pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak karzemy

02.03.09, 10:17
Inspiracja do tego założenia tego wątku jest weekend spędzony przez mojego
syna w towarzystwie rodziny, wielka rzadkość- na ogół weekend oznacza najazd
licznej grupy na któryś z domów+ kino, pizzeria. A tu nagle młody nigdzie nie
wychodzi, nikt nie przychodzi i można w gaciach pochodzić po domu. Myślałam
"grypa pewnie" a tu okazuje się "szlaban mają bo oceny kiepskie". szlaban, jak
zapewne wiecie to "zostajesz w domu i uczysz się". Na g-g też pustki, znaczy-
na komputer też szlaban. Przypomniałam sobie stosowane przez mnie kary:
tygodniowy szlaban na komputer za brak prac domowych (2 lub 3), 2 dniowy zakaz
wychodzenia z domu za uwagę "na lekcji polskiego wyszedł przez okno i
tłumaczył, że wypadł mu ołówek a to 1-sze piętro" (tak jest napisane przez
nauczyciela)kara umorzona warunkowo po odbyciu połowy. Więcej
"szkołozależnych" kar nie stosowałam. Bezkarna pozostała uwaga "przeszkadza w
prowadzeniu lekcji religii zadając złośliwe pytania" ("czy w arce Noego były
delfiny? A meduzy? A komary?") No i pomyślałam, że "psuję dziecko"- brakiem kar.
    • marina2 Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 02.03.09, 10:42
      kiedy córka była w gimnazjum może dziwnie to zabrzmi,ale nie było za
      co ją karać.nie było takiej nomenklatury.generalnie jak dziecko
      dostaje słabą ocenę to już jest dla niej "kara"?
      ciężko pisać ,bo mało było słabych ocen i zazwyczaj mówiliśmy jej -
      kiedy się wściekała-daj spokój to nie koniec świata,następna będzie
      lepsza.
      kiedyś wychowawczyni przeczytała mi uwagi z dziennika typu :"kolega
      robi miny do D a ta nie pozostaje mu dłużna" uwag było z 5
      sformułowane dość śmiesznie .obśmialiśmy w domu i powiedzieliśmy,żeby
      nie rozwalali lekcji i tyle.
      • klemens.strozynski Nie wniosę... 02.03.09, 14:49
        Wiele do tego wątku nie wniosę, nie przyszło mi po prostu do głowy,
        że można karać dziecko w związku z nauką szkolną. Chociaż, na
        przykład, nie podobało mi się rzucanie przez córkę podczas lekcji w
        liceum jogurtem za siebie, w klasę. Jogurtu szkoda…
    • agatka_s Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 02.03.09, 16:08
      Nigdy nie ukarałam za "szkołe". Zresztą teraz to ja już wcale nie
      stosuje kar, raczej konsekwencje. Np syn teraz na obozie zgubił
      aparat fotograficzny-musi odkupić za swoje pieniądze. Moim zdaniem
      to nie jest kara, tylko oczywista konsekwencja. Dorosłych też się
      nie każe (w życiu codziennym znaczy się), ale jest jasne że ponoszą
      konsekwencje jak coś nabroją.

      Nie nagradzam za szkołę, nie chwalę jakoś specjalnie tylko raczej
      pokazuje że coś mnie ceszy, że jestem zadowolona, że coś mi
      zaimponowało. tak samo w przypadku niepowodzeń-mówie co myśle o
      takiej sytuacji- nie zrzędze i nie truje, ale co myślę powiem-raz i
      krótko. Jeśli dziecku coś nie wyszło (np nie zdołał poprawić
      klasówki), mimo że włożył w to pracę to pocieszam, a nawet mówie
      żeby odpuścił bo widocznie tak to jest że orłem z biologii to on już
      nie będzie (u nas akurat ta biologia taka nie do przejścia mimo
      starań, nie leży i już). Ale jak coś zawali z lenistwa, czy z
      gapiostwa (bardzo często !!!), to nie mam skrupułów, mówie prosto z
      mostu że zawalił na własne życzenie. Ale to tyle, innych "represji"
      brak.

      • menodo Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 27.04.09, 23:30
        Ja tez nigdy nie karalam dzieci za sprawy szkolne - po prostu szkola jakos nigdy
        nie stanowila problemu w moim domu. Ale tez nie nagradzalam za osiagniecia - co
        mi zreszta czasami dzieci wypominaja na zasadzie "a ktos dostal to i to w
        nagrode w za swiadectwo z paskiem".
        Troche nie rozumiem idei tych wszystkich "szlabanow" na wyjscia z domu, na
        komputer czy telewizje. Kolezanki mojej corki maja czasami tygodniowe zakazy
        dostepu do komputera - na przyklad za pyskowanie matce albo nizsza od
        oczekiwanej przez matke ocene! Jestem chyba za malo konsekwentna na stosowanie
        takich restrykcji, a poza tym uwazam je za bezsensowne i nieskuteczne.
        Wobec syna -studenta stosuje czasami zasade "oko za oko" - tzn. kiedy nie wyjmie
        naczyn ze zmywarki, choc obiecal, natychmiast oglaszam swoj wyrok - np. jutro
        nie podwoze cie samochodem albo nie sprawdze ci eseju, albo nie wykonam jakiejs
        innej "uslugi"...I jestem w tym konsekwentna.
        Natomiast z corka mam jeden punkt zapalny - balagan w pokoju. Probowalam roznych
        metod, ale najskuteczniejszy okazal sie "kociol" - po prostu wywalam jej
        wszystko z szafy, biurka, lozka, mieszam z tym co na podlodze - i tak ja z tym
        zostawiam, krolowa smietnika. Zdarza sie to rzadko, wczesniej zapowiadam, co
        zamierzam i zazwyczaj wystarczy ostrzezenie.


    • algaria Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 02.03.09, 17:01
      1. Nie stosuje kar cielesnych 2.Mam zasadę że 2 razy za to samo nie karzę np. w
      szkole uwaga w domu rozmowa a nie 2 kara. 3. rozmowa, rozmowa, rozmowa 4. tzw
      szlaban - raczej ograniczenie niż całkowity zakaz przyjemności 5. pozwalanie na
      konsekwencję uczenia się na własnych błędach np zaczepianie "dresa" - dostane
      "bęcki".
      • joa66 Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 02.03.09, 21:18
        Nie przypominam sobie żadnej wpadki syna, za którą musiałabym go
        karać..na ogół zycie i tak zmusza do poniesienia konsekwencji.

        Z drugiej strony ..nie pamiętam czy to była 4 czy 5 klasa, kiedy syn
        sam wybierał która praca domowa jest ciekawa i godna jego uwagi , a
        która nudna;) Na zebraniu mogłam dokładnie sobie policzyć ile miał
        zadanych nudnych prac;) Teoretycznie go nie ukarałam, ale nie wiem
        czy mój syn tak samo uważa. Przez kilka miesięcy zachowywałam się
        chyba jak Kato z Różowej Pantery - oglądanie filmu, czytanie,
        kąpiel i tysiące innych rzeczy było przerywane moim "życzliwym" acz
        nagłym pytaniem "a lekcje wszystkie zrobiłeś ?" Uwierzcie mi to nie
        była planowana kara ani zemsta, samo mi tak wyszło ;). Na szczęscie
        mi przeszło.
        • verdana Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 02.03.09, 21:28
          A ja jednak stosuję kary - głównie za to samo - czyli ukrywanie
          stopni. I trochę zmniejszyła się liczba tych ukrytych...
          Z tym, ze kiedys karą był zakaz komputera czy oglądania telewizji. Z
          tego ostatniego wycofałam się w momencie, gdy syn tak dorósł, ze
          ogląda wieczorem film z rodzina. Bo okazało się, że w ten sposób
          kara stała się idiotyczna - izolacja od rodziny to nie jest to, o co
          chodzi. Zakaz komputera tez się skonczył w dniu, kiedy syn dostał
          komputer (gdzies trzy miesiace temu). Uznałam, ze kto daje i
          odbiera... czyli mogę zabronić grania na swoim, nie na własnym.
          Obecnie z kar pozostały wymowki + obrzydliwa dezaprobata.
          Raz w zyciu rzeczywiscie ukarałam syna, najstarszego - po wywiadowce
          przeniosłam go z LO do prywatnego liceum kupieckiego. Do starej
          klasy nie poszedł nigdy więcej. Syn jest mi dozgonnie wdzięczny, a
          mnie jeszcze dzis serce się ściska z zalu nad ówczesnym 15-
          latkiem....
          • liloom Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 07.03.09, 12:35
            a ja owszem - karze za zle stopnie (oczywiscie co innego jak widze ze sie uczy i
            cos nie wyjdzie, a co innego jak wyraznie sie NIE uczy)
            zabieram laptopa.
            bo skoro nie potrafi rozlozyc sobie czasu lub siedzi w kompie za dlugo - to
            trzeba pomoc jej ten czas zorganizowac/przeorganizowac.
            Czy jest to kara - jest to moze dyskusyjne. Dla niej napewno tak.
            Kara - owszem groze jesli widze, ze ma zamiar czegos nie zrobic.
            • em6-evil Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 27.04.09, 19:15
              To ja się tak tutaj wtrącę ;P. To forum nie jest adresowane do mnie (jestem
              uczennica 2gim.), ale i tak postanawiam wyrazić swoją opinie:). Jak byłam
              młodsza (5, 4 kl) to mama mnie pytała czy zrobiłam zadanie czy nie itp. ale
              teraz już nie, teraz w sumie to jej to nie obchodzi, a ja nie mam stresu że
              będzie krzyczeć po zebraniu. Nie zlewam szkoły, znaczy bądźmy szczerzy nie ucze
              się, na przerwie (5 minutowej) sie poduczę i nawet 4 się trafi, czasem 5 to
              zależy od przedmiotu. Mama nie daje mi szlabanów, twierdzi że teraz jest młodość
              czas żeby się wyszaleć i rozerwać (zgadzam się z nią:) Reszta mojej klasy ma
              stres że mają złe oceny itp. Ponieważ część klasy ukrywała oceny i nieobecności
              wychowawczyni zrobiła cyber dziennik mi to tam nic w sumie nie robi, mama sobie
              sprawdza i tyle nic nie mówi ale tak źle to nie jest. Nie mam jako takiej
              motywacji, znaczy oczywiście mamy System. On w sumie dla mnie jest dobry ale nie
              tylko od szkolnej strony. Jeżeli jesteście państwo zainteresowani to chętnie Wam
              wyjaśnię o co w nim chodzi, jest dość przejrzysty i prosty. Pozdrawiam.
              • Gość: wykończona Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka IP: *.tktelekom.pl 28.04.09, 12:39
                Oj tak, tak proszę o wyjaśnienie... bo ja już nie daję rady z moim
                synem - licealistą. Dziś kolejna rozmowa w szkole, pewnie skończy
                się zabraniem z obecnego LO i przeniesieniem gdzieś indziej... mimo
                protestów syna, który w szkole czuje się dobrze, aczkolwiek oceny to
                dno kompletne. Stosowałam kary typu szlaban na komputer, ale
                kompletnie to nic nie daje. A ja już nie mam siły.... Sądzicie, że
                coś go to nauczy, jak będzie musiał powtarzać I klasę LO?
                • verdana Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 28.04.09, 15:21
                  Mojego syna zmiana szkoly nie tyle czegos nauczyła, ile po prostu
                  zaczął się uczyc, bo przedmioty zaczęły go w liceum zawodowym
                  interesować. Jakos wolał ekonomię od chemii..
                  Z tym, ze do dzis mi go okropnie żal, bo zabralam go z jedynej
                  szkoły, gdzie miał kolegów...
                  • Gość: wykończona Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.09, 19:49
                    ...już po wizycie w szkole, tym razem byliśmy u pani psycholog. No i
                    nie jest dobrze :-(((( zalecono synowi psychoterapię. Ale to
                    historia ew. na oddzielny wątek.... bo długa droga przed nami na
                    wyprostowanie tego wszystkiego.
              • scher Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 29.04.09, 21:56
                em6-evil napisała:

                > Mama [...]twierdzi że teraz jest młodość czas żeby się wyszaleć
                > i rozerwać (zgadzam się z nią:)
                Zależy jak to rozumieć. Wyszaleć i rozerwać... hmmm...
                • em6-evil Re: pochwaliliśmy sie jak chwalimy pokażmy jak ka 30.04.09, 14:15
                  no oczywiście są granice...nie ćpać, nie upijać się... w skrócie korzystać, ale
                  z rozsądkiem :)
Pełna wersja