A czy chociaż wiemy, czego oni chcą?

07.04.09, 13:01
Tak mówimy o motywacji, nakłanianiu do nauki itd, wybieramy im szkoły
(przynajmniej teoretycznie), a czy w ogóle wiemy, co dla nich jest
najważniejsze i czego oni chcą? I czy ich marzenia/wyobrażenia o życiu i tym,
co ważne, są choćby w przybliżeniu takie jak nasze? Czy chcą się wybić czy
wtopić? Do czego ich motywujemy (o ile to robimy)?
Tak mnie do refleksji nakłonił taki sobie artykulik, w zasadzie niewiele
mówiący, bo wszelkie ankiety są głupie i mylące.
miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,6475129,18_latki__Bo_w_zyciu_liczy_sie_wladza.html
    • verdana Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 07.04.09, 14:02
      Ja chyba wiem. Ale staram się nie wybierac sama szkół, nie zmuszam
      szczególnie do nauki, a to co mowie (może idź na studia po ktorych
      coś zarobić) ma się nijak do tego co widza w domu. To wywiera wpływ,
      nie slowa.
      • joa66 Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 07.04.09, 18:57
        Nie wiem czy wiem wszystko, ale wiem dużo. Na tyle dużo, że wiem na
        co zwracać uwagę kiedy czytam o liceach. Ale nie wiem czy
        wystarczająco dużo, żeby mu jakąs jedną konkretną szkołę polecać.

        W kwestii nauki w jednym będę upierdliwa - języki obce. To nie tylko
        kwestia przyszłej pracy, ale też ogromnej przyjemności i radości
        normalnej rozmowy z ludźmi z różnych miejsc itp. Zgadzam się z
        opinią, że jeden język obcy to jak jedno dodatkowe życie;)

        I dlatego chociaż zwracam uwagę na poziom nauczania języka obcego w
        danej szkole, gdyby syn wybrał (całym sercem) szkołę bez języków
        obcych (gdyby taka istniała) nie sprzeciwiałabym się, tylko sprawę
        języków załatwiłabym inaczej (kursy , itd)

        • claratrueba Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 08.04.09, 09:04
          O matko, ja wiem czego mój syn chce- chce go GROMU. Cholera, chyba bym wolała,
          żeby jednak nie wiedział czego chce. Jedyna nadzieja, że nie przyjmą.
          • ratyzbona Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 08.04.09, 12:49
            Cóż ja dostrzegam że choć rodzice czasem zadają sobie to pytanie o tyle miejscem
            gdzie się je ignoruje jest szkoła. Mało szkół zastanawia się czego chcą
            uczniowie - mają się uczyć wszystkiego i podwyższać jej poziom w rankingach. Z
            resztą tu sami rodzice bywają mało elastyczni - na prawdziwy wybór ścieżki
            edukacji powinno się już pozwalać w jakimś stopniu w gimnazjum tymczasem nawet
            jeśli dziecko pragnie zostać członkiem Gromu to musi najpierw odbębnić trzy
            sztuki Szekspira na Polskim. Jaki taki wybór jest w liceum ale też nie
            przesadzajmy - w Polsce profilowanie polega na dodawaniu godzin a nie
            odejmowaniu przedmiotów. I tak dochodzimy do smutnego wniosku że może i szkoła i
            rodzce wiedzą czego chcą uczniowie ale tak naprawdę nikogo to nie obchodzi
    • nisar Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 08.04.09, 21:19
      Problem robi się wówczas, gdy dziecko samo nie wie czego by chciało,
      a rozrzut zainteresowań wyklucza sensowne ich połączenie w jeden
      kierunek.
      Na przykład: język angielski, historia (ale brońbozie polski), wos i
      matematyka.

