Urządzenie do memłania owoców :)

IP: *.sotn.cable.ntl.com 01.03.10, 18:56
Witam :) Widziałam ostatnio taki "pomocnik" do gryzienia owoców dla dzieciaczków, którym rozpoczyna się rozszerzać dietę. Wygląda to jak taka grubsza łyżka z gumową, grubą i łatwą do trzymania rączką, która na końcu ma siateczkę. Do tej siatki wkłada się kawałek owoca i podaje dziecku, które bez strachu, że się zakrztusi może sobie do woli memłać np.jabłko. Zdaje się, że była to firma Tommy Tippee. Czy to kolejny pomysł na wyciągnięcie pieniędzy od rodzicow, czy coś co rzeczywiscie moze sie przydać? Moja coreczka wlasnie konczy 6 m-cy, nie podaje jej jeszcze owocow ani warzyw w kawalkach, chociaz za kazdym razem az rwie sie do "naszych" talerzy.
Czy któraś z Was widziała może takie urządzonko?
Pozdrawiam!
    • misior_biorn Re: Urządzenie do memłania owoców :) 01.03.10, 20:00
      Ja widziałam i chętnie wysłucham opinii, bo też rozważam zakup. Jak
      dotąd podaję mojemu synkowi w kawałkach banana (nie ma problemu) i
      jabłko, gdzie takie ustrojstwo może by się sprawdziło, bo teraz się
      krztusi bądź wypluwa za duże kawałki.
      • pacia.2 Re: Urządzenie do memłania owoców :) 01.03.10, 20:58
        Ja mam i sprawdza się rewelacyjnie. Mam innej firmy, ale patent taki sam.
        Sprawdźcie na allegro które najtańsze i zwróćcie uwagę na cenę tych siateczek,
        bo je trzeba teoretycznie wymieniać.
        A co do samego urządzenia to jest genialne. Córeczka je przy jego pomocy jabłko
        i aż się jej buzia cała trzęsie taka jest radość. Jedynie płacz dosłownie
        pojawia się jak zabieram i wkładam kolejną porcję owocu :) Z postów innych mam
        wiem, że jak idą zęby to można podawać schłodzone owoce i to dodatkowo przynosi
        ulgę. Fajna sprawa, oczywiście można się bez niej obejść, ale nie kosztuje za
        wiele a przynajmniej mniej się człowiek denerwuje.
        Tak więc polecam z całego serca!
        • ma_niusia Re: Urządzenie do memłania owoców :) 01.03.10, 21:25
          Ja byłam bardzo sceptycznie nastawiona - uważałam, że to gadżet dla naiwnych
          trendy-mamusiek ;-) No ale złożyło się tak, że Synek w wieku ponad 8 miesięcy,
          ma ledwie wystające dwa zęby i każda najmniejsza grudka powoduje krztuszenie i
          odruchy wymiotne. Od 5 miesiąca jadł a właściwie mamlał chrupki kukurydziane i
          tyle - z ryżowymi wafelkami już sobie nie radził na przykład bo okruszki... Więc
          kupiłam dwa tygodnie temu. Gryzaczek siateczkowy Nuby. Jest boski! Od pierwszego
          wejrzenia Młody go pokochał i jak zabierałam mu żeby dołożyć jabłuszka to
          płakał! Daję mu w tym też gotowane ziemniaki, kalafiora czy brokuły. Wcina
          równo! Tylko polecam od razu zakup z zapasowymi siateczkami bo mimo mycia
          szorowania i prania bardzo łatwo "brudzą się" na przykład mi ściemniała od
          surowego jabłka. Także zwracam honor, to nie gadżet, ale naprawdę pomocna sprawa :-)
          A swoją drogą polecam dawanie dziecku (może nie w 6 miesiącu ale ciut później)
          tego co sami jemy. Ja gotuję np. ryż czy kaszę, wsypuję do miseczki, Młodego
          rozbieram coby się zbyt nie upaćkał, na podłodze rozkładam coś żeby łatwiej było
          posprzątać - i je sobie rączkami własnymi samodzielnie ;-) Wygląda to dla
          niektórych komicznie, dla niektórych - szczególnie tych co muszą sprzątać -
          okropnie, ale skutkuje :-)
          • Gość: Pinia Re: Urządzenie do memłania owoców :) IP: *.sotn.cable.ntl.com 01.03.10, 21:40
            Dziewczyny, dzięki za opinie, przekonały mnie - jutro kupuję :) Pozdrawiam!
            • babcia47 Re: Urządzenie do memłania owoców :) 02.03.10, 15:26
              my stosowalismy od 5,5 miesiąca, gdy nie mozna było mieć wnuka cały
              czas na oku np. gdy towarzyszył w kuchni przy robieniu obiadu i
              dorosły musiał się czasem odwrócić, lub istniało niebezpieczeństwo,
              ze będzie miał ręce wypaćkane, gdy zacznie sie krztusić..Od tego
              mniej więcej wieku często sam wcinał (ciamkał) na podwieczorek
              kawałki miekkich owoców (banan, jabłko, brzoskwinia)..jednak oprócz
              tego, gdy dorosły mógł całkowicie poswięcis mu swoja uwagę dostawał
              tez owoce a potem obwarzanki, biszkopta równiez bezpośrednio do
              łapki by mógł się uczyć jeść i połykać rozdrobnione kawałki, dzieki
              temu doskonale sobie z tym radził juz 2 miesiące póxniej, bez
              krztuszenia. Gryzak został odstawiony..siateczka co prawda
              ściemniała od jabłka ale łatwo ją się myło, trzeba to robic
              bezposrednio po zjedzeniu najpierw opłukujac sitkę wywinieta na
              druga stronę pod silnym strumieniem wody, mozna użyć tez szczoteczki
              do mycia niemowlęcych naczyń, uzyć płynu ale b. dokłądnie wypłukać i
              wysuszyc przed kolejnym uzyciem..od czasu do czasu była wyparzana.
              Poniewaz u nas gryzak był uzywany dośc krótko i naprzemian
              z "osobistym" ciamkaniem to jedna siateczka wystarczyła. Takie
              gryzaczki i siateczki do wymiany mozna też kupic w dobrze
              zaopatrzonych marketach oraz sklepach dzieciecych, są nawet tańsze
              niz na allegro, przynajmniej były, gdy był kupowany dla wnuka
          • joshima Re: Urządzenie do memłania owoców :) 02.03.10, 22:36
            ma_niusia napisała:

            > No ale złożyło się tak, że Synek w wieku ponad 8 miesięcy,
            > ma ledwie wystające dwa zęby i każda najmniejsza grudka powoduje krztuszenie i
            > odruchy wymiotne.
            Sęk w tym, że dzieci nie rozdrabniają jedzenia zębami nawet jak mają ich 8,
            tylko rozcierają językiem o podniebienie.
    • joshima Re: Urządzenie do memłania owoców :) 02.03.10, 22:33
      Gość portalu: Pinia napisał(a):

      > Czy to kolejny pomysł na wyciągnięcie pieniędzy od rodzicow, czy coś co
      > rzeczywiscie moze sie przydać?
      Oczywiście jest to coś bez czego daje się wychować dziecko. JA się skusiłam,
      kupiłam i nie żałowałam. Mała pięknie jadła owoce a ja miałam spokojna głowę i
      nie bałam się, że zakrztusi się zbyt dużym kęsem. Nie wiem, czy to zasługa tego
      urządzenia, ale Mała dość szybko nauczyła się rozdrabniać jedzenie językiem i
      jeść posiłki o grudkowatej konsystencji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja