BARDZO CENNEGO NIE DAJĄ, poza jakimś tam możliwym startem, zwiększeniem szansy że się lepiej wystartuje. Stąd więcej jest prezesów po SGH niż po lingwistyce, bo im rynek łatwiej daje szanse, choć wcale nie jest powiedziane że ktoś po lingwistyce, gdyby czegos tam się nie douczył nie byłby na finiszu lepszy niż ten po SGH (gdyby chciał).

                                      Po prostu po niektórych kierunkach startuje się zazwyczaj (statystycznie) lepiej po innych trudniej , gorzej (tu też działa prawo popytu i podaży i też dobrze o tym wiedzieć). Potem to już zależy od jednostki czy wykorzysta szanse czy nie. I po prostu lepiej o tym wiedzieć i tyle i może czasem przemyśleć sprawę zanim pójdzie się studiować politologie, bo to łatwe i przyjemne i coś da na przyszłosc. GUZIK da
                                      • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 15:56
                                        Może Cię joa zaskocze ale uważam że wcale nie trzeba skończyć SGH, ba WCALE NIE TRZEBA skończy ŻADNYCH STUDIÓW aby być prezesem. Wszystkiego można się nauczyć samemu, a potem nadrobić ewentualne braki doświadczeniem


                                        Absolutnie mnie nie zaskoczyłas ;)


                                        czasem przemyśleć sprawę z
                                        > anim pójdzie się studiować politologie, bo to łatwe i przyjemne i coś da na prz
                                        > yszłosc. GUZIK da


                                        Ale o czym rozmawiamy? Rozumiem, że cały czas o "PRZYSŁOWIOWYCH" humanistach.

                                        Tylko to nie jest problem humanistów, tylko chorej sytuacji na rynku studiów wyższych w Polsce, gdzie studiować i dostac dyplom może każdy.

                                        Osobiście uważam, że poza kierunkami, o których pisałaś typu medycyna czy architektura, prawdziwe studiowanie musi być indywidualne - wybór specjalizacji, przedmiotów dodatkowych z innych kierunków/uczelni (nawet zagranicznych jezeli jest taka koniecznośc i/lub możliwość), wybór tematu pracy licencjackiej/magisterskiej, przygotowanie i badania do niej, umiejętnosci nabywane poza systemem uczelnianym (staże, kursy).


                                        To już nie te czasy kiedy studiowanie oznaczało zaliczanie przedmiotów wymaganych na danych kierunkach.
                                        • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 16:13
                                          Mówimy o tym , że ja doradzam aby zanim ktoś podejmie decyzje o studiowaniu jakiegoś typowego kierunku humanistycznego, np. socjologia, psychologia, politologia, pedagogika,europeistyka, historia, zarządzanie, filologie bardzo głęboko to przemyslec. Bo może zamiast studiów które nie wiele dają w praktyce (ani umiejetnosci praktycznych, ani poważania ze strony pracodawców), lepiej skończyć coś co da szanse na niezły start, a swoje pasje realizować poza studiami. No chyba, że ktoś jest na 200% zdeterminowany i zawsze marzył o danych studiach "już od kołyski", tylko że takich pewnych na 100% to ja mało znam (znasz kogos kto marzył o politologii ?), zazwyczaj ludzie się bujają od jednej bandy do drugiej i raczej kombinują niż rzeczywiście wybierają, a kombinują (tak statystycznie) gdzie łatwiej, gdzie mało roboty, gdzie jakoś się prześlizną nie dając się wyrzucić, i z jakims papierkiem wyjdą.

                                          A to błąd. Wiel-błąd, bo jak już kombinować to INTELIGENTNIE, żeby nie było jak w dowcipie Mleczki "obywatelu nie pieprz bez sensu" (strasznie dziś erudycja humanistyczna ze mnie wycieka) czyli "Studencie nie studiuj bez sensu". Po co marnować czas na cos co i tak niczego nie daje ?
                                          • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 16:32
                                            Mówimy o tym , że ja doradzam aby zanim ktoś podejmie decyzje o studiowaniu jakiegoś typowego kierunku humanistycznego, np. socjologia, psychologia, politologia, pedagogika,europeistyka, historia, zarządzanie, filologie bardzo głęboko to przemyslec.

                                            Ale to dotyczy każdego kierunku. Na politechnice czy SGH też. Bo inaczej utknie się np w okienku bankowym za 1500 miesięcznie do końca życia. Może lepiej zostac kafelkarzem, a pasje finansowe realizować zarządzając swoimi oszczędnosciami.
                                          • Gość: menodo Re: Ameryka tęskni za humanistami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.13, 16:35
                                            (znasz kogos kto marzył o politologii ?)

                                            Znam dwie takie osoby. Koledzy moich dzieci - jeden już w podstawówce zakładał organizacyjną partyjną, drugi - trochę później - był jakimś młodym parlamentarzystą europejskim czy coś tam; no po prostu świry politologiczne. I ten jeden jest obecnie biurokratą euroejskim po szkole w Natolinie a drugi studiuje w jakiejś wypasionej szkole dla politologów w Paryżu.

                                            A tak btw - mamy w Polsce bardzo kiepskich politologów i dyplomatów zresztą też.
                                            Bardzo by nam się przydali ludzie świetnie wykształceni w tych dziedzinach - przecież to widać, słychać i czuć :(
                                            • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 16:52
                                              znasz kogos kto marzył o politologii ?

                                              Trudne pytanie, bo pewnie z 15- 20 lat temu było sporo osób, ktore naprawde marzyły o tym kierunku.

                                              Z ludzi młodych - znam jednego, ktory pewnie pójdzie na politechnikę pod naciskiem rodziców. Ale w jego przypadku strata niewielka, bo jego zainteresowania (=praca "nad nimi") nie sięgały dalej niż lektury tygodników i oglądanie wiadomosci w TVP i TVN.
                                    • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 15:33
                                      Po raz enty spotykam się z sytuacją kiedy osoba wypowiadająca się na temat humanistów, nie ma wiekszego pojęcia czym sa studia humanistyczne.

                                      I kolejny (z kolejnych ;) ) problem. Wiele i kierunków i zawodów jest tak naprawdę interdyscyplinarnych, z pogranicza nauk. Wspomniane przez agatkę zarządzanie na pewno nie jest kierunkiem humanistycznym, wątpię, zeby było kierunkiem ekonomicznym. Tak naprawdę wiekszość kierunków (w tym politechnicznych, których absolwenci często zajmują sie sprzedażą) daje pewne umiejętności z gatunku miękkich (typu analiza) i podstawową wiedzę z dziedziny X, które potem są przetwarzane i uzupełniane , a czasami - w przypadku wiedzy - zapominane.


                                      I zadajmy sobie pytanie - czy o tym w jakim stopniu ktoś nabędzie te umiejętnosci (czyli np analizy, syntezy, jezykow obcych itd) świadczy sam kierunek studiów?
                                      • agatka_s Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 15:52
                                        Ja się WCALE NIE WYPOWIADAM NA TEMAT HUMANISTÓW.

                                        Ja się wypowiadam na temat rynku pracy i na temat tego jak ten rynek pracy tychże humanistów (de facto absolwentów kierunków uważanych za humanistyczne, w tym i zarządzania bo tak jest ten kierunek kwalifikowany) ocenia. Informuje z jakim traktowaniem dyplomów humanistycznych można się będzie spotkac. Kto chce to się zastanowi, kto nie chce nie ma takiego obowiązku. Można natomiast krzyczeć, że to niesprawiedliwe, głupie i jakieś tam "ale praw przyrody pan nie zmienisz i nie bądź pan głab" że błysne humanistyczną wiedzą niewyniesioną ze studiów....(Kabaret Dudek, dla nie-humanistów).

                                        A tak swoja drogą to na czym te studia tak naprawdę polegają, czego ja nie wiem ?
                                        • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 16:03
                                          1) Zaczynamy się powtarzać, ale:

                                          Informuje z jak
                                          > im traktowaniem dyplomów humanistycznych można się będzie spotkac


                                          Gdzie spotkać? W branżach, które obsługujesz?

                                          2) A tak swoja drogą to na czym te studia tak naprawdę polegają, czego ja nie wiem
                                          > ?


                                          Dużo zalezy od kierunku , ale dobre studia humanistyczne na pewno uczą analizy i syntezy. Wiele z nich także logiki. Jednoczesnie nie jest to ujęte w sztywne ramy, "cases" i definicje.
                                            • joa66 Wisienka 26.08.13, 23:14
                                              W sumie nie napisałam o ważnej sprawie. Niektórym wystarczy mała wisienka, a nie cały ich kosz. Pomyślałam o takiej pedagogice. Niby nam wszystkim zalezy na tym, żeby nasze dzieci miały dobrych nauczycieli na początku drogi edukacyjnej, a jednak masowo i powszechnie traktujemy te studia jako takie dla idiotów. A dyskusja narodowa zamiast iść w kierunku jak poprawić jakość tych studiów , m.in. przez selekcję kandydatów , toczy się wokół nadprodukcji absolwentów.

                                              Na poziomie indywidualnych wyborów różne decyzje są podejmowane. W dyskusjach ogólnych kreuje to jednak niezdrową sytuację. Wyśmiewajmy pedagogikę, a potem pracujmy 20 godzin na dobę, żeby opłacać prywatną edukację. Nasze dzieci (tak jak my) będą budować swoje własne życie, ale też - i to ważne - będą kształtować rzeczywistość wokół siebie. A obecny kryzys nie został spowodowany przez pedagogów czy archeologów , tylko przez finansistów właśnie.
              • joa66 Re: Ameryka tęskni za humanistami... 26.08.13, 10:17
                No akurat inżynier to spokojnie może byc doradcą podatkowym.

                Miałam na myśli sytuację bezpośrednio po (pierwszych) studiach, bo potem wiadomo, że róznie układają się zyciorysy zawodowe. Sama znam dwie ksiegowe po pierwszych studiach niekierunkowych, jedna po polonistyce, drugą po pedagogice. Znam tez lekarza, po dyplomie na wydziale aktorskim (wtedy PWST w Warszawie) :) - oczywiście medycynę też potem skończyła.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka