Dodaj do ulubionych

LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw

22.05.14, 01:29
Witam.
Młody człowiek ma specyficzny układ zainteresowań: biologia i geografia. Z tego powodu nie interesują go standardowe profile oferowane przez większość szkół, czyli biol-chem czy mat-geo.
Pozostają szkoły, które umożliwiają indywidualny dobór przedmiotów rozszerzonych, a takimi są LO Jeziorańskiego i LO Jasienicy. Obie szkoły uczą jęz. angielskiego na wysokim poziomie, co tez jest bardzo istotne. O każdej z tych szkół można przeczytać skrajne opinie; jeziorański to "legia cudzoziemska" a jasienica to lans. Jak jest naprawdę tego nie wiem i liczę na informacje od Was.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • menodo Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 22.05.14, 11:12
      Po pierwsze - nie byłabym taka pewna, czy w Jeziorańskim ot tak, można sobie wszystko dowolnie rozszerzać, czy jednak - aby załapać się do konkretnych grup rozszerzonych - trzeba spełnić jakieś dodatkowe kryteria, np. mieć wystarczająco dobre oceny - o co w Jeziorańskim łatwo nie jest:)
      Z rok temu była tu dyskusja na ten temat, ale może odezwie się jeszcze pan Mirowski.

      Po drugie, wiele zależy od osobowości młodego człowieka, od atmosfery rodzinnej, w jakiej się wychowywał i od jego dotychczasowych edukacyjnych - bo rzeczywiście każda i Jeziorański, i Jasienica mają swoich zwolenników i przeciwników.
      Podam Ci przykład. Spotkałam jakiś czas temu koleżankę z liceum, której córka (gimnazjalna laureatka) - jak się okazało - chodzi do Jeziorańskiego. Zapytałam ją o opinię - i dowiedziałam się, że jest super, lepiej nigdzie by jej nie było, szkoła marzeń po prostu: wiesz, tam jest po prostu tak, jak w starej dobrej polskiej szkole, takiej jak za naszych czasów:D
      Mnie aż zmroziło,bo swoje liceum wspominam jak koszmar, ale podejrzewam, że koleżankę równie zmroziło, kiedy dowiedziała, że moja córka skończyła Czackiego; coś na zasadzie: a tak się dobrze zapowiadała...

      No, ale to w sumie chodzi o to, aby dzieci były zadowolone:)
      • kmir Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 22.05.14, 15:39
        Ograniczenia możliwości wyboru to:
        1. Języki obce: wyłącznie angielski (zaawansowany, rozszerzony) i niemiecki (od podstaw lub kontynuacja, wymiar podstawowy lub rozszerzony) - nie ma możliwości wybrania innych języków
        2. Obowiązkowo cztery przedmioty rozszerzone do wyboru z listy (alfabetycznej): angielski, biologia, chemia, fizyka, geografia, historia, matematyka, niemiecki, polski, wiedza o społeczeństwie. Nie jest możliwe jednoczesne rozszerzanie następujących par przedmiotów:
        polski + fizyka
        historia + biologia
        chemia + wiedza o społeczeństwie
        Dwa przedmioty rozszerzone wybiera się na etapie rekrutacji - kolejne dwa po pierwszej klasie. Przy wyborze przedmiotów rozszerzonych nie prowadzimy sprawdzianów, chociaż czasami staramy się coś doradzić lub odradzić

        Powiedzenie o legii cudzoziemskiej wymyślili wiele lat temu uczniowie. Oddaje ono trafnie kilka cech naszej szkoły: jest formacją ochotniczą, elitarną (kształci przyszłe elity) i nie można stać w miejscu - trzeba się nieustannie rozwijać.
        --
        Pozdrawiam serdecznie
        Krzysztof Mirowski
        dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
        www.jezioranski.edu.pl
        • kmir Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 22.05.14, 15:49
          W uzasadnionych przypadkach uczeń może rozszerzać więcej niż cztery przedmioty (np matematyka + historia + geografia + dwa języki obce) - przedmioty rozszerzone powyżej czterech mają status "dodatkowych". Możliwość rozszerzania więcej niż czterech przedmiotów jest przeznaczona dla uczniów, którzy nie mają kłopotów z nauką (bo inaczej to nawet cztery przedmioty rozszerzone mogą być zbyt dużym obciążeniem) - stąd możliwość uzależnienia zgody od wyników testów lub osiągnięcia określonej oceny minimalnej na semestr.
          --
          Pozdrawiam serdecznie
          Krzysztof Mirowski
          dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
        • menodo Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 22.05.14, 16:52
          Przy wyborze przedmiotów rozszerzonych nie prowadzimy sprawdzia
          > nów, chociaż czasami staramy się coś doradzić lub odradzić"

          Dobre wieści z Jeziorańskiego!
          Pamiętam, że jakiś czas temu była na tym forum dyskusja o kwalifikacjach do grup rozszerzonych w prowadzonej przez Pana szkole, ale rozumiem, że to pieśń przeszłości.

          Powiedzenie o legii cudzoziemskiej wymyślili wiele lat temu uczniowie. Oddaje o
          > no trafnie kilka cech naszej szkoły: jest formacją ochotniczą, elitarną (kształ
          > ci przyszłe elity) i nie można stać w miejscu - trzeba się nieustannie rozwijać"

          Hmmm.. Elity? Rozwój?
          Raczej patologia i przemoc - takie są powszechne skojarzenia z Legią Cudzoziemską i moim zdaniem nowoczesna szkoła w demokratycznym kraju takich skojarzeń powinna unikać - ale rozumiem, że to także już pieśń przeszłości w Jeziorańskim?



          • kontra.punkt Wróćmy do sedna: 22.05.14, 23:03
            Prosiłbym o informacje dotyczące atmosfery w obydwu szkołach. Oczywiste jest,że uczyć się trzeba, ale atmosfera nauki może być różna. Podczas dnia otwartego Pan Dyrektor Mirowski na tyle skutecznie zachwala szkołę, że młody człowiek na poważnie zastanawia się nad jej wyborem - stąd moje pytanie na forum. Wiem, ze do podjęcia decyzji zostało już niewiele czasu.
            • Gość: agatka_s Re: Wróćmy do sedna: IP: *.dynamic.chello.pl 23.05.14, 09:41
              Nie jestem w stanie zrozumiec. Chcesz oprzec decyzje o opinie kilku bab, które w zyciu w szkole nie były, cos tam słyszały dziesiąte po piate, od kogos kto cos tam kiedyś podobno ?

              Tu na forum Jeziorański ma przechlapane od lat, i co by przez ostanie 6, 8 lat się tam nie działo, zawsze te same argumenty-legia, elita i sprawa alana. Podejrzewam że od tych wydarzeń kadra pedagogiczna zmieniła się już kilka razy, dorosło kilka roczników, ale tu na forum i tak wszyscy wszystko wiedza najlepiej, jaka to opresyjna szkoła jest.

              Lepiej zaufaj instynktowi dziecka, a jeśli już naprawde potrzebujesz czyis opinii, to idz pod szkołe (albo najlepiej pod obie szkoły) kiedy się kończa lekcje i pogadaj z uczniami, popytaj ich, oni przynajmniej mają informacje z pierwszej ręki i nie będą ściemniac.

              A najlepiej to naprawde nie przesadzac z analiża, jak coś się podoba to brac i tyle. Te wszystkie analizy to o kant d...potłuc, bo zmienią się nauczyciele (mój syn przez 3 lata miał 3 matematyków, 2 geografów i 3 wychowawczynie w klasie mat-geo, każdy KOMPLETNIE był inny) i cała analiza pryska jak bańka mydlana.
                • Gość: agatka_s Re: Wróćmy do sedna: IP: *.dynamic.chello.pl 23.05.14, 10:40
                  Nie napisałam,ze się na pewno zmienili, tylko że podejrzewam. Pisze o ogólnym zjawisku wierzenia w zasłyszane ploty, najcześciej "odgrzewane kotlety', na dodatek bardzo subiektywne, bo z czyjegoś punktu widzenia głoszone, i powtarzane jak mantra.

                  Gdyby mój syn miał wierzyc w te wszystkie rewelacje jakie np krążą o Batorym, to chyba nigdy nie powinien tej szkoły wybrac. Że lans, że narkotyki, że "Rany boskie zakonnica Dyrektorką !!!!", że "sorry Batory", że nauczyciele nie uczą, a wymagają, i jakieś tam inne totalne bzdury, powtarzane i na tym forum. Wszystko fantazje-na szczęscie. Choc oczywiscie wyszły w praniu też i negatywy szkoły, ale akurat o nich nikt nie wspominał, bo np wynikły wraz ze zmianą Dyrekcji która nastąpiła już we wrzesniu, o czym nikt nie wiedział wybierajac szkołe....ot taki surprise, surprise (ale może się zdarzyc w kazdym LO, i np taki pan Mirowski, czego NIE ZYCZE oczywiscie, może zostac odwołany i Jeziorański zmieni się o 180 stopni).
                  • joa66 Re: Wróćmy do sedna: 23.05.14, 10:51
                    W tej konkretnej sprawie ja nie opieram się na plotach, tylko na komentarzach dotyczących sprawy samego dyrektora - chyba, że ktoś się pod niego podszywał.
              • Gość: menodo Re: Wróćmy do sedna: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.14, 11:49
                Eeee tam, gadasz Agatko.
                Nigdzie nie napisałam ( w tym wątku przynajmniej:)) , że Jeziorański to straszna szkoła - raczej, że ma swoją specyfikę, jakieś swoje zasady i dość wyrazistego "ducha" - co razem wzięte jednym odpowiada, a innym nie.
                Sprawę Alana przypomniałam dlatego, że ona pokazuje różne punkty widzenia na tę szkołę - argumenty tych, którym w szkole się podoba również.

                W bliskim otoczeniu mam troje uczniów bardzo zadowolonych z Jeziorańskiego i kilkoro uczniów z otoczenia moich dzieci zachwyconych Jasienicą. Z ich relacji wynika, że są to bardzo różne szkoły, obowiązują w nich różne zasady gry, trafia do nich w związku z tym trochę inna młodzież - ale każda z nich ma swoich heavy userów, fanów czy kibiców - nie wiem jak to nazwać.
                Dlatego uważam, że nie ma sensu mówić, czy w jakiejś szkole jest fajnie, miło albo czy to jest dobra szkoła - ale na pewno można i powinno się - aby uniknąć nieporozumień - rozmawiać o tym - jakie zasady panują w danej szkole albo jakiego typu uczniów raczej przyciąga, a jakiego - odstrasza i w związku z tym - dla KOGO ta szkoła ma być dobra i fajna.
                Mojemu synowi nie podobałoby się w Czackim, a moja córka nie odnalazłaby się na Bednarskiej, oboje oszaleliby w Jeziorańskim - ale przecież każda z tych szkół jest dobrą szkołą dla jakiegoś typu uczniów.

                Tyle w temacie. Piszę w pośpiechu, więc z góry przepraszam za liczbę słów, które być może "zjadłam" z powodu swojego dyscośtam :)
    • Gość: z jeziorańskiego Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.14, 12:25
      W tym roku skończyłam Jeziorańskiego. Jak wspominam te trzy lata? Hmmm, jak teraz myślę o tym to dochodzę do wniosku, że chyba nie byłam odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu. Jeżeli chodzi o tzw. aspekt naukowy to raczej nie mam zarzutów. W angielskim poczyniłam ogromne postępy. Spokojnie, każdy po 3 latach nauki może podejść do cpe czy cae i zdać taki egzamin. Może troszeczkę gorzej z niemieckim. Ale powiedzmy sobie szczerze trzeba być mózgiem żeby cisnąć wszystkie rozszerzenia na najlepszych wynikach. Coś trzeba sobie odpuścić w tej szkole. Faktycznie 4 rozszerzenia to już sporo i nie każdy daje radę. Osobiście miałam 5 rozszerzeń i raczej przemykałam na nich na 3 i nie przypłacałam tego życiem. Jeżeli chce się mieć piątki na świadectwie to trzeba się uczyć albo być zdolnym (i to zdolnym, zdolnym, bo nawet jeżeli ktoś miał w przeciętnym, rejonowym gimnazjum średnią około 5,5 to i tak w tej szkole wyjdzie na średniaka. Elitą naukową są olimpijczycy.). Z reguły jest tak, że każdy skupia się na swoich rozszerzeniach i ma w nosie pozostałe przedmioty. Nauczyciele na ,,rozszerzeniach" ostro cisną i faktycznie trzeba przychodzić systematycznie na lekcje albo nadrabiać w domu. Samo przychodzenie na lekcje dużo daje. Później, bez nauki można podejść do klasówki i spokojnie mieć 2 lub 3. Na więcej trzeba się pouczyć. Ale tak chyba jest w każdej szkole. 2 będzie miał każdy, na wyższa ocenę trzeba się pouczyć. Oczywiście uśredniam poziom uczniów, bo zdarzają się tacy, którzy dostają cały czas lachy ale są też i tacy, którzy bez nauki mają 4 czy 5. Zależy od ucznia, jego predyspozycji i pasji. Ogólnie płacze są w pierwszej klasie, bo wtedy ma się ciśnienie na oceny. Po gimnazjum, gdzie dostawało się 5 za byle co nagle przychodzi smutna prawda jak jest w liceum. Wiele osób przeżywa swego rodzaju szok, bo nagle się okazuje, że prymus w gimnazjum jest jedną ze słabszych osób w liceum. Przystosowanie się zajmuje pół roku albo nawet całą pierwszą klasę. W drugiej przychodzi otrzeźwienie i pogodzenie się z tym, że nie jest się tak genialnym jakim się wydawało być. I właśnie to jest tym ,,zgnojeniem" ucznia. Ja uważam, że to dobrze, bo można to zauważyć po każdej pierwszej klasie, że przychodzą zarozumialce. W ciągu trzech lat nauki nauczyciele potrafią pokazać miejsce w szeregu i później ze szkoły wychodzi w miarę ogarnięta młodzież, która ma szacunek do innych osób. Ogólnie kluczem do sukcesu jest systematyczna praca. Nauczyciele to doceniają. Później też jest łatwiej. Do matury uczyłam się przez majówkę, czyli tydzień. Spokojnie miałam z każdej z matur powyżej 85%. Coś co negatywnie rzutuje na Jeziorańskiego to atmosfera. Raczej plotkarska. Wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich. Dosłownie. Imprez też jest mało. Tworzy się dużo środowisk, które ze sobą nie rozmawiają. Wiele jest osób tzw. z innego świata i oni się najlepiej odnajdują w tej szkole. Najgorzej imprezowicze, bo oni nawet nie mają z kim pogadać. Szkoła jest raczej sfeminizowana. 1/3 to chłopcy, reszta dziewczyny. W skali od 1 do 10 za naukę daję 9, a atmosferę 2. Aaa, plusem jest to, że nie ma lansu. Możesz przyjść w dresie i nikt się nie czepnie :) Właściwie połowa osób wygląda jak żul po praniu.
      • Gość: menodo Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.14, 18:59
        Przystosowanie się zajmuje pół roku albo nawet całą pierwszą klasę. W drugiej przychodzi otrzeźwienie i pogodzenie się z tym, że nie jest się tak genialnym jakim się wydawało być. I właśnie to jest tym ,,zgnojeniem" ucznia. Ja uważam, że to dobrze, bo można to zauważyć po każdej pierwszej klasie, że przychodzą zarozumialce. W ciągu trzech lat nauki nauczyciele potrafią pokazać miejsce w szeregu i później ze szkoły wychodzi w miarę ogarnięta młodzież, która ma szacunek do innych osób. "

        Nic dodać, nic ująć :D
        Co na to MEN?



      • Gość: rodzic Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.dynamic.vectranet.pl 04.07.14, 19:47
        Szczerze mówiąc nie chciałabym żeby wobec mojego dziecka ktoś stosował takie metody. Wydaje mi się, że normalna rozmowa daje lepsze efekty niż dołowanie młodego człowieka. Nie każdy ma taką silną osobowość żeby to przetrwać i nie popaść w kompleksy. Wielu młodych ludzi może zamknąć się w sobie i poddać. Zacząć uważać, że nic nie są warci. Psychologowie też chyba nie pochwaliliby takich metod. Na szczęście nie mieszkamy w Chinach i mamy do wyboru także normalne szkoły.
          • Gość: rodzic Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.dynamic.vectranet.pl 04.07.14, 22:01
            Mnie też nie i dziwię się, że w ogóle Jeziorański brany jest pod uwagę jako dobra szkoła. Takimi metodami to można i małpę wytresować, bez obrazy. Tylko jaki po tej szkole będzie młody człowiek, który i tak w okresie dojrzewania ma wiele rozterek, kompleksów i często mimo "dobrej miny do złej gry" potrzebuje wiele wsparcia aby dowiedzieć się jaki sam jest. Przecież to są mądre dzieci, uczące się, przeważnie zdolne.
            • Gość: menodo Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.14, 22:58
              Tylko jaki po tej szkole będzie młody człowiek, który i tak w okresie dojrzewania ma wiele rozterek, kompleksów i często mimo "dobrej miny do złej gry" potrzebuje wiele wsparcia aby dowiedzieć się jaki sam jest."

              Niewielu rodziców to obchodzi. Zresztą, zobacz jakim szacunkiem na tym forum cieszy się Pan Dyrektor.
              Niemal tak wielkim jak Ojciec Dyrektor :D
              • elza10 Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 09:51
                Dyrektor Mirowski jest jedynym przedstawicielem szkoły, który angażuje się na tym forum. Jest bardzo pomocny, wiele wyjasnia. Stąd jest popularny. Natomias szkoła ma świetna wyniki i grupę uczniów, którzy się w niej dobrze czują. To bardzo dobra szkoła dla nich, nie załują swojego wyboru.
                Jeśli dla ucznia szokiem jest to, że z piątkowego spadł na 2-3, to znaczy, że za wysoko mierzył. W tej szkole sa również uczniowe, którzy mają bardzo dobre oceny i nie płacą za to wizytami u psychiatry.
                JAk zresztą pisał tu kmir, dla każdego ucznia dobra może być zupełnia inna szkoła. Jeśli ktoś szuka wciąż swojej drogi, nie chce dużo się uczyc i jest bardziej wylajtowany -jest wiele innych szkół. Dla ucznia, który wie, czego chce, jest bardzo skoncentrowany, ogarnięty i zdyscyplinowany - Jezioranski może bys super. Moja corka była Jezioranskim zachwycona, długo miałyśmy go jako pierwszy wybór. Zdecydowała się na Poniatowskiego ze względu na labratorium chemiczna, ale gdyby trafiła do Jeziorańskiego, byłaby równie zadowolona. I ja też.
                • joa66 Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 10:13
                  Powiedz czy Twoim zdaniem istnieje (powinna istnieć) korelacja pomiędzy wynikami na maturze a stopniami w szkole?

                  Czy myślisz, że jeżeli osoby mające wyniki na maturze 80%+, w szkole balansują na granicy 2-3, to znaczy, że "za wysoko mierzyli" "musieli się nauczyć przestać gwiazdorzyć??

                  Czemu ZANIŻANIE ocen ma służyć?
                  • elza10 Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 11:13
                    A czemu zaniżanie? Uczeń pisał, że generalnie w pierwszej klasie miał większe problemy - może po prosu w pierwszej klasie miał zaległości (próg do Jezioranskiego nie był wysoki), albo nie był wdrożony w tryb konsekwentnej pracy. A potem pisał, że w kolejnych latach 2-3 dostawało się z klasówki, kartkowki bez uczenia się, tylko na podstawie lekcji. Jak się nauczył, miał lepsze oceny. Efekt - wdrożenie do systematycznej pracy, a po trzech latach dobry wynik z matury (choć nie oszołamiający).
                      • Gość: Mam Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.centertel.pl 21.03.17, 10:42
                        Po co komu oceny? Liczy się wiedza i o to się dba w tej szkole. Zresztą w wiekszosci LO średnia ocen leci w dół względem gimnazjum.
                        Co do samooceny to nikt nikogo nie pomoże wręcz uczeń jest szczególnie podmiotowi traktowany ale tak tez ma traktować innych. Pozwalane jest np nie przyjść do szkoly bez usprawiedliwienia byleby uczen nie mial problemow dyscyplinarnych i posiadal wiedzę. Bardzo mocno nacisk jest kladziony na szacunek. Pamietam aferę gdy uczen rzucil papierek na podloge twierdzac ze to praca sprzątaczki. Afera na całą szkołę i rodzice dostali super wyklad na zebraniu ze takich zachowan tu nie będzie. Dodam ze rodzice w wiekszosci inteligenci lekarze prawnicy itp. Czy to jest zanizenie samooceny? Byc moze ktos z uczniow z nizszych klas spolecznych - dzieci robotnikow sami czuli swoja mizszosc wzgledem kolegów z rodzin o silnej pozycji i wyzszym poczuciu wartości natomiast tej wyższości ci uczniowie raczej nie okazywali.
                        Szkoła w przadku, nauczyciele często pasjonaci ale raczej ta elitarnosc choć nie okazywania może byc trudna dla niektórych uczniów.
                      • Gość: Mam Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.centertel.pl 21.03.17, 10:48
                        Po co komu oceny? Liczy się wiedza i o to się dba w tej szkole. Zresztą w większości LO średnia ocen leci w dół względem gimnazjum.
                        Co do samooceny to nikt nikogo nie poniza wręcz uczeń jest szczególnie podmiotowo traktowany ale tak tez ma traktować innych. Pozwalane jest np nie przyjść do szkoly bez usprawiedliwienia byleby uczeń nie mial problemow dyscyplinarnych i posiadal wiedzę. Bardzo mocno nacisk jest kladziony na szacunek. Pamietam aferę gdy uczen rzucil papierek na podłogę twierdzac ze to praca sprzątaczki. Afera na całą szkołę i rodzice dostali super wyklad na zebraniu ze takich zachowan tu nie będzie. Dodam ze rodzice w wiekszosci inteligenci lekarze prawnicy itp. Czy to jest zanizenie samooceny? Byc moze ktos z uczniow - dzieci robotnikow sami czuli swoja nizszosc wzgledem kolegów z rodzin o silnej pozycji i wyzszym poczuciu wartości natomiast tej wyższości ci uczniowie raczej nie okazywali.
                        Szkoła w przadku, nauczyciele często pasjonaci ale raczej ta elitarnosc choć nie okazywania może byc trudna dla niektórych uczniów.
                • Gość: menodo Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 11:42
                  Moja corka była Jezioranskim zachwycona, długo miałyśmy go jako pierwszy wyb
                  > ór. Zdecydowała się na Poniatowskiego ze względu na labratorium chemiczna, ale
                  > gdyby trafiła do Jeziorańskiego, byłaby równie zadowolona. I ja też."

                  Oczywiście, że Jeziorański ma swoich fanów. Pytanie tylko - o czym to świadczy?

                  Ja bym się załamała, gdyby moje dziecko było zachwycone szkołą, w której stosuje się takie metody pedagogiczne.



                  • elza10 Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 12:01
                    Ale jakie znowu metody????? Nie przesadzaj! Odnosisz się nie do szkoły, ale swojego wyobrażenia szkoły! I nie wartościuj tak szkól, rodziców i dzieci. Jak mogliby się czuć uczniowie, albo rodzice, gdyby przeczytali, że byłabyś zalamana, gdyby Twoje dziecko było zachwycone Bednarską? Albo klasa IB? Albo klasą artstyczną, medialna, czy humanem? Albo chciało iść do Gothego.
                    Dla każdego coś się znajdzie - Jeziorański dokładnie określa, dla jakiego ucznia jest dobrą szkoła, nic nie owija w bawełną. Jest wymagający, są w nim 4 rozszerzenia (dużo pracy), wyrzuca z 3 klasy uczniów za picie alkoholu, zakazane jest palenie. Są tacy, którym się to podoba - czy uważasz, ze jesteś lepsza?
                    • Gość: menodo Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 14:15
                      elza10 napisała:

                      > Ale jakie znowu metody????? Nie przesadzaj! Odnosisz się nie do szkoły, ale sw
                      > ojego wyobrażenia szkoły"

                      Odnoszę się do następującego fragmentu wypowiedzi absolwentki Jeziorańskiego, który jak najbardziej pokazuje metody pedagogiczne stosowane w tej szkole:

                      Wiele osób przeżywa swego rodzaju szok, bo nagle się okazuje, że prymus w gimnazjum jest jedną ze słabszych osób w liceum. Przystosowanie się zajmuje pół roku albo nawet całą pierwszą klasę. W drugiej przychodzi otrzeźwienie i pogodzenie się z tym, że nie jest się tak genialnym jakim się wydawało być. I właśnie to jest tym ,,zgnojeniem" ucznia. Ja uważam, że to dobrze, bo można to zauważyć po każdej pierwszej klasie, że przychodzą zarozumialce. W ciągu trzech lat nauki nauczyciele potrafią pokazać miejsce w szeregu i później ze szkoły wychodzi w miarę ogarnięta młodzież, która ma szacunek do innych osób.

                      I mnie się te metody nie podobają i o tym właśnie piszę.
                      • elza10 Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 14:44
                        Jeśli ktoś przychodzi do szkoły z założeniem, że pozjadal wszystkie rozumy, a w szkole uświadamiają mu, ze jeszcze musi się trochę pouczuc, żeby tak o sobie myśleć, to dla mnie jest ok. Pokora jest wspaniała cechą. A absolwenci Jezioranskiego nie są zgnojonymi bidulkami z przetraconym kręgosłupem, tylko osiagajacymi sukcesy młodymi ludźmi. I co to komu przeszkadza? Jak Ci się ta szkoła nie podoba, nie posylaj tam swoich dzieci, odradzaj. Ale nie krytukuj bezwzględnie tych, którzy uważają, że to dobra szkoła, a ich dzieci dobrze się w niej czuja.
                        • menodo Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 15:03
                          Jak Ci się ta szkoła nie po
                          > doba, nie posylaj tam swoich dzieci, odradzaj. Ale nie krytukuj bezwzględnie ty
                          > ch, którzy uważają, że to dobra szkoła, a ich dzieci dobrze się w niej czuja."

                          Mam prawo krytykować, a nawet potępiać. Uważam, że metoda gnojenia uczniów jest złą metodą i nie powinna być stosowana w publicznych szkołach.
                        • joa66 Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 15:21
                          elza - w drugiej klasie następuje pogodzenie się z sytuacją.

                          Natomiast metody się nie zmieniają - dla uczniów z maturami 80%+ , oceny na granicy 2-3 są normalką. Czy ci uczniowie nagle dostali olśnienia na maturze, czy przez 3 lata byli oceniani niesprawiedliwie? I po co tak? Czemu to ma służyć?

                          Czy nie można uczniów oceniać adekwatnie? Pokora piękna rzecz jeżeli wynika z mądrości życiowej a nie ze złamania charakteru.

                          p.s. Upraszczając: 30% matury równa się 2.

                          • elza10 Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 05.07.14, 15:30
                            Czyli twierdzisz, że wszyscy uczniowie w szkole cały czas jada na 2 i 3? I nie ma tam uczniów czworkowych I piątkowych? To czemu wszyscy z krzykiem stamtąd nie uciekają? Za to spotkałam się z opiniami naprawdę zadowolonych uczniów i absolwentów. Przyznawali, że pracy jest dużo, ale że szkoła bardzo fajna.
                            Ja akurat wolałabym, żeby moja córka chodziła do Jezioranskiego, niz do szkoły, gdzie rzadzilyby metki, ona by dostawala oceny za piękne oczy, z niczego nie byłaby rozliczania, bo jeszcze się straumatyzuje, a z nauczycielami dla relaksu od drugiej klasy wychodzilaby na papieroska.
                            • Gość: kontra.punkt Jak się ma wiedza do ocen? IP: 91.226.117.* 15.07.14, 10:02
                              Przykład z byłego już gimnazjum młodego człowieka. Podczas rozdania świadectw dyrektor rozpływał się ze szczęścia, bo wyniki egzaminu gimnazjalnego okazały się najlepsze w powiecie (szkoła znajduje się w mieście podwarszawskim). Jakiś udział ma w tym moja latorośl - średni wynik z testów to 90%. Ja się pytam - co z tego, jeśli w procesie rekrutacji liczą się oceny z przedmiotów kierunkowych, a te szkoła zaniża. Jeśli komuś wychodziło 4/5 to najczęściej kończył z 4, więc potem brakowało punktów np. do Jeziorańskiego. Nie przyjmuję również tłumaczenia, że poziom wiedzy uczniów rzeczonego gimnazjum jest wyższy niż w sąsiednich gimnazjach, bo w pewnych przedmiotów korzystano z podręczników licealnych i wiedza uczniów też jest na poziomie licealnym. Jeśli tak jest, to poziom wiedzy powinien znaleźć odzwierciedlenie w stopniach na świadectwie. Nie może być tak, że uczeń gimnazjum dostaje 4 tylko dlatego, że jest uczony na poziomie licealnym, więc część wiedzy może być dla niego za trudna. Chwałą szkole za to, że stara się dostarczyć swoim uczniom dużo wiedzy, ale sposób oceny tejże wiedzy powinien uwzględniać wymagania adekwatne do rocznika - a więc i poziomu percepcji uczniów.
                                • jakw Re: Jak się ma wiedza do ocen? 15.07.14, 20:55
                                  elza10 napisała:

                                  > Absolutna zgoda. Jeśli wypełniają wymogi podstawy programowej -5. Jeśli przekra
                                  > czają - 6. Irytują tak samo oceny zanizone, jak i bezpodstawnie zawyzone.
                                  Wg ostatnich wytycznych MEN za 100% podstawy programowej należy się 6.

                                  --
                                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                              • arwena_11 Re: Jak się ma wiedza do ocen? 15.07.14, 11:16
                                w gimnazjum syna oceniają niżej niż w państwowych gimnazjach. Tzn w PSO mają zapisane np. na 2 musi znać min 65% materiału. Za ro samo w innych gimnazjach jest 3.
                                Ale na koniec trzeciej klasy podobno podwyższają oceny, żeby wyrównać szanse z państwowymi gimnazjami jeśli chodzi o oceny. Testy gimnazjalne piszą bardzo wysoko
                                --
                                Marta
                                Mama Daniela ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
                                DZIECI ROCZNIK 2000
                                • joa66 Re: Jak się ma wiedza do ocen? 15.07.14, 19:23
                                  Przypomniała mi się sytuacja sprzed (ponad ) 3 lat. Na jedno ze spotkań informacyjnych w liceach poszłam razem z synem. Liceum spełniało sporo warunków (to miałoby byc liceum drugiego wyboru), dowiedzieliśmy się od uczniów, niezależnie, że szkoła ta ma zwyczaj sprowadzania uczniów do parteru w pierwszym semestrze, ale przed końcem roku wszystko wraca do normy i nikt specjalnie nie ma niezasłużonych zagrożeń (tych zasłużonych też niewiele) itd. Ot taka filozofia na dzień dobry.

                                  Ja bym przełknęła taką sytuację, skoro pozostałe aspekty są ok, ale mój niespełna 16 letni syn powiedział "bez sensu, przedszkole, takie przepychanki kto jest silniejszy, nie można po prostu normalnie uczyć?"
                              • jakw Re: Jak się ma wiedza do ocen? 15.07.14, 21:01
                                Niestety. Przy takich sposobach oceniania straty na punktacji za oceny mogą wynieść w ten sposób 4,8,12 czy 16 punktów - albo i więcej (w porównaniu do miarę normalnego sposobu oceniania). Przy startowaniu do topowych warszawskich liceów raczej nie da się tego nadrobić w żaden sposób egzaminem.
                                --
                                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                • mariolaccc Re: Jak się ma wiedza do ocen? 16.07.14, 00:47
                                  Moja latorośl miała "szczęście" być nauczaną przez panią nauczycielkę od polskiego, która na koniec trzeciej klasy nie postawiła ani jednej piątki. Efekt był taki, że na świadectwie miała piątki i kilka szóstek (za osiągnięcia ponad program, niektóre wypracowywane przez trzy lata), no i jedną czwórkę z polskiego właśnie czyli z przedmiotu punktowanego we wszystkich szkołach. W trakcie rekrutacji zabrakło jej 1 pkt. do liceum pierwszego wyboru. Na szczęście dobrze się skończyło, bo dostała się z rekrutacji uzupełniającej. Kilka koleżanek nie dostało się do wymarzonych liceów "dzięki" pani od polskiego. Rodzice w trakcie trzech lat gimnazjum interweniowali u dyrekcji, sytuacja była ponoć zgłoszona do kuratorium, a pani nadal jest i ma się dobrze i będzie pewnie "planować przyszłość" kolejnym rocznikom. Dziwny jest ten system rekrutacyjny.
                                  --
                                  Nawet marzenia walczą ze sobą.
                                  • czwarty.jezdziec.apokalipsy Re: Jak się ma wiedza do ocen? 19.09.14, 08:59
                                    To System.
                                    Nauczyciele w szkołach publicznych zaniżają oceny uczniom, żeby wymusić na rodzicach posyłanie dzieci do szkół prywatnych, gdzie oceny są "za czesne" - od góry do dołu na "laurce" same szóstki. Syn sąsiadów w prywatnej szkole publicznie naubliżał pracownicy szkoły (nie nauczycielce), była afera, zawieszenie w prawach ucznia, obniżona ocena ze sprawowania w pierwszym semestrze, a na koniec - same szóstki i wzorowy z zachowania, bo rodzice zagrozili zabraniem dziecka ze szkoły. I tyle w tym temacie.
                                    Nauczyciele jako klasa społeczna dążą do tego, żeby 100% dzieci chodziło do szkół płatnych, bo tam płace są wyższe.
                                    • menodo Re: Jak się ma wiedza do ocen? 19.09.14, 11:00
                                      Nauczyciele jako klasa społeczna dążą do tego, żeby 100% dzieci chodziło do szkół płatnych, bo tam płace są wyższe."

                                      Nauczyciele jako klasa społeczna dążą do tego, żeby 100% dzieci chodziło do szkół płatnych, bo tam płace są wyższe."

                                      Bo są opłacani przez Tajną Organizację Właścicieli Prywatnych Szkół (TOWPS). Jak komuś wychodzi na koniec gimnazjum piątka, to nauczyciel stawia mu czwórkę i wtedy system komputerowy kieruje takiego ucznia prosto do szkoły niepubliczniej, a nauczyciel dostaje 20 zł.
                                      Czytałam o tym w Głosie Wewnętrznym - to wewnętrzny biuletyn TOWPS.
                                      • czwarty.jezdziec.apokalipsy Re: Jak się ma wiedza do ocen? 19.09.14, 13:41
                                        Sorry, jak komuś wyjdzie niska ocena na koniec czy to podstawówki, czy gimnazjum, co nawet przy niezłym wyniku testu nie pozwoli "załapać się" do dobrej szkoły wyższego stopnia, to w wielu przypadkach rodzice wysupłują z kieszeni kasę i posyłają dziecko do szkoły prywatnej. Albo - żeby uniknąć stresu - posyłają dziecko do takiej szkoły i do podstawówki, i do gimnazjum (jak ich stać). Niedouczone może będzie, ale punktów będzie miało dość, by "wysadzić z kolejki" wielu lepszych od siebie absolwentów szkół publicznych. I tyle w tym temacie.
                                        • jakw Re: Jak się ma wiedza do ocen? 20.09.14, 19:06
                                          czwarty.jezdziec.apokalipsy napisał:

                                          > Sorry, jak komuś wyjdzie niska ocena na koniec czy to podstawówki, czy gimnazju
                                          > m, co nawet przy niezłym wyniku testu nie pozwoli "załapać się" do dobrej szkoł
                                          > y wyższego stopnia, to w wielu przypadkach rodzice wysupłują z kieszeni kasę i
                                          > posyłają dziecko do szkoły prywatnej. Albo - żeby uniknąć stresu - posyłają dzi
                                          > ecko do takiej szkoły i do podstawówki, i do gimnazjum (jak ich stać). Niedoucz
                                          > one może będzie, ale punktów będzie miało dość, by "wysadzić z kolejki" wielu l
                                          > epszych od siebie absolwentów szkół publicznych. I tyle w tym temacie.
                                          Ale nauczyciel w podstawówce raczej nic z tego nie ma, że uczeń pójdzie do szkoły prywatnej gdzie indziej - chyba że w tej szkole dorabia. Co gorsza, w szkołach prywatnych nie obowiązuje Karta Nauczyciela, a nauczyciele wcale nie wydają się aż tak chętni do rezygnacji z tego przywileju. Teoria o wszechnauczycielskim spisku wydaje mi się mocno wydumana. Za nagminnym zaniżaniem ocen przez niektórych nauczycieli lub w niektórych szkołach raczej stoi swoiste pojęcie motywacji : "postawię 4 zamiast 5 to będą zakuwać na 6"
                                          --
                                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                          • czwarty.jezdziec.apokalipsy Re: Jak się ma wiedza do ocen? 22.09.14, 19:14
                                            Gdyby to byli nie nauczyciele z renomowanych warszawskich szkół, a poganiacze niewolników z Babilonu, to by mnie takie rozumowanie nie dziwiło. "Jak przejadę niewolnikowi bykowcem po d... nawet jak się stara, to będzie się starał jeszcze bardziej".
                                            Ale tu mamy do czynienia z pedagogami, przynajmniej takie jest założenie. Najciekawsze, że taka sama polityka jest w zespołach szkół. I w ten sposób licea Reytana czy Lelewela dostają wysokopunktowy "spad" ze szkół prywatnych, a ich właśni uczniowie się do nich nie dostają.

                                            Nauczycieli jeszcze bym rozumiał. To są w większości kobiety. im więcej lat, tym okres bardziej dokucza, niektórym przez cały miesiąc (skądś to znam...) Więc się po prostu wyżywają na młodych/ Ale że dyrekcja to toleruje, tego nie pojmuję.
                                            • joa66 Re: Jak się ma wiedza do ocen? 22.09.14, 21:36
                                              To są w większości kobiety. im więcej lat, ty
                                              > m okres bardziej dokucza, niektórym przez cały miesiąc (skądś to znam...) Więc
                                              > się po prostu wyżywają na młodych/


                                              No i zagadka rozwiązana :D
                                            • kontra.punkt Czasem szkoły zaniżają oceny 20.10.14, 03:49
                                              Młody człowiek chodził do niepublicznego podwarszawskiego gimnazjum. było blisko - to fakt- ale też było (przynajmniej w czasach, gdy wybieraliśmy szkołę) najlepsze w okolicy. Co z tego, jeśli na koniec gimnazjum okazało się, ze nauczyciele zaniżają oceny (wbrew temu, co się potocznie sądzi o szkołach niepublicznych) Wydaje mi się (ale innym rodzicom również)że motywem przewodnim było zachęcenie - a raczej zmuszenie - bardzie zdolnych uczniów do pozostania w liceum. prowadzonym w tym samym zespole szkół. Pomysł raczej się nie udał, gdyż z trzech klas kończących gimnazjum udało się zorganizować jedną 1 klasę liceum - i to przy wsparciu rekrutacyjnym z zewnątrz. Młodemu człowiekowi zabrakło paru punktów do Jeziorańskiego, do Jasienicy się nie zdecydował. Poszedł do średniej klasy liceum warszawskiego, za to z najlepszym możliwym dojazdem. Jak na razie, czasem uzyskuje stopnie lepsze niż koledzy, którzy przyszli ze znacznie wyższą średnią. Poziom nauczania języka angielskiego (co było jednym z argumentów za wyborem Jeziorańskiego) nadrabia w British Concuil, co wprawdzie zabiera trochę czasu, ale na samym dojeździe do szkoły zyskuje ok. godziny - w porównaniu z Jeziorańskim. Jest spora szansa, że w klasie maturalnej osiągnie poziom CPE. O szkole marzeń nie zapomniał, być może spróbuje się przenieść po pierwszym roku, o ile będzie taka możliwość.
        • Gość: Przyszłalicealistk Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.146.84.237.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.07.15, 19:51
          Wiem, że tamat trochę stary, ale jako przyszła licealistka, nie Jeziorańskiego, bo języki mnie odstraszyły, ale również "opresyjnego liceum" muszę się wypowiedzieć :)
          Naprawdę nie rozumiem co niektórym przeszkadza to, że inne osoby preferują taką, a nie inną politykę szkoły. Ludzie są różni- mi na przykład bardzo odpowiada pruski dryl. Umiem przyłożyć się do nauki i mam jakieś tam zdolnościa, ale jestem typem osoby, która żyje w swoim świecie i jeśli ktoś nie ściągnie mnie na ziemię, tylko pozwoli na uczenie się w swoim tempie to nigdy nie skończy się to dobrze. Osoba mająca 16 lat naprawdę zdaje sobie już sprawę w jaki sposób się uczy- ja w takim Witkacym (do którego czuję nie odwzajemnioną miłość) skończyłabym z marnie zdaną maturą, ale dla ucznia ogarniętego, systematycznego i mocno sprofilowanego ta szkoła jest miejcem idealnym i stwarzającym wielkie perspektywy. Po co kogokolwiek zbawiać na siłę przekonując, że jego wybór jest zły?!
      • Gość: kontra.punkt Dziękuję za ciekawą wypowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.14, 01:23
        jedną z niewielu na tym wątku.
        Młody człowiek wybrał Jeziorańskiego jako pierwszy wybór, gdyż podoba mu się możliwość wyboru rozszerzonych przedmiotów i poziom języka angielskiego. Pisałem o tym na samym początku. Braliśmy również pod uwagę Władka IV, ale odpadł po tym jak młody człowiek się doczytał o konieczności uzyskania wsparcia psychologa dla niektórych uczniów tej szkoły. Kopernik odpadł ze względu na wpisy o korepetycjach, które uczniowie pobierają "na okrągło". Nawiasem mówiąc - w swoim życiu zawodowym poznałem absolwenta tego liceum sprzed 10 lat i jestem zszokowany jego wiedzą ogólną, a raczej - brakami z tej wiedzy. Liceum ukończył z wyróżnieniem, podobnie jak poważaną warszawską uczelnię.
        Teraz finał:
        Do Jeziorańskiego zabrakło kilku punktów, podobnie jak do Jasienicy (jest na liście rezerwowej, ale nie sądzę, że ktoś zrezygnuje). Wylądował w szkole, która w rankingu jest kilkadziesiąt miejsc niżej niż obie wspomniane powyżej. Argumentem za są: jednoznacznie pozytywne opinie w necie i wśród znajomych oraz dobry dojazd (połowa drogi do Jeziorańskiego)
        Co będzie dalej, okaże się za 3 lata...
        • kontra.punkt Re: Dziękuję za ciekawą wypowiedź 06.07.17, 00:37
          Minęły 3 lata, są już wyniki matur. Wyniki całkiem przyzwoite na tle tegorocznych maturzystów, np: z rozszerzonej geografii 72% daje miejsce w ścisłej czołówce zdających, podobnie jak 94 % z rozszerzonej matury z języka angielskiego. Z tym angielskim to ciekawostka - nauczyciel przedmiotu wystawił ocenę "4" , bo jego zdaniem młody człowiek się nie starał. Tymczasem ten "brak staranności" zaowocował zdanym certyfikatem CAE, który przyda się na nastęnym etapie nauki. Teraz czekamy na wyniki rekrutacji na uczelnie, chociaż nie do końca...
          • kontra.punkt Re: Dziękuję za ciekawą wypowiedź 13.10.17, 20:14
            Młody człowiek rozpoczął kojejny etap - rozpoczął studia na jednym z ciekawszych uniwersytetów brytyjskich. Uczelnia może nie z pierwszej 20-tki, ale w najistotniejszych światowych rankingach jest klasyfikowana znacznie wyżej niż najlepsze polskie uczelnie. Z tego tytułu zrezygnował z uczelni polskich, na które został przyjęty, oraz z 4 uczelni niemiecki - gdzie też się zakwalifikował. Muszę przyznać,że standard życiowy oferowany przez uniwersytet brytyjski "bije na głowę" każdą polską uczelnię i wszytkie niemieckie, do których młody człowiek uzyskał prawo wstępu. Teraz wypada trzymać kciuki za postęp w nauce...
    • elza10 odpuscmy sobie 05.07.14, 15:34
      Odpuscmy sobie te dyskusje. Na razie przerzucamy się wciąż tymi samymi argumentami, nic z tego nie wynika, tylko się poklocimy. Proponuje, żebyśmy temat odlozyly przynajmniej do czasu, kiedy pojawi się jakiś nowy argument - fakt. Np konkretne wypowiedzi uczniów szkoły, czy matek uczniów.
      • Gość: menodo Re: odpuscmy sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 21:05
        " Proponuje, żebyśmy temat odloz
        > yly przynajmniej do czasu, kiedy pojawi się jakiś nowy argument - fakt. Np konk
        > retne wypowiedzi uczniów szkoły, czy matek uczniów. "

        Ale konkretna wypowiedź się pojawiła - i co?
        Dziewczyna pisze, że to bardzo dobrze, że szkoła gnoi uczniów, bo "przychodzą zarozumialce" a wychodzą ludzie, którzy "znają swoje miejsce w szeregu", bo im to miejsce pokazali nauczyciele.
        Dla mnie - to jakiś koszmar: jak młody człowiek może pisać takie rzeczy?
        Nie wiem, co musiałoby zdarzyć się w życiu moich dzieci, aby odnalazły się w takich klimatach.
        A moje dzieci też bardzo dobrze zdały maturę, też są bardzo ambitne i pracowite. Nie są żadnymi imprezowiczami ani lanserami, nie piją, nie palą - choć syn akurat chodził do szkoły, gdzie nauczyciele z dorosłymi uczniami wyskakiwali na papieroska ( nie wiem czy nadal) - czyli wiadomo gdzie :)

        Dla Ciebie z kolei - owo gnojenie jest "nauką pokory". I ja to trochę rozumiem, bo też nie przepadam za młodymi bucami i im akurat lekcja pokory by się przydała.
        Wydaje mi się jednak, że młode buce do Jeziorańskiego nie trafiają, trafiają tam raczej dzieci właśnie z rejonowych gimnazjów - o których pisała absolwentka Jeziorańskiego.
        Moja córka była takim właśnie dzieckiem w swoim liceum. Z pierwszej klasówki z historii otrzymała 1 z komentarzem - brak elementarnej faktografii, a wydawało jej się, że klasówka poszła jej świetnie :) Na świadectwie 1 klasy - 2. Na świadectwie maturalnym ma 5 - w ciągu trzech lat ani przez chwilę nie poczuła się zgnojona, otrzymała za to dużo wsparcia i konkretnej pomocy.
        Ale to pewnie nie przekona rodziców, którzy uważają, że młodzież należy cisnąć, trzymać krótko i uczyć moresu, bo inaczej się zepsuje :)

        Słowem - nie sądzę, aby jakikolwiek nowy fakt/argument spowodował, że ktokolwiek zmieni opinie na temat Jeziorańskiego.


        • Gość: agatka_s Re: odpuscmy sobie IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.14, 21:33
          Oj menodo, menodo...

          jak ktoś z Jeziorańskiego napisze to już na pewno prawda objawiona i fakt, a jak ktoś źle pisał o Czackim to zarzucałaś że to konkurencja się produkuje.

          Ja w wypowiedzi tej dziewczyny (a może chłopaka) nie odczytuje niczego tak potwornego za co niby jej rodzice mieliby się załamywac Ja bym się załamała, gdyby moje dziecko było zachwycone szkołą, w której stosuje się takie metody pedagogiczne. A ja jakbym była córką to bym się załamała gdyby moja matka załamała się decyzją, którą ja świadomie podejmuje....to dopiero wielka wrażliwosc rodzicielska dla jak sama piszesz delikatnych i pogubionych dzieci. Gratuluje.

          Wypowiedz tej dziewczyny mogłaby byc wypowiedzią licealisty z każdego dobrego warszawskiego liceum, np Batorego. Każdy gimnazjalista, który był jakąś gwiazdą w swoim gimnazjum w tego typu szkołach przeżywa lekki szok na początku, bo zazwyczaj na początku jest ciężko. I nie chodzi o żadne "gnojenie" (podkreślam cudzysłów, bo on był użyty przez autorke inkriminowanego postu podejrzewam celowo i sarkastycznie) a raczej o inny system uczenia się, inne podejscie do uczniów, wymaganie własnej pracy a nie tylko uczenia pod linijkę. Wielu gimnazjalistom jest ciężko miec od razu niezłe oceny, no a częśc (np mój syn) od razu sobie te oceny odpuszcza, bo w liceum one naprawde nie są ważne.