      No może ja tępa jestem, ale ni dudu nie umiem z tego zbudować
      pomysłu na profil klasy...
      • verdana Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 08.04.09, 21:49
        Przygotowujaca na SGH - sa takie. Albo na socjologię - wrecz IDEALNE
        połączenie. Klasy z historią i matematyka bywaja, owszem.
        Ten zestaw zainteresowan mnie tam składa się w calość.
      • menodo Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 09.04.09, 09:05
        Z takim profilem to do Jezioranskiego w sam raz:)
        A serio - poza tym co verdana napisala- mozna polecic jeszcze klasy z
        rozszerzonymi jezykami albo dwujezyczne.
      • ally Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 09.04.09, 10:35
        ja chodziłam do klasy mat-geo-hist z autorskim programem francuskiego. brzmi
        dziwnie, ale dużo osób zdawało potem na sgh.
        • nisar Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 09.04.09, 10:55
          No więc jak na razie Eli najbardziej pasuje Żeromski - jest tam taka
          klasa z rozszerzonym angielskim, wosem i bodajże geografią plus
          dodatkowo elementy psychologii społecznej.
          To pierwszy typ na liście.
          • claratrueba Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 09:34
            Kochani, wszystko wspaniale- profilowanie, ograniczanie przedmiotów, które
            jakoby nie będą potrzebne. I te decyzję ma podjąć 15-latek? Tak na całe życie?
            Specjalizacja od podstawówki niemalże? Niezła niewola. Mojego brata w tym wieku
            interesowała matematyka, dłubanie w elektryce, wybrał mat-fiz, został
            dziennikarzem (po studiach dziennikarskich). Mojego męża podobnie+ sport. Został
            prawnikiem. Mi też się odmieniło- ani jednego dnia nie przepracowałam w swoim
            wyuczonym zawodzie. A jak miałam 15 lat to chyba chciałam do zakonu. Do GROMU
            najłatwiej się dostać po elektronice, informatyce i medycynie. Sonety Szekspira
            nie przeszkodziły zawodowym żołnierzom- gen. Kitchener'owi, Gordonow'i i
            Churchillowi w ich karierze. Temu ostatniemu pewnie w literackim Noblu nawet
            pomogły. Crystal Palace zaprojektował ogrodnik-biolog- bo budowa roślin dała
            inspiracje do konstrukcji tego cuda. Włókna węglowe są naśladownictwem budowy
            kości. Najwiekszy postep technologiczny zawdzięczamy Japończykom- zapiekłym
            wrogom specjalizacji. Nawet poezji i malowania na jedwabiu uczą- to ostatnie po
            samurajach- nic tak nie wyrabia sprawności nadgarstka jak malowanie chryzantem.
            Specjalizujmy się od małego- wykluczmy sobie możliwość zmiany zdania w wieku np.
            18 lat. Bądźmy całą resztę swojego życia świadomi, że musieliśmy zrezygnować z
            marzenia o np. weterynarii bo jako dzieci postanowiliśmy zostać np. historykami.
            • agatka_s Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 09:57
              No więc ja o tym właśnie pisałam wcześniej.

              Liceum teoretycznie nazywa się ogólnokształcace, ale przez to że
              system rekrutacji na studia opiera się na wynikach matur, a de facto
              na wynikach przedmiotów rozszerzonych, to de facto w praktyce wybór
              na jakie studia ma ktoś aspirować podejmuje się już w 3 klasie
              gimnazjum kiedy w systemie rekrutacji do liceum wybiera się klasy o
              zdefiniowanych przedmiotach rozszerzonych (czyli de facto już wtedy
              podejmuje się decyzje z czego zdawać się będzie mature). Liceum nie
              jest ogólnokształcące bo od 1-szej klasy jest wyraźna specjalizacja,
              a jak ktoś się "pomyli" to tak jak podkreślali wszyscy Dyrektorzy
              Liceów na spotkaniach których byłam nie ma możliwości zmiany profilu
              klasy (chyba że się znajdzie ktoś do zamiany).

              I to jest straszne, bo podejrzewam że poza jakimiś nielicznymi
              wyjatkami bardzo ukierunkowanych pasjonatów, to jednak większość 14-
              15 latków nie jest gotowa aby taki wybór i taką brzemienną w
              skutkach decyzję podejmować. Za moich czasów jednak spokojnie ktoś
              po mat-fizie mógł studiować na polonistyce, a ktoś po klasie
              humanistycznej szedł na medycyne (zazwyczaj chodząc na takie
              specjalne kursy przygotowawcze i dawało się zdać na AM). Teraz jak
              słysze to jest praktycznie niewykonalne, chyba że się przerobi cały
              materiał rozszerzony z danego przedmiotu samemu-w Zamoyskim pani
              Dyrektor powiedziała że był taki jeden przypadek na cały czas od
              kiedy są matury nowe, że chłopak z klasy o rozszerzonych innych
              przedmiotach "zaparł" się i sam zrobił rozszerzony program z
              biologii i chemii i dostał się na Medycyne. Pani Dyrektor zwracała
              uwagę kilkanaście razy aby UWAŻNIE wybierać profil bo to decyzja już
              do "grobowej deski".


              Moim zdaniem to nie jest OK.

              Poza tym pojawia się normalna kombinacja. Jeśli ktoś decyduje że
              idzie na politechnikę, to przestaje się uczyć polskiego, historii,
              bo po co ma się ich uczyć jeśli oceny z tych przedmiotów o niczym
              nie decydują ? W gimnazjum jeszcze się uczą bo np ocena z polskiego
              jest brana pod uwagę zawsze, ale już w liceum można olać, bez
              żadnych konsekwencji. I potem mamy takich studentów, którzy kim był
              Goethe nie wiedzą (bo po co mieli się tego dowiadywać, jeśli nie
              było to nijak premiowane ?).

              Ja sama u siebie widze taki syndrom "kombinowania"-sama zalecam
              dziecku na których przedmiotach lepiej by się było skupić
              ze "strategicznego" punktu widzenia. Wiadomo, że chcę jak najlepiej
              dla swojego dziecka, ale sama nie wiem czy to rzeczywiście jest
              takie najlepsze.....




              • joa66 Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 10:06
                matura maturą, ale wydawałoby się , że jak ktoś ma pewnej wiedzy to
                nie powinien po prostu zdać do następnej klasy...
                • agatka_s Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 10:27
                  joa66 napisała:

                  > matura maturą, ale wydawałoby się , że jak ktoś ma pewnej wiedzy
                  to
                  > nie powinien po prostu zdać do następnej klasy...


                  nie sądze aby zdobycie oceny dopuszczajacej było takie trudne,
                  szczególnie z przedmiotu który "do niczego mi nie będzie potrzebny"
                  jak taki polski przyszłemu inżynierowi....


                  Bardzo mi się podobało w Staszicu, bo tam zwraca się uwagę na
                  polski. Pani Dyrektor zapowiedziała aby nikt kto myśli że w tak
                  sprofilowanej szkole uniknie przedmiotów humanistycznych nawet nie
                  próbował tak myśleć. To mi się bardzo spodobało. Przedmioty
                  rozszerzone przedmiotami rozszerzonymi, ale kanon wiedzy człowieka
                  wszechstronnie wykształconego przede wszystkim !!!
                  • joa66 Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 10:31
                    to chyba zależy od nauczyciela...chyba każdy ma prawo oblać ucznia,
                    który nie opanował podstaw?
                • claratrueba Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 10:31
                  Oj joa, nie powinien tez brać udziału w "Jeden z dziesięciu"! Czy zauważyłaś, że
                  im uczestnik starszy, wiec po tej strasznej nieprofilowanej szkole,
                  przestarzałej, tym lepiej wypada? A ci studenci - albo kocopały jakieś do
                  śmiechu, albo brak odpowiedzi na pytania banalne (znaczeni tego słowa nie zna
                  ponad połowa moich uczniów z liceów, niektórzy stypendia "naukowe" ha, ha za
                  średnią mają). A ponoć do tego programu są eliminacje.
                  • agatka_s Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 10:36
                    tak mi się przypomniało, że w zeszłorocznym sprawdzianie dla 6-
                    klasistów najwięcej problemów sprawiało pytanie co to jest "WIECHEĆ".

                    Na forach po sprawdzianie w zeszłym roku przetoczyła się istna burza
                    jak można było dać coś takiego, tak na moją ocenę to 99.99999
                    szóstoklasistów to słowo widziało pierwszy raz w życiu.....
                    • joa66 Re: A czy chociaż wiemy, czego oni chcą? 16.04.09, 10:44
                      Wątpię, że to pocieszenie, ale słyszałam od swoich przyjaciół,
                      którzy od wielu, wielu lat wykładają ma uniwersytetach w UK,
                      Irlandii i Francji, że mają podobne odczucia- coraz niższy poziom
                      wiedzy u studentów i coraz mniejsze zainteresowanie zdobywaniem
                      wiedzy (w odróżnieniu od "chodzenia na studia")
Pełna wersja