          Mój syn nie przeżył szoku w liceum, bo w Reytanie przeszedł trening licealny (podobna sytuacje jak opisywana przeżył w gimnazjum, gdzie na początku oceny były słabe i musiało minąc troche czasu zanim zrozumiał na czym ta licealna nauka w gimnazjum polega), ale wiem że częśc jego kolegów nie po gimnazjach dj (bo np dzieci z gimnazjum batorego też nie przezywały szoku, bo były przyzwyczajone do stylu pracy), miała na początku spore problemy z dostosowaniem się, ze znalezieniem się w sytuacji że nikt nie prowadzi za rączke, że nikt nie zachwyca się prymusem czy prymuską gimnazjalną, tylko wymaga i to sporo.

          Wszelkie inne rzeczy które opowiadasz to Twoje projekcje i wyobrażenia, o Jeziorańskim i potworne uprzedzenie i wręcz nienawisc do szkoły i jego personelu. Tak jak wręcz obsesyjnie chwalisz Czackiego tak obsesyjnie krytykujesz Jeziorańskiego (no bo czy to nie jest obsesja twierdzic że według Ciebie szkoła która co roku wypuszcza setki doskonałych maturzystów "ma byc zrównana z ziemią" ? nie zasługuje na finansowanie ? A kto ci dał prawo tak twierdzic i na jakiej podstawie ? Na podstawie anonimowego wpisu w internecie, który zresztą jak się go przeczyta bez uprzedzeń, jest de facto pozytywny dla szkoły.

          Obie z joa jesteście naprawde fanatyczne w tej nienawisci, i jest to powiem szczerze przedziwne. Żadna szkoła nie jest idealna, ale też żadna nie jest tylko zła i opresyjna, a wasze potępianie w czambuł akurat tego jednego liceum naprawde jest obsesyjne.

          To była moja ostatnia wypowiedz na temat tego liceum, bo kopanie się z koniem nie ma sensu. Z fanatyzmem jest ciężko dyskutowac na argumenty.
          • Gość: menodo Re: odpuscmy sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 22:04
            ej, agatko - chwila. Ja odczytałam ten list jako wypowiedź niezmiernie pochwalną w kierunku Jeziorańskiego. To wypowiedź uczennicy, która popiera metody panujące w tej szkole.

            I tylko z tym dyskutuję.

            Jeżeli dla Ciebie to jest jakiś paszkwil - który mógłby napisać jakiś imprezowicz z Batorego czy Czackiego, to znaczy, że się zgadzamy. Bo to znaczy, że Ty też wbrew pozorom (?) nie popierasz metod opisanych w tym liście, ale w przeciwieństwie do mnie - uważasz, że one nie istnieją, że to tylko jakieś głupie matki histeryzują.


            (no bo czy to nie jest obsesja twierdzic że według Ciebie szkoła która co
            > roku wypuszcza setki doskonałych maturzystów "ma byc zrównana z ziemią" ? nie z
            > asługuje na finansowanie ?


            A tu to już pojechałaś Agatko. Jakie setki corocznych doskonałych maturzystów w Jeziorańskim :D Co roku maturę tam zdaje z 60 parę osób, pewnie w przyszłym roku będzie więcej, ale nie będą to setki!
            I jakie "zrównanie z ziemią"? No weź, waż słowa.




          • Gość: menodo Re: odpuscmy sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 22:16
            Wielu gimnazjalistom jest ciężko miec od razu niezłe oceny, no a częśc (np mój syn) od razu sobie te oceny odpuszcza, bo w liceum one naprawde nie są ważne. "

            Aha, oceny bywają ważne w przypadku ubiegania się o studia na niektórych bardzo dobrych uczelniach w UE i - ogólnie rzecz biorąc - na świecie. Zresztą, sama o tym pisałaś :)
            • menodo Re: odpuscmy sobie 05.07.14, 23:34
              Obie z joa jesteście naprawde fanatyczne w tej nienawisci,

              Hahaha - jak mi się napatoczy jakiś list pochwalny na temat gnojenia w Jeziorańskim, to od lat reaguję tak samo. Ale nie uważam tego za nienawiść, chociaż "oburzenie" pasuje tu jak najbardziej.
              Na co dzień nie myślę o tej szkole, ale kiedy ktoś mnie pyta, co o niej myślę, mówię - co myślę:)
              Fanatyzmem bym tego nie nazwała.
              • Gość: kontra.punkt Pewna ciekawostka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.14, 01:41
                Odwiedzając poszczególne szkoły, zarówno te brane pod uwagę jak i te w okolicy - by mieć porównanie, zauważyliśmy pewną prawidłowość. Pozycja szkoły w rankingu jest odwrotnie proporcjonalna do zaplecza sportowego. Jeziorański czy Jasienica nie posiadają swoich obiektów sportowych (chociaż w Jasienicy jest sala gimnastyczna ze ścianką wspinaczkową) a np. Wyspiański posiada piękne boiska ze sztuczną nawierzchnią.
    • czwarty.jezdziec.apokalipsy Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 10.10.14, 10:37
      Pojawiła się informacja, że JNJ ma zostać przeniesiony do szkoły na Hożą. Tam jest wymierająca (nic dziwnego - Śródmieście) podstawówka z 7 klasami i podobnej wielkości gimnazjum. Podstawówkę maja przenieść gdzieś, gdzie jest więcej małych dzieci.
      Generalnie budynek jest typową 1000-latką, czyli ma ponad 20 dużych sal lekcyjnych. Do tego dwie sale gimnastyczne (ewenement, ale szkoła jest "sportowa").
      Ciekawe, czy w związku z powiększeniem liczby sam liceum JNJ powiększy tez liczbę klas...

      Wie ktoś cos o tym?
    • tronus_polska Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw 28.04.16, 15:26
      Obsługa Niemieckiego Konta Ebay.
      Firma TRONUS POLSKA SP. Z O. O. poszukuje ucznia/studenta do obsługi firmowego konta EBAY.
      Wymogiem podjęcia pracy jest biegła znajomość języka niemieckiego .
      Warunki i godziny pracy do ustalenia z pracodawcą. Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt na adres e-mail praca@tronus.pl .
    • Gość: Gośč Re: LO Jeziorańskiego czy Jasienicy? Za i przeciw IP: *.30.56.114.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.02.20, 20:32
      Nie wiem, o co chodzi z Legią Cudzoziemską? Sympatyczni, dobrzy nauczyciele, którzy lubią swój zawód, ale też lubią swoich uczniów. Dzisiaj szkola zachwyciła swoją postawą. Drużyna szkolna grała wyjazdowy mecz koszykówki. Dopingować pojechała prawie cała szkola, co oznacza, że nie tylko rankingi się liczą, ale wsparcie między uczniami. Języki obce są świetne. Przedmioty humanistyczne na cudownym poziomie. Dzieciaki z radością chodzą do szkoły, choć narzekają na dużo nauki w porównaniu do innych szkół. Szkola uczy systematyczności. Prawie same pluy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka